Dodaj do ulubionych

Fuerteventura, Costa Calma wróciłem.

07.09.10, 20:04
To co napiszę niżej, to są moje spostrzeżenia i jeśli ktokolwiek ma inne zdanie, może o tym napisać. Jeszcze raz podkreślam - to są moje subiektywne odczucia.

Na Fuerteventurze byłem pierwszy raz, choć nie był to mój pierwszy pobyt na Wyspach Kanaryjskich. Muszę zauważyć, że ta wyspa jest inna. Zdecydowanie spokojniejsza i dla innego klienta, niż Teneryfa, czy Gran Canaria. Byłem w hotelu Fuerteventura Playa w Costa Calma (recenzje napisałem na innym forum - tu: forum.gazeta.pl/forum/f,54131,Wyspy_Kanaryjskie_HOTELE.html

Po pierwsze - na tej wyspie nic nie ma! Wszystkie atrakcje, jakimi usiłuje się nakarmić żądnego wrażeń turystę są infantylnie prymitywne. Powiedzcie, czy naprawdę istotne dla was jest poznawanie technologii uzyskiwania soli morskiej w basenach, z których odparowuje woda? A może podnieca was obserwacja produkcji artykułów spożywczych z koziego mleka? Moim zdaniem na wszelkie podobne atrakcje, jakie są proponowane przez hotelowych rezydentów naprawdę czasu szkoda.

Owszem, możemy przejechać się trajką, czy quadem, ale nie dla przyjemności dojechania w konkretne miejsce, bo takich miejsc nie ma, ale dla samej przyjemności przejechania się. Nawiasem mówiąc, trasy jakie są wyznaczane dla tych safari-quad-tour bez kłopotu byłyby pokonane i przez starego "malucha 126p". Po prostu bezpieczeństwo turystów (no i sprzętu) jest najważniejsze, a więc wrażenia są takie sobie. Moim zdaniem pieniędzy szkoda.

Można się przejechać do Oasis Park, aczkolwiek jeśli ktoś był w Loro Park odczuje potężny niedosyt. Różnica jest diametralna. W Oasis Park można za to przejechać się wielbłądem. Znów uczucia mam mieszane. Wielbłąd do wielbłąda powiązany króciutkimi łańcuchami. Tego pierwszego prowadzi na nogach gościu obsługujący imprezę. Tempo około 3 km/godz - przecież prowadzący nie może się zziajać! I te siodełka po obu stronach garbu, kiwające się na lewo i prawo. Niemiecką babcię emerytkę może to poruszyć, mnie nie. Mimo wszystko wizytę w Oasis Park polecam. Na bezrybiu i rak ryba, a można dzień spędzić oglądając zwierzęta. I tanio (17 Euro z bezpłatnym busem w obie strony) i w miarę fajnie (pokaz papug, krokodyli, lwów morskich). Za te pieniądze można się skusić.

Pytacie - no to po co tam jechać? Powiem krótko - na plażę. To jest wyspa, na której nic nie ma, ale takie plaże, jakie są na południe od Costa Calma wystarczą za wszystkie atrakcje. I powiem więcej. Nie ma sensu tracić pieniędzy na wypożyczanie samochodu (wyspa jest doskonale skomunikowana autobusami - taniej), ale zainwestować w coś, co przyniesie prawdziwą satysfakcję. To, na co warto wydać pieniądze, to kurs (choćby podstawowy) ślizgania się na desce z latawcem, albo kurs windsurfingu. Polecam zajrzeć na stronę: www.rene-egli.com/pl/multimedia/webcam/ - po polsku. Najpierw obejrzeć, jak to wygląda w WEB-kamerze, a później się zdecydować. I tym naprawdę można się cieszyć, to naprawdę wyjątkowe, opanować wiatr i poszaleć (w miarę możliwości) po płyciutkim w tym miejscu oceanie. Szczegóły na pokazanej wyżej stronie.

Co jeszcze - ano polecam opalanie. Bardzo dużo kobiet w Costa Calma opala się toples i nikt na to nie zwraca uwagi. Jest tu też dość dużo naturystów, a czasem wprost ekshibicjonistów, przechadzających się po plaży zupełnie nago. Tego nie polecam, ale rozłożenie się trochę dalej od brzegu, a później kąpiel "jak nas Pan Bóg stworzył" polecam jak najbardziej.

Bo Costa Calma to typowe miejsce, w którym się nic nie robi. Osoby, szukające wrażeń, czy nowych znajomości (dziewczyny) będą narzekać. Tu są wspaniali mężczyźni, ale szukają wiatru i fal, a nie damskiego towarzystwa. Polecam też to miejsce rodzinom z dziećmi. Może nie tymi najmniejszymi (a jednak wieje), ale już dwu, trzylatki będą zachwycone. Bezpieczna plaża, z bardzo łagodnie opadającym dnem, w miarę ciepłe morze, to wszystko sprzyja takiemu błogiemu lenistwu. Moim zdaniem w ten sposób też można fajnie odpocząć.

Kilka uwag - Polacy już dają się poznać z najgorszej strony. Próba oszukania przez pewną panią murzynki handlującej aparacikami do nawlekania igieł, przychodzenie do autobusu (miał odjazd o 17.00) dwie minuty po piątej - całe szczęście, że kierowcy się nie śpieszyło. Próba wmówienia murzynowi (i jeszcze ten rechot), że zamiast 40 Euro za maskę dostanie 40 złotych - to tylko drobiazgi. No i napiwki - na wyspie nawet Niemcy dają jakieś eurocenty, bo to bardzo silna tradycja. Daje się kierowcy w autobusie, barmanowi (oczywiście przy All Inclusive też), zostawia parę euraków sprzątaczce. Polaka dającego choćby centa napiwku nie spotkałem nigdy.

I krótko o pogodzie - faktycznie wieje, niebo potrafi się zasnuć chmurami, czasem jest ciepło, ale nie upalnie. Ja może jeszcze w październiku, czy w listopadzie bym tam wrócił, ale już w miesiącach zimowych wybrałbym GC, albo Teneryfę. Rozmawiałem z osobami z hotelu, potwierdzają, że w styczniu i w lutym w oceanie kąpią się jedynie Polacy. Inni spacerują i to często w koszulach z długim rękawem, a opalają się tylko w zakątkach, gdzie nie wieje. Niebo zimą potrafi się często zaciągnąć chmurami, no ale Polakom nie przeszkadza, bo przecież taniej. Zrobiłem trochę zdjęć - może ktoś chce zobaczyć, są tu: fotoforum.gazeta.pl/a/50572.html
Obserwuj wątek
    • bah77 Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 08.09.10, 09:30
      > Po pierwsze - na tej wyspie nic nie ma!

      Jest - piękne, różnorodne wybrzeże, czyli Natura, co starałem się pokazać na moich fotkach:

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,874,108355647,109476404,0,2.html?v=2

      > (wyspa jest doskonale skomunikowana autobusami - taniej)...

      Niestety dla miłośników Natury, nie jest. Dotarcie autobusem z CC na zachodnie wybrzeże, np. do malowniczego Ajuy albo Cofete jest niemożliwe.

      > To, na co warto wydać pieniądze, to kurs (choćby podstawowy) ślizgania się na desce z latawcem, albo kurs windsurfingu.

      Kwestia gustu - do najbliższej takiej szkółki w bardzo fajnej Rewie mam kilkanaście km...

      > I krótko o pogodzie - faktycznie wieje...

      Dlatego nie polecam wyjazdu na Fuertę latem, kiedy przeważnie dużo bardziej wieje niż w zimie. Chyba, że ktoś jest fanem sportów wodnych w ciekawym miejscu.

      > w styczniu i w lutym w oceanie kąpią się jedynie Polacy.

      To dlaczego ~99% kąpiących się mówiło do mnie po niemiecku?

      > Inni spacerują i to często w koszulach z długim rękawem...

      Tak, wieczorami i w nocy, a w dzień to i topless:

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,874,108355647,108405523.html

      > a opalają się tylko w zakątkach, gdzie nie wieje...

      Na szczęście, zimą przeważnie mniej wieje, więc wtedy często nie trzeba szukać zakątków.

      > Niebo zimą potrafi się często zaciągnąć chmurami, no ale Polakom nie przeszkadza, bo przecież taniej.

      Nie wiem, kiedy taniej (choć to jest zawsze bardzo przyjemny fakt), ale sądzę, że to bezmyślna złośliwość (lub pogarda) w stosunku do Polaków, gdyż szczyt sezonu zimą na Kanarach wynika z tego białego paskudztwa, które pada zimą na Północy Europy i różnicy temperatur (raz zdarzyło mi się prawie 50 stopni).
      A niebo potrafi zaciągnąć się o różnych porach roku...

      bah77
      • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.10, 12:31
        No właśnie - wszystko zależy od subiektywnego spojrzenia na okoliczności. Posłużę się twoimi zdjęciami:

        fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ab/th/hewq/AkmbQVeTNN3fBqn2gB.jpg
        fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ab/th/hewq/7WMSpP5kSUkdi2M4mB.jpg
        Dla mnie ewidentnie wieje, jeśli dla ciebie nie, to właśnie jest ten subiektywizm.

        A zamiast samochodu polecam więcej chodzenia po wyspie. Wzgórza są łagodne i spacery bardzo przyjemne. Z Costa Calma na zachodni brzeg idzie się półtorej godziny (spokojny spacerek). Po drodze praktycznie nikogo się nie spotyka, bo wszyscy tylko do tych miejsc, które są na forach opisywane. A prześlicznych zakątków wyspa ma wiele i do wielu od przystanku autobusu łatwo dojść. Ja to sprawdziłem, stąd wiem.

        Jeszcze raz podkreślam - tego co piszę dowiedziałem się od różnych ludzi, którzy zmarzlaków raczej po sylwestrze na wyspę nie zapraszają. Znalazłem przy tym taką stronkę: www.zoover.pl/hiszpania/fuerteventura/costa-calma/pogoda - na dole masz wykres temperatur, z którego wynika, że w lutym przeciętna temperatura wody spada do 19 stopni. Ci z którymi rozmawiałem to potwierdzają. Na tą wyspę warto przyjechać właśnie późnym latem i jesienią - jeszcze w listopadzie masz 22 stopnie wodę. Więc później, może warto raczej tu: www.zoover.pl/egipt/egipt/hurghada/pogoda - w marcu woda ma już 24 stopnie? Fakt, nago się nie poopalasz (islam zabrania), ale z Hurghady ciekawych wycieczek nie brakuje. Bo prawda jest taka, że za małe pieniądze to się owszem można podgrzać, ale nie wygrzać. Dla zwolenników ucieczki przed białym, to zostaje w tych terminach choćby www.zoover.pl/dominika/dominika/dominikana/pogoda - naprawdę polecam, różnice w cenie nie są aż tak olbrzymie. Kanary są dla biedniejszych i to niestety na wyspach widać.
        • bah77 Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 08.09.10, 13:18
          > Dla mnie ewidentnie wieje, jeśli dla ciebie nie, to właśnie jest ten subiektywizm.

          Nie, to jest ewidentny brak zrozumienia przy czytaniu, bo pisałem, że latem przeważnie _dużo lepiej_ wieje i sypie piaskiem niż zimą, że posłużę się twoją stroną:

          www.rene-egli.com/pl/wiatr-i-pogoda/statystyka-wiatru/

          > wszyscy tylko do tych miejsc, które są na forach opisywane.

          Wątpię, że dotarłeś bez auta do Ajuy lub Cofete.

          A najbardziej zimno mi się zrobiło, gdy w Egipcie spojrzałem na opalające się 'tubylki':

          fotoforum.gazeta.pl/72,2,889,73987787,74003506.html

          bah77
          • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.10, 14:13
            To ja się wytłumaczę.

            Z racji tego, że na urlop zawsze planuję pod koniec lata do tej pory jedynym miejscem, jakie wybierałem, (nie wiem czemu, chyba wpływ znajomych) były właśnie Wyspy Kanaryjskie. Różne wyspy, bo lubię jeździć do różnych miejsc. Wcześniej (choćby jakieś weekendy) staram się pojeździć po Niemczech, albo innych pobliskich krajach (powiedzmy wypad na 3 dni, jakiś Paryż, czy Wiedeń itp.). Oprócz tego zawsze zostaje jakaś resztka urlopu na zimę (w Niemczech urlopy są trochę dłuższe, niż w Polsce), to wówczas, jak całe stado znajomych wybierałem Dominikanę. Jeśli porównasz zimę na Kanarach i na Karaibach, to wiesz, czemu kręcę nosem na wiatr, czy temperaturę wody. Właśnie dlatego podkreślam, że moje opinie są bardzo subiektywnymi opiniami.
      • Gość: piotr Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.8-4.cable.virginmedia.com 02.08.11, 18:44
        Z reguly nie pisze postow na tego typu forach ale to co tu czytam to przechodzi ludzkie pojecie!!!
        Facet (jasiu czy jak mu tam) opisuje SWOJE wlasne odzczucia co do wyspy w za mian za co niektorzy wyzywaja go od dupkow itp
        K...wa co wy chcecie tu przeczytac?!?! Facet musi pisac dokladnie to o czym pomyslicie zeby nie nararzac sie na wredne i uszczypliwe komentarze od ludzi ktorzy tylko czepiac sie potrafia?
        Banda ignorantow i burakow.....
        Sorki....troche mnie ponioslo
    • camel_3d no..same zalety opisales:) 13.09.10, 22:16
      nie ma wielkich centrow habdlowych..
      nie ma dyskotek, nie ma tlumow..latem jest w miare spokojnie:)
      czyli idealna wyspa na wypoczynek...
      moze nie wyspa..a miasteczko

      bo juz np w coralejo sa same sklepy i ulice handlowe..
      Puerto del Rosiario tez ma swoje duze centra handlowe...

      ale ogolnie wole spokoj, fale i kite surfing :)

      niz tlumy.... no ale kazdy lubi inne rzeczy,


    • jarekinfo Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 15.09.10, 15:03
      > Po pierwsze - na tej wyspie nic nie ma! Wszystkie atrakcje, jakimi usiłuje się
      > nakarmić żądnego wrażeń turystę są infantylnie prymitywne. Powiedzcie, czy napr
      > awdę istotne dla was jest poznawanie technologii uzyskiwania soli morskiej w ba
      > senach, z których odparowuje woda? A może podnieca was obserwacja produkcji art
      > ykułów spożywczych z koziego mleka? Moim zdaniem na wszelkie podobne atrakcje,
      > jakie są proponowane przez hotelowych rezydentów naprawdę czasu szkoda.

      Jasiu z Twojego tonu wynika, że jesteś zawiedziony tym co zastałeś. A nie było tego trzeba sprawdzić zanim wyjechałeś ? Dla mnie to conajmniej dziwne opisywać oczywistości. Gdziekolwiek nie jadę, zanim podejmę decyzję czy i po co 'tam' jechać dowiaduję się o danym miejscu wszystkiego co zdołam.
      Tez wybieram się na Fuerte, z pełną świadomością tego gdzie jadę. Zwykle jeśli jadę zwiedzać, raczej jesli jest taka możliwość staram się jechać na własną rękę, jeśli jadę odpocząć na plaży (po zwiedzaniu wcześniej na własną rękę) zwykle wybieram wyjazdy zorganizowane (choć i tu wybieram zwykle miejsca gdzie jest co zobaczyć, bo nie dałbym rady wysiedzieć 2 tyg przy basenie). Jednak ponieważ mam małe dzieci (najmłodsze bedzie miało podczas wyjazdu w listopadzie 7 miesięcy) wybrałem miejsce w którym w tym czasie będzie w miare ciepło, w miare blisko i przede wszystkim ładna piaszczysta plaża .... i nic, lub mało do zwiedzania, żeby nie było mi szkoda że ciekawych miejsc nie zobaczyłem (z małym brzdącem nie zwiedzam).

      >kie są na południe od Costa Calma wystarczą za wszystkie atrakcje. I powiem więcej. Nie
      > sensu tracić pieniędzy na
      >pożyczanie samochodu (wyspa jest doskonale skomunikowana autobusami - taniej), ale >inwestować w coś, co

      nie warto wydawać ? tu piszesz o oszczędności, bo szkoda Ci 25 euro na auto, a niżej piszesz że źli Polacy przyjeżdzają tam w zime bo taniej i nie dają napiwków bo dusigrosze itp
      to jak to krytykujesz że rodacy przyjeżdzają z oszczenosci a sam namawiasz do tego samego.
      BTW: są opisy także na tym formum, choć nie tylko ludzi któzy byli w styczniu, czy lutym i temperatury były bardzo wysokie. Nie średnia temperatura jest wyznacznikiem.
      Sam nie byłeś w takim czasie, nie komentuj, że ktoś coś gdzies powidział....

      > Kilka uwag - Polacy już dają się poznać z najgorszej strony. Próba oszukania pr
      > zez pewną panią murzynki handlującej aparacikami do nawlekania igieł, przychodz
      > enie do autobusu (miał odjazd o 17.00) dwie minuty po piątej - całe szczęście,
      > że kierowcy się nie śpieszyło. Próba wmówienia murzynowi (i jeszcze ten rechot)
      > , że zamiast 40 Euro za maskę dostanie 40 złotych - to tylko drobiazgi. No i na
      > piwki - na wyspie nawet Niemcy dają jakieś eurocenty, bo to bardzo silna tradyc
      > ja. Daje się kierowcy w autobusie, barmanowi (oczywiście przy All Inclusive też
      > ), zostawia parę euraków sprzątaczce. Polaka dającego choćby centa napiwku nie
      > spotkałem nigdy.

      jakoś dziwne Jasiu jest to że na róznych forach Polacy ciągle narzekają na swoich rodaków.
      Oczywiście sytuacje przez Ciebie wymienione zdarzają się, sam spotykałem sie wielokrotnie z takimi zachowaniami, ale na litość - nie jest to ani regułą, ani domeną Polaków. Ostatni mój przykład - pare dni temu wróciłem z GP F1 na Monzy i widziałem jak zachowują sie tam Niemcy czy Anglicy, włażą bez kolejek, siadają na trybunie nie na swoich miejscach i nie chca ich opóścić. Wiocha jest wszędzie niezależnie od narodowości. Ciekaw jestem skąd wiesz czy dają napiwki (w pokoju pokojówce) czy nie. Sam barmanom zwykle napiwki daje dyskretnie. O tym że zostałwiłem pokojówce napiwek w pokoju, nie opowiadm wszem i wobec, bo niby po co ? A nie raz widywałem za to takich którzy z dawania napiwków robią przedstawienie, uwłaczające niestety obdarowanemu. Sam na szczęście spotykam w większosci normalnych rodaków za granicą, czego i Tobie życzę.
      • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.10, 15:47
        Jadąc na Fuerteventurę wiedziałem po co jadę i naprawdę z urlopu jestem bardzo zadowolony. Jedyny zgrzyt, to karaluchy w hotelu (a to cztery gwiazdki). No cóż, jedyna nieprzewidziana okoliczność.

        Śmieszysz mnie, podejrzewając, że namawiam do oszczędności i to właśnie z tego powodu zniechęcam do pewnych imprez. Powiem tak - po prostu po przetestowaniu tego, co mogłem poznać, mam takie odczucia. Ot choćby te quady. Płacisz 80 Euro (jeśli jesteś singlem) albo setkę (od pary) wsiadasz i masz zafundowane cztery godziny jazdy w kurzu. Problem w tym, że drogi, jakimi prowadzi organizator są dostępne nawet dla wielu osobówek, a tempo jest takie, że łatwo przysnąć z nadmiaru wrażeń. Podobnie te wielbłądy w oasis park. Jeśli ktoś lubi się pokiwać w siodełku ze starej karuzeli (tak to wygląda), to proszę. Widzisz, ja chętnie zapłacę, ale muszę wiedzieć, za co się ode mnie pieniądze bierze. Jeśli proponuje mi się ewidentną chałę, to ja nie będę udawał zachwyconego tylko nazwę sprawy po imieniu.

        Na temat napiwków nie będę dyskutował. W pokojach nie byłem, ale widziałem i w innych miejscach. Napiwki daje się dyskretnie, ale nie niezauważalnie, trzecią ręką, bo obie były zajęte odbieraniem szkła od barmana. Poza tym, by wrzucić euraka kierowcy, to raczej rękę trzeba wyciągnąć, nie zauważyłem by Polacy wyciągali. Pozostałe zdarzenia (na czarnym targowisku) miałem okazję zaobserwować sam.

        I jeszcze jedno, może mój wpis w pewien sposób wyśmiewa osoby, dla których najważniejszą rzeczą jest wypożyczyć samochód i objeździć wyspę. Moim zdaniem szkoda na to czasu. Owszem, można poopowiadać znajomym, co się widziało, zza szyb wypożyczonego samochodu, ale na tej akurat wyspie mija się to z celem. Lepiej właśnie połazić po plaży, przejść się (z Costa Calma) spacerkiem na drugą stronę (rzeczywiście wybrzeże piękne), a do Moro Jable, czy innych większych miejscowości jechać autobusem. Taniej i chyba wygodniej. To są oczywiście bardzo subiektywne spostrzeżenia, nikt nie musi się z moimi wnioskami zgadzać.

        I powiem, że rzeczywiście zimą jeżdżę w inne miejsca, ale specjalnie naprawdę wielu osób, w tym również zamieszkałych na stałe na wyspie, pytałem (posługuję się niemieckim, to mi łatwiej) i nikt mi nie radził, by tam powracać zimą. Pewnie do tych plaż wrócę, ale znów na koniec lata, styczeń i luty wolę zostawić innym.
        • loslanz Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 16.09.10, 07:38
          Tak Jasiu, masz rację. Te "zimne miesiące" zostaw tym biedniejszym, chętnie skorzystamy...
          Każdy inaczej lubi spędzać czas, jeden jedzie zwiedzać, drugi sie bawic a trzeci odpoczac i lezec na plazy czy przy basenie cale dnie.
          kazdy jest inny i woli co innego. Inaczej byłoby strasznie nudno.
          Ale oczywiscie jesli ktos nie mieszka w niemczech, nie jezdzi na dominikane, "jedynie" na kanary w chłodne miesiace, czy tez bierze auto na 2 dni, to jest gorszy, bo bardziej prymitywny i co najważniejsze dla ciebie biedny.
          Tylko zwróc uwagę, że to jak ktos spedza czas to wylacznie jego sprawa.
          Jesli ktos robi inaczej niz ty to nie znaczy ze jest gorzej, ma na to ochote i basta.
          Widzę, że dowartościowujesz sie wyjazdami.


          • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.10, 15:54
            gorszy?
            bardziej prymitywny?
            biedny?

            A gdzie takie coś w mojej opinii znalazłeś?

            Masz wybitne zdolności do szukania dziury w całym. Pisząc o zaobserwowanych sytuacjach, których 'bohaterami" byli Polacy wcale nie mam zamiaru traktować ich jako bardziej prymitywnych, gorszych, czy biednych. Mało z tego, pisząc o moich odczuciach, gdzie namawiam do spaceru zamiast wypożyczania samochodów, nie robię tego, bo tak taniej, ale bo tak można zobaczyć o wiele więcej i spacer moim zdaniem jest również sposobem na spalenie choćby odrobiny kalorii (wczasy AI). A więc do wylegiwania się wokół basenu nie namawiam

            Druga sprawa, to ten nieszczęsny samochód. A myślałeś, by zamiast tego, jechać do Moro Jable autobusem, a za zaoszczędzone pieniądze zamówić do kolacji flaszkę dobrego wina? Wypijając pół flaszki za kierownicę siadać nie powinieneś, ale do autobusu możesz.

            Napisałeś: "zimne miesiące" zostaw tym biedniejszym, chętnie sko> rzystamy...

            Ale ja nie uważam nikogo za biedniejszego, po prostu pokazuję w jaki sposób generalnie ludzie marnują pieniądze, bo się uparli, że jak wszyscy wypożyczają samochód, to oni też, jak wszyscy na wielbłądy, to oni też, jak wszyscy...

            A moim zdaniem na Fuerteventurze właśnie nie ma sensu szukanie atrakcji na siłę i jeśli ktoś chce naprawdę tutaj odpocząć, to się powinien skupić właśnie na przecudownych plażach i oceanie. Na odwiedzanie "atrakcji" (jakieś wiatraki jeszcze dorzucę, co to niby w cudowny sposób mąkę mielą) naprawdę, podkreślam - moim zdaniem, szkoda czasu i pieniędzy.

            I tu konkluzja - jeśli ktoś czuje się "biedny", to powinien (znów podkreślę - moim zdaniem) darować sobie wszystkie planowane wydatki, a za zaoszczędzone pieniądze jechać w cieplejszym czasie, a nie zimą. Zamiast jeździć nie wiadomo po co wynajętym samochodem, może dorobić się pięknej opalenizny, a zdjęcia z oceanu jeszcze długo będą mu przypominały wspaniały urlop.

            Nawiążę do Egiptu. Z jednej stron jest cała delta Nilu, piramidy, muzea Kairu, a z drugiej jest też Hurghada, gdzie nic nie ma, oprócz możliwości kąpieli, czy oglądania rafy. Pisząc "nic" mam na myśli porównanie Hurghady z Doliną Królów, Luksorem, czy Kairem.

            I na Fuerteventurze jest podobnie. Nie ma tu takich atrakcji jak choćby na Teneryfie (Loro Park, Teide, Los Gigantes), a więc zamiast ich szukać na siłę warto pomoczyć nogi w lagunie, poobserwować kraby w skalnych szczelinach, no i poleżeć na plecach w słonej wodzie. Taka, moim zdaniem jest atmosfera tej wyspy i to chciałem właśnie napisać. Dla chętnych na aktywny wypoczynek polecam inne wyspy, a Fuerte zostawcie leniuchom.

            No i mniej kompleksów Panowie! Ja wiem, że w Polsce wielu zarabia niemałe pieniądze, ale i tak nie umie z nich korzystać - czemu? Nie wierzą w siebie? Pewnie tak, bo jak inaczej te kompleksy wytłumaczyć?
        • jarekinfo Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 17.09.10, 00:08
          Gość portalu: jasiu... napisał(a):
          > powodu zniechęcam do pewnych imprez. Powiem tak - po prostu po przetestowaniu t
          > ego, co mogłem poznać, mam takie odczucia. Ot choćby te quady. Płacisz 80 Euro

          tematu quadów nie poruszalem i zgadzam się z Tobą, zresztą dla mnie to żadna atrakcja, bo quada mam swojego w domu, a tereny do jazdy wyśmienite (były poligon wojskowy)

          > I jeszcze jedno, może mój wpis w pewien sposób wyśmiewa osoby, dla których najw
          > ażniejszą rzeczą jest wypożyczyć samochód i objeździć wyspę. Moim zdaniem szkod
          > a na to czasu. Owszem, można poopowiadać znajomym, co się widziało, zza szyb wy
          > pożyczonego samochodu, ale na tej akurat wyspie mija się to z celem. Lepiej wła

          Jasiu znów niekonsekwencja w Twoich wpisach, piszesz że szkoda czasu na wypożyczanie auta, a wcześniej piszesz że lepiej autobusem pojeździć po wyspie i że wyspa nudna i nie ma co robić. To po pierwsze, autobusem więcej tego czasu stracisz, a po drugie, do czego się tam spieszyć skoro nuda i nie ma co robić.
          Inna sprawa że nie bierzesz pod uwagę, tego że ktoś nie lubi jeździć komunikacją miejska (np. ja), że dla kogoś wyjazd autem jest wygodniejszy (np. dla mnie z 2 małych dzieci) i w końcu nie przyszło Ci do głowy że być może mam ochote dojechać (a nie dojść na piechotę z wózkiem sic) na odludną plażę właśnie autem i mam gdzieś czy to się opłaca czy nie. Na wakacje jedzię sie odpoczywać, a nie szpanować. Jeśli chodzi zaś o atrakcję sam uważam że warto jest pojechać chociażby na plaże Corralejo, czy promem na Lanzarote (i tu wyobraź sobie że niektórzy też wolą ze względu na swoją wygodę ale także aby nie psuć komuś wyjazdu towarzystwem wrzeszczącego niemowlaka, zorganizować sobie taką wycieczkę na własną rękę autem niż korzystać z wycieczki tzw. fakultatywnej etc)
          I jeszcze jedno, dlaczego ''zza szyby", nie zatrzymujesz się, nie wysiadasz z auta ???
          co najmniej dziwne to co opisujesz


        • Gość: paweł Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.kwsa.pl 30.12.10, 10:00
          z zaciekawieniem przeczytałem wszystkie Twoje uwagi dotyczące Fuerty ponieważ się tam wybieram właśnie w styczniu. Niestety nie mogę ich wziąć na poważnie ponieważ zawarte w nich informacje są wzajemnie sprzeczne. Wyśmiewasz polaków jako skąpców którzy wybierają kanary zimą bo jest taniej a tu piszesz że zadokowałeś się w 4 gwiazdkowym hotelu z karaluchami:-) Oj chyba typowo polskie skąpstwo się odezwało w Tobie. Rozumiem zatem że krytykując polaków krytykujesz również samego siebie...godne pochwały jasiu, na prawdę godne:-) Dorzucę jedynie od siebie iż pobyt zimą w tym właśnie zakątku globu wiąże się ( oprócz niskich cen ) również ze spokojem i umiarkowaną temperaturą. Nie wszyscy lubią smażyć sie w upale ponad 30-to stopniowym zwłaszcza latem gdy i w Polsce są wysokie temperatury:-) Trochę to nie logiczne wydawać kupę kasy żeby jechać z jednego "ciepła" w drugie nie sądzisz? Oczywiście to rzecz gustu. Co do manier polaków to raczej nie uczciwa opinia. Byłem tu i ówdzie i widziałem maniery rodaków oraz innych nacji. Przy niemcach jesteśmy dżentelmenami. Zachowują się jak rasa panów wymieszana ze świniami. Nie zauważyłem NIGDZIE takiego zachowania u polaków. To tyle. Nie będę się więcej rozpisywał to nie ma sensu. Życzę Ci abyś w nowym roku nabrał więcej dystansu do siebie i krytykował dopiero wówczas gdy będziesz miał solidne argumenty. PS: krytykując polaków nie zapominaj że jesteś jednym z nich.
          • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 30.12.10, 20:57
            Już zaspokajam twoją ciekawość.

            Hotel wybrałem z oferty bardzo cenionego w Niemczech turoperatora, ze strony www.sonnenklar.tv/ - organizatorem była spokrewniona z TUI firma 1-2-Fly, która również ma bardzo dobrą opinię w Niemczech. Cena nie była mniejsza, niż porównywalnych ofert, ale dla mnie ważne było, by z hotelu było bezpośrednie wyjście na plażę (ten miał). Z uwagi na fakt, że mieszkam w Niemczech musiałem skorzystać z niemieckiej firmy (wylot z Düsseldorfu, bo tak mi najwygodniej)

            Te karaluchy, to był jedyny minus tego hotelu.

            Zimą to ja sobie mogę drugi raz przyjechać. Dostałem ofertę z innej firmy. Chodzi o ab-in-den-urlaub.de - mają w styczniu Sunrise Taro Beach (jeden z najsympatyczniejszych hoteli w Costa Calma) od 320 Euro za HB (oczywiście w tym przeloty, transfery itd.) za tydzień. Przy niemieckich zarobkach nie jest to kwota wysoka i naprawdę nie masz racji pisząc: typowo polskie skąpstwo się odezwało w Tobie.

            Krytykując Polaków nie zapominam, że jestem jednym z nich. Nie mam obywatelstwa niemieckiego i żeby tu pracować i cieszyć się szacunkiem, muszę po pierwsze być zdecydowanie lepszym fachowcem od tubylców, a po drugie muszę się wyzbyć wszystkich cech, jakie się często (czasem niesłusznie) przypina Polakom. Nie wiem, gdzie ty bywasz, ja mam okazję wiele miejsc zobaczyć i często jestem świadkiem naprawdę nieprzyzwoitego zachowania rodaków. Przykre, ale prawdziwe.

            Chociaż - żeby nie być jednostronnym - na cmentarzu Père-Lachaise najczęściej można usłyszeć właśnie język polski. I to nie tylko przy grobie Chopina. Przy Edith Piaf, Morrisona, czy Modiglianiego również. Może to są inni Polacy, nie ci, których spotkałem na wyspach? Ale tacy też są.

            Na koniec przypomnę stary dowcip. Kierownik pyta Kowalskiego:
            - Lubicie wy Kowalski ciepłą wódkę i ciepłe piwo?
            - no nie, panie kierowniku
            - a spocone kobiety
            - też nie
            - Wiedziałem. Dlatego właśnie wyznaczyłem wam w grafiku urlop w listopadzie.

            Z tym, że w listopadzie na wyspach jest całkiem fajnie. W grudniu zresztą często też. Gorzej w styczniu, a w lutym już jest źle i o tym warto ludziom powiedzieć. Szczególnie dotyczy to właśnie Fuerteventury, bo w Adeje w tym terminie będzie zdecydowanie cieplej. Właśnie dlatego napisałem te kilka uwag, nie dla tego, żeby kogokolwiek, jak ty sądzisz, wyśmiewać.

            A dystansu do siebie mam dużo. Wiele widziałem, wiele razy wmawiano we mnie, że czarne jest białe, a zimne jest ciepłe. Nauczyłem się, jak święty Tomasz, najpierw chcę dotykać, później dopiero mogę wierzyć. A dowodów na moje tezy nie brakuje, no chyba, że ktoś zamiast myśleć ulega zbiorowej histerii.

            PS - a nie myślałeś, żeby zimą zamiast na wyspy latem przyjechać do www.tropical-islands.de/ - dużo bliżej, dużo taniej, a jaka zabawa, szczególnie z dziećmi! Ja naprawdę polecam - to nie jest zwykły aquapark!
    • Gość: Beata Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.10, 08:14
      Wszystko się zgadza:) Największym skarbem tej wyspy są plaże.
      Może tylko poleciłabym jednak przejażdżkę do środka wyspy - Betancuria, ale nie autobusem z tłumem tylko wynajętym samochodem. Boskie miasteczka, z epoki Kolumba :) Niesamowicie ładne, polecam. No i jadąc zachodnim wybrzeżem na północ (do Batancurii) niesamowite widoki, polecam zdjęcia z tarasów widokowych.

      Nie byłam niestety w domu Gustava Wintera - może warto, zostawiłam sobie na później :)

      Najpiękniejsza plaża - Risco del Paso, na Playa de sotavento, południowo-wchodnie wybrzeże - parę km za Costa Calmą. Dla Windsurferów i opalających się. Woda gładka i spokojna, łagodne zejście, ogromna piaszczysta i pusta plaża, wydmy z piachu - dzieci mają zajęcie na kilka godzin - można się zakopać, można zakopać mamę :) można się wspinać na wydmę i zjeżdżać na tyłku po piasku :) Czysto, ładnie, pusto, nikt nikomu nie przeszkadza, można się opalać jak kto chce. Na Fuercie jest przyjęte opalanie nago i raczej to nikogo nie dziwi. Polaków trochę to szokuje, ale chyba tylko nas
      • loslanz Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 17.09.10, 14:26
        jasiu,
        może masz rację, że tam nie ma zbyt wiele do zwiedzania (nie wiem, wyjazd dopiero przede mną),
        wyjazd organizuję zawsze w chłodne m-ce, kiedy u nas szaro i buro, by polepszyć samopoczucie,
        wręcz unikam wysokiego sezonu, właśnie ze względu na temperatury, nie zalezy mi też na opaleniźnie, nie leżę plackiem ani na plaży ani przy basenie, choć wiele kobiet i Panów uważa wyjazd za nieudany jeśli nie spali się na raczka...:)
        a wyjeżdżam na furtę, gdyż chcę poznać kolejną wyspę kanaryjską, bo podobno każda jest inna
        nie jeżdże dla samego wyjeżdżania, tylko by poznawać ciągle nowe miejsca
        i nie uważam że w taki sposob marnuje pieniądze,
        nie było jeszcze takiego miejsca , do ktorego nie chciałoby sie wrocic chocby raz jeszcze.

        jasiu "I tu konkluzja - jeśli ktoś czuje się "biedny", to powinien (znów podkreślę - moim zdaniem) darować sobie wszystkie planowane wydatki, a za zaoszczędzone pieniądze jechać w cieplejszym czasie, a nie zimą"

        a to w te cieplejsze jeźdżą ci którzy uważają się za mniej biednych?


        "No i mniej kompleksów Panowie! Ja wiem, że w Polsce wielu zarabia niemałe pieniądze, ale i tak nie umie z nich korzystać - czemu? Nie wierzą w siebie? Pewnie tak, bo jak inaczej te kompleksy wytłumaczyć? "

        Kompleksy ma ten kto o nich mówi......

        pozdrawiam
        • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 17.09.10, 16:20
          I zrobił się dość ciekawy wątek.

          Jedni, jak loslanz przyznają, że wyjazd organizuję zawsze w chłodne m-ce, kiedy u nas szaro i buro, by polepszyć samopoczucie i ja ich rozumiem. Nie rozumiem tylko czemu jadą akurat na tą wyspę, a nie choćby na GC, czy Teneryfę, które są o wiele ciekawsze. Z drugiej strony, jeśli ktoś przyznaje, że wręcz unikam wysokiego sezonu, właśnie ze względu na temperatury, nie zalezy mi też na opaleniźnie, to ja swoje pytanie ponawiam. Czemu jechać tam, gdzie właśnie największą zaletą jest opalanie się i wygrzewanie na plaży, zamiast tam, gdzie naprawdę są obiekty godne do zwiedzenia.

          wyjeżdżam na furtę, gdyż chcę poznać kolejną wyspę kanaryjską, bo podobno każda jest inna - dokładnie taki był motyw mojego wyjazdu. Zawsze wcześniej staram się ułożyć plan zwiedzania, by nie myśleć później, jak ułożyć sobie czas. W przypadku Fuerte było inaczej, nie mogłem nic ciekawego znaleźć i postanowiłem poczekać, może rezydent, bądź ulotki w hotelu coś mi pomogą. I muszę przyznać, że nie pomogły.

          Na wyspie można za darmo otrzymać gazetkę: Fuerteventura Zeitung (jest też w internecie: www.fuerteventurazeitung.de/ ). Gazetka w języku niemieckim, z wieloma artykułami, ale i reklamami firm, które starają się coś dla turysty zorganizować. Niestety, dla mnie z tej gazetki najbardziej potrzebną rzeczą była tabela przypływów i odpływów - naprawdę istotna wiadomość, bo podczas przypływu plaże mniejsze, ale za to więcej wody w lagunie.

          Beata napisała: Wszystko się zgadza:) Największym skarbem tej wyspy są plaże.
          Może tylko poleciłabym jednak przejażdżkę do środka wyspy - Betancuria.
          Można jechać, bo przecie na tym bezrybiu kościół Santa Maria de Betancuria urasta do rangi wieloryba, ale w sumie jest to bardzo przeciętny obiekt i uwierzcie mi, ale w Polsce w niejednym miasteczku można znaleźć i ciekawsze i starsze obiekty. Niedaleko jest słynny punkt widokowy Mirador de Morro Veloso. A co tam widać - ano popatrzcie: kolumber.pl/photos/show/place:1773535/page:86 - może was to zachwyca, ja jednak wolę panoramę z Teide. Powiem więcej. Wolę Kazimierz od Betancurii i Góry Stołowe od tego Miradora. Pisząc o naciąganych ocenach krajobrazów na Fuerte, chciałbym się odwołać choćby do bywalców sąsiedniej Lanzarote. Krater El Golfo, czy Timanfaya National Park na mnie wrażenie robią. Osobliwości wnętrza Fuerte natomiast nie.

          Za to jedno zdjęcie (sam zrobiłem) - fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2412947,5,26,50572,Fuerteventura,Fuerteventura.html - najlepiej widać po co się na tą wyspę przyjeżdża. W żadnym innym miejscu człowiek nie czuje się tak swobodnie i bezpiecznie, a takie plaże (mówię też o "zaludnieniu na plaży" to naprawdę w niewielu miejscach można znaleźć.

          Na marginesie - zwolennikom Tunezji, czy Agadiru przypominam, że to kraje muzułmańskie i wcale nie tak bezpieczne. No i ja bym się w kraju, gdzie prawo opiera się o koran nie odważył rozebrać. A tu można i imponować znajomym taką właśnie opalenizną.
          • Gość: Beata Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.10, 19:01
            jasiu :))))
            Święte słowa - o tej Betancurii, lepszy Kazimierz :)
            i zdjęcie pierwsza klasa :)
            i to kwintesencja wyspy :) Dla mnie super
            Ta plaża to na pewno Playa de Sotavento (Risco del Paso?)

            Tam się jeździ na cudne plaże i surfować i tyle. Powód drugi - świetne miejsce na wyjazd z dziećmi, lepiej niż gdziekolwiek (to jest Europa, cywilizacja, jest czysto, wszystko można dostać, są apteki, sklepy, opieka medyczna, restauracje, etc.) Powód trzy - TANIO. Powód cztery - wierzcie mi, kąpiel w oceanie w stroju jak na tym zdjęciu to jest coś niesamowitego :) Powód kolejny MAŁO POLAKÓW. :)
            • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 17.09.10, 20:12
              Masz Beata rację!

              Ja wiem, że kąpiel w oceanie w stroju jak na tym zdjęciu to jest coś niesamowitego :) - choć polecam rozebrać się w Costa Calma nie na tradycyjnej plaży (z FKK na skałce), ale kawałek dalej, z plaży widać napis Villa Esmeralda, a żółte leżaki są poukrywane w krzakach. Więcej intymności.

              A co do zdjęcia, masz rację, Playa de Sotavento - domyślasz się dlaczego tam się wybrałem ;) - by wiedzieć to, o czym właśnie napisałaś, jak to jest z taką kąpielą w oceanie.

              Dla tych co chcą spróbować parę spostrzeżeń. Chyba kończy się moda na całkowitą depilację. Łyse "narządy" można zaobserwować u ekshibicjonistów, leżących w takich miejscach, że nie sposób przejść od nich dalej niż kilka metrów. U tych, leżących dalej od plażowych szlaków, można coraz częściej zauważyć owłosienie. Szczególnie mężczyźni wyraźnie przestali się "tam" golić, ale i u kobiet widać przystrzyżoną czuprynkę.

              Dla tekstylnych - mamy ewidentny powrót slipek, których jeszcze dwa, trzy lata temu nie było prawie w ogóle. Jeśli szorty, to krótsze, nie bermudy i nie z kolorowymi palmami - raczej spokojniejsze, bardziej pastelowe, a nawet jednobarwne. Wśród pań tendencja do opalania biustu jest powszechna i dotyczy to nawet leżaków przy basenie.
          • jarekinfo Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 20.09.10, 11:56
            > Jedni, jak loslanz przyznają, że wyjazd organizuję zawsze w chłodne m
            > -ce, kiedy u nas szaro i buro, by polepszyć samopoczucie
            i ja ich rozumiem.
            > Nie rozumiem tylko czemu jadą akurat na tą wyspę, a nie choćby na GC, czy Tene
            > ryfę, które są o wiele ciekawsze. Z drugiej strony, jeśli ktoś przyznaje, że [i
            > ]wręcz unikam wysokiego sezonu, właśnie ze względu na temperatury, nie zalezy m
            > i też na opaleniźnie,[/i] to ja swoje pytanie ponawiam. Czemu jechać tam, gdzie
            > właśnie największą zaletą jest opalanie się i wygrzewanie na plaży, zamiast ta
            > m, gdzie naprawdę są obiekty godne do zwiedzenia.

            widać niereformowalny typ z Ciebie, ja już opisywałem Ci dlaczego tu a nie gdzie indziej... widać nie dotarło, prezentujesz jedyny słuszny punkt widzenia - swój własny, poza tym zdaje sie nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
            • loslanz Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 20.09.10, 12:09
              wyjaśniam, bo trudno niektóre rzeczy zrozumieć,
              uważam że listopad jest "cudownym" miesiącem na wyjazd by odmienić szaro burą polską rzeczywistość,
              dla mnie jest to lepszy m-c niż na przykład lipiec, kiedy pełno ludzi i skwar niemożliwy,
              czy jeśli ktoś nie lubi zimy tzn że ma smażyć się na słońcu?
              nie przeszkadzają mi chmurki i wiatr, wolę taką pogodę niż żar lejący się z nieba,
              dla dzieci też jest to przyjemniejszy czas, na zwiedzanie, podróże samochodem z nosem przyklejonym do szyby :) no i zabawę na plaży...
              Chyba pora zrozumieć że każdy woli coś innego i nic nam do tego
              P.S. Nie jadę na GC, Lanzarote gdyz już je znam
              • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.10, 10:44
                loslanz napisała: wolę taką pogodę niż żar lejący się z nieba

                I tego właśnie nie rozumiem, bo naprawdę nie wiem, kiedy na tej wyspie jest żar lejący się z nieba. Skoro w sierpniu jest chłodny wiatr, w lipcu w zeszłym roku nawet minimalnie pokropił deszczyk, to gdzie ten żar.

                Rozmawiamy cały czas o Fuerteventurze. Tutaj naprawdę rzadko temperatura przekracza 30 stopni w cieniu. A jest to temperatura właśnie tego wiaterku, który doskonale chłodzi podczas pobytu na plaży.

                I gdzie ty loslanz widziałaś (widziałeś) te tłumy ludzi w lipcu. Czyżby ci się Łeba z Costa Calma pomyliły?

                Tego też nie rozumiem: dla dzieci też jest to przyjemniejszy czas, na zwiedzanie, podróże samochodem z nosem przyklejonym do szyby :) - moje dzieciaki, jak były małe wcale nie interesowały się tym, co jest za szybą samochodu. Jakoś piękno tego świata jeszcze do nich nie przemawiało, tym bardziej, że pasąca się koza nie jest chyba najciekawszym obiektem do podziwiania. Za to z wody wypędzić ich nie było można. Tym bardziej, jeśli woda miała około 24 stopni.

                No niepojętny jestem. Nie rozumiem!

                • loslanz Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 21.09.10, 11:39
                  1.zarzucileś mi na początku szukanie dziury w całym, ale Twoje wypowiedzi są jedną wielką dziurą.

                  2.Costa Calmy z Łebą nie pomyliła/em, gdyż na Fuerte jeszcze nie była/em (ale trzeba czytać ze zrozumieniem, czego niektórzy ewidentnie nie potrafią).

                  "Tego też nie rozumiem: dla dzieci też jest to przyjemniejszy czas, na zwiedz
                  > anie, podróże samochodem z nosem przyklejonym do szyby :)
                  - moje dzieciaki,
                  > jak były małe wcale nie interesowały się tym, co jest za szybą samochodu. Jako
                  > ś piękno tego świata jeszcze do nich nie przemawiało, tym bardziej, że pasąca s
                  > ię koza nie jest chyba najciekawszym obiektem do podziwiania. "

                  3. To była ironia do Twojej wypowiedzi na temat przyklejonego nosa do szyby.

                  W jednym masz rację, trzeba być pojętnym wtedy łatwiej wszystko zrozumieć...
                  pozdrawiam i życzę gorrrrących wakacji

                  • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 21.09.10, 11:48
                    loslanz napisał(a): 2.Costa Calmy z Łebą nie pomyliła/em, gdyż na Fuerte jeszcze nie była/em

                    Ot wszystko! Może najpierw pojedziesz, a później będziesz się mądrzyć, dziwiąc się, że ci co byli cię nie rozumieją. Niestety, realia, a reklamowe teksty, pisane na zamówienie organizatorów turystycznych wypadów, to zupełnie inne światy. Stąd i zrozumieć trudno, o ile opinia powstaje na podstawie doświadczeń, a nie powtarzanych na kolejnych forach bzdur.

                    Bo ja na Fuerte byłem. Nawiasem mówiąc, nie tylko na Fuerte, stąd trochę porównania mam.
                        • Gość: Beata Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.10, 11:46
                          A ja się zgadzam ze wszystkim co pisze jasiu:)
                          Bo też byłam.
                          Na przełomie czerwca i lipca (powrót 11.07) nie zauważyłam skwaru ... dziwna pogoda była w tym roku, bo wyspa przywitała nas chmirami które utrzymywały się przez kilka dni (czasem wychodziło słońce). Na plażach zwykle mocno wiało :) Momentami termperatura wynosiła ok 20-22 stopnie C co w połączeniu z silnym wiatrem kazało nosić polarki :) Raz to nawet pokropił deszczyk, co ponoć na Fuercie zdarza się bardzo rzadko :)))
                          Nawet przy upale 28-29 st nie czuje się tego bo wieje. Co jest zdradliwe bo jest to słońce Afryki tak naprawdę i trzeba bardzo, bardzo uważać. Sprawia to wszystko jednak że jest to idealne miejsce na wakacje z dziećmi - spokojna woda w morzu, puste i czyściuteńkie plaże, niesamowita schludność i dostatek wszystkiego, służba zdrowia i dostępność zdobyczy europejskiej cywilizacji...

                          Polecam gorąco, klima jest fantastyczny i mniej więcej taki sam w ciągu roku, może się zdarzyć że np. w grudniu w tym roku będzie cieplej niż na początku lipca :)

                          Poza tym są rejony cieplejsze i bardziej wietrzne. Cieplej będzie np w Gran Tarajal - ale tam plaża jest mniejsza i czarna (!) polecam bo to ma swój urok.

                          I nie zamieniłabym tych wakacji i tych plaż na żadną Łebę :)
                          • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 22.09.10, 12:15
                            I właśnie o to dokładnie mi chodziło.

                            Problem bierze się stąd, że zawsze w okolicy czegoś niepowtarzalnego znajdzie się grupa przedsiębiorczych ludzi, którzy będą chcieli osoby korzystające z głównej atrakcji przekonać do wydania pieniędzy na coś, co tak naprawdę nie ma sensu.

                            Nie neguję, że na Teneryfie warto zobaczyć Loro Park, czy wjechać na Teide. Warto również podpłynąć pod prawie kilometrowej wysokości klif (Los Gigantes), gdzie można wyskoczyć prosto ze stateczku i popływać w zatoce. Przy okazji widok wyskakującego z oceanu delfina tak samo warty jest zapłaty za rejs.

                            Wyprawę na La Gomerę również bym polecał, bo jest to naprawdę urokliwa wyspa i jej widoki na długo zostaną w naszej pamięci. Zauważcie - jeśli jedziecie do Loro Parku, to w tym dniu nie możecie np. poprawiać opalenizny. Coś kosztem czegoś. Ale Loro Park, czy Teide jest warty poświęcenia jednego dnia. Warto się tam wybrać, zamiast wygrzewać się na słońcu, bo to przecież dla tego słońca na Kanary się przyjeżdża.

                            "Atrakcje" Fuerteventury nie umywają się w niczym do atrakcji pozostałych wysp. Jeśli założyłem ten wątek, to przede wszystkim po to, by przekazać, że moim zdaniem nie ma sensu rezygnacja z wędrówki brzegiem oceanu i rezygnacja kąpieli w falach, tylko po to, by obejrzeć Betancurię, której urokliwość jest dla mnie porównywalna z urokliwością Wejherowa. Żeby nie było wątpliwości - mnie Wejherowo naprawdę się podoba, tylko gdybym był na wakacjach w Karwi (najładniejsza polska plaża) i wypożyczał samochód, by jechać, obejrzeć wejherowską Kalwarię, zostałbym uznany za dziwaka.

                            No więc ja z całą stanowczością stwierdzam, że nie ma bardziej interesującego obiektu na całej wyspie, niż wejherowska Kalwaria. To gdzie ci ludzie jeżdżą?

                            Również większość uznanych za godne zwiedzania plaż moim zdaniem dlatego jest odwiedzanych, bo ktoś uznał je za godne zwiedzenia. Oczywiście warto się tam wybrać, ale pieszo, bo to i zdrowiej (AI trzeba gdzieś spalić), a poza tym samochodem i tak dojedzie się tylko tam, gdzie jest droga. Nawet biorąc terenówkę, nie wolno z reguły zjeżdżać z dróg, bo (od niedawna) duża część wyspy, to obszary chronione i jedynie na nogach można je zwiedzać.

                            Jeszcze raz podkreślam - nie umiem robić z siebie bufona, którego zachwyca coś, co gdzieś tam zostało opisane, jako zachwycające. Jeśli widzę, że coś mi się nie podoba, to mam odwagę o tym mówić. Możliwe, że są osoby, które moich opinii nie podzielą, sami będą chcieli przekonać się jak jest naprawdę. Ja nikomu nie narzucam sposobu postępowania, ja tylko opisuję swoje subiektywne spostrzeżenia. Pogody i "tłoków na plaży" dotyczy to również. Może komuś pomogłem w decyzji wyjechać właśnie na Fuerte, czy na inną wyspę. Po to właśnie opisałem swoje spostrzeżenia.
                              • jarekinfo Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 10.11.10, 18:38
                                ... kilku fajnych miejscach i wymieniasz Egipt z tym całym brudem, syfem, rynsztokiem na ulicach i mało cywilizowanym arabskim narodem jest lepszy ???
                                moze dla polskich blondynek które lecą na brudasów opowiadajacych banalne komplementy
                                niestety ale zalety morza czerwonego i jego raf i kolorowych rybek nawet nie niwelują negatynwych odczuć estetycznych związanych z lądem...
                                co innego karaiby czy azja południowo wschodnia albo wyspy na o. indyjskim - to sa naprawde fajne miejsca, ale to jest forum o wyspach kanaryjskich nie tu miejsce że lepsza papuga od kanarka ..
                                • neta439 Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 17.11.10, 19:10
                                  Witam,
                                  Przepraszam ze sie wtrace ale ja tez zdecydowanie wybieram Egipt!Nawet z tym calym brudem i malo cywilizowanym narodem arabskim.Moge wracac tam kilka razy do roku.Jest co robic!Kanary zawiodly mnie na maksa.Przede wszystkim pogoda raz w czerwcu-Teneryfa 2 dni prawdziwego slonca reszta pochmurna i czasami deszczowa.Lanzarotte czerwiec rowniez pgoda do bani i FUerteventura wrzesien lipa totalna na tydzien pobytu 3 dni slonca.Podrozuje od lat i dopier na Kanarach zobaczylam co to znaczy brak pogody na wakacjach!porazka!Poza tym totalne rozczarowanie .Zupelnie inne oczekiwania.Kanary przereklamowane strasznie!!!!!!!!Tak jak do Egiptu czy Grecji wracam co roku tak na Kanary szybko nie wroce.Zawiodly mnie strasznie!I ludzie nie krytykujcie Egiptu bo to oznacza brak zorientowania.to zupelnie inny kraj ,kontynent ludzie i religia.Moze czego innego oczekujecie?!!...Kiedy pierwszy raz polecialam do Egiptu 10 lat temu i ludzie narzekali na hotel jedzenie i cala reszte pani rezydentka powiedziala bez ogrodek"Prosze Panstwa prosze zejsc na ziemie to jest inny kraj inna cywilizacja i inni ludzie jezeli poszukuja Panstwo luksusow to polecam inne kraje a nie Egipt."I to wszystko.reszta bez komentarza!Pozdrawiam serdecznie!
                                  • Gość: elka Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 23:55
                                    ja też wróciłam, dwa dni temu
                                    i zgadzam się w zasadzie w całości, z pierwszym postem @Jasia :)
                                    wyjątki:
                                    - byłam w hotelu SBH Costa Calma Beach i pomimo 'szczególnej staranności obserwacji' nie zobaczyłam ani jednego robala
                                    - pomimo sugestii Jasia i innych, wypożyczyliśmy jeepa na jeden dzień - i pojechaliśmy na szutry w południowej częsci wyspy - ponieważ lubię takie klimaty, wg mnie warto; plaża Cofete warta zobaczenia, choć kąpiel - dla morsów :)

                                    ponieważ mogłam jechać tylko na tydzień - na tyle pojechałam, ale odpoczęłam,pomimo wypadów na płd, na płn, na Lanzarote
                                    i chyba o to chodzi, ale faktycznie północ wyspy, z wyjątkiem El Cotilo i wydm Corajelo- można odpuścić
                                    jak dla mnie - wyspa dla leniwych :), jeśli ktoś nie chce specjalnie jechać na Lanzarote -warto na jeden dzień
                                    ale w ogólnej ocenie - @Jasiu ma rację, wg mnie- żadnych zabytków a krajobrazy - depresyjne w większości miejsc na wyspie
                                    za to plaże - zachwycające, choć temperatura wody - dla Morsów :):)
                                        • Gość: tenemaniak Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: 91.208.72.* 20.12.10, 12:15
                                          Miałem okazję skonfrontować prognozy pogody z rzeczywistością ostatnio na FV. Niestety nie wiem dlaczego, być może przez wilgotny wiatr z południa wszelkie prognozy okazały się o kant d. rozbić. Szczególnie prognozy z onetu, meteogroup.pl, weather.com, zoover, accuweather można sobie "wsadzić". Prawdziwym mistrzem rzemiosła okazał się onet - zatrzymując się samochodem z powodu ulewy (nie było mimo wycieraczek widać gdzie jadę) postanowiłem sprawdzić co tam w prognozach - patrzę na onecie na prognozę na dzisiaj - bezchmurnie - no cóż - ciekawe z czego ten deszcz padał?
                                          Pewne symptomy inteligencji wykazywał jedynie hiszpański portal: www.tutiempo.es, ale tylko tak na 2-3 dni do przodu.
      • Gość: Martyna Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.play-internet.pl 11.11.12, 11:40
        Moim zdaniem Fuerta ma coś w sobie, bez dwóch zdań !! miejscowość w której mieszkaliśmy to Caleta de Fuste (Costa Caleta) mniej więcej na środku wschodniego wybrzeża wyspy.
        Wyjazd przypadł na początek października. Pogoda idealna, za dnia bardzo ciepło, wieczorami robiło się chłodnawo, tak na krótki rękawek i długie spodnie :) temperatura w słońcu ok. 45 st., nad oceanem jednak nieodczuwalna, ze względu na lekki wiaterek. Jednego dnia padało, intensywnie i krótko.
        Wyspa faktycznie cicha i spokojna, jeśli nastawiacie się na szalone imprezy do białego rana - to nie na tej wyspie!
        Ponieważ mieliśmy taką a nie inną lokalizację, wypożyczyliśmy samochód i nie żałuje tego ani trochę :)) 25 EURO na 4 osoby i dwa dni zwiedzania. Oczywiście tankować trzeba było "za swoje". Ale benzyna tańsza niż w Polsce ;)
        Wyprawy podzieliliśmy na cześć północną i południową.
        Wg mnie warto zobaczyć: wydmy i plaże Corralejo
        plaże okolic El Cotillo,
        jaskinie w Ajuy
        plaża Risco del Paso - plaże Sotavento
        przejazdem Cynamonowe wzgórza-Mirador (punkt widokowy) Morro Velosa
        I tak jak mówi Jasiu- po odpływie, jeśli ktoś lubi, wśród skał poszukać krabów i oczek wodnych z ukwiałami i rybkami:)
    • Gość: Lavia Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.10, 12:23
      Planujemy z mężem spędzić przyszłoroczne wakacje właśnie na Fuerteventurze (tak to się odmienia?) ;) . Jeżeli mam być szczera to nie zależy nam tak bardzo na aktywnym wypoczynku - chcemy polecieć, wyleżeć się na plaży, byczyć się przy basenie, jeść w fajnych i klimatycznych knajpkach. Na zwiedzaniu nie zależy nam aż tak bardzo. Zjechaliśmy samochodem prawie całą Europę, teraz chcemy odpoczywać. Byłeś na wczasach na własną rękę z jakimś biurem podróży? Szukamy jakiegoś organizatora, tylko jakiegoś "pewnego". Taka wycieczka nie jest najtańsza to raz, a dwa też nie jest to jakoś bardzo blisko. Chcemy być w bezpiecznych rękach. Jeżeli mógłbyś kogoś polecić, będziemy bardzo wdzięczni.
      • Gość: Beata Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.11, 22:12
        Po pierwsze - polecam samodzielny "dolot" na wyspę ZDECYDOWANIE. Gwarantuję że będziecie się czuć bezpieczniej niż nadBałtykiem :) Nie potrzebujecie być w bezpiecznych rękach biura podróży, chyba że nie znacie języka. Tam jest wszystko - lekarze, sklep na każdym rogu (można się naprawdę tanio wyżywić, a niektóre artykuły są tańsze niż wszędzie - to jest raj - bez VATu chyba i bez akcyzy?), jest czysto, bardzo czysto, wszyscy mówią w cywilizowanych językach, wokół pełno poczciwych, poukładanych i spokojnych Niemców :)

        Po drugie - organizując samemu wszystko jest dużo taniej. Na wyspie jest mnóstwo ofert willi, apartamentów etc tańszych niż gdziekolwiek - można wynająć super apartament w cenie byle jakiego w np. Chorwacji. Przypuszczam że dlatego, że apartamentów, willi etc jest tutaj naprawdę dużo. Należą do osob które najczęściej sami tam jeżdżą na wakacje, są to ich domy, a przy okazji wynajmują. Mają pojęcie jak powinien wyglądać standard.

        wystarczy w google zapoda np. Fuerteventure self-catering accommodation i jest mnóstwo ofert. Powodzenia.
        • fuerte.ventura Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 04.01.11, 13:31
          Masz absolutną rację -Jestem na tym forum od niecałego miesiąca i wiem w zasadzie o Fuerte 'prawie' wszystko. Wybieram się tam w najbliższym czasie w ciemno i kto wie, czy wzorem "poczciwych, poukładanych i spokojnych Niemców" nie zostanę tam na stałe. Jedyny problem to szybki i tani dolot z Polski ale i nad tym można popracować. Z tego co już wiem, można kupić czarterowe return, bo obłożenie lotów nie jest oczywiście 100% w tamtym kierunku, w terminie turnusów organizowanych przez duże biura podróży...Pozdrawiam
      • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 31.12.10, 13:37
        Starałem się dość obiektywnie podejść do tematu.

        Wyspę odkryli dla siebie ludzie, którzy pragnęli spokoju, szerokich na kilkaset metrów plaż z bardzo łagodnie opadającym dnem. Ludzie, którzy w szerokiej, ale płytkiej na kilkadziesiąt centymetrów lagunie chcieli się nauczyć serfingu (z żaglem, albo z latawcem). Na wyspę przyjeżdżali też ci, co to nie wstydzą się pokazać stanu swojej depilacji w różnych miejscach (przewaga naturalnych fryzur). To nigdy nie była wyspa, którą można było zwiedzać. Nie chodziło też o imprezy, bo Ibiza była bliżej.

        Oczywiście część organizatorów pomyślała, że jeśli się już jeleń trafił (znaczy turysta), to należy go wydoić maksymalnie. Stąd wmawianie, że Betancuria czy widoki wzgórz są piękne. Może i są, szczególnie jeśli się ma niewiele do porównania. Podobnie "interesujące" konstrukcje wiatraków, czy technologia produkcji kozich serów. Ja już wolę polskie oscypki.

        Na temat tego, co piękne ja mam swoją teorię. Jeśli wokół jakiejś atrakcji jest chmara Japończyków z aparatami, to znaczy, że warto w to miejsce jechać. Na Fuerteventurę Japończycy nie przyjeżdżają!

        Oczywiście, że na wyspę warto przyjechać, ale by znaleźć spokój, wyleniuchować się po ciężkiej pracy. To nie jest wyspa dla globtroterów i to właśnie chciałem przekazać. Stąd właśnie polecam lato, a nie zimę, no chyba, że ktoś za grosze chce wyskoczyć i zimą trochę zregenerować siły.

        I na koniec - dostałem właśnie ofertę z http://www.ab-in-den-urlaub.de/ibe/offers/params/tt/route/lastminute/port/654/area/832/depDate/09.01.2011/retDate/20.02.2011/duration/6_7/optCategory/1/agent/ab-in-den-urlaub.de/adult/2/page_hotels/1/hotelId/3205/ibecat/lastminute

        Hotel Caleta Dorada, miejscowość Playa Castillo (Caleta De Fuste), przy wylocie z Frankfurt Hahn (to jest około 100 kilometrów na zachód od Frankfurtu) na tydzień od 02.02.2011 za sam nocleg w apartamencie zapłaciłbym 211 Euro! W tej cenie tylko jest przelot, transfery i nocleg (żadnego jedzenia), no ale w miejscowości choćby supermarket jest. Można się żywić taniutko poza hotelem. Warto jednak wspomnieć, że w tym terminie organizator przewiduje słońce i temp. powietrza 19 stopni, temp. wody 18 stopni. Od siebie dorzucę, że wiać będzie.

        Czemu o tym piszę, ano warto, by niektóre osoby uświadomiły sobie, że Fuerteventurę można mieć w cenie Władysławowa (licząc nocleg plus dojazd). Fakt, do Hahn niektórym ciężko dojechać, ale można na wyspie spędzić tanio kilka, czy kilkanaście dni. Właśnie dlatego jest tam tylu niemieckich emerytów. Oczywiście nie ma atrakcji w rodzaju egipskich, czy greckich świątyń, ale komuś, kto szuka spokojnego urlopu nie będzie to przeszkadzało. Właśnie to chciałbym uświadomić niektórym, szkoda, że nie wszyscy chcą się z tymi informacjami pogodzić.
      • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.11, 16:18
        Droga Ruro. Piszesz, że liczne kobiety opalają się topless, więc dla równowagi należałoby zauważyć, że robią to również liczni mężczyźni Ja zauważyłem z własnego doświadczenia, że każdy mężczyzna opala się toples (przynajmniej ja jeszcze chłopa w biustonoszu nie widziałem), tak więc zarzut o dyskryminacji płci odpada.

        Naturyzm polecam.

        A nagich spacerów nie, bo na plaży spacerują też dzieci, oraz osoby, które nie chcą oglądać ekshibicjonistów. Bo różnica pomiędzy naturyzmem i ekshibicjonizmem jest! Chociaż - polecam spacer na zachodnie wybrzeże (z Costa Calma ok. godzinki czasu). Po drodze oczywiście można się rozebrać. Tam nie ma wielu osób i można się opalać spacerując.
      • Gość: jasiu... Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.11, 18:41
        może jestem zwykłym dupkiem i z podobnymi do mnie dupkami potrafię inaczej ocenić to co widzę, niż pisało na reklamowym folderku. Może za dużo widziałem, może mam wymagania większe, niż typowy ciułacz-turysta, któremu wszystko jedno gdzie, byle było (na jego kieszeń drogo)?

        Kanary mają jedną zaletę. Są tanie, przynajmniej jeśli się porówna oferty wyjazdu choćby z takiego sonnenklara (tam z reguły kupuję urlop). Są tanie, a więc wiem, czego się spodziewać i zamiast zachwycać się przeciętnością Fuerteventury, wolę ten czas spędzić na plaży. Jak się przekonałem, podobnych do mnie dupków jest więcej. Nie szukają cudów, bo wiedzą, że to tylko przesympatyczna urlopowa wyspa.

        Jak myślisz bea - nie sądzisz, że tobą też bym się nie zachwycił? No bo skoro jestem dupek ;-)
        • Gość: cola Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.aerostrada.com.pl 28.03.11, 20:48
          Może należało przedstawić swój punkt widzenia i odczucia z podróży nie obrażając przy okazji reszty podróżującego społeczeństwa polskiego? Te opinie o " biednych" Polakach nie umiejących się zachować w "zagranicznych tanich kurortach"(bo przecież my Polacy nie jeździmy dalej niż Kanary) i nie dających napiwków mógłbyś sobie darować. Z moich obserwacji na tych tanich kanarach jest jednak pomimo wszystko nadal najwięcej Niemców...dlaczego Polacy nie mają tam jeździć? To że bywam na Kanarach nie oznacza że nie bywam na Karaibach.
          Zawsze daję napiwki, znam obce języki i umiem się zachować w restauracji. W odróżnieniu od pijanych Anglików nie awanturuję się.
          A jeżeli chodzi o karaluchy to są one częścią fauny kanaryjskiej i jeżeli zbierałeś wnikliwie wszelkie informacje przed wyjazdem to dziwi mnie Twoje zdziwienie tymi stworkami. Zdarzają się nawet w najlepszych hotelach...Pozdrawiam
    • Gość: k@sia Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: 217.96.29.* 29.03.11, 10:50
      Mam pytanie, czy w Costa Calma jest jakis market tzn. taki w ktorym znajde pieluchy dla dziecka i jakies zupki w sloiczkach?
      Jasiu obejrzalam Twoja galerie i mam pytanie czy na przed ostatnim zdjeciu to hotel r2 pajara beach? Mozesz cos powiedziec o jego polozeniu tzn jak daleko do centrum, sklepu itp. Moze slyszales jakies opinie na jego temat? Dziekuje za info!
    • Gość: Karolina Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.Red-79-147-185.dynamicIP.rima-tde.net 01.02.12, 14:44
      Ja byłam w listopadzie....pochmurno, ale woda ciepła więc się jak najbardziej dało kąpać. Ale rzeczywiście w Costa Calmie poza windsurfingiem, kitesurfingiem i leżeniem na plaży niewiele jest co robić. Typowy klimat surferski, w pobliskiej Jandii jest duŻo bardziej komercyjnie... i mają naprawdę dobre ceny na markowe rzeczy.

      A co do rene-egli.com to na kamerce to rzeczywiście ładnie to wygląda, gorzej w praktyce: głęboka woda i jest się zupełnie samemu na oceanie, jedynie z radiem, z którego nic nie słychać. Na lagunie jest o wiele łatwiej. Jest kilka szkółek na lagunie. Ja się załapałam do www.chrisdick.de/, oni są w samym centrum laguny. Na pewno jest jeszcze przynajmniej jedna inna , gdzieś z pół kilometra przed nimi.

      Ogólnie wrażenia dobre, tylko imprez trochę brakowało. Podobno na Mistrzostwach w windsurfingu i kitesurfingu jest wielka impreza w namiocie:)
      • camel_3d Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 02.02.12, 13:54
        chris dick? i jak?

        ja bylem u nich na poczatku i jestem wkurzony na maxa...

        zaplacilem za caly kurs..3 dni nei bylo wiatru.. miali mi reszta kasy zwrocic...i ciagle gdzies szefa nie bylo..a ostatniego dnia pojechal do bankomatu i ...tyle go widzialem...
    • rkoniecka1 Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 29.11.16, 10:20
      Wreszcie jakiś ciekawy opis z wyjazdu. Śledzę forum już od kilku lat i wiele się z niego dowiedziałam, ale ostatnimi laty nie ma czego poczytać, zniknęli z forum ludzie którzy bardzo ciekawie opisywali swoje wrażenia z podróży a pojawili się sami pieniacze.
    • iwonasidor Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 08.08.17, 18:21
      Mamy podobne zdanie ... To nasz pierwszy raz na wyspach i w pierwszych chwilach naszego pobytu mieliśmy oczy jak 5 złoty oczywiście z rozczarowania ... Czegoś innego się spodziewaliśmy... surowy powulkaniczny pejzaż wynagradzają oczywiście piękne plaże i cudowna woda ... Polecam jeszcze nurkowanie ale tylko dla początkujących ponieważ głębia niekoniecznie zachwyca ... Dla dzieci super przeżycie w Oasis parku ponieważ bez ograniczeń mogą karmić żyrafy i wielbłądy ...
      • gemowa Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 10.08.17, 15:03
        Hmmm, wszystko zależy od punktu widzenia. Ja byłam 2 tygodnie i było mi za mało. Praktycznie codziennie robiłam co innego: wycieczka do Cofete, wyprawa na wulkan, plaża w Sotavento, wydmy w Corralejo, Ajuy, Betancuria, plaża... Mozna wypozyczyc rower czy samochód, chodzić po górach, pływac w oceanie... Naprawde nie wiem jak mozna się tam nudzić.
        • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 10.08.17, 23:37
          Widzisz, ja w tych okolicach spędzam często urlop. Znam wszystkie wyspy i je porównuję. Staram się każdą wyspę jakoś zakwalifikować. I według mnie Fuerteventura najmniej nadaje się do zwiedzania. Owszem, plaże są przepiękne, ale Betancuria nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Może dlatego, że jestem wybredny, a może po prostu umiem myśleć i nie poddaję się nahalnej reklamie. Wulkan? A na La Palmie na wulkanie byłaś? Ja byłem. Porównania nie ma.

          Pozdrowienia aktualnie z El Medano. Wieje, ale fale ekstra. Mistrzostwa w Windsurfingu się udały.
        • Gość: erozp Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.17, 00:24
          Fuerte to moja druga wyprawa po Gran Canarii i stwierdzam, że GC jest ciekawsza i zdecydowanie jest więcej do zwiedzania ale Fuerte też ma swoje plusy. Plaża w Cofete najlepsza pod słońcem i tam nawet wiatr mi nie przeszkadzał, laguny w Sotavnto też rewelacja - i tam wrócę już w konkretnym celu nauczenia się kitesurfingu. Tydzień wystarczy na zwiedzenie wyspy. Mieszkałam w Caleta de Fuste i nie polecam bo na południu zdecydowanie ładniej a z Caleta daleko bo 50-80km ale i tak byliśmy na półwyspie 4 razy w ciągu tego tygodnia.
          No i wieje - to o czym czytałam przed wyjazdem, ludzie pisali różnie, ale mniej czy bardziej wieje każdego dnia. Byłam w listopadzie - w dzień wiatr zazwyczaj nie przeszkadzał bo cały tydzień był praktycznie bezchmurny ale późne popołudnia i wieczory z wiatrem były chłodne, trzeba mieć bluzę
          ja mam cel pojechać na wszystkie cztery wyspy i mam ochotę na koniec zostawić Teneryfę bo podobno najciekawsza
    • Gość: Zbyszek Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. IP: *.bb.sky.com 03.12.17, 13:12
      Plażowanie, windsurfing na zachodnim wybrzeżu. No i pływanie i nurkowanie! Olbrzymie bogactwo ryb! Jeśli ktoś to lubi, to nie będzie się nudził.
      I dwie uwagi co do zachownia Polaków:
      Polacy nie dają napiwków? Ja zawsze.
      A w kolejce po samochód na lotnisku kto mi się próbował wepchnąć na chama bez kolejki? Niemiec! (Może Szwajcar lub Austryjak, nie rozróżniam akcentów :) )
      Warto zrezygnować z uogólnień.
      • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 03.12.17, 14:48
        Zbyszku, jeśli korzystasz z angielskiego dostawcy internetu (IP: *.bb.sky.com ), to prawdopodobnie od tubylców, pomiędzy którymi żyjesz przejąłeś pewne odruchy. Ja też zawsze daję napiwki ;-) Co nie zmienia faktu, że osoby żyjące w Polsce myślą trochę inaczej, niż my. Zgoda, nie wszyscy. Ale sporo osób z Polski stara się urlop spędzić jak najtaniej i stąd te stereotypy.

        Ten "Niemiec" mógł być też z "Oberschlesien". Sporo takich. Staram się z życzliwością podchodzić do ludzi, którym się wszędzie śpieszy.

        Uogólnienia i stereotypy mogą nas nie obchodzić, problem w tym, że one funkcjonują u ludzi, od których często jesteśmy zależni, a na to żadnego wpływu niestety nie mamy.

        Ja w tym roku sierpień Esquinzo. A ty?
        • danielk1111 Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 24.12.17, 15:06
          ja.s.i.u napisał:

          > Ja w tym roku sierpień Esquinzo. A ty?

          Wtrącę swoje 3 grosze - zarówno Costa Calma, jak i Esquinzo to wyjątkowo nieciekawe miejsca. Byłem w czerwcu 2016 w Morro Jable. Miałem wypożyczony samochód na 2 tygodnie (za 130 euro) i objeździłem całą wyspę. Najfajniejsze miejscówki to Morro Jable i Corralejo. Na południu więcej ładnych widoków: Cofete, Sotavento, La Pared, Playa de los Ojos, Pico de la Zarza, Piedras Caidas... Na północy piękne plaże przy wydmach w Corralejo, El Cotillo oraz wycieczka na wyspę Lobos.
          Największą atrakcją Esquinzo jest Mercadona...
          • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 25.12.17, 20:04
            Masz rację, miejsca nieciekawe, podobnie jak cała wyspa. Morro Jable, no cóż, na bilet mnie stać, jeśli nie autobusem, to może taksówką się tam przejadę, zajrzeć do żółwi. Ale poza tym atrakcyjność tego miejsca (podobnie jak Corralejo) jest dla mnie, że się tak wyrażę względna.

            Ja na tą wyspę jeżdżę dla plaż, więc dla mnie ważne jest bezpośrednie wyjście z hotelu na plażę. I hotele w Esquinzo, podobnie jak w Costa Calma (nie wszystkie) ten warunek spełniają. Jeśli potrzebuję gdzieś się znaleźć, to proszę recepcję o taksówkę. Dla mnie na tej wyspie korzystniej, niż wypożyczenie samochodu. Oczywiście zgadzam się, że warto wymienione plaże zobaczyć (na Cofete uwalniają żółwie, wychodowane w Morro Jable), ale można tam zostać zawiezionym i ta wersja mi bardziej odpowiadała.

            No dobrze, w takim razie inny argument. Gdybym tam był pierwszy raz, tyle że ja trochę tą wyspę poznałem. Moim zdaniem nie warto jej zwiedzać, chyba że ktoś zwiedzanie ma jako obowiązkowy punkt urlopu. Ja tam wolę odpocząć, poleniuchować, bo do takiego urlopu ta akurat wyspa nadaje się najbardziej. Jeśli ktoś, podobnie jak ja sporo pracuje, to myślę, że w ten sposób na tej wyspie najlepiej będzie mógł odpocząć. W hotelu z bezpośrednim wyjściem na plażę.
            • danielk1111 Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 25.12.17, 22:37
              Najpiękniejsze plaże są w Morro Jable. Trzy hotele mają wyjście wprost na plaże, ale to kosztuje. Ja mieszkałem w Sol Jandia Mar, więc musiałem przejść przez ulicę, żeby znaleźć się na plaży. Dla mnie z kolei atrakcyjność oznacza również dostępność sklepów, a tego jest pod dostatkiem i w Morro Jable i w Corralejo. No i w sieci Fund Grube mogę kupić moje ulubione cygara ;) Jeśli ktoś chce coś zwiedzić, to taksówki wyjdą zdecydowanie drożej niż wypożyczenie auta. Jak ktoś jedzie pierwszy raz, to sugeruję wynajęcie auta, by zobaczyć kilka fajnych miejsc - wówczas następnym razem będzie wiadomo, na co się nastawić. Odległości są spore, bo wyspa nie jest mała.
              Ja z kolei lubię jeździć po wyspie, odwiedzając przy okazji plaże, więc łączę wypoczynek z leniuchowaniem. Lubię fotografować, zwłaszcza morskie klimaty, a mając samochód na cały pobyt, nie jestem tak bardzo uzależniony od ewentualnych kaprysów pogody.
              Nie zamierzam się oczywiście spierać, kto ma rację - niech każdy robi to, co lubi :)
              Fuerta jest ogólnie przyjemna, ma taki swojski klimat i nie ma tłumów, więc można na niej wypocząć. Atrakcje wewnątrz wyspy są beznadziejne, ale wybrzeże wynagradza to z nawiązką.
              • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 26.12.17, 10:14
                Napisałeś: "Atrakcje wewnątrz wyspy są beznadziejne, ale wybrzeże wynagradza to z nawiązką".

                I to jest prawda. Co do wypożyczenia samochodu, sprawa dyskusyjna. Bo w wiele miejsc przydałaby się terenówka. Z Morro Jable do plaży Cofete dojedzie się busem. Jest to chyba jedyne połączenie z terenowym autobusem (Mercedes). Odjazdy były o 10.00 i 14.00, a powroty o 12.30 i 16.30. Dla zainteresowanych (warto!) - visitfuerteventura.es/wp/wp-content/uploads/itinerario-línea-1.pdf

                Taksówka na wyspie to 1 euro za kilometr. Jak się porówna z ceną wypożyczenia samochodu, z czasem na znalezienie parkingu, to dla czterech osób może się opłacić. A autobusy są naprawdę niedrogie. Dla mnie ważne jest wyjście z hotelu w kąpielówkach. Czyli leżak przy hotelowym basenie, zejść na plażę, pomoczyć się w oceanie, powrót do basenowego baru na piwo czy kawę i na leżak. Dlatego Esquinzo.

                Odległości są względnie spore. Jedna droga z południa na północ i parę bocznych. Na wydmy Corralejo podjechać można, do miasteczka - a bo ja wiem? Nie chciałbym tam mieć hotelu. Wolę południe wyspy z piachem i hotelami tuż przy plaży.

                Przy okazji, w Costa Calma przejście na zachodni brzeg, to po prostu spacer, który każdemu polecam. Tylko wodę trzeba zabrać, jedna flaszka może być za mało.
                • danielk1111 Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 26.12.17, 12:43
                  Taksówki wychodzą drogo, jeśli ktoś chce pozwiedzać. Np. trasa z Esquinzo do Cofete to 60 km w dwie strony, czyli 60 euro - to prawie połowa ceny wypożyczenia auta na 2 tygodnie. Ja jeżdżę tylko z żoną, więc nie mamy z kim się składać.
                  Jedno uściślenie odnośnie dojazdu na Cofete. Droga jest nienajlepszej jakości, ale dojedzie tam każdy samochód. Jechałem dwa razy nissanem micrą i mijałem pod drodze pandy, yarisy itp. Gorszą drogę mam pod swoim domem :)
                  Mam jednak wątpliwości co do Twojego wyboru, czyli Esquinzo. Tam nie ma hoteli z wyjściem na plaże, gdyż hotele stoją na wzgórzu. Żeby dojść do wody, trzeba zejść spory kawałek po szutrowej dróżce za zbocza (a potem wejść). Do którego hotelu jedziesz?
                  • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 26.12.17, 16:45
                    Po schodach, wiem. Przy czym wejście na schody (z prysznicem) jest obok hotelu i można w majtkach ten dystans przebyć. SBH, a więc dość daleko od Mercadony. Odpowiem pytaniem, po co na tej akurat wyspie samochód na tydzień? A próbowałeś wynająć taksówkę z kierowcą na cały dzień? Moim zdaniem warto (tyle że znają niemiecki, albo angielski). Masz w cenie doskonałego przewodnika, który wie, gdzie zawieźć, choćby, żeby coś zjeść (Playa de Ajuy, kąpieli nie polecam).

                    Kiedyś z jednej z tańszych wypożyczalni robili akcję, jeździli właśnie na Cofete i robili zdjęcia samochodom. A później każdemu za to zdjęcie ściągali z karty jakieś pieniądze, bo podwozie w oddanym samochodzie przez wykorzystywanie go niezgodnie z umową było uszkodzone. Pogadasz? Możesz się sądzić.
      • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 14.04.18, 09:39
        O i konkret. Mamkoantka, napisz, ile dajesz barmanowi, który nalewa drinki i jak często, ile zostawiasz sprzątaczce na łóżku w dniu wyjazdu. Napisz co jeszcze robisz, żeby zerwać z stereotypem nielubianego Polaka. Może starasz się zachować porządek w pokoju, czy w restauracji? Mój wpis, to właśnie walka ze stereotypami, miło mi będzie, jeśli na swoim przykładzie pokażesz, w jaki sposób też starasz się, żeby o Polakach mówiło się lepiej.

        A może inni skorzystają z twoich spostrzeżeń, komu, ile, w jakich okolicznościach. Może niektórzy po prostu nie umieją, podziel się doświadczeniem, są ludzie, którzy takich informacji też poszukują, więc twoje doświadczenia mogą im się przydać.
        • caesar_pl Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 14.04.18, 22:57
          Kelnerom daje sie 10% rachunku lub wiecej,sprzataczce daje sie co dziennie co najmniej 1 euro a nie na koniec,gdyz rozne sprzataczki moga sprzatac twoj pokoj.Poscieli sie nie uklada,brudne reczniki rzuca sie na podloge a nie wiesza ulozone.
          Polacy przez swoj niby"porzadek"sprawiaja sprzataczkom problemy.
          • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 15.04.18, 09:50
            caesar_pl jeśli piszę starasz się zachować porządek w pokoju, czy w restauracji, to oznacza zupełnie coś innego. Na przykład nie wnosisz kilogramów piachu, a czasem błota do pokoju, pod twoim stolikiem nie lądują potrawy itd. Tak, widziałem, jak Amelka (imię prawdziwe) uczyła się samodzielnie jeść, a musli było wszędzie wokół.

            Pokój, a w zasadzie grupa pokojów (piętro) z reguły sprząta ta sama ekipa, przynajmniej ja zawsze tą samą panią widziałem za każdym razem i dotyczyło to różnych hoteli. Oczywiście, że możesz jej zostawić niekoniecznie na koniec, ale ja zostawiam właśnie w dniu odjazdu. Taki mam kaprys. Jeśli ma koleżanki, niech sama zdecyduje, czy się chce podzielić.

            Twoje 10 procent obowiązuje w taksówce, czy zewnętrznych lokalach. Problem w tym, że ludzie z opaskami na nadgarstku nie dostają rachunków. Co wówczas, jeśli za mohito nie płacisz? Niektórzy nie wiedzą. Inna sprawa - przy HP płacisz za napoje, ale są one rozliczane na koniec, razem. I tu też ludzie nie wiedzą, jak postępować.

            Kartka o ręcznikach na podłodze, albo w wannie, czy prysznicu, leży w każdej hotelowej łazience. Wieszając po prostu nie chcę zmiany.
    • jusytka Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 17.07.18, 21:43
      A skąd wiesz ile napiwków dają Polacy? Mierzysz ich swoja miarą? Byłam w grupie 20-osobowej i dla wszystkich napiwki to sprawa oczywista. Zdecydowanie przesadzasz!!!
      A co do wiatrów, poznany niedawno mieszkaniec tych wysp twierdzi, że zimą na Fuercie mniej wieje niz latem.
      • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 18.07.18, 20:59
        No tak, jakbym nie był zimą, to pewnie bym ci uwierzył, że zimą wieje słabiej, niż latem. Ale byłem. To nie spowiedź, więc ci nie powiem "ile razy". I nie tylko na tej wyspie. Lubię tam bywać, ale wiem, czego się mogę spodziewać, wtedy, kiedy jadę.

        Co do napiwków, stoimy w tej samej kolejce po drinki AI i widzę, kiedy barman zgarnia coś do szufladki pod bufetem. Taki trywialny przykład. Ostatnio na GC licznik w taksówce pokazał 21 Euro, dałem 25 (tam są taksówki tanie) i taksówkarz bardzo się dziwił, chciał wydawać, bo był przekonany, że jesteśmy Polakami, taki podobny język mu się wydawał, jak rozmawialiśmy, a oni napiwków nie zostawiają. Tak, taksówkarz trochę znał niemiecki i w tym języku się tłumaczył.

        Ostatnio się poprawiło, ale nadal Kanary, to niestety dalej często miejsce urlopu "przedstawiciela handlowego średniego szczebla". Jeszcze jedno, ja potrafię być dumny z osiągnięć Polaków, regułą jest, że Polaków szanuję, niestety trafiają się czasem i tacy, których trudno obdarzać szacunkiem, nawet jak się bardzo chce.

        Kiedy lecisz? Ja już za 3 tygodnie.
        • jusytka Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 18.07.18, 23:05
          Polacy tak jak i wszystkie inne nacje są różni i nie można wszystkich wkładać do jednego worka. Mam wrazenie ze masz jakiś kompleks na tym punkcie. O pogodzie mogą się wypowiadać miejscowi, a nie osoby które tam byly raz czy dwa. Lecę na Fuertę zimą, choć właśnie wróciłam z Gran Canarii Lubię Kanary.
          • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 19.07.18, 19:39
            jusytka, nie rozumiesz mnie. Wszędzie znajdzie się ludzi, którzy poprzez określone warunki, w jakich przyszło im żyć tak, czy inaczej mają ukształtowaną osobowość. Nie mam fobii na punkcie jakiegokolwiek narodu, jestem daleki od stereotypów, tym niemniej jest wiele sytuacji, które są niesamowicie charakterystyczne właśnie dla nas. A tak, przecież tak, jak ty, ja też mam tylko polskie obywatelstwo, jestem Polakiem.

            Ot polska komedia, pacierz Pawlaka. "A na całe kargulowe plemie i pole spuść dobry boże wszystkie plagi egipskie, tylko się nie pomyl i nas pawlaków, sąsiadów kargulowych ...". Ludzie się śmieją, ale nie protestują, że sytuacja nieprawdopodobna. Ja mam jeszcze gorzej. Losy tak się potoczyły, że muszę na ten chleb zarabiać poza Polską. Często słyszę od tubylców, czemu wszystkie nacje, nie mówię o Turkach, ale Rosjanie, Włosi, Grecy, Hiszpanie trzymają się razem, pomagają sobie, a Polacy, mimo że jest ich tak dużo nie potrafią się zorganizować, są wspaniałymi ludźmi, ale dla obcokrajowców, nie wzajemnie dla siebie. To jest widoczne!

            Odchodzę od tematu forum, ale chcę się wytłumaczyć. Sam to widzę. Jeśli potrzebuję czegoś, nie daję sobie z czymś rady, zwracam się o pomoc do Niemca, nie do Polaka. Niemiec może mnie nie lubić, ale z poczucia przyzwoitości pomoże, Polak poklepie po plecach i zapomni.

            Wielokrotnie pomagałem Polakom i wiem, na przykład, jak byli wykorzystani przez polskiego pośrednika, który "załatwił" im pracę. To samo dotyczy obserwacji na urlopach. Polska rezydentka, która umawia się na godzinę 10.00 a o 10.03 wychodzi z hotelu, bo nikt na nią nie czekał (w papierach było, że jest do 11.00). I dobrze, znajomi pojechali na Gomerę wykupioną u naszej rezydentki, było 20 procent taniej, a dziewczyna cieszyła się że mogła pomóc.

            Ale to się zmienia. Młodzi ludzie są zupełnie inni. Najgorsze jest tzw. pokolenie Balcerowicza, tak zwanych "szczękowych" (wtedy) kupców, tych którzy wtedy zauroczyli się pieniądzem i miarą wartości jest dla nich pozycja ekonomiczna. Właśnie ci ludzie nie tracą bez potrzeby pieniędzy (na przykład na ten napiwek), bo skoro można nie dać, to po co dawać. I wszystko ma być jak najkorzystniej.

            Przyznam, że ja ostatnio PIERWSZY RAZ poprosiłem kelnera o rozliczenie się co do złotówki. W Polsce niestety! Ja bardzo lubię pomidorową, ale nie na skiśniętym rosole, zaprawioną mlekiem skondensowanym zamiast śmietany. Powiedziałem kelnerowi, że nie ostrzegł mnie przed tym, co robi kucharz i dlatego napiwku nie ma. Uwierz mi, to było pierwszy raz, kiedy tak się zachowałem, trochę było mi wstyd.

            A Fuerteventura latem, bo ja też mam wnuczki. Co to ma do rzeczy - a bo w moim wieku ważne jest, żeby sporo przebywać w wodzie. Woda naciska na nogi, powodując wyciskanie z nich krwi lepiej, niż pończochy przeciw zakrzepicy. Żyły wiadomo, zwapniałe, to niech te fale trochę je po swojemu wymasują. No tak, ale dziadek lubi ciepłą wodę, dlatego nie styczeń, bo dziadkowi wtedy za zimno. Styczeń będzie z basenem, ale w środku hotelu, albo podgrzewanym tam, gdzie mniej wieje. Też rozmawiam z ludźmi osiadłymi na stale na wyspach, tym bardziej, że z swobodną znajomością niemieckiego wszędzie tam znajdziesz partnera do rozmowy. Stąd moja pewność - wieje zawsze.

            Pozdrawiam!
            • jusytka Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 20.07.18, 00:17
              Ja nie mieszkam poza krajem, ale to że Polacy na obczyźnie są zawistni słyszałam, zapewne nie wszyscy, ale coś w tym musi być.
              Jednak zanim polecę w jakieś miejsce szukam Polaków na miejscu, bo przewodnik rodak jest bezcenny. Będąc uczestnikiem dyskusji grupy Polaków na jakiejs wyspie sama widzę że sobie wzajemnie pomagaja, znają się i wspierają. Może nie nasz szczęścia spotykać tych fajnych Polaków?
              • ja.s.i.u Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 20.07.18, 15:25
                Przewodnik rodak.

                Nie, nie będę pisał o pewnej "firmie" z Teneryfy, nastawionej na Polaków. Zaczynali od wycieczek na La Gomerę. Stary, rozwalający się samochód, cena o 50 procent wyższa, niż w pozostałych, no ale jeśli ktoś z obcych języków zna tylko jedno słowo oznaczające po włosku zakręt, to co ma robić?

                Kolejny kwiatek z sąsiedniego forum, aż mną zatrzęsło, bo lubię Greków: forum.gazeta.pl/forum/w,203,166326310,166326310,Czy_w_tawernach_masowo_oszukuja_turystow_.html

                Przyznam ci, że zawsze staram się porozumieć w języku tubylców i zawsze mi się udaje. No dobrze, mam o tyle lepiej, że mnie nie robi różnicy, czy słucham polskiego, czy niemieckiego przewodnika. Liczy się treść, to co przekazuje. Na Lanzarote była kiedyś polska przewodniczka, przesympatyczna osoba, która o wyspie wiedziała wszystko, a nawet jeszcze więcej. Ciekawe, czy nadal pracuje.

                Doskonałym przykładem pomocnej osoby był nasz rodak bart. Pomógł każdemu, nawet nie trzeba go było za bardzo o pomoc prosić. Właśnie minął dokładnie rok. Ja się z tym nadal w środku nie zgadzam i pytam, po co ci on tam Panie Boże.

                Niestety, na jeden diament przypadają tony kamieni. I tych kamieni w środowisku Polonii (kanaryjskiej też) jest bardzo dużo. No dobrze, a co do diamencików, jeśli zajrzysz na La Palmę, a wiem, że powinnaś tam zajrzeć, to zajrzyj też do Los Llanos, do restauracji La Vitamina. Pani Sabina jest właśnie takim diamencikiem, która nie tylko przez żołądek będzie starała się dotrzeć do twojego serca, ale na dodatek w wielu sprawach potrafi pomóc. Zobacz ich stronę (niestety, nie po polsku): goxlapalma.wordpress.com/2015/12/26/frisch-gesund-lecker-restaurant-la-vitamina-in-los-llanos/

                No tak, ale to La Palma, a nie żadna z innych wysp, to też ma znaczenie. Ech, no to już wiem, co po tegosierpniowej Fuercie.
                • jusytka Re: Fuerteventura, Costa Calma wróciłem. 22.07.18, 17:44
                  Właśnie wróciłam z Gran Canarii Naszym przewodnikiem byl poznany wcześniej przez sieć nasz rodak, który tam mieszka od 20 lat. Jeździł z nami wielokrotne i pokazal nam najpiękniejsze miejsca na wyspie. Nie chcial od vas żadnych pieniędzy. Denerwują mnie takie stereotypy, ze Polak Poilakowi wilkiem na obczyźnie Myślę ze takich fajnych rodaków jest dużo więcej Na La Palmę się raczej nie wybieram Po Fuercie i być moze jednodniowej Lanzarote kolejna wyspa, którą mam w planach to Cypr.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka