madziaaaa
31.08.06, 16:44
znajomi mają córkę 19 letnią. Fajna, mądra. Jedynaczka wypieszczona.
Dziewczyna chce pojechać z koleżanką do Zakopca na 2 tyg. Jej pierwsze
samodzielne wakacje. Zdała maturę, dostała się na studia. Chce się poczuć
wolna. Rodzice się nie zgadzają. Boją się o nią. Że sobie nie poradzi w tych
górach, że coś jej się stanie. Trzymam stronę dziewczyny. Ja w jej wieku
jezdziłam ze znajomymi, rodzice mi ufali. Też jej ufają, ale się boją. W
końcu dają się uprosić. Dziewczę wyjeżdża.
Wyjeżdżam i ja. Po powrocie telefon.
-Wiesz gdzie jest moje dziecko?
-No gdzie?
-Na Korfu, wypłynęła w rejs z narzeczonym, którego poznała w Zakopanem.
Szczęka mi opadła.
Co Wy na to???
Bo nawet jak dla mnie to trochę za szybko. Rodzice od zmysłów odchodzą, ale po
tygodniu negocjacji ją puścili. Osobiście zawieźli do Zakopca, spotkali się z
jego rodzicami, którzy też zresztą płyną w ten rejs.
No normalnie nie wiem, co powiedzieć. Rozmawiam codziennie z koleżanką i
czuję, że jest u kresu sił. Dobrze, że pojutrze wracają. Szok.