Dodaj do ulubionych

wytlumaczcie mi BOGA...

23.10.08, 14:20
nikomu niczego nie zarzucam... kazdy ma prawo wierzyc lub nie...
modlic sie czy tez plakac...

ale JA chciala bym was zrozumiec... pojac... skad bierzecie sile na
modlitwe... wlasnie kiedy odchodzi ktos... gdy dzieja sie tak
straszne zeczy... potraficie sie modlic? Wytlumaczcie mi BOGA, jaka
w nim dobroc gdy zabiera nam ukochanych? Gdzie w nim milosc, gdy
pozwala nam tak cierpiec? Jaki jest JEGO plan? Jak mozecie KOGOS
kochac, kto dostarcza wam takich cierpien? moze mi to ktos
wytlumaczyc???
Obserwuj wątek
    • dakota28 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 24.10.08, 11:19
      a ja nie wiem jak można sie modlic i kochać. Nie wiem skąd taka mysl
      ze musimy robic miejsce dla nastepnych ludzi- bezsensu. Czy mój mąż
      musiał odejść żeby zrobic miejsce naszemu synkowi jak nawet nie
      zdążyli sie poznać? gdzie tu sens, gdzie ta miłość boga? Czy moze
      moj maz za bardzo kochal naszego synka? bo juz nie rozumiem. zginal
      jak bylam w piatym miesiacu ciąży. Pytam gdzie milosc Boga?
    • abby74 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 24.10.08, 11:21
      hi wiesia ;)

      dziekuje za odpowiedz... ok ze ludzie umieraja to sprawa ze tak
      powiem logiczna... wiecznie zyc nie mozna... ale dlaczego umieraja w
      takim cierpieniu? dlaczego umieraja dzieci? matki maluchow? dlaczego
      gina cale rodziny pozostawiajac innych? sa ludzie ktorzy gina z
      glodu... ludzie ktorzy latami cierpia na choroby, ktore wyniszczaja
      ich organizm...to nie tak za umieraja tylko starzy ludzie... ze
      klada sie wieczorem i rano nie wstaja i grzecznie robia miejsce
      innym... smierc polaczona jest prawie zawsze ze strasznym
      cierpieniem, lekiem...

      piszesz ze ludzie maja cos tu do zrobienia... co zrobil maluszek
      ktory zyl 2 dni? pozostawil przeciez po sobie tylko ogromny smutek i
      zal... zalamana mama i tata...

      Jesli przjzec sie swiatu... to na nim jest wiecej cierpienia niz
      dobra... czy taki swiat dany jest nam przez boga? dlaczego? nie
      wspomnie o wojnach, morderstwach itd.

      I co znaczy... ktos jest nareszcie u boga? jestesmy tu za kare???
      czekamy cale swoje pokichane zycie by nareszcie umrzec i byc z
      bogiem?? nie jest to dziwne?

      I jeszcze jedno? Czy naprawde jes mozliwe spotkac po smierci swoich
      bliskich??? Tylko ich? Przeciez sa rodziny ktore sie nie lubialy za
      zycia... Sa tysiace ludzi ktorzy sie niecierpia... Jak to wyglada
      przykladowo tylko z druga zona... bedzie mial mezczyzna TAM dwie???
      A one jak na siebie zareguja????

      sorry, ale cale to nie ma dla mnie ani ladu ani skladu... to zbyt
      proste, zbyt naiwne... jak bajka dla dzieci... bodz grzeczny a
      dostaniesz nagrode... hm...

      co mnie dziwi to fakt, ze tak wiele osob nie zadaje sobe pytan...
      wierzy w cos tam... jak dzieciaki w mikolaja... i dobrze jest...

      taki bog ktory jest przez religie chrzescijanska opisany... nie moze
      byc bogiem...

      boskie znaczy dobre... najczystrze, najpiekniejsze, niepojete...

      a nie bog ktory sie zlosci, cieszy, martwi...

      jesli ktos ma tak wiele ludzkich cech charakteru... jesli nie jest
      PONAD... to sorry, jaki to bog??
    • er_ra Re: wytlumaczcie mi BOGA... 24.10.08, 16:01
      Wiesiu! Nikogo nie skrzywdziłaś, ktoś zadał pytanie, Ty odpowiedziałaś,
      zaznaczając wyraźnie, że jest to tylko i wyłącznie Twoje zdanie.
      Ja jedynie mogę się pod tym podpisać, bo uważam i czuję podobnie.
      Pozdrawiam Cię serdecznie!
    • blacky5 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 25.10.08, 00:02
      Brawo, abby74! Dołączam się do pytania, gdyż wątpię, czy chociaż trochę wierzę
      jeszcze w Boga; natomiast - jeśli istnieje - to czemu jest takim sadystą?
      Dlaczego tyle cierpień na świecie?
    • ariana1 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 25.10.08, 14:52
      Nie wytłumaczę ci, bo sama nie potrafię sobie wytłumaczyć. Jestem
      chrześcijanką, ale nie potrafię teraz chodzić z Bogiem. Zabrał mi
      Tatę, człowieka, który był ogólnie szanowany, ceniony, kochany,
      miała dla kogo żyć. Mam do Boga o to żal i pretensje. Tyle pijaczyn,
      morderców, dzieciobójców łazi po tym świecie i mają się dobrze a Bóg
      upatrzył sobie akurat mojego Tatę. Nie wiem czy kiedykowlwiek Mu to
      wybaczę. Mógł dać mojemu Tacie jeszcze trochę czasu, chociaż tyle,
      żebym mu o Bogu opowiedziała, żeby się nawrócił. Tymczasem nawet nie
      wiem gdzie w tej chwili jest mój Tata. Nawet nie potrafię cieszyć
      się pewnością, że jest razem z Bogiem. A dałoby mi to większy
      spokój. Wiesia, wiesz zazdroszczę ci tej pewności, bo ja jej nie
      mam.
    • naturalwoman Re: wytlumaczcie mi BOGA... 07.11.08, 00:32
      Pracuję na Oddziale Paliatywnym z ludźmi umierającymi. W różnym
      wieku. Bez wiary w to, że cierpienie ma sens, nie potrafiłabym tego
      robić. Bez wiary w Boga, ani bym o tym nie pomyślała. Moje
      spostrzeżenia? Cierpienie, odchodzenie, właśnie to nie nagłe
      powoduje, że zauważamy tak naprawdę nasze uczucia, to, co naprawdę
      czujemy do drugiej osoby, nagle porządkują się sprawy i całe życie
      wedle tego, co ważne. Odnajdujemy często w cierpieniu to, co
      naprawdę czujemy do drugirj osoby - MIŁOŚĆ. Tę, która patrzy na
      człowieka głębiej, która pomimo coraz większej bezradności ciała
      widzi w człowieku piękno. W tym spojrzeniu jest oko Boga - Miłości.
      A śmierć? Bóg dał ludziom lekarstwo - nieśmiertelność.
      • blacky5 Re: naturalwoman 08.11.08, 23:14
        Szczere wyrazy podziwu mam dla Ciebie. Też myślałam wielokrotnie, aby poświęcić
        cząstkę mojego czasu innym - umierającym, np. jako wolontariusz. Nie dysponuję
        jednak (głównie po śmierci młodszego brata na raka w tym roku - hospicjum
        domowe) przede wszystkim: WIARA, bez której ta pomoc / posługa jest niemożliwa.
        // Wierzę jednak, że to, co Ty robisz, ma głęboki sens, niesie pomoc i ulgę
        odchodzącym. Odchodzącym dokąd? Oto pytanie...
        • kasik2222 Re: naturalwoman 12.11.08, 12:22
          nie umiem wytłumaczyć Boga, zawsze w Niego wierzyłam, a teraz? moja
          wiara jest słaba, chwieje się bardzo, mam żal do Boga, do świata do
          ludzi. Nie umiem zrozumieć i zaakceptować. Nawet nie będę próboweać,
          to nic nie zmieni.
      • tlenek-gipsu Opieka paliatywna 27.06.11, 14:18
        A ja bym bardzo chciała, żeby w razie dłuższego umierania ktoś się mną zajął z motywacji czysto humanistycznej, z powodu ludzkiej empatii, a nie dlatego że podobno istnieje życie wieczne.
        Szczególnie że osoba niewierząca jest skazana na piekło (gdyby to życie pozagrobowe istniało w wersji dla chrześcijan). Czyli strach przed śmiercią powinien by być jeszcze większy niż u porządnego katolika ;-)
        • wiesia140 Re: Opieka paliatywna 28.06.11, 11:57
          Twierdzisz ,że to niemożliwe , zająć się z pobudek czysto humanistycznych
          znam personel hospicyjny z pewnego śląskiego hospicjum jeśli pacjent sam nie tknie tematu Boga , to tego tematu nikt mu nie w wmusza. Ksiądz oczywiście jest , ale nie ma obowiązku rozmowy z księdzem , są psycholodzy.


