Znowu mnie dopadlo....

15.07.06, 08:56
No wlasnie jestem niby mezatka, pisze niby bo mego meza nie ma ze mna na
codzien.Pracuje za granica i przyjezdza do domu srednio 3 razy w roku na 4-5
tygodni.I tak jest juz od 8 lat.Przyzwyczailam sie troszke do tego ale czasem
napada mnie taka zlosc i smutek ze nie ma go tutaj.Gadamy codziennie przez
skype i widzimy sie ale to nie to samo.Jestem ciagle sama ze wszystkim musze
sobie radzic tez sama ciezko tak jest,zeby nie moji rodzice dawno bym chyba
dostala jobla.On by z checia zjechal do polski ale tu nie ma perspektyw na
jakakolwiek prace a szczegolnie w tej malej miescinie w ktorej
mieszkamy.Teraz kiedy jest cieplo wychodze z dziecmi na spacer i widze cale
rodziny usmiechniete i Ci tatusiowie z dziecmi...chce mi sie plakac bo moje
dzieci maja go tak rzadkosad(( Sorki ale musialam sie wyzalic bo dzis jest
ten dzien, dzien DOLA!!!!
    • katklos Re: Znowu mnie dopadlo.... 15.07.06, 13:49
      Kurcze, wspołczuję...3 razy do roku na kilka tygodni, ciękza sprawa. Mnie czeka
      wyjazd meża na jakieś 4 mce (bedzie przyjeżdzał na weekendy)i juz dziś sie
      martwię. Mieszkamy sami, jedyną osoba, na ktorą mogę liczyc jest nasza
      opiekunka...Wiem, ze sobie poradzę, Bartek nie jest juz niemowlaczkiem, no ale
      najbardziej obawiam sie jakichs sytuacji losowych -choroby Małego lub
      mojej...No, ale cóz musimy jakoś przetrwać...
      nie wiem, co Ci poradzic...skoro piszesz, ze nie ma szans na pracę w POlsce, to
      pewnie szybko sytuaja zmianie nie ulegnie...Jestem w stanie wyobrazić sobie choc
      w przyblizeniu Twoj żal i rozgoryczenie, i złość..
      Pozdrawiam Cie gorąco. I ściskam, Kasia.
      • nosmoking1 Re: Znowu mnie dopadlo.... 15.07.06, 14:49
        Zastanawiam sie dlaczego nie pojedziesz z dziecmi do meza. Przeciez tyle jest
        rodzin ktore wyjechaly razem. Maz mojej kuzynki wyjechal najpierw na pol roku
        sam, zalatwil mieszkanie, szkole, przedszkole i sciagnal ja z dziecmi do
        siebie. Ona poszla do darmowej szkoly jezykowej a po roku do pracy. Naprawde
        nie warto sie tak meczyc dla pieniedzy. Rodzina powinna byc razem a dzieci
        potzrbuja relacji z ojcem. Przypuszczam ze przez te trzy lata maz odlozyl
        wystarczajaco pieniedzy zebyscie sobie mogli poradzic cala rodzina.
    • 76kitka Re: Znowu mnie dopadlo.... 15.07.06, 15:55
      Jesteś jak żona marynarza. Może rozważcie mozliwość zamieszkania za granicą całą rodziną. Ewentualnie przeprowadzka do innego miasta w Polsce, do emerytury jeszcze macie daleko, a z biegiem lat odzwyczaicie się od życia razem.
    • gacusia1 Re: Znowu mnie dopadlo.... 15.07.06, 16:35
      A nie mozecie cala rodzina zamieszkac za granica? Tyle lat sie
      meczysz,dziewczyno...masz zdrowie.Ja bym dostala swira.My z mezem zanim
      zamieszkalismy razem,przeszlismy tez proby czasu.Najdluzsza to 8 m-cy.Tylko
      rozmowy kilkugodzinne przez tel.Potworna tesknota.Nigdy wiecej nie
      zdecydowalabym sie na zwiazek "na odleglosc",a zwlaszcza ze jestem bardzo
      zazdrosna wink Pozdrawiam!
    • nici11 Re: Znowu mnie dopadlo.... 15.07.06, 20:58
      Wiem,wiem ten wyjazd setki razy rozmawialismy na ten temat a nawet bylam na
      walizkach ale nie wypalilo.On tam robi na wsi na gospodarce wiec troche kiepsko
      bo rodziny tam nie moze sciagnac.Teraz doszly jeszce problemy z moim starszym
      synem wiec jak narazie nie ma mowy o wyjezdzie.Bardzo bym chciala jakos to
      wszystko poukladac i on tez bo ciezko jest tak zyc tym bardziej ze wyjechal
      prawie rok po slubie zostawiajac mnie z malym dzieckiem.Wszyscy sie smieja ze
      my nawet nie mielismy sie jak dotrzec jako malzenstwo tylko za kazdym jego
      przyjazdem przezywamy kolejny miesiac miodowy,nie klocimy sie prawie wcale bo i
      nie ma kiedy.Dzieciom stara sie wynagradzac to ze go nie ma jest kochany i
      wogle ale tez zdajemy sobie sprawe z tego ze tak nie mozna dlugo zyc.Czy jestem
      zazdrosna? moze czasem ale tak naprawde nigdy nie dal mi powodu do tego zeby mu
      nie ufac.Czemu tak jest w tej Polsce ze ludzie musza wyjezdzac zeby jakos
      godnie zyc?
      • cyborgus Re: Znowu mnie dopadlo.... 16.07.06, 04:27
        no i jak dlugo macie tak zamiar?

        Znam takie malzenstwo - ojciec w Stanach, zona z dziecmi przyjezdzali po prostu
        na wakacje co roku, bo caly czas bylo, "my niedlugo wracamy". Facet zarabial na
        bilety LOTu. po 7 latach zona dolaczyla, no bo trzeba cos odlozyc, dzieci w
        Polsce (13 i 19 lat wtedy, teraz 16 i 21). Dalej nie sa w stanie sie zdecydowac
        gdzie chca osiasc. Dzieci chyba za nich zdecyduja, bo starsza konczy studia i
        tu przyjezdza.

        Facetowi przeszlo cale dziecinstwo jego dzieci na odleglosc. Jest wspanialym
        ojcem gdy sa razem, ale czasem mam wrazenie ze i jemu i zonie wciaz sie wydaje
        ze to jest taki uklad przejsciowy, w koncu sie skonczy i beda wszyscy razem, i
        ze maja na to duzo czasu. Tak jakby im czas w miejscu stanal. A starsza juz za
        maz wychodzi, i nigdy nie beda mieszkac razem.

        Zal mi ich bo fajni z nich ludzie, ale gdzies po drodze zagubili sie w tym
        wszystkim. Juz nawet nie smiem pytac, jakie sa ich plany na przyszlosc...

        Jezeli maz nie ma szans na prace tutaj, a tam maz jest juz tyle lat, to
        powinien sobie byc w stanie znalezc nowa prace, znalezc niezadrogie mieszkanie
        i Was sciagnac. Musicie cos zmienic, bo inaczej pewnego dznia Twoj maz
        stwierdzi, ze nie ma w ogole kontaktu ze swoimi dziecmi. Dzieci dorosna, pojda
        w swiat, czasu nie da sie odwrocic.
    • ludzikowa1 Re: Znowu mnie dopadlo.... 15.07.06, 22:38
      A moze maz znalazlby inna prace w innym miejscu i wtedy moglabys sie do niego
      przeniesc. No przeciez tak nie mozna zeby rodzina byla osobno. Wyobrazam sobie
      jak Wam musi byc ciezko. Ile mozna wytrzymac rozlaki?
Pełna wersja