Dodaj do ulubionych

moja babcia umiera...

21.06.08, 13:57
Moja babcia ma dopiero 54 lata... Jest w bardzo ciezkim stanie, umiera na raka... Choroba ciagnie sie juz od dwoch lat, babcia byla leczona na wszystkie mozliwe sposoby,na chwile obecna lezy w szpitalu, a lekarze poinformowali nas ze trzeba przygotowac sie na najgorsze... Jest juz bardzo zle, obawiam sie, ze to juz tylko godziny dziela ja od... Zaczelo sie od raka pluc, teraz przerzuty wystapily na piers, trzustke, watrobe i przelyk...
Czy to normalne, ze staram sie od tego uciec? Dlaczego tyle ludzi umiera na ta chorobe? Medycyna sie rozwija,ale nadal nie mozna nic zdzialac...Widze jak mama cierpi, za kazdym razem, gdy odezwie sie telefon zaczyna plakac. Wiem,ze tego nie da sie juz odwrocic...ale boje sie tego co bedzie...tym bardziej ze jestem bardzo przywiazana do babci... Prosze o odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • kate.83 moja mama umarła 21.06.08, 17:11
      Justko,
      wczoraj o godz. 18:30 umarła moja mama. 3 lata walczyła z nowotworem.
      Niedawno lekarze powiedzieli że to kwestia tygodni,.. może dwóch,
      może więcej... Nie było nawet dwóch... Miała tylko 53 lata.
      Walczyła do końca, do końca nie wiedziała że to już ostatnia prosta,
      chyba naprawdę wierzyła że jeszcze się uda... chyba tylko ona.
      Nie zdążyłam dojechać do domu spoza miasta, nie zdązyłam trzymać jej
      za rękę.

      Odkrywamy życie na innych planetach, a nie znamy lekarstwa na
      raka... i jak wierzyć... w co wierzyć?

      Spędzaj z babcią tyle czasu ile możesz... nic innego nie jest
      ważniejsze...
      • justka931 droga Kate 21.06.08, 17:41
        Bardzo dziekuje za odpowiedz... nie myslalam ze ktos tak szybko odpowie...
        Bardzo chcialabym byc przy babci, ale to niestety nie jest mozliwe... Mieszkam
        300km od niej, ale myslami i sercem jestem przy niej. zaledwie kilka dni temu
        bylam tam, by sie pozegnac... ;( powiedzialam jej ze ja kocham i trzymalam za
        reke...
        • ariana1 Re: droga Kate 21.06.08, 23:40
          Justko, zazdroszczę ci tego, że mogłaś być przy babci i pożegnać
          się. Ja tego nie zrobiłam, bo idiotka do końca wierzyłam, że mój
          Tata wyjdzie z choroby. Wychodziłam ze szpitala żegnając się z Nim
          rutynowo "do jutra". Odszedł 8 godzin później. To już prawie dwa
          miesiące a ból nadal nie do zniesienia.... Musisz być silna, choć
          sama potrzebuję takiej rady...
            • ariana1 Re: to juz koniec 24.06.08, 22:30
              Justko, przytulam cię. Twoja babcia była bardzo młodą babcią. To
              okropne, że odchodzą ludzie, którzy mają dla kogo żyć, którzy
              powinni żyć jeszcze 10, 20, 30 lat. Nie potrafię napisać nic
              mądrego, co by ciebie pocieszyło. Jeszcze nikt na świecie nie
              wymyślił nic mądrego na taką sytuację. Mogę tylko powiedzieć, że cię
              rozumiem i twój ból...
            • kate.83 Re: droga ariano 25.06.08, 23:06
              I bardzo mi smutno się zrobiło, że dzień wcześniej pisałaś o babci a następnego
              dnia umarła...

              Adriano, ja również nie myślałam że to sie stanie tego dnia... też wyjechałam
              dając jej tylko całusa... wycałować mogłam ją już zmarłą...
              • justka931 pogrzeb 28.06.08, 15:57
                bylo strasznie ciezko...nie umialam odejsc od trumny... bylam tak blisko z
                babcia... przeszlam to wszystko dzieki mojemu chlopakowi, byl przy mnie w tych
                trudnych chwilach...bardzo mi pomogl... jestem mu wdzieczna ;*
                • ariana1 Re: pogrzeb 30.06.08, 20:32
                  Pogrzeby znajomych, dalszych członków rodziny, to znałam. Były to
                  niewątpliwie smutne chwile. Ale pogrzeb Taty był najgorszym dniem
                  mojego życia. Niewiele pamiętam, bo cały czas od dnia śmierci byłam
                  na silnych lekach. Miałam wrażenie, że to jakiś męczący okropny sen,
                  z którego zaraz ktoś mnie obudzi. Szłam jak w transie jak mnie
                  prowadził mąż, siadałam gdzie mnie posadził, patrzyłam na nekrolog i
                  tabliczkę Taty i nie rozumiałam tego co tam napisane. Miałam
                  wrażenie, że uczestnię w pogrzebie jakiegoś całkiem innego człowieka
                  i dopadała mnie myśl, dlaczego nie ma tu Taty, przecież On zawsze
                  uczestniczył w takich uroczystościach. Do tej pory czytam jak patrzę
                  na jego tablicę nagrobną, to nie dociera do mnie, że to Jego imię i
                  nazwisko.
                  Justko, nie pocieszę cię, że po pogrzebie będzie łatwiej. Ja też tak
                  myślałam. Ale po dwóch miesiącach nadal boli tak samo. Niby
                  normalnie żyję, pracuję i zajmuję się codziennymi obowiązkami, ale
                  jak mam zły dzień, to kładę się do łóżka i ryczę.
                  • asia5512 Re: pogrzeb 30.06.08, 22:39
                    Jak ja doskonale znam ten ból. Wciąż nie mogę uwierzyć że mojego taty nie ma już
                    powoli 5 miesięcy. Pogrzeb to jeden z gorszych dni nie licząc dnia w którym sie
                    dowiedzieliśmy że nasz tata miał zawał. A okres od dnia śmierci do pogrzebu to
                    poprostu gehenna. Nie pamietam kompletnie co się ze mną działo. Ah jak to
                    boli.......
                    • justka931 Re: pogrzeb 06.07.08, 12:58
                      Niestety ten bol bedzie z nami do konca zycia... Wszystkie cierpienia beda nam
                      towarzyszyc, nikt nie jest w stanie przewidziec co nas jeszcze w zyciu czeka...
                      To takie straszne i okropne... Dzielnie trzeba przejsc przez zycie i walczyc z
                      tymi nieprzyjemnosciami...a i tak wszyscy umrzemy...
                  • justka931 Re: pogrzeb 06.07.08, 12:56
                    Mam dokladnie tak samo...Staram sie zyc normalnie, ale niestety nie potrafie
                    pogodzic sie z ta przykra prawda... :( Co wieczor placze, to wlasnie wieczorem
                    wszystko mnie dopada...po ciezkim dniu...zaczynam zdawac sobie sprawe z tego, ze
                    to wszystko dotyczy wlasnie mnie... Zalu i smutku nie da sie opisac...
    • basia2012 Re: moja babcia umiera... 28.08.08, 18:10
      A ja zazdroszczę twojej babci też mam 54 lata jestem zdrowa i żyję
      za to moja jedyna córka zmarła jak miała 31 lat i to też jest
      niesprawiedliwe bo to ona miała życ nie ja ona miała byc zdrowa a
      jest odwrotnie to mnie nic nie dolega a ona przeszła na drugą
      stronę i wierz mi staram się ciągle i ciągle i nic z tego nie
      wychodzi mija czas i nie zabiera wcale bólu tylko on jest i jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka