klient nasz pan?

19.01.12, 12:44
Czy stara nauka 'klient nasz pan' jest aktualna?
Po ostatnich doświadczeniach mam co raz gorsze zdanie na ten temat. W złośliwych i niewychowanych sprzedawcach góruje Zara. Jak najbardziej rozumiem, że praca w tak dużym sklepie i to w czasie wyprzedaży może być bardzo męcząca i frustrująca, lecz kultura powinna być zachowana. Kilka moich przypadków:

- Zara: kilka dni przed wyprzedażami, chciałam zakupić kurtkę, lecz był to ostatnia w sklepie a nie miała 9/11 guzików. Poprosiłam napotkaną panią o sprawdzenie czy jest w innym sklepie w moim mieście. Pani zaczęła na moją prośbę wywracać oczami, z wielką łaską w głosie powiadomiła mnie, ze to ostatni model w moim mieście, więc spytałam się czy obowiązuje mnie rabat (uszkodzony towar powinien być sprzedawany z rabatem wg. prawa). Pani sprzedawczyni warknęła na mnie : 'Nie musi Pani kupować tej kurtki!' i odwróciła się na pięcie i odeszła. Chyba nie muszę nawet komentować jej zachowania.

- Zara: stałam w kolejce i jeden z ekspedientów zachowywał się do wszystkich klientów niegrzecznie. Gdy nadeszła pora na klienta przed mną, a ekspedient nawet nie odpowiedział na jego 'dzień dobry' zwrócił mu delikatnie uwagę, że powinien grzeczniej się zachowywać. Pan zaczął mieć pretensje, że wcale nie jest niegrzeczny i jak to ujął 'proszę się ode mnie odczepić'. Wydaję mi się, że niezależnie od tego kto mi zwraca uwagę i czy się z tym zgadzam to można zakomunikować tej osobie, że nie zgadzamy się z jej zdaniem, ale przepraszamy jeśli niezamierzenie ją uraziliśmy.

- H&M - Pani w kolejce przede mną 4 razy zadawała ekspedientce pytanie czy towar przeceniony podlega zwrotowi, lecz ta ją ignorowała, bo plotkowała z drugą ekspedientką. Jeśli obsługujemy klienta, to chyba powinniśmy na niego zwracać uwagę, a nie prowadzić rozmowy z koleżanką.

Oczywiście zdarzają się sumienni i mili sprzedawcy, ale chyba co raz rzadziej.

A Wy co sądzicie? Jeśli zdarzyły się wam takie przypadki jak reagowaliście? Czy szacunek nie należy się każdemu?
    • liwia565 Re: klient nasz pan? 29.03.12, 22:39
      oczywiście, ze szacunek należy się każdemu, ale ludzie są różni...trzeba brać na niektórych poprawkę...
      • Gość: marchewka Re: klient nasz pan? IP: *.icpnet.pl 30.03.12, 17:48
        Zara ma fatalna obsluge klienta. Dodatkowo przymierzalnie zawsze sa zakurzone i brudne. Gdyby pojawila sie podobna marka nie z grupy Inditex, mysle ze wiele klientek by odeszlo.
      • Gość: evi Re: klient nasz pan? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.12, 17:55
        Mi się przydarzyła trochę inna sytuacja, w jednym z supermarketów. Chciałam kupić po czekoladzie dla siostrzeńców. Byłam ostatnią z DWÓCH osób stojących przy kasie, bo to było dopiero południe. Za kasą siedziała Pani w wieku 20+. Koledzy ze sklepu nie mieli już nic do roboty i się wygłupiali nieopodal, a "moja" Pani kasjerka chciała szybko do nich dołączyć... Dlatego też raz-dwa nabiła produkty, po czym dosłownie rzuciła je (!!), nie podając nawet kwoty do zapłaty. W czasie gdy ja płaciłam, ona krzyczała coś do kolegów... Chyba chodziło o to, żeby na nią poczekali...
    • Gość: Popcorn Re: klient nasz pan? IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.12, 18:45
      Ostatnio z niemiłym potraktowaniem miałam styczność w H&M. Gdy wchodziłam do sklepu zapiszczały bramki - ot, zdarza się. Kierowniczka przybiegła i op*****liła (bo mniej dosadnie nie można tego ująć) mnie za uruchomienie owych bramek. Decyzja prosta, "w tył zwrot" i więcej do tego sklepu jak na razie nie weszłam.
      Co do piszczących bramek, zupełnie inaczej zostałam potraktowana przez ochroniarza w New Yorkerze - zupełnie, miło, ze śmiechem, na luzie.
      A obsługę w Pull & Bear można tylko chwalić, miłe ekspedientki, pomocne.
      • Gość: k Re: klient nasz pan? IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.12, 20:08
        Ja polecam tym, którzy widzą wszędzie brak szacunku dla swojej osoby, aby kiedyś spróbowały popracować w sklepie. Kultura klientów także pozostawia wiele do życzenia.
        • schoenheit Re: klient nasz pan? 30.03.12, 20:33
          Masz rację, ale wczoraj niemiłą sytuację miałam w ECCO. W trakcie mierzenie butów, powiedziałam swojej Mamie, że jeden model jest super, ale strasznie niewygodny. Na co ekspedientka się włączyła i powiedziała, że to nie wina modelu butów, tylko moich nóg które są rzekomo niewymiarowe i "wszystkie inne buty będą JESZCZE gorsze".
          Czy wymaga to jakiegokolwiek komentarza?
          • Gość: czusss Re: klient nasz pan? IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.03.12, 20:47
            a co ci miala powiedziec skoro widocznie masz nie wymiarowe ?
            nie zawsze to wina butow smile
            • schoenheit Re: klient nasz pan? 31.03.12, 12:28
              Tu Cię rozczaruję. Mam jak najbardziej wymiarowe. Chodzi o to, że po prostu każdy może mieć gorszy dzień. Ale to nie powód, żeby się wyżywać na innych.
          • Gość: yuto Re: klient nasz pan? IP: *.static.espol.com.pl 02.04.12, 11:38
            Ja kiedyś w ECCO, ja zapytałam się czy mają mój rozmiar buta z danego modelu, usłyszałam odpowiedź "i tak Pani na nie nie stać, to po co przymierzać'
        • Gość: franka Re: klient nasz pan? IP: 91.233.138.* 31.03.12, 19:55
          Czesto w sklepach typu H&M czuję się gorsza. Sprzedawczynie są niemiłe, podchodzą z łaską, że w ogole udziela jakiejs odpowiedzi. Najlepsza na swiecie obsługa jest w Super-Pharm W Galerii Bałtyckiej w Gdansku. Panie są tam szalenie miłe. Uwielbiam tam robić zakupy.
