kobitki cusik dla was

18.07.06, 12:05
Kiedy ma 5 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę.

Kiedy ma 10 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka.

Kiedy ma 15 lat:
Ogląda się w lustrze i widziobrzydliwą siostrę przyrodnią Kopciuszka:
"Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!"

Kiedy ma 20 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się
"za gruba, za chuda, za niska,za wysoka, włosy za bardzo kręcone
albo za proste", ale mimo wszystko wychodzi z domu.

Kiedy ma 30 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się
"za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo
kręcone alboza proste",ale uważa, że teraz nie ma czasu,
żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu.

Kiedy ma 40 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się
"za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone
albo za proste", ale mówi, że jest przynajmniej czysta i mimo wszystko
wychodzi z domu.

Kiedy ma 50 lat:
Ogląda się w lustrze i mówi:
"Jestem sobą" i idzie wszędzie.

Kiedy ma 60 lat:
Patrzy na siebie i wspomina
wszystkich ludzi, którzy już nie mogą
na siebie spoglądać w lustrze.
Wychodzi z domu i zdobywa świat.

Kiedy ma 70 lat:
Patrzy na siebie i widzi mądrość,
radość i umiejętności. Wychodzi
z domu i cieszy się życiem.

Kiedy ma 80 lat:
Nie troszczy się o patrzenie w lustro.
Po prostu zakłada liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby
czerpać radość i przyjemność ze świata. smile)))


Może wszystkie powinnyśmy dużo wcześniej założyć taki liliowy
kapelusz...smile
    • 76kitka Re: kobitki cusik dla was 18.07.06, 16:07
      fajnie by było taki mieć, ale chyba nie ma kobiet w stu procentach zadowolonych z siebie. Znam prześliczną dziewczynę, nawet ma jakieś tytułu miss na koncie. Naprawdę nie ma się do czego przyczepić, tak sobie kiedys siedziałysmy, a ta ni zgruszki ni z pietruszki wypaliła, że ma stopy jak rolnik smile Nie wiem co to za wada, ale jak widac każdemu cos u siebie przeszkadza. Ja może nie mam liliowego kapelusza, ale mam liliową czapkę, to znaczy wiem co jest nie tak, ale mi to absolutnie w byciu szczęsliwa nie przeszkadza.
Pełna wersja