          .... Szczególnie że osoba niewierząca jest skazana na piekło.....

          widzisz to nie jest takie proste
    • kasiaadasia22 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 09.03.09, 13:15
      Powiem Wam jak to jest naprawdę. Żeby nie było chaotycznie to
      wytłumacze to Wam tak jak np.dzieciom to znaczy po kolei. Bóg, jest
      Miłością,Samym Dobrem, Jemu należą się dobre uczynki i wszystko to
      co jest dobre. Jak każdy wie, w każdym momencie może ten nasz świat,
      jak i nas obrócić w nicość ale nie chce...Dlaczego nie chce? Bo nas
      kocha. Nas, marny pył. Kocha nas ogromną miłością, jakiej nikt z
      żyjących nie moze sobie nawet wyobrazić. Pewnie się
      zastanawiacie, "skoro tak nas kocha to dlaczego tylu ludzi cierpi i
      umiera". Wiec ja Was się pytam tak: Wyobraźcie sobie taką sytuację:
      MAcie dziecko, chore i umierające. Lekarz mówi : Możemy operować ale
      dziecko będzie cierpiało. Będzie cierpiało ale wyjdzie z tego,
      będzie żyć i będzie uzdrowione. Co robicie? Pozwolicie dziecku
      umrzeć czy narazicie je na ból związany z operacją? Zapewne to
      drugie. Tak samo jest z Panem Bogiem, zezwala na cierpienie, nie raz
      je na nas zsyła żeby nas uzdrowić, żeby nas uzdrowić z grzechu i
      abyśmy mogli się zbawić przez cierpienie. Bo cierpienie fizyczne,jak
      i duchowe to skutek grzechu, naszego grzechu. I powiem Wam jeszcze
      tak: Dziękujcie Bogu za to, że możecie cierpieć teraz, na ziemi. Bo
      to nic w porównaniu z ciepieniami jakie cierpią dusze w czyśćcu.
      Dusze, które nie miały okazji cierpiec na ziemi za swoje grzechy. To
      OGROMNE cierpienie. Nasze cierpienie na ziemi to pokuta,
      zadośćuczyniene za nasze grzechy. Pan Bóg jest miłosierny bo pozwala
      nam niejednokrotnie ciepieć na ziemi. ON wie, że to jest dla nas
      lepsze niż cierpienia w czyścu lub potępienie na wieki. Stara sie
      abyśmy nie byli potępieni, abyśmy mieli okazje odpokutować za
      grzechy tu, na tym świecie bo cierpienia czyśćcowe są strasznymi
      mękami. Każdy kochający ojciec wybrałby mniejsze zło dla swoich
      dzieci. I Bóg je wybiera. ON WALCZY O NASZE DUSZE, o naszą
      wieczność. Dlatego życie ziemskie nie raz jest takie jekie jest. Czy
      lepiej było by gdyby pozwolił nam cieszyć się szczęściem na Ziemi i
      pozwalać nam na wszystko, na grzech, na zło? Gdyby tak zrobił to
      bylibysmy potępieni na wieki a ON tego nie chce, bo chce abyśmy byli
      szczęśliwi po śmierci. Bo ziemskie życie to malusieńka czastka
      naszej drogi. Nie wiecie jak bardzo nas kocha. Kocha i cierpi przez
      nas, bo my nie chcemy mieć go za Tatę, dobrego kochanego Tatę, który
      zawsze dba o swoje dzieci. Zwracamy się do diabła, bo on nam daje
      iluzje szczęścia na Ziemi. A Bóg to widzi i cierpi. Wyciąga do nas
      dłoń, biegnie za nami, wychodzi na spotkanie nam a my się odwracamy,
      Buntujemy się i oskarżamy:"to JEGO wina, że nie mam pieniędzy, to
      Jego wina, że jestem chora, że nie mam dzieci! Jak On może na to
      pozwolić? A on płacze slysząc te wszyskie żale i tłumaczy Nam: "
      Dziecko ja chce Twojego dobra, chce żebyś był szczęścliwy na wieki,
      nie tu na ziemi ale ze Mną w Niebie na całą wieczność. Przyjmij na
      siebie cierpienia abyś mógł odpokutować swoje grzechy. Wtedy
      będziesz mógł być szczęśliwy w Niebie, zaufaj mi, bardzo Cie kocham
      i czekam na Ciebie". A my?
      • kasiaadasia22 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 09.03.09, 13:59
        Myślimy może czasem, że nie musiał stwarzać świata, wtedy nie było
        by cierpienia. A On nam przygotował NIEBO, miejsce szczęścia
        wiecznego, dla nas. Bóg nam przygotował NIEBO, i On nam daje życie
        abyśmy mogli życiem swoim zasłużyć na nie. Może niektórzy myślą, tak
        jak ja niegdyś: " skoro Bóg jest Wszechmogący to niech zniszczy
        grzech, wtedy nie było by śmierci. Nikt by nie grzeszył i nie było
        by piekła. to najprostsze rozwiązanie...przecież Bój jest
        Wszechmogący". Teraz wiem, jak to jest z tym grzechem. Tak jak na
        początku poprzedniego postu tłumaczyłam kim jest Bóg, to teraz
        powiem kim jest diabeł. To istota zła ( to mało powiedziane) Złożona
        z samego zła, więc nie posiadająca ani odrobiny dobra w sobie. I tak
        jak Bogu należy się dobro tak diabłu należy się zło, więc wiadomo-
        grzech. DLATEGO Bóg nie może zniszczyć grzechu, bo grzech należy do
        diabła. A skoro my mamy grzech, to mamy coś co należy do diabła. I
        niestety trzeba mu to oddać. Inaczej: jeśli nie oddamy mu jego
        własności to zrobi to tak jak komornik :) ZAINKASUJE NAS sobie
        (nasze dusze) bo mu się należą...bo są brudne grzechem, jego
        własnością. Więc jak temu diabłu oddać grzech? My nie możemy. Nie
        mamy takiej możliwości. Więc co zrobić? Wiecie? ....Wyspowiadać się.
        Poprzez spowiedź przekazujemy nasze grzechy. ALE NIE DIABŁU, bo
        tego, jak juz wczesniej mówiłam nie możemy zrobić. Oddajemy nasze
        grzechy Panu Jezusowi i On za nas płaci. Płaci za nas rachunek, jaki
        wystawił nam diabeł. A jak płaci? Poprzez Święty Krzyż. To jest sens
        Krzyża i Cierpienia Pana Jezusa. Pan Jezus cierpiał za nasze grzechy
        żebyśmy my nie byli potępieni. Bo tylko dzieki Męce Pana Jezusa
        możemy zanieść podczas spowiedzi grzechy Panu i pozwolić by za nas
        zapłacił cierpieniem. Przekazujemy Mu rachunek jaki dostajemy od
        diabła za nasze grzechy. I Pan Jezus za nas płaci cierpieniem. Za
        każdym razem jak grzeszymy to On cierpi, wbijamy mu gwóźdź w Jego
        Święte ręcę. A Pan jeszcze nam mówi: Przyjdź do mnie, oddaj mi swoje
        grzechy, ja za nie zapłące żebyś mógł mieć "czyste konto" i cieszyć
        się kiedyś w Niebie. SPOWIEDŹ, jedyny ratunek dla nas. Inaczej
        diabeł trzyma nad nami swoje brudne łapska i ma do nas prawo. A
        jeśli ma do nas prawo to Bóg nie może nas uwolnić od diabła. tylko
        spowiedż i cierpienie uwalnia nas od niewoli diabła.
        • kasiaadasia22 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 09.03.09, 14:39
          Dalej sądzicie, że Bóg nas nie kocha? a znacie kogoś kto poświęciłby
          zycie swojego dziecka, swojego dobrego i czystego jak łza dziecka za
          kogoś kto jest tylko pyłem? My jesteśmy tym pyłem. Czy oddasz swoje
          dziecko na śmierć? Dobrowolnie? Samo to, że Bóg poświęcił Swojego
          Syna za nas to dowód niewypowiedzianej miłości. A może się myle?
          Napiszę teraz coś co może sie wielu nie spodobać. chodzi o aborcje.
          Nikgo nie oskarżam, nie osądzam bo to nie do mnie należy. Napisze
          tylko jak to jest podczas zabiegu. Maleńki człowiek ale dusza
          dorosła. Człowiek bo posiada ów dusze. Jasną i czystą jak łza dusze.
          I Pan trzyma ją za rękę, jest z tą duszą. Kiedy ten człowiek jest
          zabijany wtedy ta dusza, piękna i czysta krzyczy z rozpaczy. Tak
          przerażająco i głośno, że aż Niebo drży. A Pan Jezus cierpi na
          krzyżu. Za to diabeł się cieszy .... bo wystawi kolejny rachunek dla
          zabijającego. Nie wiecie jak bardzo diabeł walczy o dusze! Boi sie,
          że któraś zdoła mu się wymknąć, że pójdzie do spowiedzi. Jakiż on
          jest przebiegły! Najbardziej zalezy mu na tym, żeby się przed nami
          schować, wmawia nam, że nie istnieje. Kusi ludzi na różne sposoby: W
          różnego rodzaju kreskówkach, filmach jest przedstawiany jako postać
          z widłami, rogami, z którą da się negocjować. Wpaja nam, że go nie
          ma albo, że jest postacią zabawną. ALE NIE JEST. Z nim nie ma
          dyskusji. On Cie nienawidzi!!! Bo jest samym złem, chce tylko żebyś
          mu służył. Powiecie może, że skoro chce się ukryć to dlaczego tylu
          ludzi było opętanych. Więc mówie: Z pozwolenia Najświętszej Maryi,
          która każe mu się ujawnić, która przez to woła do nas: " Spójrzcie,
          diabeł istnieje naprawde, strzeżcie się go! A wiecie, jak bardzo
          szatan boi się Maryi? Pada przed Nią na kolana, bo wie że Maryja
          jest dobra. A dobro zwycięża zło!
          Dziś widziałam na internecie pewną dyskusję odnośnie wróżbitów.Nie
          będę teraz rozprawiać o niebezpieczeństwach jakie niesie za sobą
          wróżbiarstwo i wszelkiego rodzaju okultyzm. Bo niesie straszane! Ael
          napisze kilka słów o duszach. Wywułując duchy nie spodziewajcie sie
          tych z czyśćca. O NIE! Nawet jeśli coś przyjdzie to będzie to sam
          diabeł. Tylko z przyzwolenia św. Maryi dusza może ukazać się
          zyjącym. Dzieki Maryi, która prosi Boga o te łaske dla duszy dusza
          ta może prosić zyjących o modlitwę. A wiecie może, że jeśli będziemy
          się modlić za dusze czyśćcowe to One będą prosić Najświtszą Panienkę
          o wstawiennictwo u Boga za nami, za naszymi prośbami? Bo one same
          nie mogą już nic dla siebie zrobić. Ale dla nas mogą. Nawet jedno
          jedyne " Zdrowaś Maryjo" zmówione w intencji dusz czyśćcowych jest w
          stanie uwolnić dusze z czyśca (ileś dusz) lub skrócic ich mękę?
          Daltego w każdej wolnej chwili módlcie się za dusze czyśćcowe. To
          bardzo ważne. Dzięki Waszym modliwtwom dusze te pójda do Nieba.
          Wyobraźcie sobie tylko radość Boga!
          Dziekuję wszystkim którzy przeczytali moje posty i pozdrawiam Was
          mocno. Pamiętajcie też o modlitwie.


