Kobieta pracujaca jestem......

31.08.06, 17:50
i żadnej pracy się nie boję!

No i mam ten pierwszy dzień za sobą. Tak się stresowałam, a poszło całkiem
gładko. Jestem tylko trochę zawiedziona zakresem moich obowiązków. Czyżby
pobyt na urlopach się do tego przyczynił - zabrano mi to i owo. Jakoś nie
mogę przywyknąć, ze to co kiedyś lubiłam robić, dano innej osobie. Hmmmm...
życie....

Nurtuje mnie pytanie , jak sobie poradzić z pracą, domem, małym dzieckiem?

Muszę to wszystko poukładać w swojej głowie.

Powiedzcie jak Wy dajecie radę godząc pracę zawodową , dom i małe dzieci
( no i trochę starsze). Będę wdzieczna za wszelkie wskazówki.
    • kuncwotek Re: Kobieta pracujaca jestem...... 31.08.06, 21:01
      no ja Ci nie pomogę, bo nie pracuje!
      Dziewczyny sgłaszać się i pomóc koleżancewink
    • madziaaaa Re: Kobieta pracujaca jestem...... 31.08.06, 21:08
      zgłaszam się smile))
      dasz radę spokojnie. Mąż Ci na pewno pomoże. Mój na szczęście jest taki, że jak
      nie pozmywam, albo będzie kupny obiad, to nie zgłasza sprzeciwu. Nie ukrywam, że
      na wychowawczym było łatwiej, teraz wszystko w biegu. Pobudka o 6. Rano razem
      zaprowadzamy Olę do p-la, potem przeważnie ja odbieram ją od rodziców, po drodze
      zakupy. Szybko odgrzewam obiad. Wraca mąż. Jak fajna pogoda to plac zabaw,
      spacer, rower, itp. Czasem większe zakupy w hiperze. Kolacja. Kąpiel. Siusiu.
      Paciorek. I spać.
      I rano "apiać" od nowa.
      Jutro mój powrót z miesięcznego byczenia się sad((
    • elag3 Re: Kobieta pracujaca jestem...... 01.09.06, 10:43
      Nie wiem czy dobrze doradzę bo sama nie ze wszystkim sobie radzę.
      6.30 wstaję ja i jeśli mąż jest w domu to mówię żeby wstał
      6,40 młody już nie śpi za to zgłasza chęć dostania mleka - w jednej ręce trzymam
      dzieciaka drugą robię mleko, sadzam młodego do wozka i wręczam butelkę - mam
      więc 5min i w międzyczasie budzę męża
      7 - młody łazi po pokoju albo kurczowo trzyma się mojej nogi, lezie za mną do
      łazienki gdzie sieje spustoszenie - w międzyczasie głośno oświadczam że mąż ma
      natychmiast wstać bo ja się zbieram do pracy a młodego trzeba przewinąć i ubrać
      7.10 - młody posiada już kupę w gaciach, ojciec śpi, ja wk...na
      7,15 - zanoszę małego mężowi do łóżka, młody się drze, mąż leniwie otwiea oko,
      ja piję herbatę
      7.20 mąż wstaje łaskawie i cały w skowronkach zabiera się do kupy, ja miotam się
      po mieszkaniu
      7.30 ja wychodzę, mały ryczy
      7.31 ja wracam bo zapomniałam czegoś, mąż się drze żebym się nie pokazywała
      młodemu, młody nadal ryczy
      7,35 - uff jestem na dworze i pędzę do pracy
      8 - 16 relaks w pracy
      17 - wracam do domu daję podwieczorek
      potem spacer albo zabawa z młodym w domu w międzyczasie staram się coś wrzucić
      na ruszt albo nastawić zupę na dzień następny dla nas lub młodego na kolejne 2dni
      19 kaszka młodego
      potem zwykle kupa
      20 kąpiel młodego, mleko i usypianie
      ok 21 wychodzę z sypialni i mam do wyboru: posprzątać, poprasować nasze rzeczy
      (młodego ciuchy prasuje niania)wstawić/rozwiesić pranie lub nie robić nic. Potem
      się kąpię w międzyczasie młody zaczyna kwękać i muszę kłaść się z nim spać.
      Ale się zmęczyłam
      • sarah_black38 Re: Kobieta pracujaca jestem...... 01.09.06, 20:04
        Elag3 ubawiłam się do łez czytając Twój plan dnia - zwłaszcza ten relaks w
        pracy. Coś w tym jest!

        Mój dzien zaczyna się o 5.30 - bo do pracy muszę dojechać 15 km komunikacją
        miejską. Malutka od poniedziałku do żłoba, starsza radzi sobie sama ( nawet
        śniadanie robi sobie sama jak ma na poźniejszą godzinę). Do żłobka będzie woził
        ją mój stary, bo ma po drodze do swojej pracy. Ja ją będę odbierać po południu -
        bo wczesniej kończę i będę wracać autobusem MPK.

        Najgorsze jest to, że ja zabieram robotę papierkową do domu - noce będa za
        krótkie!
        • elag3 Re: Kobieta pracujaca jestem...... 02.09.06, 08:58
          A musisz ją zabierać? - wykończysz się dziewczyno!! A poza tym to Ty starą
          wyjadaczka już jesteś - nie wiem jak w przyszłości poradzę sobie z dwójką,
          zwłaszcza że nie będzie raczej dużej różnicy wieku bo ja stara d... już jestem i
          czasu coraz mniej. W jakim wieku jest twoje młodsze dziecię???
          • sarah_black38 Re: Kobieta pracujaca jestem...... 02.09.06, 09:43
            Nie wiem, czy muszę, ale chciałabym ,aby w żłobku przebywala możliwie
            najkrócej. Ja prace kończę około 14 lub wcześniej, a mąż to nawet o 18 lub
            później ( jego robota jest pierwszą żoną ). Malutka ma dopiero 10 miesięcy.

            Kiedyś jak byłam młodsza to było jakoś inaczej ... a może to tylko kwestia
            organizacji . Na razie jesteśmy na etapie eksperymentów czasowo -
            obowiązkowych. Potem jak sie wdrożę to będzie lepiej.

            A'propos ile masz lat? Bo ja urodziłam drugie w wieku 37 latek. Stara nie
            jestem, chociaz muszę przyznać, że mogłam wcześniej, ale nie chciałam . Dopiero
            wizja 40 przekonała mnie ,że nie mam za wiele czasu!
            • elag3 Re: Kobieta pracujaca jestem...... 02.09.06, 11:19
              Cha cha - ja mam 31 a synka urodziłam rok temu no ale z drugim chciałabym się
              wyrobić przed 35tką bo różnie to bywa z tą naszą biologią. Jak widzisz też się
              nie pospieszyłam.
            • madziaaaa Sarah.... 02.09.06, 11:26
              Sarah, pocieszyłas mnie!!!! To ja jeszcze się z drugim wyrobię!!!! Bo Kuncwot
              mnie straszy. Skończyłam w maju 32.
              Sarah, a nie bałaś się tak późno?
              • sarah_black38 Re: Sarah.... 02.09.06, 13:44
                Dziewczyny ale z was młódki - też bym chciała tyle mieć co Wy!

                Czy się bałam - pewnie ,że tak!
                Obudziłam się około 35 roku życia - mając tylko jedno dziecko. Zaczeliśmy
                intensywnie się starać. No i poroniłam. Powiedziałam - dość! Wkrótce potem
                zaszłam w ciąże z Anką. W mojej rodzinie kobiety zawsze rodziły przed 40 -
                moja mama, babcia, tesciowa, czy tez szwagierka pierwsze w 37 lat. Moja mam to
                nawet mając 42 lata. Wszystkie dzieci zdrowe.Mam to szczeście , że i mi sie
                udało.

                Tak sobie po cichutku myślę, że ...... może jeszcze jedno ? Ale chyba ,ze
                wpadniemy. Planowac już nie będe.

                A Wy młode do dzieła!
                • new5 ja tylko dodam... 08.09.06, 14:27
                  że jak praca tez była dla mnie relaksem jak wróciłam po macierzyńskim do
                  pracy smile)))
    • aomega Re: Kobieta pracujaca jestem...... 08.09.06, 14:56
      Kobieto pracująca-trochę Ci zazdroszczę...ale tylko trochę...w zasadzie to
      lubię nie pracowaćsmile
      a co do wieku,ciąż i zdrowych dzieci to Wy już "wiekowe" załapujecie się na
      badania prenatalne bezpłatnie.Ja urodziłam Jagę mając 23 lata.Kto myślał o
      badaniach? Ja napewno nie a lekarz tym bardziej.No i mamy takiego kochanego
      Downika.Świat się nie zawalił,ale od następnego niech mnie tabletki chroniąwink
      • sarah_black38 Re: Kobieta pracujaca jestem...... 09.09.06, 11:31
        Witaj Aomego! Jesteś wspaniałą matką, bo piszesz, że kochasz swoje dziecko.

        Urodziłam Ankę w wieku 37 lat , wkrótce przed swoimi 38 urodzinami. O badaniach
        prenatalnych myślałam, zresztą zalecał mi je lekarz. Oprócz dwukrotnego USG
        prenatalnego pozostałych nie robiłam, bo testy nie dają 100% pewności ,a
        amiopunkcja niesie ryzyko poronienia. Zresztą - nawet gdyby wyniki były złe,
        to nie usunęłabym ciąży. Urodziłabym to dziecko i kochała równie mocno ...... a
        może nawet bardziej.

        Pozdrawiam Was cieplutko.
        • endzi11 Re: Kobieta pracujaca jestem...... 09.09.06, 13:37
          To widze ze ja mam jeszcze czas na drugie dziecko,skończyłam w tym roku 30
          lat.To dobrze bo narazie nie jestem gotowa na kolejne dziecko,5 lat moge
          zaczekac.Pozdrawiam Was dzielne kobietysmile
Pełna wersja