Dodaj do ulubionych

Konkretnie przygotowania na smierc?

03.08.06, 12:30

Skoro jest to nieuchronne i moze sie przydarzyc w kazdej chwili
to przygotowania sa bardzo wskazane. Przede wszystkim zeby nie robic
klopotow tym co zyja i beda musieli na gwalt improwizowac i sprzatac.

Na przyklad:

Testament napisany
Porzadek zrobiony
Pieniadze przygotowane

Co jeszcze? Sposob pochowku i miejsce na cmentarzu jesli ktos sobie zyczy?

Sa takie kraje gdzie kupuje sie ubezpieczenie od smierci. W razie tego
wydarzenia przychodzi firma i wszystko sprawnie zalatwia.
Obserwuj wątek
      • puola Re: moim zdaniem 03.08.06, 15:23
        szymonstanczyk napisał:

        > W miarę możliwości należy zapezpieczyć się materialnie na ten moment ale
        > przedewszystkim najważniejsze jest właściwie życie.

        Chyba nie tylko materialnie ale i organizacyjnie? Na przyklad tak zeby nie
        pozostawiac po sobie balaganu i klopotow.
        • ol69 mam to za soba 05.08.06, 10:35
          Po niedawnej smierci mojego meza, fatalnym stanie psychicznym z tym zwiazanym i
          piekle przedzierania sie przez stosy srednio uporzadkowanych (powiedzmy sobie
          szczerze: nieuporzadkowanych) archiwaliow domowych nauczylam sie jednego:
          Ordnung muss sein. Maz przygotowal sie na swoje odejscie, spisujac w bardzo
          przemyslany sposob testament oraz legat do niego, a i tak byla cala masa
          klopotow nie do opisania. Minal ponad rok, histeryczną rozpacz i otepienie
          zastapily inne emocje i inne stany ducha, ale nie bede tu sie o tym rozwodzic,
          bo nie jest to tematem tego watku. Chce jedynie powiedziec, ze nadszedl czas,
          kiedy moglam sie wziac za uporzadkowanie wlasnego zycia. Jezdze samochodem,
          motocyklem, plywam na zaglowkach. Cztery meisiace po smierci meza cudem
          przezylam wypadek motocyklowy. Zdaje sobie sprawe, ze niej jestem zadnym
          wyjatkiem, lada chwila smierc moze spotkac takze mnie. Uporzadkowalam zatem
          starannie wszystkie dokumenty, zrobilam sobie drobiazgowy spis majatku,
          pospisywalam polisy wraz z ich numerami, adresami firm ubezpieczeniowych,
          ujelam na liscie wszystkie inwestycje wraz z ich biezaca wartoscia. Dzieki temu
          uzyskalam klarowny obraz tego, czym rozporzadzam. Na podstawie tego spisu oraz
          przemyslen nt. sytuacji osobistej i uwarunkowan rodzinnych sporzadze lada
          moment testament. Czekam po prostu na nadejscie wyznaczonego terminu spotkania
          u notariusza.
          To, przez co przeszlam, nauczylo mnie, jak wazne jest pozostawienie po sobie
          porzadku.
            • puola Re: mam to za soba 05.08.06, 12:29
              ol69 napisała:

              > dodac musze, ze mam 37 lat - to informacja dla tych, ktorym sie wydaje, ze z
              > testamentem mozna poczekac do emerytury.

              Bardzo rozsadne podejcie, szczegolnie jesli masz wiekszy majatek. A inne
              sprawy, takie jak rodzaj i organizacja pogrzebu tez masz ustalone?
              • ol69 Re: mam to za soba 05.08.06, 15:35
                Nie. Nie widze takiej potrzeby. Wszystko mi jedno, czy mnie spala, czy
                pochowaja w trumnie (o ile nie zdarzy sie tak, ze umre i nikt mnie nigdy nie
                znajdzie - mam tu na mysli przypadek morderstwa i ukrycia zwlok, spalenia w
                pożarze czy podobne zdarzenia). Nie widze sensu upierac sie przy czyms, co i
                tak po smierci mojego ciala nie bedzie mialo dla mnie zadnego znaczenia. Jesli
                natomiast dla kogos z zywych bedzie mialo znaczenie, gdzie i w jakiej postaci
                mnie pogrzebac, to prosze bardzo niech sam w tej kwestii zadecyduje.
                Pozostawiam to w jego gestii. Niech robi, co chce, byle zachowal sie godnie i z
                szacunkiem, jak tego wymagaja okolicznosci.
    • toskania8 a jednak trzeba - ludzie, piszcie testamenty ! 07.09.06, 01:18
      bo co będzie ze mną fizycznie, może być mi obojętne, ale jeśli ktoś posiada
      cokolwiek, nie mówię o wielkich majątkach, ale każdy ma COŚ, trzeba zrobić
      porządek. Bo albo potem są ciągnące się miesiącami i latami sprawy spadkowe,
      zwłaszcza jak ktoś nagle musi uporządkować sprawy kilku pokoleń w
      rozgałęzionych, rozproszonych po świecie rodzinach, bo nagle nieznany kuzyn z
      Australii ma 1/74 i bez niego sąd nic nie orzeknie, póki sie go nie znajdzie,
      to jest gehenna.
      A jeszcze jak się budzą najgorsze instynkty i ludzie do krwi ostatniej walczą o
      każdy drobiazg - czyje co ma być. Koszmar.
      • kasia285 Re: a jednak trzeba - ludzie, piszcie testamenty 11.09.06, 17:12
        moja babcia l.78 juz dawno przygotowala sie na ewentualnosc smierci
        1.pieniadze na kacie odlozone-moja mama upowazniona na wszelki wypadek
        2.ubranie skrojone u krawcowej czeka w szafie-(to juz drugie z biegiem czasu
        moda sie zmienila)
        3. miejsce na cmentarzu wykupione grobowiec postawiony
        4. zarezerwowane miejsce w grobowcu, (oczywiscie przy dziadku) tylko dla babci
        na plycie kazala wypisac swoje imie nazwisko i date smierci wiec za zycia moze
        sobie popatrzec:)
        5. chyba najwazniejsze dzieki temu ze jest tak przygotowana zyje i ma sie
        calkiem dobrze.

          • anna6131 Re: a jednak trzeba - ludzie, piszcie testamenty 31.01.07, 06:44
            Jak zauważyłam, niektórzy ludzie boją się spisania testamentu, aby
            nie "zapeszyć". Nie boję się "zapeszenia", wręcz śmieszą mnie takie przesądy.
            Za bardzo kocham moich bliskich, by narażać ich na dodatkowe kłopoty po mojej
            śmierci. Dlatego mam wykupione miejsce na cmentarzu, mam testament i
            ubezpieczenie na życie - wszystko ułożone w jednym miejscu, w dużych kopertach
            z napisami. Mam też spis długów i wierzycieli - jeśli nie zdążę ich spłacić,
            zrobią to dzieci z pozostawionego im spadku. Kiedyś już tym pisałam, ale nie
            zaszkodzi powtórzyć: szczytem beztroski jest odejść i zostawić bliskim
            nieuregulowane sprawy doczesne.

            Ale szczytem głupoty jest nierozliczenie się z Bogiem i bliźnimi z naszych
            wobec nich przewinień. O tym należy pamiętać przede wszystkim. I chcę Wam
            powiedzieć, że zawsze się tego boję...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka