ludzikowa1
12.07.06, 00:41
Otaczam sie wianuszkiem bliskich mi osob. Wiele z tych relacji jakie mnie z
nimi lacza moglabym nazwac przyjaznia. Pomagamy sobie nawzajem, spotykamy
sie i powiedzmy ze zawsze mozemy na siebie liczyc, ale jest jedna rzecz i
chyba wlasciwie nierozerwalna w kontaktach miedzyludzkich- to gadanie za
plecami. Kiedy ide do jednych znajomych to oni obgaduja tych drugich i
staraja sie nas w to wciagnac. I tak w kolko. Powody blahe typu: tamta
przegrzewa dziecko, tamci maja stare meble mogliby kupic nowe, po co tamtym
drugie dziecko skoro ich nie stac, ile oni robia juz ten remont, jak mozna
pomalowac sciany na taki kolor, ale ta ich corka rozpieszczona, po co on
zmienil prace, ona ma straszne humory, tamta chodzi w tlustych wlosach itd,
itp. I tak sie zastanawiam czy te znajomosci sa szczere i jakby to wygladalo
gdyby oni mowili sobie to wszystko w twarz a nie za plecami. Czy takie
drobiazgi nie zepsulyby dobrych stosunkow? Przeciez znamy sie kupe lat,
zawsze mozemy na siebie liczyc, spedzamy razem wakacje, urodziny, rocznice,
jestesmy czescia swoich swiatow i tesknimy za soba jesli dlugo sie nie
widzimy. Co wiec u diabla jest w ludziach ze do konca nie potrafia byc
szczerzy? A moze po prostu nie warto bo taka jest slabosc natury ludzkiej?