Lot z Teneryfy mrożący krew w żyłach

IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 18:53
Było tak zimno, że kostniały nam ręce i nogi – mówią pasażerowie samolotu LOT,
lecącego z Teneryfy. Chociaż w maszynie zepsuła się instalacja grzewcza, pilot
wystartował do Warszawy. – Nikomu nic nie groziło – twierdzi przewoźnik.

Przemarznięci do szpiku kości, kaszlący i kichający. Tak przez pięć godzin
około 100 turystów wracało do kraju z upalnej hiszpańskiej wyspy.

– Samolot LOT-u przyleciał po nas z opóźnieniem. Kiedy wsiedliśmy, pilot
poinformował nas, że będziemy lecieć zepsutym samolotem i musimy przygotować
się na to, że będzie bardzo zimno, bo nie działa ogrzewanie – relacjonuje
Hubert Łusiak, jeden z pasażerów. I pyta: – Dlaczego skazano nas na lot
niesprawnym samolotem?

Steward oddaje ubranie

Zamiast o godz. 15.30 w niedzielę, boeing 767 wystartował z Teneryfy dopiero o
godz. 23.30.

Gdy maszyna była już w powietrzu, ludzie wyciągnęli z bagaży podręcznych
kurtki, czapki i szaliki. Niektórzy jednak ciepłe rzeczy mieli w lukach
bagażowych. – Najgorzej było z dziećmi, bo wiele z nich wracało w krótkich
spodenkach i bluzach. Steward rozebrał się do koszulki i swoimi rzeczami
przykrywał maluchy – opowiada kobieta wracająca z Teneryfy.

Inny pasażer dodaje: – Nie dostaliśmy nawet kubka darmowej herbaty, musieliśmy
za nią zapłacić, zresztą dla wszystkich i tak jej nie wystarczyło. Nie było
też kocy, którymi moglibyśmy się przykryć.

Żeby na pokładzie było chociaż odrobinę cieplej, stewardesy włączyły kuchenki
do podgrzewania posiłków. Przy nich zmarznięci ludzie rozgrzewali dłonie.

– Całe szczęście, że mieliśmy też alkohole kupione w strefie bezcłowej, to
rozgrzewaliśmy się od środka – wspominają z sarkazmem pasażerowie.

Ręczny system padł

Jak ustaliliśmy, problemy z systemem ogrzewania w samolocie pojawiły się
jeszcze przed jego startem z Okęcia na Teneryfę. Jednak maszyna dostała
pozwolenie na lot.

Piloci liczyli na to, że uda im się ręcznie sterować ogrzewaniem. W połowie
lotu okazało się jednak, że i to jest niemożliwe, bo padł cały system.

Dlaczego więc niesprawny samolot dostał pozwolenie na powrotny lot? – Ponieważ
awaria systemu sterowania ogrzewaniem nie zagrażała bezpieczeństwu pasażerów –
twierdzi Jacek Balcer, rzecznik PLL LOT. – Mogliśmy naprawiać samolot tam na
miejscu, ale to oznaczałoby opóźnienie lotu o co najmniej dobę – wyjaśnia.

A dlaczego nie było darmowej herbaty? – Na lotach czarterowych posiłki i
napoje są płatne, jednak to była wyjątkowa sytuacja i pasażerowie powinni byli
dostać herbatę. Będziemy wyjaśniać sprawę i zmienimy wytyczne dla personelu
pokładowego. Przepraszamy za wszystkie niedogodności – mówi rzecznik.

Kto zwróci pieniądze?

Samolotem podróżowali turyści kilku biur podróży, m.in. Ecco Holiday oraz
Triady. – Będę domagał się zwrotu pieniędzy – zapowiada pan Hubert.

Jednak Triada odbija piłeczkę. – Za to, w jakim stanie był samolot, odpowiada
przewoźnik. Jeśli klienci wystąpią do nas o rekompensatę, to my wystąpimy o
nią do LOT-u – mówi Jacek Dąbrowski z Triady.

– Już dwie osoby pytały, jak złożyć reklamację. Wszystkie będziemy rozpatrywać
indywidualnie. My reklamację złożymy w liniach lotniczych – dodaje Agnieszka
Lipowczyk z Ecco Holiday.

Bartosz Głowacki z miesięcznika „Skrzydlata Polska“ komentuje: – Z czarterami
często są różne problemy, bo te samoloty są bardzo intensywnie eksploatowane.
Według mnie, w tej sytuacji pilot wybrał mniejsze zło, bo na zastępczą maszynę
pasażerowie musieliby czekać klika godzin.
Pełna wersja