nici11
15.07.06, 08:56
No wlasnie jestem niby mezatka, pisze niby bo mego meza nie ma ze mna na
codzien.Pracuje za granica i przyjezdza do domu srednio 3 razy w roku na 4-5
tygodni.I tak jest juz od 8 lat.Przyzwyczailam sie troszke do tego ale czasem
napada mnie taka zlosc i smutek ze nie ma go tutaj.Gadamy codziennie przez
skype i widzimy sie ale to nie to samo.Jestem ciagle sama ze wszystkim musze
sobie radzic tez sama ciezko tak jest,zeby nie moji rodzice dawno bym chyba
dostala jobla.On by z checia zjechal do polski ale tu nie ma perspektyw na
jakakolwiek prace a szczegolnie w tej malej miescinie w ktorej
mieszkamy.Teraz kiedy jest cieplo wychodze z dziecmi na spacer i widze cale
rodziny usmiechniete i Ci tatusiowie z dziecmi...chce mi sie plakac bo moje
dzieci maja go tak rzadko

(( Sorki ale musialam sie wyzalic bo dzis jest
ten dzien, dzien DOLA!!!!