Dodaj do ulubionych

Boję się śmierci//..

15.07.10, 23:37
Witam Was

Niedawno odszedł mój brat, teraz dowiedziałam się że sama jestem
chora na chorobę, której rokowania są nie za ciekawe. Zdiagnozowano u
mnie tocznia:( Boję się śmierci, wiem że każdy z nas umrze, ale
straszna jest świadomość, ze można żyć maksymalnie 20 lat..Nie umiem
cieszy się w pełni życiem.mam wrażenie ze śmierci depcze mi po
piętach...Nie chce mi sie juz nic planowac, bo po co..Boję się
smierci, swojej , swojej mamy i swoich bliskich. Jak pogodzic sie ze
smiercia???ze swiadomoscia, ze moze mnie zabrac w kazdej chwili???
Wierze w Boga , a mimo to czuję tak przerazajacy strach...
Obserwuj wątek
    • wiesia140 Re: Boję się śmierci//.. 20.07.10, 14:50
      Elzunia , to ,że masz tocznia to nie znaczy ,że to toczeń będzie powodem
      twojej śmierci. lekarze , co prawda piszą ,że co prawda statystycznie
      można przeżyć dwadzieścia lat , ale to tylko statystyka , były już
      korzystne pomyłki na korzyść pacjenta. Pamiętaj ,że medycyna , farmacja to
      wszystko się rozwija , powstają nowe leki ,, choroba staje się bardziej
      poznana , a tym sposobem łatwiejsza w leczeniu, poza tym możesz mieć
      długi okres remisji. Ważna jest też twoja psychika , to silna broń dana
      przez Boga ( Naturę to określenie dla niewierzących) jeśli jej
      odpowiednio użyjesz może ci pomóc, ale jeśli się załamiesz i nic z tym
      załamaniem nie zrobisz ,to cię pogrąży, to broń obosieczna , a klucz do
      niej masz ty.
    • z2009 Re: Boję się śmierci//.. 04.08.10, 21:07
      Ja też prawdopodobnie mam tocznia ponadto chlamydię,miażdżycę,i prawdopodobnie
      boreliozę i czekam na śmierć nie mogę się już doczekać.
      Czasami są chwile strachu ale nic złego tu aż tak wielkiego nie zrobiłem a skoro
      Bóg jest miłością to chyba nie ma się czego bać.
      Bac się można życia tu na ziemii.
    • kasiaadasia22 Re: Boję się śmierci//.. 06.08.10, 09:03
      U Boga wszytko jest możliwe..tak powiedział nam Jezus.

      Modlitwa pogodzenia

      Boże, w swych wyrokach niezgłębiony!
      Prosiłem Cię o moc do osiągnięcia powodzenia,
      a uczyniłeś mnie słabym,
      abym się nauczył pokornego posłuszeństwa.

      Prosiłem o zdrowie dla dokonania wielkich czynów,
      a dałeś mi kalectwo, ażebym robił rzeczy lepsze.

      Prosiłem o bogactwo, abym mógł być szczęśliwy,
      a dałeś mi ubóstwo, żebym był rozumny.

      Prosiłem o władzę, żeby mnie ludzie cenili,
      a dałeś mi niemoc, abym odczuwał potrzebę Ciebie,
      kochającego Ojca.

      Prosiłem o towarzysza, aby nie żyć samotnie,
      a dałeś mi serce, abym mógł kochać wszystkich ludzi.

      Prosiłem o radość, a otrzymałem życie,
      aby móc cieszyć się wszystkim.

      Niczego nie otrzymałem, o co prosiłem,
      ale dostałem wszystko, czego potrzebowałem.
      Prawie na przekór sobie, moje modlitwy,
      te nie sformułowane, Ty wysłuchałeś.
      Boże, bądź pochwalony za Twą miłość
      i niezbadane Twoje wyroki. Amen.


      Bóg daje nam to, czego potrzebujemy a nie to czego chcemy.
      Myśl o Bogu w każdej minucie, On ciągle Ciebie obserwuje i jest
      samotny bez Twojej uwagi...i nieważne, że na świecie jest tyle
      ludzi..bo Bóg ma wielkie serce, w którym nie zabraknie miejsca dla
      nikogo. Tylko miłość się mnoży kiedy się ją dzieli.




      • sibeliuss Re: Boję się śmierci//.. 06.08.10, 13:37
        A co polecisz ateistom?
        Śmierć to nie tylko pryzmat wiary i duchowości, to przede wszystkim fizyczność i
        brutalne przemijanie.
        Idź na cmentarz w zaniedbane kwatery, usiądź tam i popatrz. Czy tak wygląda raj?
        • kasiaadasia22 Re: Boję się śmierci//.. 06.08.10, 15:02
          Wiem z pewnych źródeł, że Elzunia jest wierząca, dlatego
          zdecydowałam sie napisać o Bogu.
          Ateistom szczególnie trudno jest umierać bo wierzą, że po drugiej
          stronie śmierci nic nie ma... Z jednej storny bać się nie powinni,
          bo przecież skoro nie będą mieli świadomości, skoro zupełnie ich nie
          będzie to nie będą odczuwać ani smutku ani rozpaczy...z drugiej zaś
          nie mają tego komfortu co wierzący -> że wierzą jest tam Bóg
          miłosierny i kochający, że ich poświęcenie w życiu nie poszło na
          marne, że ból i cierpienie jakiego doznali na Ziemi przerodzi sie w
          niebie w radość i szczęście. Gorzej mają raczej Ci ateiści, ktorym
          umierają bliscy..nie mają wtedy żadnej nadziei na jakiekolwiek
          spotkanie z nimi kiedyś...Takim osobom mogę powiedzieć, że według
          ich "wiary" , ich cierpienie przecież również kiedys się skończy. A
          teraz? Za życia jak mają sobie poradzić ze stratą? Tak jak i
          wierzący -> potrzeba czasu..jak na każde cierpienie. To, że
          wierzący wierzą (przepraszam za powtórzenia), że ich bliscy mają
          dusze niesmiertelną, że ufają w opiekę Bożą, nie znaczy, że nie
          cierpią z powodu straty bliskich. Jezus także płakał nad śmiercia
          Łazarza czy Jana Chrziciela. My mamy pomoc - modlitwę, innych ludzi,
          pokładamy ufność w Bogu...ateiści - mają tylko ludzi.

          "Idź na cmentarz w zaniedbane kwatery, usiądź tam i popatrz. Czy tak
          wygląda raj?"
          Nikt nie mówi, że śmierć jest piękna...Śmierć Jezusa również piekną
          nie była ale najokrutniejszą z możliwych i najbardziej hańbiącą.
          Dlaczeogo mamy się spodziewać, że nasza śmierć będzie piekna?
          Zmarłym nie potrzeba pięknych nagrobków czy kwiatów (w sensie
          estetyki, wyglądu), dbanie o pomnik to raczej wyraz pamięci i
          miłości do zmarłego.
          To, że ktoś leży w nagorbku zaniedbanym czy chociażby przysypany
          ziemią, nie znaczy, że nie może być w raju. To wszystko to tylko
          rzeczy..stworzone nie dla zmarłych ale bardziej dla żyjących.

