Gość: Szyszkowska
IP: *.Red-81-37-61.dynamicIP.rima-tde.net
12.10.07, 22:14
Bylam prywatnie na Gran Canarii i 10.10 wracalam do Polski. Wylot
byl o 6:10. Oddalam bagaz i wyszlam przed lotnisko zeby zapalic. Nie
przypuszczalam ze bede swiadkiem skandalicznego zachowania naszych
polskich turystow. I to jakiego zachowania!!!! ok. 3:50 podjechala
pod lotnisko rezydentka Tui. Rozmawiala z kims po hiszpansku przez
telefon. Podeszlo do niej 2 mlodych ludzi. Jeden byl chyba
rezydentem z Neckermana. Stali doslownie obok mnie, a wiec slyszalam
o czym mowili. Zepsol sie jeden z autokarow Tui, ktory mial
przywiezc turystow na lotnisko. Ponad 50 osob. Nie uslyszalam dobrze
z ilu hoteli, ale wygladalo na to, ze z wielu. Dziewczyna z Tui nie
odrywala ucha od telefonu. Wykonala chyba z 10 rozmow. Miedzy jedna
a druga rozmowa odbierala telefony od turystow bo odpowiadala, ze
prosi o spokoj, ze jest w trakcie zalatwiania transportu, ze jest
dosyc czasu na dojechanie na lotnisko. Czekala na telefon od szefa.
Decyzja byla, zeby turysci dojechali do lotniska taksowkami. Po ok.
pol godz. taksowki zaczely podjezdzac pod lotnisko. Wygladalo to
troche niesamowicie. W trojke rozdzielili sie na calej dlugosci hali
i podchodzili do kazdej podjezdzajacej taksowki. A przyjechalo ich
ponad 20. Nie policzylam ich dokladnie, bo wlasnie wtedy zaczal sie
doslownie cyrk. Z co drugiej taksowki wysiadali ludzie wsciekli,
krzyczeli, wymyslali, tylu wulgarnych slow razem, w zyciu nie
slyszalam. Przed lotnisko zaczely podjezdzac autobusy. Wysiadajacy
zatrzymywali sie i przygladali na to co sie dzialo. A nasi turysci
doslownie szalali. Jak sie okazalo turysci mieli sami zaplacic za
taksowki i po powrocie biura mialy zwrocic pieniadze. Czesc
wykrzykiwala, ze nie maja zamiaru placic, ze to sprawa rezydentki,
ale po wyzywaniu jej od np. k...,placili. Inni podjezdzali, szybko
zabierali bagaze i za nim taksowkarz wypisal rachunek, wbiegali na
lotnisko, mowiac miedzy soba, ze tam ich nie znajda. Przed
lotniskiem zebrala sie grupa taksowkarzy. Zadzwonili po policje.
Wygladalo to nie ciekawie. Rezydentka rozmawiala z nimi ok 15 min.
Taksowkarze chcieli z policja wejsc na sale lotniska. Rezydentka
starala sie zeby do tego nie dopuscic. Udalo jej sie zalagodzic
sprawe. Niestety nie mam daru w opisywaniu wydarzen. Ale to co
widzialam i uslyszalam, niestety ale przerazilo mnie. Rozumiem ze ci
ludzie mogli byc zdenerwowani. Nie pierwszy ani ostatni raz moze sie
taka sytuacja zdarzyc. I nie tylko taka, bo zdarzaja sie o wiele
gorsze niz dojechac taksowka na lotnisko i za nia zaplacic. Jak to
mozliwe, ze niektorzy maja tak malo kultury, zdrowego rozsadku i
brak jakiejkolwiek logiki? Juz nie wspomne o tych lapiacych w biegu,
swoich walizek i uciekajacych przed taksowkarzami. Jest duzo
wypowiedzi na forum o rezydentach i biurach podrozy. Ze do niczego,
ze zlodzieje, ze zachowuja sie po chamsku. A ja zastanawiam sie jak
ta dziewczyna z Tui mogla zachowac spokoj na tak chamskie i wulgarne
zachowanie tych ludzi. I ciekawi mnie jakich argumentow uzyla,
tlumaczac ucieczke czesci turystow z taksowek? Ja bym sie spalila ze
wstydu. Przeciez to byli jej rodacy. Podsumowujac: Kochani Rodacy!
Wspaniala wizytowke zostawiliscie na Gran Canarii.