          • Gość: Gość [...] IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.03.12, 23:48
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: beznadziejna ci... Re: klient nasz pan? IP: *.dclient.hispeed.ch 01.04.12, 02:33
              kotku, to tobie nie chcialo sie uczyc, wiec nie win nas, ze na kasie siedziec musisz. do twoich obowiazkow nalezy kulturalne traktowanie klienta, czy ci sie to podoba, czy nie. wiec geba w ciup i sie smiej
              • Gość: b. Re: klient nasz pan? IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.12, 07:46
                o. nie ujmowałbym tego w kwestiach uczenia się. Powiedziałbym nawet, że napisanie czegoś takiego świadczy głównie o wysokiej ignorancji. Wybitna część sprzedawców w tych sklepach to studenci, którzy nie chcą być na garnuszku rodziców. I akurat za to powinno ich się szanować. Pracowałem przez dwa miesiące w H&M i to nie jest łatwa praca... i popieram, że po kilku godzinach nieustannego rozwieszania, składania i "stania na kasie", a przy okazji serii często głupich pytań od klientów ma się po prostu dość. Oraz faktem jest, że klienci chcieliby się czuć jak bogowie, którym się nadskakuje podczas, gdy sami są nieuprzejmi i często nie szanują pracy innych - rozrzucanie ubrań, pozostawianie rozrzuconych w przebieralniach etc. Oczywiście zarówno w jedną, jak i drugą stronę są wyjątki. Ja zawsze starałem się być uprzejmym. Ale fakt - pracę zmieniłem.
        • Gość: evita Re: klient nasz pan? IP: *.dyn.optonline.net 01.04.12, 00:06
          Chamstwo klientow usprawiedliwia chamstwo sprzedajacych? Nie sadze. Nikt nikogo do pracy w sklepie nie zmusza.
    • Gość: czusss Re: klient nasz pan? IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.03.12, 20:44
      zawsze znajdzie sie jakis nie mily sprzedawca w koncu to tylko czlowieksmile swoja droga sama nim jestem i wiem jak klient potrafi uprzykrzać zycie;/
      a co do pytania to moje zdanie brzmi klient albsolutnie nie jest naszym panem !
      kazdy czlowiek zasluguje na szacunek dla siebie i swojej pracy a niestety ludzie robiacy zakupy kompletnie nie maja o tym pojecia i mysla ze za kasa stoi chyba jakis robot;/
      swoja droga wiekszosc klientow sadzi ze jak juz cos kupili to powinno sie ich chyba nosic na rekach za to ;/ i najgorsze ze naprawde tego oczekujatongue_out a w koncu nikt ich nie zmuszal
      ja tu tylko sprzedaje tongue_out
      • Gość: pati Re: klient nasz pan? IP: *.dynamic.chello.pl 31.03.12, 00:41
        ja tu tylko sprzedaje- pogratulowac sieci takiego amatora :sprzedawcy". Widać nie nadajesz sie nawet na robola
    • Gość: Amm. Re: klient nasz pan? IP: *.xdsl.centertel.pl 30.03.12, 20:56
      A według mnie to zależy od miasta (chodzi mi o to, że w różnych sklepach tej samej marki może być inna kultura) i tego, jakie relacje panują w danym sklepie między pracowanikami (także, to według mnie też ma duże znaczenie). Inaczej człowiek zachowuje się, gdy pracuje w grupie ludzi pomocnych i normalnych, a inaczej, gdy ma do czynienia z kimś niemiłym.
      Ja, dla odmiany, właśnie w Zarze spotkałam się z uprzejmością. W H&M też się zdarzyło, że zostałam potraktowana niemiło. Ale rozumiem, że ktoś może mieć gorszy dzień. A praca sprzedawcy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych na pewno nie należy.
      • Gość: Martyna Re: klient nasz pan? IP: *.internet.szczecin.pl 30.03.12, 21:10
        Ja pracuje jako sprzedawca w sklepie z odzieżą w dużym CH. Jestem zawsze miła i uprzejma i staram sie pomoc i naprawdę wystrzegam zasady klient nasz Pan, zadowolony klient to zadowolony szef a co za tym idzie pracownik i większy utargsmile pozdrawiam
        • Gość: pati Re: klient nasz pan? IP: *.dynamic.chello.pl 31.03.12, 00:44
          jestes skarbem, ja tez szanuje takich sprzedawcow jak Ty
    • Gość: Monika Re: klient nasz pan? IP: *.icpnet.pl 30.03.12, 21:58
      Klient nasz Pan? Tak oczywiście pod warunkiem, że wszyscy będziemy się nawzajem szanować. Jestem sprzedawcą w stradivariusie w dużym centrum handlowym. Nie należę do osób złośliwych i humorzastych. Lubię swoją pracę. Przychodzą jednak takie dni i TACY klienci, że pomimo całej mojej sympatii do ludzi w ogóle, nie potrafię być miła już dla nikogo, nawet dla tych, którzy niczym mi nie zawinili.
      Przychodzą Panie, które za nic ma wszystkie zasady panujące w sklepie, do których ja jako sprzedawca muszę się stosować, bo tego ode mnie wymaga kierownictwo i od razu traktują mnie z góry - nie jak sprzedawcę, ale jak służącą, która nie ma prawa się odezwać słowem, a każdy sprzeciw traktowany jest przez tą Panią jako osobista zniewaga. Dochodzi do absurdalnych konfliktów bo przecież klient nasz Pan - co dla przeciętny klient rozumie dosłownie. Klienci wymagają od nas wszystkiego na 100% a to jest po prostu niemożliwe. Może ekspedientki w salonie Prady mogą sobie na to pozwolić. Sprzedając towar luksusowy, luksusowym klientom za dużą kasę można dla nich pewnie zrobić wszystko, ale kiedy idziecie do sieciówki nie spodziewajcie się, że sprzedawcy będą dla was stawać na głowie. Nie mają na to zwyczajnie czasu a i pewnie ochoty bo praca jest męcząca. Wymaga całego dnia stania albo biegania w tę i spowrotem po sklepie z naręczami wieszaków. Nawet jakby chciał nie może wam poświęcić tyle czasu ile wy byście chcieli i musicie to zrozumieć. To jest masówka, sklepy są ogromne, ciuchów jest mnustwo. Gdyby się chciało spełnić każdą zachciankę to w sklepie musiałaby pracować całą armia sprzedawców. Chyba możecie zrozumieć, że po całym dniu (tygodniu) bieganiny, mówienia wszystkim dzień dobry i dziękuję 100 razy na godzinę można w końcu mieć dość. I każdy trafia na takich sprzedawców którzy są naburmuszeni. Tak będzie i trzeba się do tego zdystansować a nie oburzać i nie brać wszystkiego od razu do siebie.
      Na różne sposoby już zostałam obrażona. Serce rośnie jak słyszy się od klientki, że powinnam wrócić do szkoły i zacząć się uczyć (mam wyższe wykształcenie i tytuł magistra inżyniera! nie moja wina, że innej pracy nie ma w naszym kraju) albo komentarz w stylu "no kasuj kasuj, szybciej, tylko do tego się nadajesz". Nikt by nie był uśmiechnięty i miły dla wszystkich słysząc regularni e takie komentarze. A później to sprzedawca jest tym złym, nieżyczliwym i niewychowanym.
      Sklepy i przymierzalnie są brudne? Są codziennie rano sprzątane, odkurzane, wszystkie pułki są ścierane, lustra są myte. To klienci doprowadzają sklep w ciągu jednego dnia do ruiny. Znajdowaliśmy w przymierzalniach brudne podpaski, tampony, zużyte prezerwatywy, ludzkie odchody (!!!), nawet pudełko z szarańczą, często ktoś rozlewa kawę (także na rzeczy w sklepie), zdarza się, że dziecko zwymiotuje, kiedyś nawet zsiusiało się na środku sklepu. Papierki po lodach, batonach, puste butelki, skasowane bilety.... to wszystko wędruje gdzieś na półkę pomiędzy rzeczy albo po prostu na podłogę. Nam nie pozostaje nic innego jak to sprzątać no ale błagam, ludzie! Trochę kultury!
      Powiedzcie jak tutaj się ciągle uśmiechać i być milutkim? Ale tego już klienci nie rozumieją. Pan rozumieć nie musi. Pan każe - to sługa musi.
      • Gość: pati Re: klient nasz pan? IP: *.dynamic.chello.pl 31.03.12, 00:50
        Teraz rozumiem co znaczy Twe wyższe wyksztalcenie. Popraw błędy złotko, kup elementarz i ciesz się, że tu jeszcze pracujesz.
        • Gość: Monika Re: klient nasz pan? IP: *.icpnet.pl 31.03.12, 09:18
          Świetny komentarz. Dziękuję. Miłego dnia.
        • Gość: czusss Re: klient nasz pan? IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.03.12, 18:08
          no tak jak sie nie ma lepszych argumentów to sie pisowni czepia;/ ale smut
          ciekawa jestem jakim Ty robolem jestes albo bedziesz bo po Twoich pati wypowiedziach widac ze nigdy dluzej nie popracowalastongue_out
      • wiemcomowie1234 Re: klient nasz pan? 31.03.12, 19:02
        Zgadzam się w 100 %. Oczywiście kultura obowiązuje każdego z nas. Nieważne czy jesteśmy klientami czy sprzedawcami ( choć od tych wymaga się tego rzecz jasna bardziej ). Ale na litość boską - bądźmy ludźmi ! Każdy ma gorsze dni. I klienci i sprzedawcy. Trzeba zrozumieć obie strony.
      • Gość: mgr Re: klient nasz pan? IP: *.dynamic.chello.pl 31.03.12, 22:26
        Kochanie, kto ci dał tytuł magistra inżyniera? "mnustwo" pracy przed tobą!!!
      • Gość: duśka Re: klient nasz pan? IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.12, 08:39
        Ty Moniko jesteś inżynierem | po studiach|? Nic dziwnego , że masz problemy z pracą .Teraz ludzie po studiach nie potrafią używać poprawnej polszczyzny? Widząc Twoje "mnustwo czy tez pułki " mam wątpliwości co do twojego wykształcenia.
    • Gość: Tink Re: klient nasz pan? IP: *.dynamic.chello.pl 30.03.12, 22:07
      OK, aż napiszę, bo mnie też frustracja zżera. wydarzyło się to oczywiście w Zarze. podczas wyprzedaży czekałam bardzo długo w kolejce do kasy, jak się wreszcie doczekałam, zauważyłam, że za kasą stoi mój kolega, z którym studiowałam jakieś 5 lat temu (dodam, że nie utrzymujemy ze sobą kontaktów i nie jest on moim bliskim kolegą). jak już podeszłam do kasy i uprzejmie się przywitałam usłyszałam, że on niestety nie może mnie obsłużyć, ze względu na to, że się znamy!!! otworzyłam szeroko oczy i nie mogłam uwierzyć. obok stała inna kasjerka, która była zbyt zajęta segregowaniem wieszaków, żeby skasować jedną torebkę, którą chciałam kupić. zostałam odesłana do kasy na dziale dziecięcym, gdzie miało nie być kolejki. jak się okazało - było jeszcze gorzej! musiałam stać kolejne pół godziny (gdyby tylko nie zależało mi tak bardzo na tej torebce). z reguły nie mam natury pieniacza i nie chciałam wyżywać się na ekspedientkach, które nic nie zawiniły. nie mniej jednak nie chciałam tak zostawić tej sprawy, bo niby czemu jestem gorszym klientem tylko dlatego, że znam kasjera?? zapytałam więc owe kasjerki czy to prawda, że takie zasady faktycznie w tym sklepie obowiązują i poprosiłam o rozmowę z osobą, która jest za to odpowiedzialna. dowiedziałam się, że mogę jedynie zadzwonić do siedziby firmy w warszawie i tyle. zadzwoniłam zatem i bardzo miła pani powiedziała mi, że nic jej o takich zasadach nie wiadomo, ale, jak to ujęła, jest tylko sekretarką więc nie ma takiego obowiązku. niestety powiedziała, że nie mają odpowiedniego działu obsługi klienta, w którym mogłabym wyrazić swoje niezadowolenie i to był koniec mojej walki o równe traktowanie sciana
      zupełnie mi się to w głowie nie mieści confused
    • ladygabi Re: klient nasz pan? 30.03.12, 23:46
      Aż zdecydowałam się założyć konto, bo temat dotyczy mnie aż nadto. Otóż cała sytuacja miała miejsce w Zarze (czy tylko mnie się wydaje, czy przoduje w rankingu na sklep z najbardziej chamską obsługą?). Zdarzenie dość typowe dotyczyło niezgodności ceny: na produkcie przecena i cena niższa, a przy kasie słyszę, że to pomyłka, że cena jest inna - oczywiście wyższa i to 2 x. Znam przepisy i wiem, że sklep ma obowiązek sprzedać towar w cenie, po której go wystawił, choćby na metce widniało 0 zł. Spokojnie powiedziałam to sprzedawczyni, ta stwierdziła, że nie może mi sprzedać zgodnie z metką, bo na kasie wyskakuje jej inna, itd. Przepychanka trwała, usłyszałam, że się nie znam na przepisach. Skończyło się wezwaniem kierowniczki, która zasugerowała, że sama przekleiłam cenę (!), co było o tyle ciekawe, że taką samą metkę miały wszystkie ciuchy. Zrobiono ze mnie oszustkę, odmówiono sprzedaży, etc. Dobrze, że nie mam natury szarej myszki i broniłam swojego zdania, nie zmienia to jednak faktu, że było bardzo nie miło. Obiecałam im wizytę "miłych" panów z Inspekcji Pracy i poczyniłam już pewne kroki w tym kierunkusmile
      • Gość: Ewa Re: klient nasz pan? IP: *.internetia.net.pl 31.03.12, 00:00
        Co do prawa, owszem, jeśli cena jest inna na metce a inna na kasie obowiązuje cena na metce, ale mala2 jakim prawem rzecz uszkodzona ma podlegać rabatowi? Równie dobrze klient może urwać guziki, włożyć do kieszeni i wymagać rabatu jeśli tak. A w domu guziki na nitkę i płaszcz jak nowy. Rabat to jedynie dobra wola sprzedawcy i to zazwyczaj nie w sieciówkach gdzie kasjer jest tylko maleńkim ogniwem, które nie decyduje o takich rzeczach jak cena.
      • Gość: kierowniczka Re: klient nasz pan? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.12, 14:32
        Niestety nie masz racji, sklep nie musi sprzedać rzeczy po cenie, która znajduje się na metce, tym bardziej gdyby widniało tam 0 zł.! to byłaby ewidentna pomyłka, a pomyłki się przecież zdarzają smile Nie można generalizować - chamstwo jest po jednej i drugiej stronie, a jak sprzedawca jest miły to zawsze można powiedzieć, że chce coś wcisnąć na siłę i bądź tu człowieku mądry!!!
        A co z pytaniem - Czy mogę Panu/Pani pomóc? DENERWUJE WAS? Z pewnością tak, sprzedawców TEŻ!!! ale są przez pracodawców zmuszani do wypowiadania głupkowatych formułek!
        Temat rzeka!
      • bimbambom Re: klient nasz pan? 01.04.12, 03:19
        ten numer z "pomylonymi" cenami w Zarze przy wyprzedaży jest zaplanowany - też mi się zdarzyło latem, po prostu zrezygnowałam z zakupu (bo czytałam o tym w necie, więc uznałam, że nie jest to żadna niewinna pomyłka), ekspedientka nie wyglądała na zmęczoną. w zarze jest różnie, wiem, że to masówka i Panie uwijają się jak w ukropie
        • bimbambom Re: klient nasz pan? 01.04.12, 03:20
          ups, miało być "nie wyglądała na zdziwioną"
    • zbuntowana22 Re: klient nasz pan? 31.03.12, 10:10
      Raz spotkałam się z chamską w H&M. Czekałam 10 min na kasie, ale nikt nie podchodził, więc poprosiłam panią ekspedientkę rozmawiającą przy wieszakach z inną o o obsłużenie a ona zaczęła warczeć "A pani nie widzi, że jestem zajęta?!" i dalej plotkowała z inną sprzedawczynią. W Zarze za to przechodziłam o bok stołu z porozwalanymi koszulkami (tylko przechodziłam!) a ekspedientka zaczęła mieć pretensje, że czemu to wszystko rozwaliłam. Zupełnie inaczej jest w Stradivariusie smile .Kiedy odkładałam spodnie pani z uśmiechem się spytała czy dobrze leżą, czy mi się podoba kolor itd. Kiedy zamigała mi bramka w N.Yorker i Reserved (okazało się, że miałam jakąs nei odczepioną metkę wink ) sprzedawcy byli bardzo uprzejmi i w ogóle nie traktowali mnie jako potencjalnego przestępcę. Jednakże, zgadzam się z opinią, że nie każdy klient tez ma kulturę osobistą. Kiedys pani H&m kasowała jakąś starszą panią a kiedy przypadkowo upuściła plastikową torebkę to ta zaczęła z krzykiem, że jaka to ona niezdara, i przecież nie będzie nosić jej drogich ubrań w brudnej torbie i że nawet do pracy w sklepie się nie nadaje. Przegiecie ;/
    • Gość: Asia Re: klient nasz pan? IP: *.os1.kappa.pl 31.03.12, 18:23
      Nie można przypisywać jednej marce złej obsługi. Po prostu w niektórych miejscach źle wybrali załogę. <br />
      Obronię Zare. Raz poszłam do sklepu w celu zakupieniu sukienki na specjalna okazję. Była ładna i prosta kolekcja. Jako iż za 20 minut mieli zamykać sklep, było bardzo pusto. W Porcie w Łodzi, Zara jest olbrzymim sklepem - więc poprosiłam obsługę aby mi pomogła znaleźć upatrzone sukienki w dwóch rozmiarach. Od razu z uśmiechem znalazły i powiesiły mi w przebieralni. Pomimo iż nie znalazłam żadnej pasującej do mojej figury sukienki, miło mnie pożegnały. Chociaż było mi głupio iż zrobiłam im taki wielki stos sukienek i wszystkie do powieszenia ponownie na wieszaki i umieszczenia w odpowiednim miejscu.
    • kkkkkk Re: klient nasz pan? 31.03.12, 19:16
      W Zarze bardzo nie podoba mi się to w jaki sposób na mnie patrzą. Dlaczego jako osoba młoda od razu jestem podejrzana o to że zaraz coś ukradnę? Obsługa chodzi za mną poprawiając każdą (!) rzecz nawet jeśli tylko jej dotknę. Coś tu chyba nie tak. Jestem zachwycona obsługą w Camaieu. Panie są zawsze miłe, nie narzucają się, proponują alternatywne opcje oraz podobne kroje które znajdują się w sklepie, chętnie przyniosą większy/mniejszy rozmiar gdy jesteś w przymierzalni oraz obdarzone są uśmiechem. W Cubusie (w Gliwicach) również pracują bardzo przyjazne panie. Chętnie pomagają znaleźć rozmiar, informują o promocjach, wybierają korzystniejszą dla Ciebie opcje rabatu, gdy poprosisz dadzą Ci nawet kilka wieszaków a przede wszystkim nie dyskryminują za wiek i obsługują z takim samym zaangażowaniem.
    • Gość: samba Re: klient nasz pan? IP: *.registered.aka2.ukw.edu.pl 31.03.12, 21:09
      uważam iż Pani która zapoczątkowała ten temat na forum shopingowym jest kretynką. W sklepie jest obsługa- sprzedawcy, a nie Panie przynieś /podaj/ pozamiataj. Forum, którego adresatkami są głównie osoby na pewnym pułapie życiowym, traktują innych w miejscach takich jak centra handlowe jak kogoś gorszego. Drogie Panie ku.... wy jesteście jak tylko pojawicie się na salonie i kwita. Ja naprawdę dużo potrafię zrozumieć : to ze drogie, ze źle leży, że słaby materiał, ze ktoś oderwał metkę naprawdę to i wiele innych żali. Ale na zdrowy rozsądek : czy któryś sprzedawca pracuje na dodatkowym etacie w firmie szyjącej te szmaty? Nie!!!!
      Czy sprzedawca sam ustala ceny rzeczy ???? Nie
      Czy to że na dziale jest sam i nie ma zdolności bilokacji, to jego wina???? Nie
      Czy to że podczas użytkowania coś wam się popsuło, to wina sprzedawcy??? Nie
      Szanujcie sprzedawców, bo mogą wam zrobić więcej nieprzyjemności niż wam się wydaje. A która z Pań była tak dla odmiany miłą dla sprzedawcy??? I NIE WTRĄCAJCIE SIĘ W TO CO DO WAS NIE NALEŻY , NIKOGO NIE UMORALNIAJCIE I ZASTANÓWCIE SIĘ SAME ZANIM COŚ POWIECIE.
      Bo jeśli jeszcze raz przyjdzie jakaś z was z pretensja że waszego rozmiaru nie ma to albo odchudźcie swoje tłuste dupy albo wybierzcie inna rzecz!!!
      • wiemcomowie1234 Re: klient nasz pan? 31.03.12, 22:04
        Gość portalu: samba napisał(a):



        > Forum, którego adresatkami są głównie osoby na pewnym pułapie życiowym, traktu
        > ją innych w miejscach takich jak centra handlowe jak kogoś gorszego. Drogie Pan
        > ie ku.... wy jesteście jak tylko pojawicie się na salonie i kwita. Ja naprawdę
        > dużo potrafię zrozumieć : to ze drogie, ze źle leży, że słaby materiał, ze ktoś
        > oderwał metkę naprawdę to i wiele innych żali. Ale na zdrowy rozsądek : czy kt
        > óryś sprzedawca pracuje na dodatkowym etacie w firmie szyjącej te szmaty? Nie!!
        > !!
        > Czy sprzedawca sam ustala ceny rzeczy ???? Nie
        > Czy to że na dziale jest sam i nie ma zdolności bilokacji, to jego wina???? Nie
        > Czy to że podczas użytkowania coś wam się popsuło, to wina sprzedawcy??? Nie
        > Szanujcie sprzedawców, bo mogą wam zrobić więcej nieprzyjemności niż wam się wy
        > daje. A która z Pań była tak dla odmiany miłą dla sprzedawcy??? I NIE WTRĄCAJC
        > IE SIĘ W TO CO DO WAS NIE NALEŻY , NIKOGO NIE UMORALNIAJCIE I ZASTANÓWCIE SIĘ S
        > AME ZANIM COŚ POWIECIE.
        > Bo jeśli jeszcze raz przyjdzie jakaś z was z pretensja że waszego rozmiaru nie
        > ma to albo odchudźcie swoje tłuste dupy albo wybierzcie inna rzecz!!!


        BRAWO! brawo Sama lepiej bym tego nie ujęła, chociaż o to dokładnie mi chodziło. ;] Nigdy nie zrozumiem jak można mieć pretensje do sprzedawcy o to, że np. rzecz jest tak a nie inaczej uszyta, że ma taką a nie inną cenę, że tamto i owamto. Zrozumcie wszyscy w końcu, że sprzedawca nie siedzi po godzinach w fabryce czy na magazynie i nie dzierga tych ubrań. A co za tym idzie - nie wie dlaczego nie ma innych kolorów, wzorów itd! Sprzedawca to nie właściciel, prezes czy kierownik.
      • bimbambom Re: klient nasz pan? 01.04.12, 03:23
        kurczę, samba, a może jednak praca bez konieczności tak intensywnego kontaktowania się z ludźmi? po co się męczyć, wszystkim byłoby lepiej sad
    • Gość: Tink Re: klient nasz pan? IP: *.dynamic.chello.pl 01.04.12, 00:27
      No i się nie potrzebnie wywiązała kłótnia pomiędzy dziewczynami, które kupują w sieciówkach i tymi, które tam sprzedają. osobiście nie rozumiem po co tyle jadu ( głównie po stronie ekspedientek)
      nie wydaje mi się, żeby jakość obsługi zależała od sklepu, nie mniej jednak sklepy różnią się zasadami jakie w nich panują (tu odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu o tym, że w Zarze nie może nas obsłużyć osoba, którą znamy shock ). takie zasady są niemoralne i dyskryminujące i, żeby nie było, nie obwiniam tu ekspedientek, a jedynie wewnętrzne zasady panujące w Zarze.
      a co do obsługi, dziewczyny wierzę, że jest Wam ciężko, ale jakbyście się czuły, gdybyście były nieuprzejmie potraktowane w restauracji, w pociągu czy w przychodni. pracownicy tych miejsc również mogą powiedzieć, że to nie ich wina, że coś jest nie tak, ale ludzie oczekują po prostu fachowej obsługi. myślę, że Wy również chciałybyście otrzymać usługę, po którą przyszłyście bez dąsów i krzywych spojrzeń.
    • camillejeaval Re: klient nasz pan? 01.04.12, 18:29
      aż założyłam konto żeby się wypowiedzieć smile

      moim zdaniem ta rozmowa jest bezsensowna. I chyba koleżanka post nade mną jest najbliżej prawdy. W zeszłym roku wyleciałam za granicę. Ciężko dostać świetną pracę zaraz "rzutem na taśmę" więc musiałam schować na chwilę ambicje do kieszeni i zaakceptować to że przez pierwsze kilka miesięcy popracuję właśnie w sklepie/knajpie. Ułożyło się tak że jednak w knajpie - co w sumie za wiele się nie różni od pracy w sklepie - inny towar - a tyle samo latania. I za granicą jest to jasno rozwiązane. Pracujesz w usługach. Klient zadowolony to klient który zostawia kupę kasy, wraca i jeszcze robi marketing - czysty zysk. Nikomu się w głowie nie miesci żeby strzelać fochy i mieć wymówkę typu - bo długo stałam i ludzie nie mają kultury. No ludzie złoci. Ganiam czasami 12 godzin dziennie, z talerzami 5 razy do jednego stolika bo ludzie zamawiają drineczki po jednej osobie. A soczek, a słomkę, a sosik, a więcej warzywek - no i co mam zrobić? Z uśmiechem pytam się czy nie potrzebują czegoś jeszcze. Nie dlatego bo napiwek mi zostawią. Dlatego że tak należy. Nienawidzę wchodzić do sklepu gdzie jedna panienka z drugą stoją z krzywą miną bo taka praca to nie na ich intelekt. Też nie marzyłam całe życie żeby nosić jedzenie i się płaszczyć... ale rany boskie mam taką pracę i wykonuję ją najlepiej jak się da, bez względu na to jak sie zachowują inni! Bo tak szczerze mówiąc - wcale nikomu nie udowodnię jaka jestem świetna i 'ynteligentna' zniżając się do poziomu ludzi którzy nikogo nie trakują nikogo z szacunkiem... wręcz przeciwnie, staję z nimi w jednym rzędzie. Taka praca. Stanie, latanie z wieszakami, poprawianie, sprzątanie. I trzeba to robić z uśmiechem bez fochów, bo to wy sprzedawcy jesteście wizytówką firmy. Obojętnie jak bardzo się Wam to nie podoba smile
      • camillejeaval Re: klient nasz pan? 01.04.12, 18:32
        troszkę mi masło maślane w jednym zdaniu wyszło smile miało być: "ludzi którzy nigdy nikogo nie trakują z szacunkiem".
      • Gość: Kalina Re: klient nasz pan? IP: *.static.enta.net 02.04.12, 17:28
        Camillejeaval, wreszcie jakis post pod ktorym moge podpisac sie rekami i nogami smile Tez mieszkam za granica i zaczynalam podobnie jak Ty w uslugach - w sklepie z torebkami. Ciesze sie bardzo, ze ten okres mam juz za soba, pamietajac moje przykre przezycia staram sie zawsze zachowywac bardzo grzecznie i wyrozumiale wobec sprzedawcow/kelnerow/jakichkolwiek osob ktore mnie obsluguja, ale jednoczesnie wymagam szacunku i dobrego traktowania. Uwazam ze Polska w kwestii "customer service" jest niestety daleko za Murzynami, co zauwazam szczegolnie teraz, po kilku latach zycia w Anglii. Tu tez ekspedientki zasuwaja i maja nie mniej pracy niz ich polskie kolezanki, ale nie do pomyslenia byloby np. gadanie z kolezanka w czasie obslugiwania klienta. Inna rzecz ktora mnie przyprawia o biala goraczke to pytanie w kazdym sklepie (mowie oczywiscie o Polsce) "czy ma pani koncoweczke", "a moze znajdzie sie 30 groszy" itp. Naprawde wyprawa do banku raz dziennie zeby rozmienic pieniadze to nie jest rzecz niewykonalna, podepre sie tu znowu wlasnym doswiadczeniem - kiedy sama pracowalam w sklepie zdarzalo na sie chodzic do banku po kilka razy dziennie, a gdybym zapytala klienta o "koncoweczke" zapewne sama wyladowalabym na dywaniku... Wydaje mi sie, ze to jeszcze postsowiecka mentalnosc, przekazana nam przez naszych rodzicow ktorzy musieli kombinowac by zdobyc dokolwiek i stac w kilometrowych kolejkach. Ale czy kiedys sie to zmieni, skoro mlodzi ludzie przejmuja te wzorce?
        • wiemcomowie1234 Re: klient nasz pan? 02.04.12, 18:54
          Wszystko ok, ale co do ' końcóweczek ' to nie mogę się zgodzić. Uwierzcie, że pieniądze są zawsze rano rozmieniane bo oczywistością jest, że należy mieć bilon na wydawanie reszty. Jednak kiedy od samego rana klienci jeden po drugim, za towar wart 29.29 zł płacą setkami, uparcie twierdząc, że nie mają drobnych to chyba oczywiste jest, że ów drobne się skończą. A zasady wewnętrzne firmy kategorycznie zabraniają rozmieniania pieniędzy poza tym porannym. Może to i dziwne ale na odgórne zasady my, sprzedawcy nic nie poradzimy. Dlatego też o te drobne prosimy. I szlag nas trafia kiedy klienci mówią, że nie mają, a najzwyczajniej w świecie nie chce im się liczyć.
          • Gość: Kalina Re: klient nasz pan? IP: *.cht-bng-015.adsl.virginmedia.net 02.04.12, 20:46
            Dlatego też uważam, że problem jest dużo bardziej złożony - na kiepski poziom obsługi w polskich sklepach ma wpływ caly system - głodowe wręcz pensje, zbyt mała ilość pracowników (którzy przez to muszą zasuwać ponad siły) czy właśnie jakies debilne regunacje jak ta u Ciebie. Szkoda że komuś u Was w zarządzie nie przyjdzie do głowy, że klient to nie skarbonka i nie jest jego obowiązkiem posiadanie drobnych, a jeśli nawet je ma, to np, po to żeby zapłacić za parking alro kupić bilet - tam tez oczekują od nas drobnych!
            • wiemcomowie1234 Re: klient nasz pan? 02.04.12, 21:02
              Nie no, jasna sprawa. Normalne i oczywiste jest, że nikt nie ma obowiązku posiadania drobnych. Chodzi mi po prostu o zrozumienie, że prosimy o nie, aby uniknąć sytuacji, że naprawdę nie będziemy mieli możliwości wydania reszty. Nie jest to naszą złośliwością. I zgadzam się, że problem jest gdzieś wyżej. Najwyraźniej osoby tam nie zdają sobie sprawy, że będąc klientem można nie mieć bilonu. Sama nie rozumiem i chyba nigdy nie będzie dane mi zrozumieć dlaczego pieniądze rozmienia się tylko rano. A później weź człowieku nie denerwuj siebie i klientów bo nie masz jak wydać. Dla nas sprzedawców jest to również denerwujące i niekomfortowe.
    • Gość: kropka Re: klient nasz pan? IP: *.dynamic.chello.pl 01.04.12, 18:50
      Zauważyłam, że większość postów dotyczy H&M i Zary... Sklepów, których popularności nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, ale dzięki swojej pozycji mogą się zachowywać jak monopoliści. Mam naturę szperacza i kilka ukochanych ciuchów z H&M (z Zary mam tylko 1 klasyczny golf, który po 2 praniach do niczego się nie nadaje...), więc czasem zaglądam to tych 2 sklepów, głównie w czasie wyprzedaży, bo a nuż się coś fajnego trafi. i Zazwyczaj czuję się jak intruz, pod obstrzałem wzroku modnych pań klientek i ekspedientek, trochę na zasadzie "co ONA tu robi?". Nie, nie chodzę obdarta. Nie jestem modna, ale nie jestem też niemodna, noszę dobre jakościowo ubrania, w których dobrze wyglądam i dobrze się czuję, mimo to, w sklepach dla modniś nieraz patrzy się na mnie z góry. Zwłaszcza gdy kupuję jakiś dodatek z wyprzedaży za 10 zł, bo gdy mam wydać większą kwotę wolę wydać ją tam, gdzie mogę się spodziewać jako takiej jakości. Myślę więc, że personel często (choć nie zawsze!) ocenia ludzi po wyglądzie, liczbie ubrań z ostatniej kolekcji, wartości zakupów... Szczególnie Zara jest sklepem, do którego przylgnęła etykietka ósmego cudu świata i chyba pracującym tam ludziom wydaje się, że nie trzeba się starać. Bo klienci przecież i tak przyjdą. Która z Was zrezygnowała z zakupów ze względu na niemiłą obsługę? W takich kwestiach powinno się głosować nogami i portfelem.
      • wiemcomowie1234 Re: klient nasz pan? 01.04.12, 19:35
        No chyba padnę zaraz. Tak, najlepiej wymagajcie od sprzedawców, żeby byli robotami. Nie mogą się sprzeciwiać, męczyć, przestać się uśmiechać i najlepiej niech dadzą się rozszarpać bo przecież często obsługi oczekuje kilka osób na raz. Tak, zgadzam się, że ta praca wymaga wielkiej cierpliwości, odporności na stres itp., ale czasem zdarza się gorszy dzień i trzeba to zrozumieć. Kropka.
    • Gość: zuz Re: klient nasz pan? IP: *.chomiczowka.waw.pl 01.04.12, 20:28
      Jeżeli denerwują cię zachowania pracowników Zary czy H&M-u, polecam robienie zakupów w innych sklepach. Oczywiście nie popieram opisanych przez ciebie zachowań, jednak tam, gdzie płaci się więcej za towar, można oczekiwać lepszego traktowania.
      • Gość: marta Re: klient nasz pan? IP: 94.75.114.* 01.04.12, 22:46
        Totalnie nie rozumiem oburzenia niektórych osób. Każdy pracuje, klienci również.
        Klient przychodzący do sklepu liczy na to, że ktoś mu pomoże bo od czegoś te osoby tam są. Jeżeli nie są od odpowiadania na pytania i pomagania klientom to po co w ogóle tam stoją? Przecież można zrobić samoobsługowe kasy, postawić ochroniarza, który będzie pilnował by nikt nic nie ukradł i po sprawie. Ale tak nie jest- osoby pracujące w sklepie są po to by obsługiwać klientów i zatrudniając się tam dobrze o tym wiedzą. Sama pracowałam w obsłudze klienta i nie przypominam sobie by moja szefowa mówiła mi, że mogę nie odpowiadać na pytania bo są moim zdaniem głupie. Jeżeli komuś taki tryb pracy nie odpowiada to niech postara się ją zmienić. Ja tak zrobiłam- polecam.
        • linn5 Re: klient nasz pan? 02.04.12, 11:29
          Są różne ekspedientki i rożne klientki. Sama staram się zachowywać najlepiej jak mogę w sklepie: rzeczy, które przymierzam NIE SĄ moje, więc nie wycieram nimi podłogi, tylko odkładam starannie na wieszak tak jak mi zostały podane i albo odkładam na miejsce z którego je wzięłam, albo oddaję pani, która obsługuje przymierzalnię. Jednak widziałam wiele osób, które traktowały ekspedientki jak służące. Mam znajomą, która pracuje w Zarze, więc wiem jak to wygląda - są takie panny, które biorą kilka ubrań i potem zwijają je w kupę i zostawiają na podłodze, na którą wcześniej naniosły pełno piachu. Są też gorsze sytuacje.
          Z drugiej strony są też ekspedientki, które śledzą mój każdy ruch i traktują jak złodzieja. Bardzo często się z tym spotykam. Albo inna sprawa: kiedyś chciałam kupić koszulkę z fajnym nadrukiem, musiałam przeglądnąć stertę złożonych bluzeczek, a że szukałam konkretnego nadruku, to nie rozkładałam całej koszulki tylko tą część z nadrukiem, potem odkladałam tak jak leżała wcześniej - ekspedientka ochrzaniła mnie, bo ona sama to zrobi. A było tam bardzo dużo koszulek i większość była zwinięta w kupę, więc nie chciałam przeglądać tych koszulek jak w szmateksie. Gdyby wszyscy odkładali w ubrania na miejsce, to wymarzoną koszulkę znalazłabym dużo szybciej, bez oczekiwania, aż ekspedientki je złożą i będę mogła je oglądać. Rozumiem, że nie każdy potrafi starannie odłożyć rzecz, ale nie lubię kiedy sklep-sieciówka przypomina szmateks, bo ekspedientki nie mają czasu złożyć ubrań.
        • Gość: Ade Re: klient nasz pan? IP: 37.31.75.* 02.04.12, 21:21
          marta - piszesz, że obsługa w zasadzie nie jest potrzebna do niczego tylko obsługiwania klientów, założymy się, że tak nie jest? Postaw samoobsługowe kasy, ochroniarza na wejściu a gwarantuję Ci, że po mniej niż 10 minutach praktycznie wszystko miałabyś pogniecione, wymiętolone, wytargane na podłodze, niczego byś nie mogła znaleźć a jeszcze narzekałabyś "o Boże jaki tu burdel". Pracuję w jednym ze sklepów Inditexu, i wiem jak to wygląda zwłaszcza podczas wyprzedaży, gdy klientki rzucają się na wszystko jak szarańcza, zrzucając połowę rzeczy na podłogę, depcząc po tym a później narzekają jaki bałagan i burdel. No sorry, to obsługa robi ten bałagan? klientkom korona z głowy spadnie, jak jakąś upuszczoną niechcący rzecz podniosą i położą chociaż na najbliższym stole?
    • yo_anna Re: klient nasz pan? 02.04.12, 16:13
      To i ja się wypowiem - jako klientka. Ja wszystko rozumiem, że sprzedawca jest zmęczony, że nie ma ochoty się do mnie uśmiechać, że nie będzie nade mną skakał. Ba! Nawet nie chcę, żeby ktoś nade mną skakał, bo dużą jestem już dziewczynką i sobie z zakupami radzę. Owszem, parę razy zdarzyło mi się zapytać o rozmiar(np. w hm znalazłam na wieszaku z koszulami zarąbiste leginsy, niestety za małe, więc licząc, że jest ich więcej, a te tylko jakiś durny klient odwiesił byle gdzie, pozwoliłam sobie zapytać Panią z Obsługi i Pani mi miło i konkretnie odpowiedziała)czy dostępność w innym sklepie(np. w Deichmannie Pani z Obłsugi bardzo mi kiedyś pomogła). Natomiast jeśli Panieneczki z Obsługi nie raczą się zająć pracą, bo są zajęte ploteczkami, naburmuszone Matrony z Obsługi nie raczą mi odpowiedzieć, kiedy wchodząc do sklepu mówię im "dzień dobry", czy też traktowana jestem jak złodziej(np.w jednym rossmannie praktycznie zawsze jak sobie oglądam regały z kolorowymi kosmetykami oraz stojaki z biżuterią Pan z Ochrony łazi za mną krok w krok, do tego stopnia, że raz prawie na niego wpadłam, kiedy nagle postanowiłam się cofnąć, żeby zobaczyć coś na miniętym regale), to mnie szlag trafia i często wtedy ze sklepu wychodzę. Jasne, może to i żadna dla nich strata, że nie zarobią na mnie tych kilku stówek, ale trudno. Przynajmniej ja nie mam poczucia niesmaku, że płacę ludziom za chamstwo.

      Jednak pozwolę sobie skomentować też zachowanie klientów. No sorry, ale ja nie muszę pracować jako sprzedawca, żeby mieć ich(klientów znaczy) za bezmózgie bydło. Do szału doprowadzają mnie sterty ciuchów porozwalane w przymierzalniach czy kilkanaście par butów, które księżniczka poprzymierzała i zostawiła porozrzucane na podłodze. Co jest kurna? Rączki odpadną, jak się buty pochowa do pudełek, a ciuchy odda Pani z Obłsugi przy wyjściu z przymierzalni?!

      Także szanujmy się ludzie nawzajem, a świat będzie zdecydowanie piękniejszy!piwo
    • Gość: Ja Re: klient nasz pan? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 10:02
      Sama jestem ekspedientka. Mnie niestety denerwuje zachowanie klientów. Więc nie dziwie się, że reagują niegrzecznie i bez kultury na zachowanie ludzi w sklepie. Miałam nieprzyjemność pracowania w sylwestra na zmianie. To co wyprawiali klienci przechodzi ludzkie pojecie! Żeby przychodzić do sklepu tylko po to, żeby rozwalić bluzki na stole albo wykrzyczeć pretensje sprzedawcy? Prawie wyklęła mnie babka bo nie miałam wydać jej ze stówy - sorry nie jestem bankiem i jak od rana ludzie tak płacą to nic na to nie poradzę, że drobne się kończą. Spytałam grzecznie czy może zapłacić kartą a jak nie to czy poczeka aż uda mi się rozmienić pieniądze, wykrzyczała, że nie po to wypłacała kasę z bankomatu żeby kartą płacić ^^ Jak odpowiedziałam jej, że od rana nie byłam w stanie wyjść nawet się napić,ani pójść do wc a za nią stoi 100 innych osób to się zamknęła. My też jesteśmy ludźmi! Nie jesteśmy maszynami żeby mieć cały dzień dobry humor i każdemu odpowiadać z uśmiechem kiedy traktuje się nas jak szmaty!
      • jonssona Re: klient nasz pan? 21.11.12, 13:58
        'punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia' i jeszcze 'nie czyń drugiemu co tobie nie miłe', no ale fakt jest taki że ekspedient może być zmeczony i mieć zły humor ale uważam że powinien to zostawić dla siebie, a nie wybuchać na klienta, skoro ma taką pracę z wyboru czy też z konieczności to powinien się do niej dostosować, a jeśli nie potrafi to może warto pomyśleć nad zmianą pracy np w maku na kuchnii czy gdzieś na jakieś taśmie produkcyjnej żeby kontaktu z klientem nie mieć skoro jest taki drażliwy smile
        • easy.come Re: klient nasz pan? 21.11.12, 17:29
          ja z kolei jestem zdania, że jeśli nikt nie patrzy to na wyjątkowo upierdliwego można się zdenerwować i odreagować, żeby potem można było w należyty sposób pomóc klientom którzy są w porządku.
          • jonssona Re: klient nasz pan? 23.11.12, 19:26
            gorzej jak by obie strony miały zły humor, jeszcze by doszło do rękoczynu scared
            • easy.come Re: klient nasz pan? 27.11.12, 21:10
              oj no, tez nie mowie, ze od razu trzeba go bić, ale tak troszke burknać czy coś. Zależy czego komu potrzeba ;p
              • marcin721 Re: klient nasz pan? 28.11.12, 00:02
                ja jeszcze sie nie spotkałem z jakimś chamskim zachowaniem sprzedawców, ostatnio nawet jedna pani w realu ukroila mi kawalek szyneczki do spróbowania big_grin co innego kierowcy w mpk, czesto robia wielka łaske kiedy chce kupic u nich bilet...
                • kaska26 Re: klient nasz pan? 03.12.12, 20:08
                  myślę, że my(klienci) też powinniśmy starać się być mili, przecież każdy z nas może mieć gorszy dzień, źle się czuć, a będąc miłym to i ekspedientce się humor poprawismile
    • marzewiecjestem Re: klient nasz pan? 28.11.12, 14:40
      Eee, teraz to już prawie nigdzie nie ma spokoju z tą obsługą na zakupach. Sprzedający są albo zajęci innymi sprawami i są niegrzeczni, tak, jak w opisanych przez Ciebie przypadkach, albo wręcz odwrotnie: starają się usilnie pomóc i być bardzo uprzejmi, aż człowiek nie może swobodnie ciuchów przejrzeć na wieszaku, bo 10 razy go pytają, czy może w czymś pomóc tongue_out

      Dlatego ja już coraz częściej odchodzę od robienia tradycyjnych zakupów w sklepach, zwłaszcza jeśli chodzi o ciuchy, biżuterię i dodatki i raczej stawiam na wyprzedaż online wink nie dość, że bez upierdliwych ekspedientek, to jeszcze można złowić fajne okazje big_grin i ta radość, gdy zakupy "same" przychodzą do domu! smile
      • easy.come Re: klient nasz pan? 29.11.12, 20:10
        a ja myśę, że przesadzacie. Ja osobiscie ze złą obsługą spotykam się bardzo bardzo rzadko, na tyle, rzadko, że aż tego nie rozpamietuje.
        • kaska26 Re: klient nasz pan? 03.12.12, 20:24
          i bardzo dobrze, przecież w miłej atmosferze świat jest piękniejszysmile
          • jonssona Re: klient nasz pan? 05.12.12, 16:17
            ja akurat spotkałam się kilkakrotnie, ale często jest tak że jak się zwróci uwagę to nawiązuje się rozmowę i powód złego humoru wychodzi, sytuacja się łagodzi i robi się miło
            • easy.come Re: klient nasz pan? 06.12.12, 11:57
              Jonssona w sumie dobrze mówisz. rozmowa zawsze jest pomocna, pewnie nawet i w takim wypadku.
              • jonssona Re: klient nasz pan? 06.12.12, 19:34
                ja przeżyłam taką sytuację parokrotnie, że pogadałam po prostu z panią w sklepie która była rozdrażniona wcześniejszą klientką, wygadała się, emocje z niej zeszły i mogła sobie spokojnie obsługiwać kolejnych klientów smile
    • ewela01 Re: klient nasz pan? 11.12.12, 15:53
      Ta zasada zdecydowanie nie działa w większości sklepów w Polsce. W USA rzeczywiście każdego klienta traktuje się jak króla, u nas niestety jak największe zło i w dodatku złodzieja.
    • fantasia1 Re: klient nasz pan? nie w sklepie fleq.pl 01.02.13, 14:14
      Zdecydowanie nie polecam sklepu fleq.pl. Buty po 2 nałożeniu rozsypały się, miałam ogromne problemy z reklamacją-okraszone bezczelnymi mailami właściciela. Sprawa została oddana do sądu. Nie dajcie się nabrać na niskie ceny - buty są nic nie warte !
      • Gość: Ania gość portalu Re: klient nasz pan? nie w sklepie fleq.pl IP: 194.50.110.* 02.04.13, 14:04
        Hej mam podobny problem z tym sklepem co Ty czy możesz mi napisać jak tam Twoja sprawa z tym sklepem?? Bo tez chec oddać sprawe do sądu
    • Gość: Ammamma Re: klient nasz pan? IP: 46.29.248.* 11.02.13, 09:15
      Nie lubię hasła "Klient nasz pan", bo moim zdaniem to jest równorzędna relacja sprzedający-klient i obu stronom należy się szacunek (ale też nie usługiwanie). Sytuacje które opisałaś świadczą o braku profesjonalizmu pracowników, mam nadzieję że coraz mniej będzie takich sprzedawców.
Pełna wersja