            • kasiaadasia22 Re: Boję się śmierci//.. 07.08.10, 09:31
              Nie ewngelizuje i nie nawracam. Trudno żebym przytaczała przykłady z
              buddyzmu, skoro jestem katoliczką (zresztą nie jedyną na tym forum).
              Pisałam i o ateistach i wierzących. JAk pisałam-Elzunia jest osobą
              wierzącą...więc chyba wspomianie o Jezusie jest jak najbardziej na
              miejscu.
              Kolejny raz przekonałam się, że na tym i innych forach, to
              chrześcijanie są dyskryminowani.... To my musimy ciąglę uważać aby
              ateiści nie poczuli się urażeni a prawda jest taka, ze nawet małe
              wspomnienie o naukach naszej religii spotyka się z Waszą krytyką i
              uważacie to ciągle za przejaw próby nawracania.
              Ile razy rozwija się dyskusja np. o Bogu to wkracza zatwardziały
              ateista i zarzuca nam ewangelizcaję, ciemnotę i zabobony. Ja się nie
              pcham do dyskusji ateistów.
              Porównanie cmentarza z rajem było dla mnie naprawdę dziwne ale nie
              roztrząsam tego. W kolejnym poście piszesz:
              "... uporczywe powoływanie się na poglądy jednej religii są dla
              mnie trochę śmieszne i nie na miejscu."
              Zauważ kto brał udział w dyskusji. Same wierzące osoby. Chyba dziwne
              by było, gdybyśmy romzwiały o reinkarnacji itp.
              Nie chce nikogo obrażać, bo nie o to mi chodzi..ale przejrzyj prosze
              fora i sam stwierdzisz, kto jest atakowany..jakie grupy są
              dyskryminowane. To Wam wolno rozmawiać o wszystkim a nam o naszej
              wierze nie?. Poza tym z Waszej strony nie ma pytań. Są
              tylko "pretensje" i to wiecznie te same...dlaczego śmierć, dlaczego
              wojna skoro Wasz Bóg taki dobry. To się staje naprawdę nudne.
              Kiedyś, kiedy jeszcze myślałam, że da się z Wami porozmawiać to moze
              i trochę ewangelizowałam...ale niestety bardzo sie zawiodłam. Nie
              było żadnych arumentów a tylko wyśmiewanie, wyzwiska
              typu "ciemnota", "średniowiecze" itp. I nawet teraz, włączając się
              dysksję osób wierzących znów widzę, ze jestem jak napisałeś śmieszna
              ( uporczywe powoływanie się na poglądy jednej religii są dla
              mnie trochę śmieszne i nie na miejscu).
              Nie chciałam Cię obrazić. Przepraszam, gdybyś poczuł sie urażony ale
              i prosze o zroumienie. My też mamy prawo porozmawiać o Bogu i chcemy
              aby to w koncu było możliwe..bez zbędnych przyśmiewek i argumentów z
              Waszej strony.
              • tlenek-gipsu Re: Boję się śmierci//.. 12.06.11, 22:59
                Ja jestem ateistką, ale nikomu nie wypominam jego wiary. Nawet jej zazdroszczę, jak każdego objawu zdrowej samoobrony.

                W Polsce to niewierzący mają pod górkę, w końcu katolików jest podobno 95%.

                > Zauważ kto brał udział w dyskusji. Same wierzące osoby. Chyba dziwne
                > by było, gdybyśmy romzwiały o reinkarnacji itp.

                Może jest tak, że te "niewierzące osoby" czują się obco wśród zdeklarowanych wyznawców?
                A co do reinkarnacji, to jest spory odsetek katolików, ktorzy w nią wierzą. Niestety.

                PS. Przepraszam, ale twojej przydługiej filipiki nie udało mi się przeczytać w całości.
        • wiesia140 Re: Boję się śmierci//.. 06.08.10, 19:10
          > Śmierć to nie tylko pryzmat wiary i duchowości, to przede wszystkim fizyczność
          > i
          > brutalne przemijanie.

          dla ateistów, dla wierzących w pozagrobowe życie pozostaje jeszcze
          wymiar duchowy
          Czy tak wygląda raj
          > ?

          zdecydowanie nie
        • tlenek-gipsu Re: Boję się śmierci//.. 12.06.11, 22:48
          Jako ateistka polecę ci myśl, że zanim się nie urodziłeś, nic nie wiedziałeś o życiu. Jak umrzesz będzie tak samo.

          Oczywiście, łatwiej żyć i umierać gdy się jest wyznawcą jakiejkolwiek religii, cóż kiedy wiara jest sprzeczna z racjonalnym myśleniem, przynajmniej u mnie.
          • wiesia140 Re: Boję się śmierci//.. 13.06.11, 00:14
            Oczywiście, łatwiej żyć i umierać gdy się jest wyznawcą jakiejkolwiek religii, cóż kiedy wiara jest sprzeczna z racjonalnym myśleniem, przynajmniej u mnie

            no nie wiem odchodzić jest zawsze trudno,bo kogoś zawsze opuszczasz, choć masz rację wiara ( jakakolwiek) daje nadzieję,że coś tam będzie i że życie się nie kończy i w tym sensie łatwiej się odchodzi stąd .
    • liwabu Re: Boję się śmierci//.. 12.01.11, 14:04
      nie trzeba się bać, zawsze w chwili potrzeby przyjdzie jakiś "ratunek".

      www.eioba.pl/a136764/ku_przestrodze_zwierzenia_list_samob_jcy_cz_1
      www.eioba.pl/a137339/ku_przestrodze_zwierzenia_list_samob_jcy_cz_2
    • drdrdoctox Re: Boję się śmierci//.. 29.03.11, 21:25
      Czesc

      Twoj bol nie minie, tak szybko. Każdy raz jak pojawi się wspolne wspomnienie, wspolny film, cos, będziesz tam wracala i nadal swiadoma o faktach, pusc hamulce. Każdy ma inna odpowiedz, ale jeśli sa takie fora, to chyba po to aby odpisac. Nie znajduje slow, ale jedyne co mogę powiedziec jest bys probowala wyczuc co ci szkodzi jeśli to możliwe, na co reaguje twój organizm, kiedy się naprawde nie dobrze czujesz.. co jadlas, pilas, zazywalas, co dotykalas, gdzie przebywalas, i kiedy się dobrze czujesz. Chwyc to. Mysl teraz tylko o sobie ale fokus na bol psychiczny oddalaj od siebie i przekladaj na konkretne zadania. Bądź już tylko tym co chciałaś, marzeniami,… napisz do gazet, do telewizji, do instytucji. Pokaz dla innych ze nie sa sami na tvp, tvn, Polsat, w gazetach. Oni maja byc odpowiedzialni, jeśli nie to tworza i sa ta zla czescia. Na forum internetowym tego nie osiagniesz. W momencie jak się człowiek zle czuje, mysli o tym.. smutek, jak ja wygladam itd. Wiecej czasu spedzasz nad takimi myslami niż np. umycie naczyn, przeczytanie książki, wszystkie sprawy sa odkladane i zwolnione. Sproboj być ostra, zmuszac się do pewności „bo teraz zrobie to co mam” nie będę myślała o uczuciach. Nie udawajmy, ale cytaty z biblii… Wiez w dobro. Ty jestes czescia boga, jestes jedna czasteczka, i wazna. Bez ciebie nie było by harmonii w systemie. Ty tworzysz to, siebie, dobrego lub zlego. Ale fakt, nie usprawiedliwi to czynow wyższej sily. Nie ma pretekstow, wymówek… nie ma odpowiedzi wystarczających. Jeśli byśmy wiedzieli sens, kto wie (?) czy nadal można to akceptowac. Sprobuj nie konwencjonalne metody leczenia. Jeśli odnajdziesz cos po czym się lepiej czujesz… powtórz. Jeśli organizm cie atakuje, zwroc uwage ciele na inne zagrozenia… eksperymentuj sama. Nie licz na lekarzy… oni już nic nie wiedza.,.. sproboj sama… naprawde, szukaj rozwiązania sama. Proboj nowe warzywa, miesa, ryby, plywaj w jeziorach lub morzu (slonej lub słodkiej wodzie), zobacz jak reagujesz na sol lub cukier, kwas itd.: activity.ntsec.gov.tw/lifeworld/english/content/brain_cc25.html Patrz na reakcje. Sama już obserwuj… medycyna to jeden wielki eksperyment, a lekarze… huh, bys wiedziała.. Czytaj ile się da na wlasna reke, i suchaj intuicji i duszy najbliższych, zauważysz tematy o których nie myślałaś. Zwracaj uwage, na to co probuje zwrocic ci uwage. Nie ponizam medycyny, ale już w twoich rekach zostalo twoje zycie, nie oddawaj tego. Strach, morderczej smierci która krazy jest przerażajca. Ale jeśli się pojawi, staw się jej i odwaz, za innych, pewnie najbliższych wytoczyc argumenty. Zadaj wytłumaczeń. Jestem pewny ze dala bys zycie by nie przezyc tego co musiałaś. Zyj dniem, po co planowac. Kto ci powiedział ze masz planowac? Rob tylko, nie mysl o przyszłości i co może się dziac. Dzialaj. Jesli cos zostalo, to tylko to.