          dobre słowo i życzliwość to sposób na udany dzień
          • ariana1 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.03.09, 18:51
            kasiaadasia22 napisała:

            > Dalej sądzicie, że Bóg nas nie kocha? a znacie kogoś kto
            poświęciłby
            > zycie swojego dziecka, swojego dobrego i czystego jak łza dziecka
            za
            > kogoś kto jest tylko pyłem? My jesteśmy tym pyłem. Czy oddasz
            swoje
            > dziecko na śmierć? Dobrowolnie? Samo to, że Bóg poświęcił Swojego
            > Syna za nas to dowód niewypowiedzianej miłości. A może się myle?
            > Napiszę teraz coś co może sie wielu nie spodobać. chodzi o
            aborcje.
            > Nikgo nie oskarżam, nie osądzam bo to nie do mnie należy. Napisze
            > tylko jak to jest podczas zabiegu. Maleńki człowiek ale dusza
            > dorosła. Człowiek bo posiada ów dusze. Jasną i czystą jak łza
            dusze.
            > I Pan trzyma ją za rękę, jest z tą duszą. Kiedy ten człowiek jest
            > zabijany wtedy ta dusza, piękna i czysta krzyczy z rozpaczy. Tak
            > przerażająco i głośno, że aż Niebo drży. A Pan Jezus cierpi na
            > krzyżu. Za to diabeł się cieszy .... bo wystawi kolejny rachunek
            dla
            > zabijającego. Nie wiecie jak bardzo diabeł walczy o dusze! Boi
            sie,
            > że któraś zdoła mu się wymknąć, że pójdzie do spowiedzi. Jakiż on
            > jest przebiegły! Najbardziej zalezy mu na tym, żeby się przed nami
            > schować, wmawia nam, że nie istnieje. Kusi ludzi na różne sposoby:
            W
            > różnego rodzaju kreskówkach, filmach jest przedstawiany jako
            postać
            > z widłami, rogami, z którą da się negocjować. Wpaja nam, że go nie
            > ma albo, że jest postacią zabawną. ALE NIE JEST. Z nim nie ma
            > dyskusji. On Cie nienawidzi!!! Bo jest samym złem, chce tylko
            żebyś
            > mu służył. Powiecie może, że skoro chce się ukryć to dlaczego tylu
            > ludzi było opętanych. Więc mówie: Z pozwolenia Najświętszej Maryi,
            > która każe mu się ujawnić, która przez to woła do nas: "
            Spójrzcie,
            > diabeł istnieje naprawde, strzeżcie się go! A wiecie, jak bardzo
            > szatan boi się Maryi? Pada przed Nią na kolana, bo wie że Maryja
            > jest dobra. A dobro zwycięża zło!
            > Dziś widziałam na internecie pewną dyskusję odnośnie wróżbitów.Nie
            > będę teraz rozprawiać o niebezpieczeństwach jakie niesie za sobą
            > wróżbiarstwo i wszelkiego rodzaju okultyzm. Bo niesie straszane!
            Ael
            > napisze kilka słów o duszach. Wywułując duchy nie spodziewajcie
            sie
            > tych z czyśćca. O NIE! Nawet jeśli coś przyjdzie to będzie to sam
            > diabeł. Tylko z przyzwolenia św. Maryi dusza może ukazać się
            > zyjącym. Dzieki Maryi, która prosi Boga o te łaske dla duszy dusza
            > ta może prosić zyjących o modlitwę. A wiecie może, że jeśli
            będziemy
            > się modlić za dusze czyśćcowe to One będą prosić Najświtszą
            Panienkę
            > o wstawiennictwo u Boga za nami, za naszymi prośbami? Bo one same
            > nie mogą już nic dla siebie zrobić. Ale dla nas mogą. Nawet jedno
            > jedyne " Zdrowaś Maryjo" zmówione w intencji dusz czyśćcowych jest
            w
            > stanie uwolnić dusze z czyśca (ileś dusz) lub skrócic ich mękę?

            A skąd to wiesz????

            > Daltego w każdej wolnej chwili módlcie się za dusze czyśćcowe. To
            > bardzo ważne. Dzięki Waszym modliwtwom dusze te pójda do Nieba.

            Demagogia. Proszę cię, to nie jest miejsce na twoje subiektywne
            osobiste wyznanie wiary. Możesz pozwolić innym, na przykład mnie, na
            ich sposób widzenia przyszłego zycia??? Sorry, ale wieje mi to
            radiem maryja.
        • ariana1 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.03.09, 18:54
          kasiaadasia22 napisała:

          > Myślimy może czasem, że nie musiał stwarzać świata, wtedy nie było
          > by cierpienia. A On nam przygotował NIEBO, miejsce szczęścia
          > wiecznego, dla nas. Bóg nam przygotował NIEBO, i On nam daje życie
          > abyśmy mogli życiem swoim zasłużyć na nie. Może niektórzy myślą,
          tak
          > jak ja niegdyś: " skoro Bóg jest Wszechmogący to niech zniszczy
          > grzech, wtedy nie było by śmierci. Nikt by nie grzeszył i nie było
          > by piekła. to najprostsze rozwiązanie...przecież Bój jest
          > Wszechmogący". Teraz wiem, jak to jest z tym grzechem. Tak jak na
          > początku poprzedniego postu tłumaczyłam kim jest Bóg, to teraz
          > powiem kim jest diabeł. To istota zła ( to mało powiedziane)
          Złożona
          > z samego zła, więc nie posiadająca ani odrobiny dobra w sobie. I
          tak
          > jak Bogu należy się dobro tak diabłu należy się zło, więc wiadomo-
          > grzech. DLATEGO Bóg nie może zniszczyć grzechu, bo grzech należy
          do
          > diabła. A skoro my mamy grzech, to mamy coś co należy do diabła. I
          > niestety trzeba mu to oddać. Inaczej: jeśli nie oddamy mu jego
          > własności to zrobi to tak jak komornik :) ZAINKASUJE NAS sobie
          > (nasze dusze) bo mu się należą...bo są brudne grzechem, jego
          > własnością. Więc jak temu diabłu oddać grzech? My nie możemy. Nie
          > mamy takiej możliwości. Więc co zrobić? Wiecie? ....Wyspowiadać
          się.
          > Poprzez spowiedź przekazujemy nasze grzechy. ALE NIE DIABŁU, bo
          > tego, jak juz wczesniej mówiłam nie możemy zrobić. Oddajemy nasze
          > grzechy Panu Jezusowi i On za nas płaci. Płaci za nas rachunek,
          jaki
          > wystawił nam diabeł. A jak płaci? Poprzez Święty Krzyż. To jest
          sens
          > Krzyża i Cierpienia Pana Jezusa. Pan Jezus cierpiał za nasze
          grzechy
          > żebyśmy my nie byli potępieni. Bo tylko dzieki Męce Pana Jezusa
          > możemy zanieść podczas spowiedzi grzechy Panu i pozwolić by za nas
          > zapłacił cierpieniem. Przekazujemy Mu rachunek jaki dostajemy od
          > diabła za nasze grzechy. I Pan Jezus za nas płaci cierpieniem. Za
          > każdym razem jak grzeszymy to On cierpi, wbijamy mu gwóźdź w Jego
          > Święte ręcę. A Pan jeszcze nam mówi: Przyjdź do mnie, oddaj mi
          swoje
          > grzechy, ja za nie zapłące żebyś mógł mieć "czyste konto" i
          cieszyć
          > się kiedyś w Niebie. SPOWIEDŹ, jedyny ratunek dla nas. Inaczej
          > diabeł trzyma nad nami swoje brudne łapska i ma do nas prawo. A
          > jeśli ma do nas prawo to Bóg nie może nas uwolnić od diabła. tylko
          > spowiedż i cierpienie uwalnia nas od niewoli diabła.


          Jezus Chrystu cierpiał za nas tylko jeden raz i tylko jeden raz
          oddał za nas swoje życie. Więc jest osobistym Zbawicielem każdego z
          nas. Ale tylko ci, co w to wierzą, mają zmazane swoje grzechy:
          przeszłe, obecne i te co jeszcze popełnią.
      • ariana1 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.03.09, 19:00
        kasiaadasia22 napisała:
        to nic w porównaniu z ciepieniami jakie cierpią dusze w czyśćcu.
        > Dusze, które nie miały okazji cierpiec na ziemi za swoje grzechy.
        To
        > OGROMNE cierpienie. Nasze cierpienie na ziemi to pokuta,
        > zadośćuczyniene za nasze grzechy. Pan Bóg jest miłosierny bo
        pozwala
        > nam niejednokrotnie ciepieć na ziemi. ON wie, że to jest dla nas
        > lepsze niż cierpienia w czyścu lub potępienie na wieki. Stara sie
        > abyśmy nie byli potępieni, abyśmy mieli okazje odpokutować za
        > grzechy tu, na tym świecie bo cierpienia czyśćcowe są strasznymi
        > mękami.

        A skąd ty to wiesz??????
        • kasiaadasia22 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.03.09, 20:36
          Wierzę. Nie jest żadnym trudem uwierzyć w coś co ma naukowe podstawy
          czy widziało się na własne oczy. Moja (bądź też Twoja) religia mówi
          wyraźnie: "Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli". I jeśli
          zalatuje to "Radiem Maryja" to co? Jeśli jest to ta sama wiara to
          moje słowe i te w audycji będA mówić o tym samym. Poza tym nie
          słucham Radia Maryja bo zwyczajnie nie mam czasu, czasem przy okazji
          robiąc obiad modlę się razem ze słuchaczami. To wszystko o czym
          pisałam to lata (mam 25)poszukiwania prawdy, zarówno w czasach
          szczęśliwych czy też nie. W kościele, w modlitwie i literaturze. To
          skłania do przemyśleń. Bóg pozwolił mi przejrzeć na oczy bo tego
          chciałam i ciągle Go szukałam.

          > Proszę cię, to nie jest miejsce na twoje subiektywne
          osobiste wyznanie wiary
          Jeśli to nie jest miejsce wyznania czy to wiary czy innych idei to
          nie wiem dlaczego wszyscy na forum dzielą się swoimi uczuciami. Poza
          tym nigdy nie napisałabym czegoś co wykracza poza naukę Kościoła,
          zwyczajnie bym się bała. Nie można od tak sobie mącić ludziom w
          umysłach. Nie chce tego. Odpowiadałam na pytanie Abby74
          cyt: "wytłumaczcie mi Boga" i do tego dążyłam.
          Dlaczego osądzasz mnie? Inni też "wyznają" tutaj swoją religię i
          sposób postrzegania świata

          > Jezus Chrystu cierpiał za nas tylko jeden raz i tylko jeden raz
          oddał za nas swoje życie. Więc jest osobistym Zbawicielem każdego z
          nas.
          Nie, nie cierpiał jeden raz. Bo teraz także cierpi widząc grzechy
          tego świata. Skąd wiesz, które cierpienie jest większe? Swoim
          cierpieniem nawet teraz wybawawia nas.
          Uważasz, że ten raz to za mało?

          > Ale tylko Ci co wierzą mają zmazane swoje grzechy.
          Ile na świecie jest państw, gdzie nie ma Chrześcijaństwa?
          Katolicyzmu, gdzie nie znają Jezusa? Pan nie pozwoliłby aby tak
          wiele dusz się potępiło. I choć nie mam pojęcia jak temu zapobiega
          to ufam, że ma swój sposób:)

          Nie musisz w to wszystko wierzyć ale mam pytanie: Skąd wiesz, ze tak
          nie jest?
          • ariana1 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.03.09, 22:01
            Odpowiem na twoje ostatnie pytanie w ten sposób: wskaż mi miejsce w
            biblii, w którym jest mowa o duszach, które męczą się w czyśćcu? O
            tym, że proszą nas o modlitwę oraz o tym, że zmarli ukazują się nam
            za pozwoleniem Marii. A jak chcesz dobitnej odpowiedzi, to ci
            odpowiadam: bo nie ma tego w biblii, więc nie wierzę, że tak jest.
            Ty wierzysz ludziom, przepraszam nauce kościoła, a ja wierzę samemu
            Bogu, a dokładniej temu, co wyczytam SAMA w biblii a nie w to, co mi
            ksiądz z ambony przeczyta.
            • awanturka Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.12.09, 11:52
              A kto ustalił kanon biblijny - kto zadecydował które księgi uznać za natchnione jeżeli nie sam kościół?

              kanon biblijny ustalono ostatecznie w 397 roku na synodzi kartagińskim i taki obowiązuje do dzisiaj i takiego trzymają się chrześcijanie niezależnie od wyznania do dzisiaj.

          • ariana1 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.03.09, 22:38
            kasiaadasia22 napisała:

            > Wierzę. Nie jest żadnym trudem uwierzyć w coś co ma naukowe
            podstawy
            > czy widziało się na własne oczy. Moja (bądź też Twoja) religia
            mówi
            > wyraźnie: "Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli". I
            jeśli
            > zalatuje to "Radiem Maryja" to co? Jeśli jest to ta sama wiara to
            > moje słowe i te w audycji będA mówić o tym samym. Poza tym nie
            > słucham Radia Maryja bo zwyczajnie nie mam czasu, czasem przy
            okazji
            > robiąc obiad modlę się razem ze słuchaczami. To wszystko o czym
            > pisałam to lata (mam 25)poszukiwania prawdy, zarówno w czasach
            > szczęśliwych czy też nie. W kościele, w modlitwie i literaturze.
            To
            > skłania do przemyśleń. Bóg pozwolił mi przejrzeć na oczy bo tego
            > chciałam i ciągle Go szukałam.
            >
            > > Proszę cię, to nie jest miejsce na twoje subiektywne
            > osobiste wyznanie wiary
            > Jeśli to nie jest miejsce wyznania czy to wiary czy innych idei to
            > nie wiem dlaczego wszyscy na forum dzielą się swoimi uczuciami.

            Owszem, dzielą się uczuciami. Ale ty nie dzielisz się uczuciami,
            tylko przekazujesz kazania kościelne, które na dodatek nie mają
            potwierdzenia na piśmie (czyt. w biblii). Przynajmniej nie wszystkie.


            Poza
            > tym nigdy nie napisałabym czegoś co wykracza poza naukę Kościoła,
            > zwyczajnie bym się bała. Nie można od tak sobie mącić ludziom w
            > umysłach. Nie chce tego.

            Inni też "wyznają" tutaj swoją religię i
            > sposób postrzegania świata

            Nie wyznają swoich religii, ja też tego dotychczas nie robiłam.
            Dzielimy się swoimi odczuciami w chwili śmierci bliskiej osoby. A ty
            próbujesz wmawiać nam dziwne rzeczy, z którymi ja akurat się nie
            zgadzam. W dodatku robisz to w sposób namolny. Twoja "prośba" jest
            dla mnie nie do przyjęcia. Dlaczego prosisz nas o porzucenie płaczu,
            kwiatów, lampek na grobie, w imię modlitwy za zmałego? Nie podoba mi
            się to i nie mam zamiaru tego przemilczeć.




            > > Jezus Chrystu cierpiał za nas tylko jeden raz i tylko jeden raz
            > oddał za nas swoje życie. Więc jest osobistym Zbawicielem każdego
            z
            > nas.
            > Nie, nie cierpiał jeden raz. Bo teraz także cierpi widząc grzechy
            > tego świata. Skąd wiesz, które cierpienie jest większe? Swoim
            > cierpieniem nawet teraz wybawawia nas.
            > Uważasz, że ten raz to za mało?

            To chyba ty tak uważasz, że za mało, skoro twierdzisz, że nadal
            cierpi i na dodatek wybawia nas jeszcze teraz swoim cierpieniem. Ja
            jestem JUŻ wybawiona, bo Jezus umarł tylko jeden raz za mnie. I ten
            jeden raz wystarczy.Nie musi umierać na każdej mszy kilka razy
            dziennie.

            > > Ale tylko Ci co wierzą mają zmazane swoje grzechy.
            > Ile na świecie jest państw, gdzie nie ma Chrześcijaństwa?
            > Katolicyzmu, gdzie nie znają Jezusa?

            Czyli co? Tylko katolicy mogą poznać Jezusa? Protestanci ani
            prawosławni już nie są pełnowartościowymi chrześcijanami?
            Tolerancja....
            Nie chce mi się z tobą polemizować. Nie mam na to czasu ani ochoty
            ani nastroju. Poza tym to nie miejsce na takie dyskusje. Powiem ci
            tylko, że jestem jednak trochę starsza od ciebie i poznałam trochę
            więcej życia (i prawdy). Nie będę się licytować, która ma więcej tej
            prawdy. Proszę cię tylko o jedno: więcej tolerancji dla innej wiary
            i wiecej taktu dla osób, które straciły kogoś najbliższego a NIE SĄ
            katolikami. Nie wszystkim, jak widzisz, pomaga twoja "Prośba".
            • kasiaadasia22 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 13.03.09, 10:10
              Cyt post Abby74: "...Wytlumaczcie mi BOGA, jaka
              w nim dobroc gdy zabiera nam ukochanych? Gdzie w nim milosc, gdy
              pozwala nam tak cierpiec? Jaki jest JEGO plan? Jak mozecie KOGOS
              kochac, kto dostarcza wam takich cierpien? moze mi to ktos
              wytlumaczyc???..."
              Czy nie odpowiadałam na te pytania w swoim poście?

              Cytuje inny post : "...Ja już teraz nie interpretuję śmierci ojca
              jako cierpienia, bo jest
              przecież u Niego, a przebywanie z Bogiem to największe szczęście dla
              nas
              śmiertelnych, więc jak ja prosty człowiek mogę być na Boga zła jeśli
              On
              dostarcza moim zmarłym największego szczęścia jakiego tutaj przy
              największych
              chęciach wszystkich ludzi nie byli, nie są i nie będą w stanie
              doświadczyć.
              Śmierć to tylko przejście do innego świata. Każdy tam pójdzie, a to
              jaki ten
              świat dla nas będzie zależy od tego jacy my będziemy tutaj. Nie
              narzucam ci
              niczego to jest moje
              rozumowanie..."
              A moje rozumowanie jest takie samo! Jaką widzisz różnice?


              Twoje słowa:
              >Ale ty nie dzielisz się uczuciami,
              > tylko przekazujesz kazania kościelne, które na dodatek nie mają
              > potwierdzenia na piśmie (czyt. w biblii). Przynajmniej nie
              wszystkie.

              A wszystko musi być napisane? Poza tym Biblia to nie podręcznik! I
              nie wszystko jest zrozumiałe dla ludzi i nie jest takie proste w
              interpretacji.

              Kolejne Twoje słowa:
              "..W dodatku robisz to w sposób namolny. Twoja "prośba" jest
              > dla mnie nie do przyjęcia. Dlaczego prosisz nas o porzucenie
              płaczu,
              > kwiatów, lampek na grobie, w imię modlitwy za zmałego? Nie podoba
              mi
              > się to i nie mam zamiaru tego przemilczeć..."

              I bardzo dobrze, trzeba rozmawiać. Jestem katoliczką i jeśli są na
              tym forum inni wyznający tę samą wiarę co ja to moja prośba raczej
              im nie zaszkodziła. Może nie każdy z nich zna moc modlitwy. Nie
              rozumiesz, że chciałam pomóc? Czy taką wielką krzywdę Ci zrobiłam?
              Gdybym napisała czcijcie budde i składajcie mu ofiary bo to pomoże
              zmarłym to jestem pewna, że nie odpisałabyś na mój post "prośba".
              Jeśli piszę, że
              " ...Nie wieńce, nie rozpacz,
              nie kwiaty ale modlitwa. To jest ich " koło ratunkowe" najlepszy
              prezent jakii możecie im dać..." to już jest nie w porządku, tak?
              Jeśli forum jest dla wszystkich to każdy moze napisać co chce, Nie
              ważne czy wierzący czy nie, czy czarny czy biały czy młody czy
              stary. Dzielimy się swoimi opiniami. Zdecydujecie się ludzie na coś.
              Jeśli nie chcece kogoś na forum to napiszcie : "Zakaz wypowiedzi
              katolików" i będzie ok. Jeśli kotś pisze, że od Boga się oddala, że
              nie umie się modlić.. to jest do przyjecia jesli ja piszę, że trzeba
              się modlić to tego już nie możesz znieść. Jaka w tym logika.
              Musisz być bardziej tolerancyjna.


              > Dlaczego prosisz nas o porzucenie płaczu,
              > kwiatów, lampek na grobie, w imię modlitwy za zmałego

              Czy ja prosiłam o cokolwiek takiego? Mówiłam, że to nie pomaga
              zmarłym bo niby w jaki sposób? Nie kazałam nikomu ani zapomnieć ani
              nie przychodzić na grób. Czytaj ze zrozumieniem.

              Twoja wypowiedź: "To chyba ty tak uważasz, że za mało, skoro
              twierdzisz, że nadal
              > cierpi i na dodatek wybawia nas jeszcze teraz swoim cierpieniem.
              Ja
              > jestem JUŻ wybawiona, bo Jezus umarł tylko jeden raz za mnie. I
              ten
              > jeden raz wystarczy.Nie musi umierać na każdej mszy kilka razy
              > dziennie.
              Oczywiście , ze nie umiera. Cierpi bo poświęcił Swoje zycie za nas a
              my się od niego odwracamy. Boli go nasz grzech. Jeszcze raz proszę
              czytaj ze zrozumieniem.
              Piszesz dalej:
              Powiem ci tylko, że jestem jednak trochę starsza od ciebie i
              poznałam trochę
              > więcej życia (i prawdy).

              Więc jaka według Ciebie jest prawda? Jeśli jesteś katoliczką to
              powinna być taka sama jak moja. Jeśli nie jestes to odpowiedz na
              pytanie otwierające to forum. Skoro znasz prawdę to napisz jaki plan
              ma wobec nas Bóg, dlaczego pozwala na cierpienie. Po prostu
              odpowiedz na pytania Abby74

              > Ale tylko Ci co wierzą mają zmazane swoje grzechy.
              To są Twoje słowa. Nie moje. Napisałaś je w poście wysłanym 12 o
              godz 18.54.
              Ja Ci na nie odpisałam 12 o 20.36 tak:
              Ile na świecie jest państw, gdzie nie ma Chrześcijaństwa?
              Katolicyzmu, gdzie nie znają Jezusa? Pan nie pozwoliłby aby tak
              wiele dusz się potępiło. I choć nie mam pojęcia jak temu zapobiega
              to ufam, że ma swój sposób:)

              Sama się gubisz i nie wiesz w co wierzysz i co uznajesz za prawdę.
              Więc prosze Cie jeszcze raz, odpowiedz na pytania Abby74. Ciągle
              mnie krytykujesz wiec chce znać Twoje zdanie na ten temat.
              Pozdrawiam cieplutko i zaznaczam, że nie chciałam nikogo urazić i
              nie piszę na tym forum aby komukolwiek sprawić przykrość
      • bezprzerwy Re: wytlumaczcie mi BOGA... 29.04.09, 10:33
        Absolutnie zgadzam sie z nefrip.

        Jak widze szalejacych na drogach kierowcow (szczegolnie malolatow)
        to dreszcze ze strachu mnie przechodza i zastanawiam sie jak dlugo
        bedzie trwala ich bezmyslnosc...
        O dziwo, nigdy nie widuje za kierownica Boga, z reguly sa to mlodzi
        mezczyzni, ktorzy za wszelka cene probuja udowodnic otoczeniu swoja
        nieodpowiedzialnosc i glupote.
        Potem zal tylko placzacych matek, zon, dzieci....
        Nie miejmy O wszystko pretensji do Boga
        • pam_71 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 04.05.09, 15:23
          A ja sobie myślę ... że Pan B. nas po prostu olał ... nie
          spełnilismy jego oczekiwań więc zabrałm się za inną robotę ... a my
          martwmy sie sami ... ;-( I niech mi Teść wybaczy moje poglądy ... bo
          był osobą mocno wierzącą (co w Nim podziwiałam i podziwiam do
          teraz) ... i jeszcze długo nie pojmę dlaczego zachorował, cierpiał i
          umarł ... nie rozumiem.
            • pam_71 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 06.05.09, 10:40
              To wszystko zależy z której strony sie patrzy ;-) Zbyt wiele na
              naszym padole niesprawiedliwości, zła i cierpienia. Cierpienie -
              które absolutnie nic nie wnosi ... Jakoś trudno mi uwierzyc, że
              Dobry Bóg pozwala na to wszystko ;-/
              Nie jestem jednak na tyle odważna, zeby stwierdzić że TAM nic nie
              ma ... byłaby to dla Nas - ludzi straszna perspektywa ;-)
              Ostatnio doszłam do wniosku, że nie tyle "nie wierze w istnienie
              Boga" jako siły sprawczej naszego życia, ale nie wierzę w
              interpretację tej siły przez nasz Polski KK ... zbyt wiele tu
              ludzkiego pozerstwa i ułomności. Na zasadzie bo tak trzeba, tak
              wypada ;-) Ja muszę to "coś czuć" ....
              Dodatkowo patrząc w jaki sposób Religia katolicka jest wykładana w
              szkole (bez cienia tolerancji dla innych wyznań ... ) ...
              Pozdro
              Pam niepokorna i ciągle wątpiąca ...


              • kasiaadasia22 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 08.05.09, 15:14
                Nie jestem nawiedzoną katoliczką, tylko gorliwą katoliczką. Nie
                podoba mi się określenie nawiedzona. Nie jestem zła na Was sie że w
                ten sposób myslicie o KK - bo KK przeżywa kryzys i wielu jest w
                kościele jego przeciwników ale czy inne wyznania nie maja problemów?
                Czy ich wierni nie wyrzekają się wiary, czy kapłani są idealni czy
                wszyscy uczęszczaja na spotkania i gorliwie sie modlą do swoich
                Bogów?. Ale jak możecie Boga obwiniac


                Nie widzą Ciebie moje oczy
                Nie słyszą Ciebie moje uszy
                lecz Jesteś Światłem w mej pomroczy
                i Jesteś Śpiewem mojej duszy
                • kasiaadasia22 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 08.05.09, 15:25
                  skoro dał wolną wole ludziom to jak może ingerować? To tak jakbyś
                  kazał komuś wybrać co zechce a ktoś inny by Cie obwiniał o ten wybór.
                  Bez sensu! UWAGA: DALSZA CZĘŚĆ DLA KATOLIKÓW: Nie dziwię się Wam, ze
                  się buntujecie skoro nie znacie podsawowych prawd religii i jeszcze
                  macie pretensje o to i tamto a nie chcecie zrozumieć pewnych rzeczy -
                  Nawet ich nie szukacie, nie modlicie sie ! Jak możecie wiedzieć,
                  pytacie i pytacie dlaczego jest tak a nie inaczej a odpowiedzi
                  szukacie nie tam gdzie trzeba!
              • wiesia140 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 08.05.09, 15:55
                Ja też jestem katoliczką i czuję to coś. Myślę, że się nie da chodzić do
                kościoła dla ludzi,bo wtedy to co robi się w kościele nie ma sensu. Co do
                wykładania religii, ludzie się na to zgadzają, nie słyszałam , żeby w szkołach
                były jakieś masowe protesty rodziców. Ja lubiłam religię, ksiądz ciekawie ją
                prowadził, poza tym w klasie była zdeklarowana ateistką, która wchodziła z nim
                często w spory teologiczne. Były to dyskusję naprawdę wysokich lotów, wiele
                można było się nauczyć słuchając... .
                • pam_71 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.05.09, 12:36
                  Wiesiu ... "ludzie się na to zgadzają", bo w zasadzie w szkole nie
                  ma sensownej alternatywy dla lekcji Raligii. Szczegolnie w młodszych
                  klasach .. nie wiem jak jest wyżej - miała być Etyka ale na czym
                  stanęło ?! W zasadzie na Raligie nie chodzą dzieci z rodzin o innych
                  wyznaniach. Cała masa "niezdecydowanych" (czy inaczej Wielkanocnych
                  Katolików) rodziców posyła Maluchy dla świętego spokoju(Babci,
                  Cioci, Współmałzonka czy sąsiadów ;-)).
                  Ja za dzieciaka biegałam ne lekcje Religii do Kościoła( to były
                  jeszcze socjalistyczne czasy). Mieliśmy bardzo charyzmatycznego
                  Katechetę i wtedy dużo mi to dawało (taka moja prywatna forma
                  nastoletniego buntu w stosunku do ateistycznych poglądów moich
                  Rodziców ;-)). Potem dorosłam ... i spostrzegłam,że Świat nie jest
                  czarno-biały ... że ma całą gamę szarości ;-)
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Pam

