jestem zmęczona życiem

25.07.06, 17:50
Często zastanawiam się ostatnio, czy przedłużą mi umowę w pracy. Niby nie po
to mnie zatrudniali żeby zaraz zwolnić, zastrzeżeń nie słyszałam żadnych, ale
moje stanowisko nie jest niezbędne i w razie jakiegoś cięcia kosztów...
Zwłaszcza że firma bardzo dba o to żeby w każdym momencie można te cięcia
przeprowadzić - nawet wieloletni pracownicy nie mają umów na stałe. Nowej
pracy nie chcę na razie szukać, bo pracuję tu niedługo a takie przeskakiwanie
źle wygląda.
Nasza wynajmowana kawalerka już mi obrzydła strasznie. Kiedy postanowiłam się
sprowadzić do mojego chłopaka on od znajomych dostał cynk o tej kawalerce.
Wcale nie przejmowaliśmy się tym że jest brzydka i wlaściwie nadaje się do
remontu tylko cieszyliśmy że trafiła się tak tanio, inaczej musielibyśmy
wynajmować pokój w większym mieszkaniu. No ale po pewnym czasie różne wady
zaczynają doskwierać coraz bardziej. W końcu ustaliliśmy, że stać nas na
własne mieszkanie i zaczęliśmy się rozglądać. Na rynku wtórnym oczywiście,
żeby jak najszybciej być "na swoim". Nie wiem, czy któraś z was próbowała
kupić ostatnio mieszkanie w Wawie? To był istny horror. W końcu daliśmy sobie
spokój z przepychankami i zamówiliśmy u developera. Z ceny, okolicy i rozkładu
pomieszczeń jesteśmy zadowoleni, tylko to czekanie... miało być najpierw
półtora roku, teraz się to jakoś przeciąga do dwóch. A kiedy dziecko? Jak się
tam wprowadzimy to już będę po 30stce sad
Właścicielka kawalerki też ostatnio coś tam przebąkiwała o naszej wyprowadzce...

Czasem jak ktoś na forumach marudzi na tematy finansowe to mu radzą żeby wziął
się do roboty wink ale my pracujemy, nie zarabiamy jakoś źle, tylko że tu chyba
każde z nas musiałoby po 6 tys zarabiać, żebyśmy mogli żyć ot tak, normalnie,
mieć samchód, dwójkę dzieci, mieć gdzie mieszkać, móc wyjechać na wakację. A
to przecież tak niewiele.
Czasem przez to wszystko czuję się jakbym już z osiemdziesiąt lat przeżyła sad
    • nosmoking1 Re: jestem zmęczona życiem 25.07.06, 21:22
      Ja tez mam czasem takie odczucia. Najczesciej kiedy w firmie jest mnostwo pracy
      i sciagam do domu po polnocy, a kiedy biore wolne zeby odetchnac moj dwulatek
      wyprowadza mnie z rownowagi. Dzis jestem wykonczona psychicznie. W srodku tez
      jeszcze sie cala gotuje. Rano poklocilam sie z mezem. W pracy tez byl niezly
      zajob. Moj synek dal niezly popis na placu zabaw, potem w domu przez caly
      wieczor marudzenie i ataki szalu. Tu trzeba nad jednym zapanowac a tu drugie
      przykleja sie do nogi i nie chce odkleic. Potem wrzaski przy kapieli,
      wybrzydzanie przy kolacji i placz przed pojsciem spac. Po prostu mam na dzisiaj
      dosc i czuje sie tak zmeczona ze jak poczuje poduche pod glowa to w momencie
      zasne. Dzisiaj po prostu zycie mnie przeroslo. Jestem z toba w twoim zmeczeniu
      choc mamy inne przyczyny tego zmeczenia.
      • 76kitka Re: jestem zmęczona życiem 27.07.06, 14:25

        Wczoraj w Ikei mój mały dał taki popis wokalny, bo chciałam Go prowadzić za rączkę, czego On nie znosi, tak skutecznie mi podniósł poziom adrenaliny, że mnie do dzisiaj trzyma, mogę się podzielić i przesłać trochę sił witalnych smile
    • mysia-mysia Re: jestem zmęczona życiem 27.07.06, 14:31
      Dzięki smile
      Mi już lepiej, to takie jakieś chwilowe załamanie było. Choć z rzeczy
      konkretnych nic się nie zmieniło, ale jakoś czuję że jeszcze wytrzymam wink
    • izabela_741 Re: jestem zmęczona życiem 27.07.06, 15:34
      MYsia tak czasem juz jest. Ja czesto po calym dniu czuje jakby czolg po mnie
      przejechal.
      Wiec klade dziecko spac i czesto usypiam rowno albo przed mlodym, bo padam na
      twarz i juz. Nie pytaj mnie jak dzieki temu wyglada chalupa...wink
      Co do pracy - i tak nie wiesz jakie sa plany wiec nie ma sensu zadreczac sie.
      Opcje z umowami na czas okreslony przyjmuje wiele firm, zeby pracownik nie byl
      im kulom u nogi jak zmienia sie potrzeby. I trudno, jakis staz pracy masz wiec
      poradzisz sobie "jakby co".
      Co do sytuacji z mieszkaniami na rynku wtornym - napisz wiecej, prosze.
      Wykupywane sa na pniu?
      Jak ja szulam kilka lat temu to moglam przebierac...
      • mysia-mysia Re: jestem zmęczona życiem 27.07.06, 16:18
        dzięki, już mi lepiej - tak jak pisałam to takie jakieś chwilowe było smile

        co do mieszkań to domyślam się że jesteśz Wawy, skoro pytasz (nie zauważyłam Cię
        w wątku "skąd jesteśmy").
        My zaczęliśmy szukać w zimę, chyba w lutym. Chcieliśmy kupić mieszkanie
        dwupokojowe z osobną kuchnią, w cenie do 160tys, więc wiadomo, że w tańszych
        dzielnicach, do częściowego remontu i te pokoje raczej nie za duże. Okazało się
        że musimy korzystać z agencji, które pobierają sowitą prowizję za pośrednictwo.
        Bezpośrednich ogłoszeń prawie nie było. Agent zwykle nie widział mieszkania w
        środku i nie wiedział o nim za dużo więc zdarzało się że jeździlśmy
        niepotrzebnie oglądać coś czego i tak byśmy nie kupili bo np. kuchnia była w
        aneksie. Raz nawet mój chłopak umówił się z agentką która nie znała jeszcze
        adresu mieszkania (znała tylko ulicę) - miała poznać zanim on dojedzie, ale
        nawet się nie pojawiła.
        Jak już zdarzała się bardziej okazyjna oferta to natychmiast znajdował się
        kupujący. Kiedyś zwolniliśmy się wcześniej z pracy, bo właściciel nie mógł
        umawiać się wieczorem. Gdy przyjechaliśmy okazało się że mieszkanie właśnie
        zostało sprzedane - ktoś w kolejce przed nami dał zadatek. A oprócz nas do
        oglądania było jeszcze kilku chętnych wink
        Itd itp. trzeba by nic nie robić tylko szukaniem się zajmować. No i szybko się
        decydować, bo nawet w tych dzielnicach, gdzie można łatwo zarobić w głowę
        mieszkania sprzedawały się w ciągu 3-4 dni. My tak nie potrafimy, zwłaszcza że
        żadne z tych mieszkań nie odpowiadało nam nawet w 50%. Niektórzy radzili, żeby
        kupić, "pomęczyć się trochę" a później wymienić na inne. Tylko dla mnie to nie
        jest rozwiązanie bo ja się już w tym obecnym męczę wink
        No i ceny ciągle rosły - po ok. 2 miesiącach podnieśliśmy górną stawkę o 20 tys,
        a niedługo się okazało że i to za mało.
        Na szczęście znaleśliśmy TO mieszkanie. Będziemy mieli dwa pokoje z osobną dużą
        kuchnią i będzie to naprawdę niedrogo. To mieszkanie odpowiada mi w 90%. Kuchnia
        jest pomiędzy dużym i małym pokojem więc dzieciaczki nie będą słyszeć co robimy
        w nocy wink

        A wracając do rynku wtórnego to teraz takie mieszkania, jakich szukaliśmy są w
        cenach ponad 200tys (zaglądam czasem na tradera z ciekawości). Nie wiem jak jest
        rzeczywiście, bo może już ludzie się tak nie rzucają na nie i można coś
        utargować. A jeśli chcecie więcej niż 2 pokoje to też będzie łatwiej.
Pełna wersja