sarah_black38
09.09.06, 09:51
matką wyrodną jestem i tyle !
Oddałam dziecko do żłobka, myślałam, że będę płakać i drzeć szaty ........
Nic takiego się nie działo, chyba się starzeję, bo zbytnio sie nie przejmuję.
Może nie czułam ulgi ,ale i ciężko mi nie było. Malutka dość dobrze sobie tam
radzi, pani opiekunka mówi,że ona zaczyna wtedy płakac jak przychodzą inne
płaczące dzieci . Chętnie zjada żłobkowe jedzenie, pośpi sobie trochę na
leżaczku i ponoć nie jest klopotliwa. Raczkuje i najczęściej stoi przy
drzwiach ( tak jak zresztą w domu to robi).
Jak przyjdę ją odbierać , to wtedy usteczka w podkówkę i udaje jak bardzo
jest rozżalona!
Boszeeee, a ja mam kilka godzin wolnego od opieki na niemowlęciem. I jak
któras słusznie zauważyła odpoczywam w pracy! .... Do czego to doszło....?