Oglądacie "Supernianie"?

08.10.06, 21:56
Na początku jak programu jeszcze nie było i leciały tylko reklamy, myślałam,
że to koleja głupota TVN. Oglądałam tydzień temu i dziś i powiem Wam, że
podoba mi sie ten "serial". Niania mówi jak należy wychowywać dziecko, jak je
zrozumieć, jak postępować, jak karać i jak doceniać. Jest naprawdę świetny.
Daje dużo do myślenia. Osobiście mnie się bardzo podoba. Poza tym nie jest
nudnywink A Wy co sądzicie na ten temat?
    • e-rnama Re: Oglądacie "Supernianie"? 08.10.06, 22:04
      Zawsze zapominam, że właśnie leci i nie mam okazji zobaczyć. Ale sądząc po
      zwiastunach - z twarzy mi się NIE PODOBA wink
      • kuncwotek Re: Oglądacie "Supernianie"? 08.10.06, 22:06
        hihi nie oceniaj książki po okładce ernuśwink
    • madziaaaa Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 08:13
      A dla mnie to chała straszna, oglądałam 2 odcinki. Pani nie mówi nic, czego
      sama bym nie wiedziała, naprawdę. Może jest to pomoc, ale tylko dla tych
      rodziców, którzy sobie pozwolili na to, zeby dzieci ich tak traktowały.
      Oglądam ten program tylko po to, żeb zobaczyć jak beznadziejni mogą być
      rodzice.
      Sama niania, to po prostu zwykła pani psycholog, a nie kobieta, która ma
      wieloletnią praktykę w "nianiowaniu" i chce się swoimim doświadczeniami
      podzielić z innymi.
      • keneth82 Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 08:45
        Ja oglądalem dwa odcinki i może nawet być. Wczoraj nie oglądalem ale we
        wcześniejszych dwóch to bylo widać że to wszystko wina rodziców bo nawet nie
        umieją krzyknąć na swoje dziecko i na wszystko mu pozwalają.
        • edelka Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 09:43
          oglądałam dwa odcinki. I tak jak kuncwotek, po zapowiedziach myslałam, że to
          będzie bardzo denny program. Tymczasem mozna się czegoś na przyszłośc
          dowiedzieć, może dzieki temu wystrzegę sie pewnych błędów??
          Ale zgdzam się, że to rodzice, którzy nie potrafili sobie odpowiednio wychować
          dziecka i na wszystko mu pozwalali. Ni potrafili stawiać granic.
          Ale ogólnie nie jest zły ten program.
          • kuncwotek Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 09:51
            oczywiście, że to wina rodziców i niania to prosto w oczy mówi. Podoba mi się
            kara z krzesami w kącie.
    • mama_kotula Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 09:56
      Jak ktoś słusznie zauważył na forum "Wychowanie", ten program w ramach
      realizacji SHOW został pocięty, i to na swoją niekorzyść.
      Brakuje mi tam bezpośredniego przekazu do dziecka - wielokrotnie pokazane jest
      tylko złe zachowanie i konsekwencje tegoż w ramach metod wychowawczych -
      przykład: dzieci nie reagują na polecenia ojca na spacerze, to "będą szły za
      rękę" - bez ukazania, jak ojciec tłumaczy dzieciom, dlaczego będą szły za rękę,
      gdy będą nieposłuszne ("nie reagowałeś na moje: stój!, więc wpadłeś do fontanny
      - to jest niebezpieczne, dlatego, jeśli nie potrafisz zadbać o swoje
      bezpieczeństwo, ja będę o nie dbać i będziesz szedł za rękę" - może nie w tych
      słowach, ale coś w tym stylu) - imho dziecko bez tego tłumaczenia odbiera
      przekaz, że "idę z tatą za rękę za karę = chodzenie za rękę, bliskość taty jest
      karą, więc jest nieprzyjemne". Wszystko to zamiast wychowywania przypominało
      tresurę reagowania na głos taty, coś w stylu uczenia kotka sikania do kuwety.
      I wiele innych takich kwiatków.
      Program działa mi wybitnie na nerwy.
      • keneth82 Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 11:04
        To Kotula powiedz jak inaczej dziecku powiedzieć żeby słuchał się rodziców na
        spacerze? Jaką kare dziecku w takim razie nie dasz to będzie złe bo zawsze może
        pomysleć że cos tam jest nieprzyjemne i nie chce mi sie wierzyc żeby po takim
        czymś dziecko straciło nagle ochote na bliskość rodzica bo przecież nie raz
        rodzice wyżądzją nie taką krzywde dziecku i zawsze tego rodzica dziecko kocha.
        A co do tresury to w sumie można powiedzieć że wychowywanie dzieci to jest w
        jakimś stopniu "tresurą" może nie dosłownie i też mówisz dziecku że to jest
        dobre tamto jest niedobre tak samo jak kota trzeba nauczyć tego żeby do kuwety
        robil a nie jak kot mojego brata na książki. A program moim zdaniem ma na celu
        nakierować rodziców i pokazać im sposoby jak można wychowywać dziecko z czego
        oczywiscie nie trzeba korzystać.
        • mama_kotula Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 11:11
          keneth82 napisał:

          > To Kotula powiedz jak inaczej dziecku powiedzieć żeby słuchał się rodziców na
          > spacerze? Jaką kare dziecku w takim razie nie dasz to będzie złe bo zawsze
          może pomysleć że cos tam jest nieprzyjemne

          Bardzo prosto - nie reaguje na polecenia, więc będzie siedzieć na dupie (choćby
          na krawężniku), zamiast biegać. Przez kilka minut. Sprawdza się zdecydowanie
          lepiej, niż chodzenie za rękę (bo przeważnie zamiast iść za rękę, moje dzieci
          uwieszały się na tej ręce i były ciągnięte).
          Poza tym nie mówię, że samo chodzenie za rękę w ramach kary jest złe - bo się
          również sprawdza, nie zrozumiałeś - chodzi mi o to, aby wyjaśnić dziecku,
          dlaczego ma iść za rękę (nie: idziesz za rękę, bo jesteś niegrzeczny, tylko -
          idziesz za rękę dla własnego bezpieczeństwa, jako, że sam nie chcesz o to
          bezpieczeństwo zadbać - w ten sposób nie ma przekazu negatywnego). W
          "Superniani" nie było ukazane to wyjaśnienie dziecku, wręcz przeciwnie, był
          stwierdzony przez ojca fakt "jak nie będziecie się słuchać, to będziecie chodzić
          za rękę". To może być ewentualnie bez tłumaczenia zastosowane w stosunku do
          1,5-rocznego dziecka, może dwulatka, ale starsze dzieci - w przypadku programu
          3- i 4-latek - imho wymagają wyjaśnienia, dlaczego tak, a nie inaczej, i są w
          stanie to wyjaśnienie zrozumieć i dokonać wyboru.
          • keneth82 Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 11:17
            No masz racje inaczej Cię zrozumiałem ale znowu czy takie dziecko zrozumie co
            to jest bezpieczeństwo? Nie wiem bo nie mam dzieci w tym wieku jak bede mial to
            będe mógl powiedzieć a narazie mi sie wydaje że nie bardzo by zrozumiało takie
            dziecko co to jest bezpieczestwo.
            • mama_kotula Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 11:37
              keneth82 napisał:

              > No masz racje inaczej Cię zrozumiałem ale znowu czy takie dziecko zrozumie co
              > to jest bezpieczeństwo? Nie wiem bo nie mam dzieci w tym wieku jak bede mial
              to będe mógl powiedzieć a narazie mi sie wydaje że nie bardzo by zrozumiało
              takie dziecko co to jest bezpieczestwo.

              3-latek jest już w stanie to zrozumieć, na przykładzie.
              W przytoczonym przeze mnie odcinku programu chłopaczek biegł i wpadł do
              fontanny. Wyjaśnienie "mogłeś się utopić" (najlepiej poparte przykładem z
              książki albo bajki). Jak dziecię wybiega na ulicę - "może cię przejechać auto"
              (i znowu plus przykład) itd.
            • zona_mi Keneth 09.10.06, 12:33
              Mojemu Stachowi (ma dwa i pół roku) wytłumaczyłam, ze przez jezdnię
              przechodzimy za rękę. Zobrazowałam to tak:
              - Trzeba trzymać mamę za rękę, bo auto przejedzie i może zrobić BAM!
              Przy czym owo bam poparte podniesionym głosem i klaśnięciem. Sprawdziło sie
              przy Martynie, teraz (jak dotąd) też. Kacper wie, że przez jezdnie za rękę, sam
              szuka mojej dłoni, a kiedy niosę siaty i nie ma innej możliwości, to trzyma
              mnie za mały palec - i nie puszcza! smile
              • keneth82 Re: Keneth 09.10.06, 13:33
                Czyli globalnie rzecz biorąc analizując tą sprawe - zrozumieją. Czyli co ta
                niania z programu nie ma racji?
                • mama_kotula Re: Keneth 09.10.06, 13:36
                  keneth82 napisał:

                  > Czyli globalnie rzecz biorąc analizując tą sprawe - zrozumieją. Czyli co ta
                  > niania z programu nie ma racji?

                  Nie, nie ujęłabym tego tak w kategoriach "niemania" czy "mania" racji.
                  Niemniej w programie brakuje pewnych rzeczy (wspomnianych przeze mnie wyjaśnień
                  na przykład), być może realnie takie wyjaśnienia się odbyły, ale ich nie
                  pokazano (bo to nie wpadałoby w kategorię show).
                  • zona_mi Re: Keneth 09.10.06, 14:04
                    Obejrzałam dzisiaj Super nianię, więcej nie zamierzam, bo nie potrzebuję.
                    Pierwsze myśli, które mi sie nasunęły:
                    - na miejscu tych dzieci byłabym wściekła. Kiedy byłam mała, nienawidziłam, gdy
                    rozpatrywano mój "przypadek" na forum obcych kudzi, nawet rodziny. Nie
                    trawiłam "cioć" zwracających mi uwagę, wychowujących. Moim zdaniem od tego są
                    rodzice.
                    - sama niania nie wzbudziła mojego zaufania - być może zna się na tym co robi,
                    ale mi nie przypadła do gustu i już.
                    - mama chłopców z dzisiejszego odcinka nie ma problemów z dziećmi, tylko ze
                    sobą (gdzie ojciec dzieci?).
                    - program, choć zrobiony pewnie z konieczności "po łebkach", ma sens, bo a nuż
                    komuś pomoże - lepsze to niż Niestraszeni wink
                    To tyle na gorąco.
                    • kuncwotek Re: Keneth 09.10.06, 17:52
                      a ja oglądam, bo tam jest naprawdę dużo cennych wskazówek. Moja Zuzka jest
                      jescze mała i nie mam z Nią problemów, ale te cenne informacje napewno kiedyś
                      wykorzystamwink
                      • zona_mi Re: Keneth 09.10.06, 18:55
                        Dlatego właśnie uważam, że taki program ma sens, mimo pewnych niewątpliwych
                        braków lub niedosytu. Nie jestem wprawdzie "targetem", ale tak właśnie uważam wink
    • sarah_black38 Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 13:58
      W końcu będę musiała obejrzec ten program ,bo o nim dyskutują również u mnie w
      pracy. Oglądałam na razie tylko zapowiedzi i niania to zdaje sie pani
      psyholożka, występująca w TVN Style.

      Nie wiem o co biega w nim do końca, ale widząc bezradnośc tych ludzi = rodziców
      to dziwię się , ze mają dzieci. Należałoby sprawdzać predyspozycje co po
      niektórych do bycia rodzicami.

      Ale to tylko kolejne reality ,,szoł " . W myśl zasady - wszystko na
      sprzedaż!!!!!
      • endzi11 Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 22:10
        Mnie sie podoba własnie dlatego ze można pewne wskazówki i porady zastosowac we
        własnym życiu.Amelka jest jeszcze grzeczna ale kto wie jaki chrakterek pokaże w
        przyszłości więc wole zawczasu sie czegoś nauczyc.Czytam też Tracy Hogg i mysle
        że ta wiedza może sie porzydać.
        • dzoaann Re: Oglądacie "Supernianie"? 09.10.06, 22:58
          Oglądam i trochę widzę w nim siebie w przeszłośći.
          Zwłaszcza ostatni odcinek mnie "trafił", bo ja też mam synów w identycznym wieku
          i pokazał mi co mogłoby być moim udziałem...

          Gdy Kuba był jedynakiem, to zaczynał pokazywać rogi, a ja nie potrafiłam
          wyznaczyć granic. Po narodzinach Kacpra niby było oki, ale ja straciłam
          kontrolę...po paru miesiącach zorientowałam się, że zaczynam mieć w domu małego
          terrorystę (Kuba miał wtedy 4 lata). Wzięłam się do roboty i na zimno ustaliłam
          pewne rzeczy. W tym czasie zostałam też "samotną mamą"(mąż wyjechał za granicę).
          I po prostu musiałam sobie poradzić.Inaczej bym zwariowała. Gdyby nie tamto,
          dziś byłabym mamą takich łobuzów jak te w programie.
          Na szczęście jest inaczej...
          Dlatego ostrzegam wszystkie młode mamusie---granice i konsekwencja muszą
          wkroczyć jak najszybciej i nie można pobłażać dziecku, bo jest małe. Trzeba
          tłumaczyć, pokazywać związki przyczynowo -skutkowe. Bo dla małych dzieci to nie
          jest jasne, że jak biją mamę, to ją boli, a jak wybiegną na ulicę- przejedzie je
          samochód.
          Wiem, że strasznie się rozpisałam, ale jestem na świeżo po obejrzeniu powtórki
          programu na TVNStyle i mnie poniosłosmile))
    • ewa2233 Re: Oglądacie "Supernianie"? 10.10.06, 11:31
      Programu nie oglądałam.

      Na mnie słowo KARA działa jak płachta na byka.
      Dlaczego dziecko trzeba KARAĆ?
      Niech zwyczajnie dzieciaki PONOSZĄ KONSEKWENCJE swojego zachowania.
      Kary niczego nie nauczą.

      Gdy brakuje mi argumentów, pomysłów, ponoszą mnie nerwy - biorę się za serię
      www.merlin.com.pl/frontend/search/1?sort=tytul&ofertashock&gdzieSzuk=osoba&q=Elaine%20Mazlish&dzial=1&xTitle=Elaine%

      Pozwala nabrać dystansu.
      Są tacy, którzy krytykują metody, o których tam napisano, ale do mnie bardzo
      przemawia zawarta w nich ARGUMENTACJA.
      ---------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      przyjęła to do aprobującej wiadomości
      wink
      • mama_kotula Re: Oglądacie "Supernianie"? 10.10.06, 13:02
        Ewa, ano właśnie, też nie lubię słowa kara.
        Ale w takim razie podaj mi konsekwencję np. gdy dziecko nie zatrzymuje się przed
        ruchliwą ulicą (nie reaguje na głos rodzica)? Ma sobie wpaść pod autko, aby
        poniosło konsekwencje? A może zaaranżować taki niby wypadek, namówić znajomego
        rowerzystę, aby lekko potrącił dziecko? wink
        Dla mnie naturalna konsekwencja jest tu niedopuszczalna, z oczywistych względów.
        I w takim wypadku coś, co zrobi rodzic (czyli: prowadzenie za rękę czy usadzenie
        na tyłku na kilka minut) jest uznawane za konsekwenję - ale w sumie można to też
        nazwać karą.
        Tak teoretycznie sobie rozważam, ofkors.
        • kuncwotek Re: Oglądacie "Supernianie"? 10.10.06, 13:05
          przecież kara to nie bicie dziecka!!!! Nikt tutaj nie ma tego na mysli, ale
          posadzenie dziecka w kont, jak nie reaguje na prośbe rodziców nie jest chyba
          czymś strasznym?
          • ewa2233 Re: Oglądacie "Supernianie"? 10.10.06, 14:09
            nie chodzi o coś STRASZNEGO smile
            Chodzi o to, by dziecko coś wyniosło z konkretnego zdarzenia. Wiedziało
            DLACZEGO tak nie można.
            A czego ma nauczyć dziecko sadzanie w kąt, jeśli nie posłuchało rodzica?

            Kiedyś moja koleżanka tak obłożyła dziecko karami, że w końcu sama nie
            wiedziała, co dalej, bo właściwie pozostało jej nie dać mu jeść smile)
            Za jakieś przewinienie (juz nie pamiętam za jakie) - nie wolno mu było oglądać
            TV przez tydzień. Później "dobiło" mu to do miesiąca. + zakaz komputera + zakaz
            wyjścia na podwórko do kolegów.
            NICZEGO go to nie nauczyło. Zaczęło mu być dokładnie obojętnie, czy jeszcze mu
            matka coś dołoży, czy nie.
            ---------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
            przyjęła to do aprobującej wiadomości
            wink
          • ewa2233 Re: Oglądacie "Supernianie"? 10.10.06, 14:12
            Sadzanie w kąt raczej kojarzy mi się z przekazem:
            nie słuchasz mnie, więc Cię
            nie chcę/nie lubię/nie kocham/odrzucam/nie akceptuję/nie chcę cię widzieć.

            A chyba nie to rodzic chciał uzyskać.
            ------------------------------------------------
            • kuncwotek Re: Oglądacie "Supernianie"? 10.10.06, 16:36
              ewa2233 napisała:

              > Sadzanie w kąt raczej kojarzy mi się z przekazem:
              > nie słuchasz mnie, więc Cię
              > nie chcę/nie lubię/nie kocham/odrzucam/nie akceptuję/nie chcę cię widzieć.
              >
              > A chyba nie to rodzic chciał uzyskać.
              >
              według superniani, posadzenie w kącie ma na celu:
              1. uspokojenie dziecka
              2. zastanowienie się nad swoim zachowaniem- samemu w ciszy
              3. i tym, że mama postawiła na swoim, a nie niegrzeczne dziecko
              Oczywiśce mowa tutaj o kącie ale nie gdzieś w miejscu bardzo odosobnionym,
              tylko w takim miejscu, aby np. nie mogło oglądac tv, ale i było blisko rodziców!
              • kuncwotek Re: Oglądacie "Supernianie"? 10.10.06, 16:37
                zreszta niech każdy wychowuje dziecka tak jak najlepiej uważawink)))
    • ewa2233 KARA / KONSEKWENCJA. 10.10.06, 14:00
      Jest to NIBY to samo, tylko "inaczej" smile

      Oczywiście w razie zagrożenia życia czy zdrowia, to się nie zastanawiam, tylko
      dziecię łapię, przytrzymuję, biorę pod pachę itp.
      Chodzi o "etap edukacyjny rozmowy", który ma zaowocowac w przyszłości.
      Choć muszę przyznać, że nieraz trzeba nieźle się nagłówkować, jak "dopasować"
      KONSEKWENCJĘ do przewinienia smile

      Mieliśmy np. takie zdarzenie.
      Starszak miał zapłacone obiady w świetlicy. Zdawał nam relację co było.
      Oczywiście obiady "zjadał". Kiedyś przypadkiem mąż się dowiedział, że tak
      naprawdę syn w ogóle nawet się na świetlicy nie pokazuje.
      Doszliśmy do wniosku, że najbardziej do syna przemówi "konsekwencja finansowa"
      (taki etap miał). Ale jak "dopasować" obcięcie kieszonkowego, do tego, że
      dzieciak nie jadł obiadów?
      Tok rozumowania naszego był taki:
      Zapłaciliśmy za te obiady,które ZJADAŁ - on zapłaci za te, których NIE ZJADŁ.
      Bo my nie mamy pieniędzy na to, byje wyrzucać. Na jedzenie damy bardzo chętnie.
      Muszę przyznać, że było to posunięcie bardzo skutecznie smile
      Kwestię kłamstwa tu pominęłam, bo to odrębny temat.
      ------------------------------------------------
    • ewa2233 metoda WYBORU 10.10.06, 14:04
      Pierwszy raz metodę WYBORU z w/w książek zastosowałam na dwulatku, który MUSIAŁ
      brać ze sobą na spacer górę zabawek.
      Powiedziałam (tuż przed wyjściem, gdy dziecię już "tupało" przed drzwiami
      podekscytowane wizją wyjścia), że albo weźmie jedną zabawkę, albo nie idziemy
      na spacer.
      "Sam wybieraj!"
      Poszliśmy z jedną smile

      To samo z przechodzeniem przez ulicę:
      Albo trzymasz się mojej ręki, albo siedzisz w wózku.
      Albo nie sypiesz piaskiem, albo wychodzimy z piaskownicy.
      itp.
      + konsekwencja tego co sie powiedziało.
      ---------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      przyjęła to do aprobującej wiadomości
      wink
      • mama_kotula Re: metoda WYBORU 10.10.06, 14:33
        ewa2233 napisała:

        > Pierwszy raz metodę WYBORU z w/w książek zastosowałam na dwulatku, który
        MUSIAŁ brać ze sobą na spacer górę zabawek.
        > Powiedziałam (tuż przed wyjściem, gdy dziecię już "tupało" przed drzwiami
        > podekscytowane wizją wyjścia), że albo weźmie jedną zabawkę, albo nie idziemy
        > na spacer.
        > "Sam wybieraj!"
        > Poszliśmy z jedną smile

        Fajna sprawa, ale znowu się czepię (no z natury jestem ciekawska i czepialska).
        Załóżmy, że mam takiego dwulatka, który chce zabiera górę zabawek i mam poza tym
        trzylatka. Spacery ofkors wspólne. Co w przypadku, gdy dwulatek wybierze opcję
        "nie idziemy na spacer"? Konsekwencje ponoszą w takim wypadku oboje, prawda? A
        taka odpowiedzialność zbiorowa już mi się nie bardzo uśmiecha uncertain
        • ewa2233 Re: metoda WYBORU 10.10.06, 14:43
          >>Załóżmy, że mam takiego dwulatka, który chce zabiera górę zabawek i mam poza
          tym trzylatka. <<


          Aby uniknąć takich dylematów, różnica wieku moich dzieci wynosi lat DZIEWIĘĆsmile)
          A 12 latek chodzi głównie sam wink

          No i warto zauważyc, że nie ma zlotych środków.
          Na jedno dziecko jakieś rozwiązanie zadziała, na drugie nie.
          Trzeba (niestety? stety?) dopasowywać wszystko pod siebie i swoje dzieci. Oraz
          pod konkretne sytuacje.
          ----------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂççĂç
          przyjęła to do aprobującej wiadomości
          wink
        • madziaaaa Kotula 10.10.06, 14:44
          Zaproponować obojgu, żeby wspólnie wybrali zabawki(każdy tę samą ilość), mogą
          się wymieniać, więc tak naprawdę mają podwójną ilość.Nauczą się dochodzić do
          porozumienia nie ma lewara. Stawiasz sprawę jasno:kazdy bierze 2 zabawki i ani
          foremki więcej, bo nie idziemy.
          Biorąc pod uwagę, ze na pewno młodsze papuguje starsze, więc zrobi to co ono.
          Więc konsekwencje lub nie poniosą oboje smile
          Nie wiem, czy jasno napisałam, o co biega, bo dziś mam w pracy urwanie głowysad
          • mama_kotula Re: Kotula 10.10.06, 14:51
            madziaaaa napisała:
            > Zaproponować obojgu, żeby wspólnie wybrali zabawki(każdy tę samą ilość), mogą
            > się wymieniać, więc tak naprawdę mają podwójną ilość.Nauczą się dochodzić do
            > porozumienia nie ma lewara. Stawiasz sprawę jasno:kazdy bierze 2 zabawki i ani
            > foremki więcej, bo nie idziemy.

            Na co starszy mi odpowiada: a ja nie chcę brać żadnych zabawek, chcę iść bez (a
            znając jego, za cholerę nie da się podejść i nie da sobie wcisnąć tych foremek
            czy czegoś tam). I co, mam wtedy powiedzieć "albo bierzesz, albo nie idziemy?"
            ROTFL big_grinDD, no nie mogę go zmuszać do brania zabawek.
            A Młoda na to "to nie idziemy, bo ja się będę bawiła wszystkim w domu".

            Wiem, że na coś takiego po pewnym czasie znalazłabym sposób, ale nie od razu.

            I powiem jeszcze jedno: gdy zadaję pytanie na forum pt. "jak uniknąć owej
            odpowiedzialności zbiorowej - czyli wspólnie ponoszonych konsekwencji (dla
            jednego dziecka nieuzasadnionych), nigdy dotąd nie dostałam odpowiedzi big_grinDDDD
            • ewa2233 odpowiedzialnośćĆ ZBIOROWA 10.10.06, 14:53
              załóż osobny wątek, może być ciekawy smile
              --------------------------------------------------
              çççççççççççççççççççççĂççĂç
              przyjęła to do aprobującej wiadomości
              wink
              • zona_mi Re: odpowiedzialnośćĆ ZBIOROWA 10.10.06, 16:04
                ewa2233 napisała:

                > załóż osobny wątek, może być ciekawy smile

                Na emamie. I zacznij tytuł słowem na literę "e".
                wink
            • madziaaaa Re: Kotula 10.10.06, 14:55
              A może jedno ponosi konsekwencje, a drugie za to, że zachowało sie w
              porządkudostanie coś fajnego w nagrodę?
              • mama_kotula Re: Kotula 10.10.06, 15:12
                madziaaaa napisała:

                > A może jedno ponosi konsekwencje, a drugie za to, że zachowało sie w
                > porządkudostanie coś fajnego w nagrodę

                Nie trzyma się kupy.
                To znaczy np. jak jedno się źle zachowuje, po ostrzeżeniu "jak będziesz bił
                dzieci na podwórku, pójdziemy z podwórka" wracamy z podwórka wszyscy, a drugie w
                nagrodę za właściwe zachowanie dostaje np. paczkę żelków, i w sumie nie wie,
                dlaczego musiał opuścić podwórko, ale na pocieszenie dostał żelki? tongue_outPP
                Bez sensu, powtarzam.
                • madziaaaa Re: Kotula 10.10.06, 15:20
                  nie bez sensu. Od czegoś ma się buzię i dzieciom tłumaczy, "słuchaj, jesteś
                  bardzo grzeczny, zachowujesz się w porządku, ale poniewaz...... był niegreczny
                  musi ponieść konsekwencje swojego zachowania i wraca do domu, bo taka była
                  umowa. Ty nie możesz zostać sam na placu zabaw, bo jesteś za mały, więc musimy
                  wrócić wszyscy razem. ale żebyś nie czuł się poszkodowany, zagram z tobą w domu
                  w domino (kupimy nową książeczkę, itp.)Uważasz, że jak w ten sposób
                  wytłumaczysz to trzlatek, czy nawet dwu, nie zrozumie? Moim zdaniem zrozumie.
                  • mama_kotula Re: Kotula 10.10.06, 15:26
                    Wiesz jak to jest, gdy przerywa się dziecku zajefajną zabawę na podwórku, bo
                    "siostrzyczka jest niegrzeczna"? Wtedy młodziak zaczyna się buntować i drzeć
                    japę, że chce zostać na podwórku, ma w głębokim poważaniu domino, bo chce
                    budować zamek z kolegami. Amen.
                    Druga sprawa: dziecko może po czymś takim domagać się prezentów za każde dobre
                    zachowanie, bo jeszcze nie zrozumie pojęcia "czuć się poszkodowanym", albo co
                    gorsza, zrozumie je, i będzie to wykorzystywać ("w sytuacji X było mi przykro,
                    poczułem się poszkodowany, kup mi książeczkę z naklejkami").
                    • madziaaaa Re: Kotula 10.10.06, 15:36
                      Wiem jak to jest i nie przekonasz mnie, że nie da się rady. Pewnie, może za 2
                      czy 3 razem albo nawet później obejdzie się bez fochów. Ale w końcu zrozumie,
                      oboje zrozumieją. A wszystko jest zasługą dobrej komunikacji werbalnej i
                      niewerbalnej wink))
                      Nie przekonasz mnie Kotula, ja WIEM, ze to da się zrobić. Nie raz
                      przetestowałam.
    • anik801 Re: Oglądacie "Supernianie"? 10.10.06, 16:42
      Nie mam tvnsad
      • dzoaann Do Ewy 10.10.06, 17:32
        A jaka była konsekwencja kłamstwa dla Twego dziecka???
        Ja nie wyobrażam sobie, żeby mnie mój starszy syn okłamywał notorycznie i nie
        poniósł za to kary.Że przeszłabym nad tym do porządku. Czy Twoja metoda jest
        taka idealna, że doszło do sytuacji, w której dziecko długofalowo oszukuje rodziców?
        Dla mnie to nie do przyjęcia.To już jest problem, a nie rozbrykany 2 latek.
        • ewa2233 do Dzoaann 11.10.06, 09:27
          Nie było "konsekwencji" kłamstwa. Była rozmowa (nie monolog) na ten temat.
          Dlaczego nie powinno się kłamać. O nadużyciu zaufania. O tym, co by On czuł,
          gdybyśmy go my-rodzice okłamywali.
          Działa do dziś (już ze 4 lata) i o taki skutek nam chodziło.

          W taki sam sposób "przerabialiśmy" temat "zniknięcia na chwilę" z placu zabaw,
          gdy ja cała w nerwach obleciałam całe osiedle w poszukiwaniach.
          Kazałam Mu sobie wyobrazić, że ja znikam bez słowa z domu. On przychodzi co
          chwilę i sprawdza, a mnie nie ma. Co sobie myśli? Czy się boi? Jak się z tym
          czuje?
          Podziałało na wyobraźnię. Bardzo!
          ---------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂççĂç
          przyjęła to do aprobującej wiadomości
          wink
          • ewa2233 Re: do Dzoaann 11.10.06, 09:34
            I jeszcze:
            NIGDY nie twierdziłam, że metody wychowawcze, które stosujemy są IDEALNE!
            Nawet by mi to nie przyszło do głowy! Tak jak nie twierdzę, że w podobnej
            sytuacji, jedno rozwiązanie podziała na każde dziecko.

            W długofalowym kłamstwie dotyczącym obiadów, było trochę i naszej winy, bo syn
            mówił, że na obiady chodzić nie chce, bo Mu nie smakują. Ponieważ nie
            wiedzieliśmy jak z tego wybrnąć, bo obiady w szkole nam były na rękę,
            próbowaliśmy syna niejako zmusić. I to był nasz błąd.
            Teraz staramy się SŁUCHAĆ, co dziecko chce mi przekazać i wziąć pod uwagę także
            jego potrzeby. Wypracować jakiś kompromis.
            ------------------------------------------------
            • madziaaaa Re: do Dzoaann 11.10.06, 09:44
              w 100% podpisuję się pod Ewą.Ale jeszcze moim zdaniem sami od początku
              pracujemy na to, jak nasze dziecko odnosi się do nas, do innych, jak
              postępuje. Dziecko wielu rzeczy nie wie, więc po prostu próbuje"co by było
              gdyby...". Trzeba mu uswiadomić konsekwencje. I jeszcze jedno:
              ROZMAWIAĆ,ROZMAWIAĆ, ROZMAWIAĆ! I dawać fajny przykład.
              • dzoaann Re: do Dzoaann 11.10.06, 10:44
                Ewo!
                I tu właśnie wyjaśniłaś to, czego mi brakowało!!!
                Z poprzednich postów wynikało, że trzymasz się jakiś reguł i sztywno je stodsujesz.
                A to rozmowa właśnie jest najważniejsza....
                Tłumaczenie zachowań, uczuć , konsekwencji...bo nawet jeśli dziecko ponosi
                konsekwencje, to w trudniejszych sprawach może pogubić się i nie rozumieć o co
                chodzi rodzicom. I jak już pisałam wcześniej to wszystko trzeba zacząć na
                początku, bo potem to już pod górkę może być i możemy mieć w domku terrorystę.

                Ja też dużo rozmawiam z dziećmi, wciągam je do pomocy, w rytm codzienność itp.
                Moje dzieci do tego stopnia są inne od irlandzkich, że już 4 nauczycieli
                mających z nimi kontakt nie może nachwalić się ich kreatywności, chęci do
                pomocy, grzecznoścismileOczywiście mają we gorsze strony jak każdysmile))
                Pewnie w polskich realiach to nie wyróżnialiby się tak bardzo. Ale na tle
                Irlandczyków wychowywanych w większośći bezstresowo są pozytywnym wyjątkiem. Mam
                nadzieję, że tak będzie dalej. Jak zobaczę, że mi dzieci pod wpływem rówieśników
                dziczeją to zwijam tyłek do Polskismile))
                • dzoaann Re: do Dzoaann 11.10.06, 10:49
                  A, no i zareagowałam dość ostro, bo ja mam z deka awersję do rodziców, którzy
                  sztywno wprowadzają jakieś metody z książek itd, nie zwracając uwagi na dziecko
                  i nie słuchając go.
                  To chyba działa na mnie jak płachta na byka, bo już kiedyś wdałam się w dyskusję
                  o metodach usypiania dzieci.
                  Moim zdaniem najważniejszy jest podparty wiedzą instynkt, a nie ksiązkowe
                  metody.smile))
                  • madziaaaa Re: do Dzoaann 11.10.06, 11:23
                    dzoaann napisała:

                    >
                    > Moim zdaniem najważniejszy jest podparty wiedzą instynkt, a nie ksiązkowe
                    > metody.smile))


                    I o to właśnie w życiu chodzi smile))))
                  • ewa2233 Re: do Dzoaann 11.10.06, 12:11
                    Książkowe metody (jak na razie bardzo były mi pomocne jedynie z tych,
                    które "zalinkowałam") są jedynie inspiracją, wskazówką.
                    Nigdy pewnie bym nie wpadła sama, na wiele z nich.
                    Muszę powiedzieć, że nawet ćwiczenia (na studiach) z zarządzania zasobami
                    ludzkimi, mieliśmy opracowane właśnie na niektórych rozdziałach w/w książek
                    (np. 7 kroków rozwiązywania konfliktów).
                    --------------------------------------------------
                    çççççççççççççççççççççĂççĂç
                    przyjęła to do aprobującej wiadomości
                    wink
                    • dzoaann Re: do Dzoaann 11.10.06, 17:26
                      A ja znam sporo mamuś(ograniczyłam już kontakty dla własnego zdrowia
                      psychicznego), które uwielbiają poradniki i namiętnie wprowadzają rozmaite
                      metody. Po jakimś czasie coś im nie pasuje i wracają do starych
                      rozwiązań...potem inny poradnik i apiać to samo.
                      Wyobrażacie sobie te skołowane dzieci???
                      A ja jak głupia się starałam coś wytłumaczyć, angażowałam się i na zdrowie mi to
                      nie wyszło.
                      Wiem,że to głupie i nic nie poradzi sie na czyjś upór, ale mi zawsze szkoda
                      takich dzieci-króliczków doświadczalnych.
                      A już najlepiej jest jak tata swoje, a mama swoje i potem dziw, że dziecko
                      nieusłuchane...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja