Dodaj do ulubionych

Zaraz zwariuję!!!!

22.02.07, 17:39
Moja córka pomalowała całą ścianę niebieską kredą!Nie wytrzymałam i dostała
lanie!To już nie pierwszy raz.Dostała nawet tablicę do malowania,żeby więcej
po ścianie nie bazgrała.Ona dobrze wie co zrobiła,wiedziała że tego robić nie
wolno.Nie jest już małym bezrozumnym dzieckiem!Teraz siedzi
spokojnie.Myślicie,że nie powinnam jej dać lania?Dostała 3 klapsy na goły
tyłek.
Obserwuj wątek
    • sweet.joan Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 18:02
      Myśleć to dużo można, a wiadomo, jak to jest kiedy nerwy poniosą. Tyle że ja nie
      zdążyłabym wlać na goły tyłek, zanim bym ściągnęła gacie, to by mi już przeszło
      wink Jako kara, a raczej "następstwo czynu", posłużyłoby wiadro z wodą i ściera.
      Oczywiście pod kontrolą i z moim dużym udziałem - żeby naprawianie błędu nie
      wyrządziło jeszcze większej szkody wink
    • anik801 Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 18:49
      Tylko,że do mojego dziecko inne argumenty już nie docierają.Ile można
      tłumaczyć,rozmawiać,prosić?To nie było odreagowanie złości.Zrobiłam to
      celowo.Gdy ściągałam jej majtki nie byłam zła.A ona jeszcze się ze mnie
      śmiała,bo myślała,że jak zawsze to tylko takie straszenie.Do tej pory
      myślałam,że tzw.bezstresowe wychowanie jest słuszne.Stosowałam różne kary(typu
      wyprowadzałam ją do innego pomieszczenia itd.)To nic nie daje.Z dnia na dzień
      jest coraz gorsza.Ma w nosie kary!Potrafi pobić,albo opluć dziadka,czy babcię.
      No niestety,ale jest na takim etapie,że boi się tylko lania.Nie jestem
      zwolenniczką kar cielesnych,ale chyba nie mam wyboru.Przykro mi,że musiałam jej
      dać lanie.Nie wytrzymałam już jej zachowania,ale zdjęłam jej gacie z rozmysłem.
      Uważam,że zasłużyła na lanie.W sumie jeszcze nigdy lania ode mnie nie dostała.
      Mam mieszane uczucia.
    • bj32 Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 18:53
      Też mi się zdażyło za tego rodzaju czynności przyrżnąć, ale nie na goły. Ja mam
      do tego za ciężką rękę, mogłabym zrobić krzywdę. A i tak nie pomogło. Doszłam
      do wniosku, że szkoda nerw i po prostu jak z tego wyrośnie to zrobię malowanie.
      Na razie ograniczam szkody. A rysować można wszystkim: kredą, flamastrami
      (portret teściowej jest tą techniką), orzeszkiem w czekoladzie, samą czekoladą,
      serkiem Danio, sokiem, akwarelami, kredkami, moją ostatnią pomadką i mlekiem...
      • anik801 Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 19:02
        Ja to rozumiem,gdy dziecko ma półtora roku.Ale moja córka skończyła już
        3lata.Jest bystra i inteligentna.Dobrze wie czego nie wolno.Jest tak cwana,że
        jak coś sposoci to od razu mówi,że już więcej tego nie zrobi.A to tylko takie
        gadanie,żeby ją kara ominęła.To były klapsy(o zrobieniu jej krzywdy mowy nie
        ma).Nawet czerwonego tyłka nie miała.
      • arienne07 Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 19:16
        No właśnie to dla mnie temat na czasie. Co prawda ja nie biję bo moje raz że za
        małe(rok) a dwa- nie jestem zwolennikiem. Ale ostatnio przyszli znajomi z
        prawie 4 letnim synkiem, fakt że to rozrabiaka, ale jedno mnie wkurzyło: jak
        trzeba było dziecku zabawkę włączyć, albo coś podać to tatusiowi się ruszyć
        dupy nie chciało, ale jak przeskrobał to tatuńcio takiego spidu dostał że
        myślałam że mi krzesła poprzewraca. Zlał go. Tak chamsko- chyba się wyżył przy
        tym, no i spełnił swój "rodzicielski obowiązek" bo niby zaprowadził porządek. A
        poprawa jedynie chwilowa. Zaraz po tym mały przychodzi do mamy i pyta: mamusiu
        kochasz mnie? A ta mu na to: nie kocham cię bo jesteś niedobry.
        Ludzie wykształceni i zamożni. A mnie krew zalewa bo co mam im powiedzieć? Nie
        bijcie go głąby? Jak na końcu tatuś ubierał mu czapkę to mały ponoć go ugryzł i
        tata walnął go w buzię i mały rozciął wargę o ząbki.
        Właśnie dlatego postanowiłam nie dawać mojemu dziecku nawet klapsa. I nie jest
        to żadne bezsresowe wychowanie tylko znalezienie innej metody.
        Myślałam że wybierzemy się z tymi znajomymi na wczasy, ale zrezygnowałam bo nie
        będę się za nich wstydzić. Nie chcę żeby potem w jakiejś restauracji ludzie
        patrzyli na nas ( no bo w końcu siedzimy przy jednym stole) z potępieniem czy
        wręcz pogardą.
        No rozpisałam się (jak Egon) ale od paru dni chodzę podkurw... tym co widziałam.
        • anik801 Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 19:28
          Uderzenie dziecka w twarz to coś niedopuszczalnego.Uderzenie tak by leciała
          krew to już dla mnie przestępstwo.Ja nigdy nie mówię córce,że jej nie
          kocham,czy że jej nie chce.Ale ona jest tak przebiegła,że jak tylko krzywo na
          nią spojrzę to pyta"nie lubisz mnie?""nie chcesz mnie?"Pyta tak od jakiegoś
          tygodnia,więc musiała to chyba gdzieś usłyszeć.Sama zaś częst mówi"nie chcę
          takiej babci","nie chcę takiej mamy".Mówi to,gdy czegoś się jej
          zabrania.Myślałam,że gdy nie będzie dostawała lania to nie będzie agresywna.
          Niestety pomimo tzw.bezstresowego wychowania jest agresywna.Bije wszystkich
          domowników jak tylko coś jej nie pasuję.Wszyscy mamy już tego dość!Dlaczego ona
          może nas gryźć,bić i kopać?Wszelkie pozostałe kary ma głęboko gdzieś!Ciągle się
          słyszy o prawach dziecka,szkoda że nikt nie mówi o prawach rodzicówwinkMoje
          dziecko mnie maltretuje,chyba zadzwonię na niebieską linięwink
          • bj32 Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 20:40
            Anik, ja Cię nie posądzam o pastwienie się nad dzieckiem. *Ja* mam twardą i
            ciężką łapę i dlatego nie zaryzykuję na goły tyłek Raz mi, jak to się
            mówi, "ręka skoczyła" jak mnie Anka dotkliwie ugryzła. I niestety miała dupsko
            zaczerwinione ładnych kilkanaście minut. Od tamtej pory uważam jeszcze bardziej.
            A Anka ma ponad 5 lat, też zna zasady i też sprawdza, na ile może je naginać.
            "pyta"nie lubisz mnie?""nie chcesz mnie?"Pyta tak od jakiegoś
            > tygodnia,więc musiała to chyba gdzieś usłyszeć.Sama zaś częst mówi"nie chcę
            > takiej babci","nie chcę takiej mamy"." Może jakaś życzliwa ciocia czy
            sąsiadka jej coś takiego powiedziała? Ja wczoraj zrypałam gościa na przystanku,
            jak wyjechał do Anki z tekstem: bądź grzeczna, bo cię zabiorę. Z miejsca
            naskoczyłam, że ma mi dziecka nie straszyć. Przeprosił i dzisiaj mi dzień dobry
            powiedział. Wnerwia mnie takie głupie gadanie.
            Co do tłuczenia "wychowawczego" dzieci, to też jestem przeciwna. Ja nawet drę
            się za dużo. Czasamiw, wiadomo, PMS, zmęczenie, nerwy i człowiek przyłoży
            klapa, ale żeby tak na zimno złoić dziecku skórę? Sama bym takiego tatusia
            naprawiła. Jakimś ciężkim przedmiotem.
            Jeśli Was to pocieszy, to Anka też mnie maltretuje. Chociaż już jej przechodzi
            powoli. Ale za to zaczęła pluć, a to działa na mnie jak płachta na bykasad
            • anik801 Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 20:46
              Mnie też denerwują takie teksty typu"Badź grzeczna,bo przyjdzie pan i cię
              zabierze".Ostatnio w sklepie pewna pani(alkoholiczka)powiedziała do mojej
              córki,że jak będzie nigrzeczna to mama jej nie będzie kochała i ją odda do domu
              dziecka.Moja córka nie wie nawet,co to dom dziecka.Nie chciałam się z babą
              kłócić,bo była pijana.Na koniec powiedziała do mojej małej"mama cię
              zostawi"Moja Zosia tak jej odpowiedziała:"mama nigdy nie zostawi swojej
              ulubionej córeczki".Babę wcięło i już nic nie powiedziała.
    • sweet.joan Re: Zaraz zwariuję!!!! 22.02.07, 20:49
      Mój Młody dostał parę klapsów w swoim życiu, ale zdarzyło się to już bardzo
      dawno i zawsze w fazie któregoś buntu. Zawsze to był wynik mojej słabości, mojej
      bazradności. Na szczęście szybko spostrzegłam, że klapsy nic nie dają, a wręcz
      nasilają problem. Wtedy zaczęłam szukać innych sposobów. M. in. sięgnęłam po
      "Jak mówić... Jak słuchać...", której do tej pory nie przeczytałam do końca, ale
      która pomaga mi zacząć inaczej myśleć i inaczej reagować.

      To, co opisała Arienne - to jest bardzo częste zjawisko i bardzo błędne
      zachowanie. Zero pozytywnej uwagi poświęconej dziecku! To dziecko jest zauważane
      tylko wówczas, gdy coś przeskrobie sad I do tego utwierdzanie w przekonaniu
      małego człowieka, że jest niegrzeczne, niedobre, nielubiane...

      Ja nie wiem, co to jest bezstresowe wychowanie. Tak naprawdę. Czy to nie od
      Spocka się wzięło czasem? Może się mylę, ale jeśli tak, to tam nie było nic o
      bezkarności i pozwalaniu na wszystko. Ten cały szum z bezstresowym wychowaniem
      dla mnie jest jakąś pomyłka, bo tak naprawdę nie wiemy, o czym dokładnie mówimy,
      o jakim wychowaniu. Bo, jak dla mnie, wychowywanie bez żadnych granic, zakazów i
      nakazów wychowywaniem nie jest. To jest puszczenie nieuksztłtowanej jednostki
      samopas, nie nauczenie jej relacji międzyludzkich, które przecież rządzą się
      określonymi regułami i to rodzic powinien nauczyć dziecko ich przestrzegania.
      • anik801 sweet.joan! 22.02.07, 20:59
        A jakie masz sprawdzone sposoby?U mnie na początku pomagało wystawianie do
        innego pokoju,teraz już nie działa.Inne kary to w ogóle ma gdzieś.Rozmowa-
        nagadam się,ona powie że przeprasza i już nie będzie i za chwile to samo.
        Wczoraj tak mnie ugryzła,że miałam ślad.W ogóle ona lubi wszystkich zaczepiać.
        • 74l Re: sweet.joan! 22.02.07, 21:21
          Oj Anik , rozumiem Cię doskonale.Oczywiście ja też nie pochwalam bicia , ale mi
          parę razy skoczyła ręka,zwłaszcza przy starszym.teraz jestem już mądrzejsza o
          to właśnie starsze dziecko,i jedyne co mogę sobie obecnie zarzucić to to ,że za
          dużo krzyczę i zbyt szybko tracę cierpliwość.
          Generalnie jestem nerwus, ale staram się.
          Kiedyś uderzyłam synka w twarz.Byliśmy wszyscy w kuchni, coś mu tłumaczyłam, on
          mi odpysknął a ja go poprostu uderzyłam.Odrazu do mnie dotarło, że to było
          okropne,zaczęłam go przepraszać,tłumaczyć,że mama jest bardzo zmędzona itd itp
          Mieliśmy potem bardzo poważną rozmowę z mężem ,obiecałam sobie,że więcej nie
          uderzę mojego dziecka.
          Potrafię zrozumieć te matki, które dały klapsa.Uwierzcie mi ,moja wściekłość
          przesłoniła mi oczy ,i zrobiłam coś ,czego nie wybadzę sobie do końca życia
          Naprawdę nie wiem jak do tego doszło.
          Tylko nie potępiajcie mnie błagam,mimo,że od tego zdarzenia minęło kilka lat,
          ja wciąż czuję sie okropnie
          Anik, w wychowywaniu najważniejsza jest konsekwencja i tzw jeden front.
          A ewentualne kary? u nas jest to zwykle nieoglądanie bajek.i im dziecko starsze
          tym więcej można mu wytłumaczyć
          • anik801 74I 22.02.07, 22:03
            Uderzenie kogoś w twarz jest wielkim upokorzeniem dla tej osoby.Jeszcze nigdy
            nie uderzyłam nikogo w twarz.Nie wiem co musiałoby się stać.Ale jestem w stanie
            zrozumieć,że czasem nerwy puszczą tak,że nie kontrolujemy siebie.Ja jestem
            raczej osobą spokojną.Nie płaczę ze złości,niczym nie rzucam itd.Moje działania
            są raczej zamierzone(tak jak dzisiejsze lanie).Od ściągnięcia majtek do dania
            klapsa jest na tyle dużo czasu,że można się wycofać.Ja wycofać sie nie
            chciałam,uważałam że zasłużyła na lanie.Czy mam wyrzuty sumienia?Nie wiem.Czy
            jeszcze kiedyś dostanie?Nie wiem.Moja mama nigdy mnie nie uderzyła.Wszelkie
            kary cielesne spadały na nas(na mnie i rodzeństwo)od taty.Myślę,że to trudny
            temat.Moja siostra pracuje w przedszkolu.Lubi dzieci,pracuje z dziećmi z
            zamiłowania.Ma dyplom opiekunki dziecięcej oraz magistra z pedagogiki.Teraz
            jest w ciąży.Jest za klapsami.Twierdzi,że są dzieci których bez klapsów
            wychować się nie da.I chyba coś w tym jest.Łatwo wychowywać dzieci,które nie
            sprawiają większych problemów(a są takie),ale jak wychować te diabełki wcielone?
            • egon26 Re: 74I 22.02.07, 23:16
              Tak sobie przypomniałem jak cię czytam moją żonę jak pobierali małemu krew na
              żółtaczkę, on krzyczał strasznie a ona odwróciła się do mnie, z łzami w oczach
              coś wyszeptała że go męczą i przytuliła się do mnie. Sam też mam na swoim
              koncie kilkaset bezproduktywnie spędzonych godzina, zabezpieczając malca by mu
              się coś nie stało. Lub różne dziwne zrywy, skoki by złapać spadające/
              przewracające się dziecko. To wszystko robimy z troski by zaoszczędzić mu bólu.
              Więc po jasną cholerę go później bić, szczególnie że bicie nigdy metodą nie
              pomaga. Tyle że często jest najłatwiejsze. Łatwiej przywalić dziecku niż
              powiedzieć mu że za kare wieczorem nie obejrzy dobranocki, a gdy już wieczór
              przyjdzie i dziecko będzie grzeczne ciężko wytrwać w postanowieniach. Każdy zna
              swoje dziecko i widzi na czym mu tak naprawdę zależy i jako rodzić może dzięki
              temu egzekwować zachowanie dziecka.
        • sweet.joan Anik 22.02.07, 21:25
          Ja Ci nic nie poradzę, bo ja w ogóle tu nie mam nic do gadania. Ja mam po prostu
          dziecko-anioła winkOn nikogo nie zaczepia, nigdy nie bił, nie gryzł... Zdarza mu
          się brzydko odezwać. Ogólnie jest z tych dzieci "grzecznych" i spokojnych.
          Aczkolwiek, wiadomo, miewa swoje fochy, wszystkie bunty zalicza po kolei
          książkowo. Ale jak na razie u nas wystarczą podstawowe chwyty podręcznikowe.
          Kiedy zdarzało mu się zamachnąć na mnie (czy kogoś innego) w złości, wystarczyło
          złapać go zanim zdążył uderzyć, powiedzieć, że bić nie wolno i sprowadzić
          dyskusję do "Ale się zezłościłeś...".
          Ja za nim nigdy nie latałam i nie pilnowałam "Tego nie dotykaj, tego nie ruszaj,
          tego nie wolno". W kuchni było wytłumaczone, że tego a tego się nie dotyka, bo
          niebezpieczne - możesz wziąć to i to. Gdy widziałam, że go do czegoś ciągnie, to
          nie stałam w drugim końcu pokoju i nie gadałam "Nie, nie wolno, nie ruszaj",
          tylko szłam, zabierałam go, mówiąc "nie wolno, bo..." i zajmowałam czym innym.
          Po prostu dziecko wymaga trochę więcej uwagi niż powiedzenie "nie wolno",
          szczególnie póki jest małe.
          Tylko sobie nie pomyśl, że u mnie zawsze tak różowo i bezproblemowo. Mnie też
          czasem nerwy puszczają, Młodemu też - ludźmi jesteśmy smile
          Jeśli masz czas i chęć, polecam tę książkę "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały.
          Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły".
          • anik801 Re: Anik 22.02.07, 21:51
            Ja już przerobiłam kilka podręczników i jak dla mnie strata czasu i kasy.Moje
            dziecko należy do tych bardzo upartych,zawziętych i nie słuchających.Ja ogólnie
            nie jestem nerwowa.Trudno mnie naprawdę wkurzyć.Niestety mojej córce
            wyprowadzenie mnie z równowago zdarza się coraz częściej.Potrafi być słodka jak
            miód,tulić się i mowić kocham,a jak tylko na coś jej nie pozwolisz zaczyna się
            wściekać!Doszło do tego,że zaczęła wszystkimi rządzić.Tylko mój mąż nie
            pozwalał sobie na głowę wchodzić.Myślałam,że jak będę jej dużo
            tłumaczyć,rozmawiać z nią to zrozumie,że nie wolno gryźć,kopać,bić.
            Przytrzymanie ręki niczego nie daje.Nie chcę dawać jej klapsów(mój mąż jest i
            zawsze był za klapsami,często się o to kłóciliśmy),ale widzę że nic innego nie
            pomaga.Mąż ma chyba rację,mówiąc,że od klapsa nikt jeszcze nie umarł.Z drugiej
            strony głupio mi dać klapsa komuś kogo kocham najbardziej na świecie.Wiem,że
            nie mamy prawa bić innych,ale w końcu ja też jestem pzez córkę bitawinkA tak
            serio to mam naprawdę mieszane uczucia.
            • sweet.joan Re: Anik 22.02.07, 22:12
              Ja też wiem, że od klapsa jeszcze nikt nie umarł, sama pamiętam, że dostałam w
              dzieciństwie pasem. Ale powiedz mi, co zrobisz, kiedy już i klaps nie pomoże?
              Bo czego uczy klaps? Tego, że bić nie wolno? - Sama widzisz, jaki to paradoks.
              Czy jak ktoś, kogo nawet nie kochasz, coś przeskrobie, to przekładasz go przez
              kolano i wlepiasz mu kontrolnie trzy razy?
              Ja wiem, że łatwo jest tak się "mądrzyć" na odległość, siedzieć i klepać w
              klawiaturę. Sama nie wiem, jak zachowałabym się na Twoim miejscu, z takim
              dzieckiem, jak Twoje.
              U nas klaps się nie sprawdził - na szczęście. Mój mąż też najpierw był za
              klapsem, zreszta, jak pisałam, sama osobiście kilka Młodemu wlepiłam. Jednak z
              afery na aferę było gorzej. Wtedy oboje przekonaliśmy się, że nie tędy droga.

              A za co Was ta córka tak bije? Dlaczego?
              Po swoim widzę, że nadal miewa ochotę na przywalenie komuś, gdy się wścieknie.
              Próbuję wtedy "przejąć" się jego problemem. Przykład - chociażby nasze awantury
              ostatnie o dietę. Nie może jeść słodyczy. Gdy na jego prośbę odmawiam, on
              zaczyna się wściekać, zaciska pięści, cały aż czerwienieje. Pisałam tu, że
              słyszałam nieraz "Nie chcę takiej mamy, wyprowadzam się". Wtedy mówię mu, że
              rozumiem, że jest zły, mówię mu, że widzę, że jest bardzo zdenerwowany. On wtedy
              odpowiada - tak, bardzo, bardzo! Mówię wtedy, że wiem, że ma ogromną ochotę na
              to jajko niespodziankę, a ja bym chciała wiadro lodów! On wtedy - ja też! Mówię:
              ale wiesz, że nie możemy jeść słodyczy, bo pani doktor zabroniła. Wie. Amoże
              narysujemy takie różne słodkości, które chcielibyśmy zjeść?

              To trochę pomaga, takie pozwolenie na wylanie żalów.
              Takie podejście wymaga trochę cierpliwości, trochę pokombinowania i chwili
              czasu. Ale przekonałam się, że bardziej się opłaca, niż przekrzykiwanie się i
              obrażanie się.
              • arienne07 Re: Anik 22.02.07, 22:37
                Anik, proszę przeczytaj to zanim znowu małej przylejesz.
                Akcję z chłopczykiem o którym pisałam, po raz pierwszy widziałam pół roku temu.
                Schemat identyczny jak ostatnio. Ojczulek najpierw złoił dupę a potem łapą w
                twarz. Wtedy dziecko się rozpłakało. Teraz też się rozpłakało, ale zaraz potem
                malec zacisnął piąstki i wymachując nimi cedził przez zęby : zbić cię? zbić
                cię? najpierw do taty a potem do mamy.
                Efekt bicia jest taki: dziecko nie jest przez to grzeczniejsze, nadal nie
                słucha rodziców, a dodatkowo bicie wywołuje w nim w stosunku do nich agresję.
                Kiedyś im przyleje, albo swojej kilkumiesięcznej siostrzyczce. Nie wiem czy to
                właśnie chcieli osiągnąć...
            • bj32 Re: Anik 22.02.07, 22:27
              Na ten mój skarb też tłumaczenia nie działają. Fakt, że tu jest jeszcze problem
              z komunikacją, ale z Anki strony. Ona nie potrafi powiedzieć, że coś ją
              wnerwiło, więc od razu stosuje prawo pięści. Na wrzaski i marudzenie świetnie
              działa u nas karne krzesełko, albo odmarsz do swojego pokoju z zastrzeżeniem:
              wróć, jak się uspokoisz.
              A Twoja mała chodzi do jakiegoś przedszkola? Bo ja sobie mogę chociaż trochę od
              Anki odpocząć jak jest w przedszkolu. Ale jak miała wiatrówkę, to po tych dwóch
              tygodniach patrzeć na siebie nie mogłyśmy i nawzajem potrafiłyśmy się
              doprowadzić do furii w 3 sekundy.
              Anka też jest uparta i zawzięta, chociaż nie mogę powiedzieć, żeby była
              uciążliwa: nie wiem, co to awantury w sklepie, bo ona coś chce i różne takie. A
              w dodatku jest sprytna i zdaje sobie sprawę, że tatusiowi może prawie na łeb
              wejść. Łatwiej mi nad nią panować, jak męża nie ma. Chociaż raczej trzymamy
              wspólny front, a i jego udało się Ance parę razy do szału doprowadzić.
              Za jedną z lepszych metod uważam metodę Eichelbergera NUR (Nieustająca
              Upierdliwość Rodziców). Czyli: pozbieraj klocki - i tak długo stoisz nad
              dzieckiem, albo nie pozwalasz mu wyjść z pokoju, albo nie włączasz telewizora,
              albo wszystko na raz, aż pozbiera. I powtarzasz: dobra..., ale najpierw
              pozbieraj. Dzieci właściwie działają podobnie. Tylko tu jest też potrzebna
              konsekwencja, cierpliwość i dużo czasu. Jak się spieszysz do lekarza, to możesz
              nie zdążyć wdrożyćsmile Ale działa, wypróbuj.
              Ostatecznie zostaje Ci pogodzenie się z faktem, że ona kiedyś z tego wyrośnie i
              mając lat 15 nie będzie Cię już gryzła i rysowała po ścianachsmile))
              • madziaaaa Re: Anik 23.02.07, 08:05
                wiadomo, że każdy z nas był będzie nie raz w takiej sytuacji, że ręka aż się
                będzie wyrywala do dania klapsa. Ale to moim zdaniem nie metoda. A co zrobisz,
                jak ona mimo klapsa znów tę ścianę pomaluje? Dasz jej sześć klapsów? A potem
                dziewięć?
                A jak córka się na Ciebie o coś zezłości i Cię uderzy, to jak jej wytłumaczysz,
                ze nie można bić?
                U mnie skutkują inne kary- nie oglądanie wieczorynki, nie kupienie ulubionej
                gazety,brak bajki na dobranoc, a czasem wystarczy moja smutna mina.
                Kiedyś powiedzialam Oli, ze za to co zrobiła, nie dostanie ode mnie całusa na
                dobranoc i nie bedzie przytulania. A ona sie na to rozpłakala i powiedziała, ze
                już woli żadnej bajki dziś i jutro nie obejrzeć, ale żebym sie tylko nie
                gniewała i dala całuski na dobranoc.
                • bj32 Re: Anik 23.02.07, 10:00
                  Nie no. Wiadomo, że wykładanie wiedzy przez tyłek nie tylko nie przynosi
                  zamierzonych efektów, ale zazwyczaj przynosi odwrotne, powoduje agresję i
                  upokarza. Ja też Anki nie tłukę jakoś namiętnie. Po prostu jak np. zobaczyłam
                  ją stojącą z promiennymuśmiechem i płonącą ścierką w dłoni, bo zrobiła
                  doświadczenie, co się stanie, jak przytknie tę ścierkę do odpalonego palnika
                  kuchenki (odwróciłam się tyłem dosłownie na kilka sekund, może 20), to się nie
                  zastanawiałam nad metodami wychowawczymi: odebrałam ścierkę, ugasiłam pod
                  kranem, przylałam w dupsko. Jedyny raz, kiedy przylanie poskutkowało, bo od
                  tamtej pory ni podchodzi do kuchenki. Chociaż się zastanawiam, czy na pewno
                  jest to efekt przylania, czy tego jaką niewątpliwie musiałam mieć minę. A
                  zwracam uwagę, że jak się widzi trzylatka z płonącą ścierką, to można zrobić
                  minę.
                  Ja nie sądzę, że Anik sprawdza, po ilu klapsach do córki dotrze przekaz
                  wychowawczy. Po prostu każy czasem nie wie co zrobić...
                • anik801 dziewczyny! 23.02.07, 10:36
                  Agrseywne zachowanie mojej córki nie jest efektem kar cielesnych.I to mnie
                  właśnie dziwi.Skoro do tej pory nie dostawała lania,dlaczego biła?Może właśnie
                  czas jej pokazać,że bicie boli?Bicie,kopanie,plucie,awantura to jest jej
                  reakcja na słowo "nie".Ja rozumiem,że przechodzi bunt trzylatka,ale to co
                  wyprawia to już totalna przesada!To chyba jakieś rodzinne.W rodzinie mojego
                  męża jest taka 6latka.Zachowania miała(i jeszcze jej się zdarza identyczne)jak
                  moja córka.Niestety tylko lanie było i jest skuteczną karą.Jej mama jest
                  nauczycielką i niestety nie potrafią nad nią inaczej zapanować.Dziewczynka jest
                  bardzo mądra i inteligentna.Nie ma tematu,którym moglibyście ją zaskoczyć.A
                  jednak tłumaczenia nic nie dają.Moja córka rozwiązuje wszystko siłą.Babcia na
                  coś nie pozwala to trzeba babci przylać i opluć,a do tego powyzywać(po
                  swojemu,bo przekleńswt żadnych nie zna-nikt u nas w domu nie przeklina).Ja po
                  prostu nie wiem skąd moje dziecko nabrało przekonania,że krzykiem i biciem
                  załatwi sprawę.
                  • madziaaaa Re: dziewczyny! 23.02.07, 10:42
                    no popatrz, a na taką slodziutką na zdjęciu wygląda. wink
                    Ja jednak nie jestem za karami cielesnymi a za tłumaczeciem,że nie wolno nikogo
                    bić, czy pluć, czy kopać bo....
                    I jestem za konsekwencją:uderzyłaś mnie więc będzie kara(tu trzeba wymyśleć
                    jaka) i nie ma zmiłuj, ze dziecko płacze i nie chce kary, zaraz przeprasza.
                    Kara musi być.
                    Ale nie fizyczna, bo potem naprawdę nie wytlumaczysz jej, ze robiźle bijąc
                    Cię, skoro Tobie też wolno ja bić.
                    • anik801 Re: dziewczyny! 23.02.07, 10:55
                      Przykład z przed chwili.Moja córka chce iść na dwór.Mówię zaraz pójdziemy,za
                      chwilkę,a ona już zęby zaciska i mnie szczypie-bo ona musi iść natychmiast!A
                      słodziutko to wygląda,wszyscy się nią zachwycają.I nikt nie chce wierzyć,że to
                      taki diabeł!
                      • sweet.joan Anik 23.02.07, 11:00
                        W takiej sytuacji, ja bym powiedziała: "Szczypiesz mnie, to mnie boli, nie chce
                        iść z Tobą na dwór, bo mnie krzywdzisz"
                        Tak musiałam męża bronić, bo by mu Młody wlazł na głowę, bo męża akurat bić
                        próbował, a mąż niewiele z tym robił. Wtedy mówiłam właśnie, że tata nie będzie
                        chciał się z Tobą bawić, bo go uderzyłeś i to go zabolało"
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka