mamka_klamka
01.10.06, 16:42
To kicha. Byliśmy dziś, nastawiłam się na coś ciekawego, a tu... wszystko
działo sie w małym, potwornie dusznym namiocie, zainteresowanie
odwiedzającymi znikome. Przejście wszystkich "atrakcji" zajęło nam około pół
godziny. Generalnie wyszłam zawiedziona. A, zapomniałam o prezentach - dwie
małe kaszki, których Marek nie je,gazeta, pieluszka, łyżeczka i mnóstwo
ulotek. Jedynie łyżeczka mnie ucieszyła, bo ostatnio zgubiłam podobną, ale
nie musiałam po nią jechać aż na drugi koniec miasta