      Napisalem piosenke dla mojej mamy co odeszla w 2010: www.youtube.com/watch?v=GC2ieaq7Mqc

      /D
    • kasiaadasia22 Re: Boję się śmierci//.. 19.04.11, 10:16
      Tak sobie myśle..jest Wielki Tydzień. Tu zaznaczę, że nie chce swoim postem urazic niewierzących. Piszę tutaj, bo wiem, że jest tu wielu wierzących, takich jak ja, ludzi tęskniących za Bogiem, szukających pociechy w cierpieniu i smutku. Czasem jest tak, że trudno mi się pogodzić z decyzją Boga, które ostanio zdecydował, że moja młoda kuzynka ma doświadczyć choroby i cierpienia. Dlaczego Bóg tak chciał, nie wiem...ale wiem, że widocznie tak musi być. Mogłabym być zła na Niego, krzyczeć, że nic nie rozumie, że jest niesprawiedliwy, że się znęca...ale Jego nikt nie pytał czy cierpiał gdy widział jak w mękach umiera Jego Syn. Kto miał Jego pocieszyć...to że jest Bogiem, nie znaczy, że było Mu łatwiej niż nam, było może i trudniej, bo On kocha doskonale. Ja nie wyobrażam sobie jak bardzo cierpiała Matka Boska, która miała świadomość, że Jej dziecko będzie się przygotowywać do śmierci przez całe życie. Dlatego nie pytam Boga dlaczego i nie mówie, że nie rozumie jak cierpi kuzynka i rodzina. Wiem, że rozumie i że się nie znęca, że nie jest okrutny. Wydaje mi się czasem, że Bóg jest smutny i potrzebuje naszej miłości, każdego z nas, bo nas kocha jednakowo. To tak jak w rodzinie, kocha się wszystkie dzieci a jesli jedno dziecko nie odwzajemnia miłości, to nie można być szczęśliwym. Nie będę patrzeć na Boga jak na okrutnego Stworzyciela zsyłającego choroby i nieszczęścia, bo taki nie jest.. ale jak na potrzebującego mojej miłości i oddania Ojca. Będę Mu ufać, nie będę wątpić, że chce szczęścia dla ludzi a kiedy czasem doświadcza to robi to dla ich szczęścia wiecznego a nie krótkotrwałego na Ziemi. I uważam, że Mu ciężko, kiedy sie Go obwinia,że się znęca. Większość życia traktowałam Boga jak kogoś, kogo moje grzechy nie ranią a jedynie są szufladkowane w "odowiednich szufladkach" a potem mają być odpokutowane...a tak nie jest. Wiem, że Bóg jest smutny przez grzechy i myślę, że potrzebuje żeby Go pocieszyć i postarać się zrozumieć. I to nie jest tak, że skoro jest Bogiem to może sobie ot tak sobie istnieć w pełnym szczęściu i o wszystkim zapomniec.
      Ja tak uważam. Jesli kogoś obraziłam to przepraszam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka