madziaaaa
21.09.06, 15:07
Jutro mieliśmy pojechać na weekend nad morze. Znajomi pojechali już dziś. I
co? Okazało się, że kwatera, którą załatwiłam dalece odbiega od ideału i nie
jest warta ceny. W pokojach śmierdzi wilgocią, nie ma szafy tylko jakieś
deski. Ludzie niesympatyczni powiedzieli, że znajomi mają nie wiadomo jakie
wymagania, wyzwali ich od Żydów, do koleżanki pan stwierdził
-Nie odzywaj się jak moja żona mówi.
Znam dziewczynę i ręczę za nią, że ona na pewno głosu nie podniosła.
Zadzwoniłam, żeby wyjaśnić sytuację. Pani bardzo chamskim tonem świadczyła,
że co to w ogóle za ludzie, jacyś dzicy, że zaczęli oglądać pokój jakby nie
wiadomo czego szukali. Że przesadzają, bo tu jest bardzo ładnie.
W ogóle nie dała mi dojść do słowa. Więc jak skończyła to spokojnie
oświadczyłam, ze w takim razie skoro ona tak stawia sprawę, to proszę o zwrot
zaliczki. Na co pani, ze chyba żartuję. Powiedziałam, że w takim razie
przyjadę do niej z policją. Nie odbiera teraz moich telefonów.
Ustaliliśmy z mężem i znajomymi, że znajdziemy sobie inną kwaterę, tylko czy
możemy od niej jakoś wydębić tę cholerną 100?