    • wchodzacawswiatsocjologii Re: wytlumaczcie mi BOGA... 08.05.09, 01:32
      Taki już jest ten świat..
      Każdego indywidualna sprawa czy wierzy czy nie wierzy
      Ja wierze w część. Jeśli nie chcesz nie módl się, nie wierz..
      Jak czytam to gadanie.. "umiera zeby zrobić miejsce nowemu człowiekowi"
      sratatata. Jak umiera mi ktoś bliski, akurat zazwyczaj osobę cierpiącą nie
      iteresuje ze nowy człowiek sie rodzi zamiast ojca czy matki. Tak jest na
      świecie, śmierć też ze sobą niesie coś pozytwnego.....
    • karnivora Re: wytlumaczcie mi BOGA... 30.05.09, 21:18
      Też wyrzekłam sie szatana. Spoko- prawie
      Ze wzgledu jak łaska rozumu sie dobiła
      karkołomnre ale wykonalne / bo proces i wysiłkowe
      nieraz Jazda pobandzie.
      Ale qde
      DZIAŁA NA MAXA>> b.warto
      nawet jak kicha za 1szytm podejsciem
      zresztą mało komu grant ze odrazu /ale Itak warto
    • randolf7 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 28.09.09, 23:46
      Zrozumiec Boga???.Nie mamy pojecia jak zrozumiec rodzine,przyjaciol
      ale......
      Ktos bardzo sie uzalal ze odeszla mu bliska osoba.Byl nia Jozef.S
      inni rozpaczali kiedy (zaginal) Adolf.
      Moj tato odszedl w tym roku.Ale czy wszyscy sa tacy dobrzy
      kochani,ect.Czy bedzie sprawiedliwe jak beda odchodzic jedynie
      barbarzyncy,zlodzieje,ect,ect? a "dobrzy" beda zyli xxxx dluzej?.
      Jestesmy w ciekawych czasach i wlasnie przypomina mi sie jedno
      stwierdzenie.To beda czasy w ktorych zywi beda zazdroscic umarlym.
      Jakas babcia umarla 28 sierpnia 39,ale reszta wyladowala w obozie...
      To nie jest takie proste.
      Kochaj wiec ludzi tak jakby mieli jutro odejsc,a przyrode tak jakbys
      miala Ty jutro odejsc.Zyj miloscia bo jedynie ta przertwa to pieklo
      Czy jestes pewna ze Twoja mama nie jest szczesliwa???.Ty jestes
      zrozpatrzona owszem,ale tam jest jedynie zle jak sie na to ciezko
      pracuje.Wiekszosc osob ktore przezyly smierc kliniczna NIE chcialy
      wrocic do zycia.
      kiedy napiszesz na maila randolf@mini-ster.com dam Ci calkiem
      ciekawe materialy,ktore pomoga Ci zrozumiec o co w ...tym chodzi.
      • wiesia140 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 29.09.09, 10:27
        boga sie nie da zrozumiec do końca, można próbować
        zrozumieć jakąs malutka bardzo malutką cząstkę , a i to
        nigdy nie jest pewnedo końca. Ja ciągle szukam odpowiedzi
        na jedno pytanie odpowiedzieć niestety.
    • jagaw62 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 24.10.09, 20:24
      abby,
      Boga nie da się wytłumaczyć, zresztą nie ma sensu tłumaczenie i
      racjonalizowanie czegoś co jest niewytłumaczalne. Nawet teologia nie
      zajmuje się wytłumaczeniem Boga a jego poszukiwaniem.

      Co do modlitwy.
      Przeczytałem kiedyś takie madre zdanie: "Modlitwa nie ma zmieniać
      zamiarów Boga, modlitwa ma zmieniac nas samych" Wydaje mi się być to
      odpowiedzią.
      Siła do modlitwy bierze się.............. z modlitwy. Czasem bardzo
      trudno się do niej zabrać (celowo nie piszę "zmusić" bo zmuszanie
      się do modlitwy jak zresztą do czegokolwiek nie ma sensu i jest
      niezdrowe)ale jest faktem że przynosi ukojenie. Modlitwa nie wymaga
      nawet słów, powiem więcej nie w ilości słów tkwi siła modlitwy,
      tylko w jej "jakości". Modlitwa to nic innego jak głęboka medytacja,
      wniknięcie do siebie samego i zanurzenie sie we własnej duszy. W
      takim miejscu w naszym wnętrzu gdzie można poczuć się bezpiecznym.
      Każdy ma takie swoje ciche, spokojne wewnętrzne źródełko z którego
      czerpie moc do trwania. Nie bez przyczyny E. Kubler-Ross napisła:
      "Umieranie jest łatwe, to zycie jest trudne"
      Reszta Twoich pytań pozostanie bez odpowiedzi, bo dotyka TAJEMNICY.
      Przyzwyczajeni jesteśmy do racjonalizmu, wszystko chcemy wytłumaczyć
      i zrozumieć. Pytanie czy warto? Jak odkryjemy wszystkie tajemnice to
      co nam pozostanie? Nie obawiasz się że życie bez tajemnicy może nie
      mieć sensu i pozbawić nadziei?
    • jagaw62 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 24.10.09, 22:12
      Myślę, że trochę rozjaśniłaby Ci książka Anselma Grüna "Życie ze
      śmierci". Polecam też "Każdy ma swego anioła" i "Bóg w mojej
      historii życia" tego samego autora. AG jest niemieckim benedyktynem,
      terapeutą i duchowym kierownikiem. Pisze przejrzyście i "po ludzku".
    • awanturka Re: wytlumaczcie mi BOGA... 31.12.09, 12:09
      Ja tak ogólnie uwag kilka do wypowiedzi w tym wątku.

      Dziwię się, że dla wielu ludzi wiara to położenie uszu po sobie i powtarzanie w kółko "bądź wola Twoja" (nie uważam, że to jest zbędne wle to nie jedyna dopuszczalna postawa wobec Boga!).

      Jeżeli Boga traktuje się osobowo i poważnie to normalne jest, żeby się z nim kłócić, targować, oskarżać nawet, krzyczeć, że się nie rozumie, dlaczego tak...

      Czy uważacie, że normalne są relacje rodzic - dziecko, w których dziecko nieustanie powtarza - tatusiu, ty wiesz, lepiej, tatusiu, niech będzie jak chcesz, tatusiu, zrobię tak jak karzesz, tatusiu wierzę, że masz rację, choć nic z tego nie rozumiem itd - i nigdy się nie zezłości, nie zbuntuje, nie zaprotestuje, nie będzie się czuło przez rodzica skrzywdzone???

      Przecież Bóg jest Ojcem i mamy prawo do postawy buntu, do oskarżania go, to zupełnie normalne! W Starym testamencie mnóstwo jest miejsc, w których ludzie bardzo bliscy Bogu się z nim kłocili, targowali, zarzucali mu, że o nich zapomniał! oczywiście by też postawy totalnego zaufania i uległości wobec woli Bożej)

      Jezus też zadawał pytanie w którym pobrzmiewała nuta oskarżenia "Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił".

    • maka336 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 06.03.10, 21:33
      JA MAM TAKIE SAME WĄTPLIWOŚCI, PRAWIE IDENTYCZNE PYTANIA. POWIEDZIAŁABYM CI COŚ, ALE PEWNIE BY MNIE ZBESZTANO.MY Z CÓRUNIĄ MIAŁYŚMY TYLKO MOJĄ MAMĘ,59 L.,BYŁA NAM BARDZO POTRZEBNA. JESTEŚMY ZUPEŁNIE SAME, WSZYSCY NAS OPUŚCILI. NIE MAM JUŻ ŁEZ. TAK UFAŁAM PANU BOGU, A ON ZAWIÓDŁ MNIE KILKA RAZY. CZUJĘ SIĘ JAK ZABAWKA W JEGO RĘKACH I MOJA MIŁOŚĆ DO BOGA, ZAMIENIŁA SIĘ TYLKO W STRACH PRZED NIM I JEGO GNIEWEM. WIARA JEST MI POTRZEBNA, TAK JAK MOJEJ CÓRUNI BYŁA POTRZEBNA UKOCHANA BABUNIA!!! NIE MOGĘ SIĘ MODLIĆ, TAK JAK TY! CZĘSTO ODMAWIAŁAM RÓŻANIEC, TERAZ JEST TYLKO GŁĘBOKA RANA I PUSTKA, SAMOTNOŚĆ I ŁZY, PRZERAŻENIE I ROZPACZ!!!
    • liwabu Re: wytlumaczcie mi BOGA... 12.01.11, 14:08
      siła nie bierze sie tak w jednym dniu. Na nia , jak i na wszystko trzeba zapracować albo... czekać na cuda. One "zdarzaja" się. To powinno Cię, mimo wszystko wzmocnić i troszke zrozumieć.
      www.eioba.pl/a136764/ku_przestrodze_zwierzenia_list_samob_jcy_cz_1
      www.eioba.pl/a137339/ku_przestrodze_zwierzenia_list_samob_jcy_cz_2
    • drx Re: wytlumaczcie mi BOGA... 17.03.11, 21:18
      Bóg jest cierpieniem.
      Bóg jest nędzą.
      Skrwawionym, zniszczonym Chrystusem,
      strzępem ubiczowanego ciała, które zdychając na krzyżu szepcze: Odpuść im, bo nie wiedzą co czynią.

      Tym jest Bóg...
    • tlenek-gipsu Re: wytlumaczcie mi BOGA... 27.06.11, 14:00
      wiesia140 napisała:

      > Abby wytłumaczę ci to tak jak ja to rozumiem. Ludzie umierają, bo muszą zrobić
      > miejsce następnym, którzy mają tutaj coś do zrobienia. Rodzącemu się dziecku
      > musi ktos zrobić miejsce, a że to są nasi bliscy tak bywa.

      Co za bzdura!
      Ludzkość, od kiedy powstał homo sapiens, rozmnaża się w postępie niemal geometrycznym. Z czego wynika, że miejsca jest jeszcze spory zapas, nie trzeba wyprowadzać się z mrowiska do krainy wiecznych łowów z powodu przeludnienia.


      > Każdy rodzi się z
      > konkretnym zadaniem i jeśli je wykona to odchodzi, po to, żeby zrobić miejsce
      > następnemu.

      Domyślam się, że Forumowiczka Wiesia należy do jakiegoś kościoła chrześcijańskiego. Pewnie nie znam ich wszystkich, ale ta idea z "konkretnym zadaniem" to chyba raczej osobisty wymysł koleżanki?

    • tlenek-gipsu Re: wytlumaczcie mi BOGA... 27.06.11, 14:09
      wiesia140 napisała:

      > Zna ktoś z was jakiegoś w miarę sensownego teologa lub filozofa, bo mam mnóstwo
      > pytań dotyczących istnienia i nie umiem znaleźć na nie odpowiedzi /.../

      Wiesiu, przepraszam za brutalność mojego poprzedniego wpisu.
      Filozofa Ci nie doradzę, bo filozofów można znaleźć na każdą okoliczność. Są jak towar w centrum handlowym: od tandety po najwyższy stopień wysublimowania, zależnie od potrzeb (czytaj: możliwości percepcji odbiorcy).

      Za to myślę że bardzo by Ci pomógł dobry psycholog.
      Nie wiem gdzie mieszkasz i jaki masz dostęp do takiego specjalisty.
      Za darmo można się do nich dostać w Poradni Zdrowia Psychicznego i w dodatku nie potrzeba skierowania. Idziesz i się zapisujesz.
      Niektórzy z psychologów są bardzo mądrzy.
    • ania.de2 Re: wytlumaczcie mi BOGA... 02.06.12, 23:00
      Pół roku temu zmarł mój tatus. Tak samo jak Ty nie rozumiałam Boga, obwiniałam go za to co zrobił. Byłam na niego bardzo zła i nawet mowilam mu ze go nienawidze. Bardzo tesknie za tata i ta śmierc była okropna nie tylko dla mnie ale i dla całej rodziny bardzo nam go brakuje. W najgorszych chwilach zwątpienia znalazłam na jakims forum maila do ksiedza. Napisalam do niego wszytsko co czulam i on mi uswiadomil ze jezeli Bóg by nie istnial i by mimo wszytsko nas nie kochal to moj tato by nie żyl teraz tam w niebie. A on żyje bo czuje jego obecnosc. I tylko tak naprawde ta mysl ze kiedys sie z tatem spotkam tam w niebie pozwala mi wierzyc w Boga. Chociaz mimo wszytsko i tak go nie rozumie dlaczego to zrobil.... Ale musimy po prostu jakos to przyjac.
      • twoj_aniol_stroz Re: wytlumaczcie mi BOGA... 09.06.12, 22:59
        To ja jeszcze dodam, że ten świat, na którym żyjemy nie jest najlepszą opcją, która nas czeka. Tata już nie cierpi, jemu jest dobrze, to Ty cierpisz, tęsknisz, bo kochasz tatę. I to jest naturalne, ale powolutku oprócz bólu będzie się pojawiało więcej ciepłych uczuć, powoli ta tęsknota teraz bardzo silna będzie zmieniała się we wspomnienie i czekanie. I kiedyś faktycznie go spotkasz i wtedy zrozumiesz, że tu na ziemi było Wam dobrze, ale tam jest znacznie lepiej :)
    • lavreth Re: wytlumaczcie mi BOGA... 09.06.12, 14:29
      Taaa...
      A siwy staruszek siedzi na chmurce kiwając głową z zadowolenia i drapiąc się w brodę.

      Wytłumaczcie mi BOGA...
      Tego samego BOGA, który grzeszy przeciwko swoim własnym przykazaniom. Który ulega pokusom i słabościom. Który jest tak bardzo nielogiczny.

      BOGA, który sam o sobie mówi "Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą." (Księga Wyjścia 20, 5). (zazdrość - jeden z siedmiu grzechów głównych!!)
      A poza tym, czyż to nie jest czystej wody grzech PYCHY?
      Do tego, mszczenie się na dzieciach za przewinienia ich rodziców brzmi mniej więcej tak sensownie i logicznie, jak wypominanie Donaldowatemu, że miał dziadka w Wehrmachcie.

      A GNIEW? Kolejny Grzech Główny popełniany przez NIESKAZITELNEGO BOOOOGA, który tylekroć daje się ponieść emocjom i sprawia ludziom cierpienie.

      Wytłumaczcie mi BOGA, który podobno tak kocha ludzi a krzywdzi ich? Skazuje ich na tyle cierpienia i biernie się przygląda, kiedy dzieje się im krzywda, kiedy łamią JEGO prawo, za którego złamanie ponoć grozi tak okrutna kara jak wieczność w Piekle. Czyż więc BOGU wszystko jedno, dokąd JEGO stworki pójdą po śmierci?

      i tak można wymieniać i wymieniać do znudzenia...
      wytłumaczcie mi BOGA
      • twoj_aniol_stroz Re: wytlumaczcie mi BOGA... 09.06.12, 23:18
        Hm, a jeśli odwrócimy kolejność? Jeśli przykazania potraktujemy nie jako groźbę, ale ostrzeżenie przed grzechem, który sprowadza na człowieka określone problemy? Z grzechem jest trochę jak z chorobą genetyczną. On się dziedziczy. Wyobraź sobie taką sytuację: żyjesz z kradzieży. Kradniesz, bo lubisz dreszczyk emocji, bo szybciej zdobywasz dobra luksusowe itd. Masz dzieci, które żyją z Tobą pod jednym dachem i one widzą co robisz, używają tych kradzionych rzeczy i powoli uczą się jak kraść, że to jest oczywisty sposób na zdobywanie rzeczy, które chcą mieć. Po pewnym czasie dzieci dorastają i przejmują od Ciebie taki sposób na życie. Oczywiście mają swoje dzieci i też tak je wychowują, bo one nie znają innych zasad, dla nich oczywistym jest, że się kradnie. I teraz weź i wytłumacz tym dzieciom w trzecim pokoleniu, że kraść nie należy, że to jest zło. Nawet jeśli one będą chciały to zmienić to nadal ich dzieci będą w jakiś sposób "obciążone" tą kradzieżą, bo wcale nie jest łatwo zmienić nawyki. Tak dzieje się z absolutnie każdym grzechem. Jeśli dzieci nie szanują starych rodziców, to wnuki też się tego uczą i kiedy rodzice zniedołężnieją to będą tak samo nieszanowani jak to robili z własnymi rodzicami. Prosta zależność oparta na psychice człowieka.
        Co do zazdrości Boga, gniewu i paru jeszcze wymienionych Jego cech. Pamiętaj, że Izraelici są prostym plemieniem koczowniczym, działającym na bazie wojny, strachu i woli walki. Takie są tamte realia. Nie da się wymagać od ludu pół-dzikiego zasad humanitaryzmu. Bóg objawia się Izraelowi na poziomie możliwym wówczas do zrozumienia przez to plemię. Z czasem przekaz bardziej się cywilizuje, bo i naród wybrany się cywilizuje, uczy bardzo powoli i opornie zasad wiary w jedynego Boga. Jezus, który jest Bogiem przychodzi na świat by dalej pokazywać właściwe oblicze Boga, by zmieniać harde serca ludzi pustyni i jak widać w NT wcale łatwo Mu nie idzie.
        I na koniec: Bóg nie krzywdzi człowieka. To człowiek sam siebie krzywdzi właśnie grzechem. Jeśli uporasz się z ranami zadanymi przez najbliższych, przez tych, którzy w dzieciństwie mieli nad Tobą władzę to powoli zobaczysz, że nie grzesząc stajesz się wolny i coraz bardziej szczęśliwy, nie doznajesz krzywd, ale wręcz przeciwnie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka