Dodaj do ulubionych

Poglądy społeczne J.A.

05.03.07, 11:35
Zainspirowało mnie kilka wypowiedzi z wątku o Wikipedii, zwłaszcza
dotyczących "Mansfield Park" i motywu niewolnictwa. Na początku bardzo mi się
spodobała teza o takich ukrytych, podskórnych nurtach w tworczości J.A. (sir
Bertram widząc los niewolników dostrzega, że również Fanny w jego domu jest
uciskaną mniejszością), ale potem pomyślałam sobie: nie, nie, nie. Austen nie
jest pisarką, która by się zajmowała problemami społecznymi, która by je w
ogóle dostrzegała, poza tymi, ktore dotyczą bezpośrednio jej klasy (np.
zawierane z wyrachowania małżeństwa z bogatymi kobietami niższego stanu).
Wyjazd papy Bertrama, jak słusznie zauważyła Paszczakówna, potrzebny jest
jedynie ze względów fabularnych, trzeba było oddalić go na tyle daleko i na
tyle długo, żeby młodzież mogła sobie przez ten czas swobodnie porozrabiać.
Podobnie wojny napoleońskie są jedynie pretekstem do pokazania malowniczych
chłopców w mundurach, do tego, żeby w Meryton zakwaterował pułk policji, a
kapitan Wentworth wzbogacił się i mógł bez obaw starać się o rękę Anny. Poza
tym żadnej wzmianki o losach wojny, obaw o życie braci, mężów, synów...
Wracam do tematu. Moim zdaniem - na podstawie powieści, bo nie znam np.
listów czy innych świadectw pozaliterackich - poglądy spoleczne Austen można
streścić zdaniem: niech każdy siedzi na swoim miejscu, na tym szczeblu
hierarchii społecznej, jaki Bóg mu wyznaczył i nie próbuje wpychać się tam,
gdzie nie powinien. Przy czym hierarchia społeczna wyznaczana jest raczej
urodzeniem niż majątkiem, związek niezamożnej Elżbiety z bogatym Darcym nie
budzi zgorszenia autorki, przeciwnie, krytyka obraca się raczej przeciw lady
Katarzynie, lecz już pani Clay nie zasługuje na pobłażanie, podobnie jak Lucy
Steele. Dostaje się także uszlachconemu sir Lucasowi, któremu wyraźnie woda
sodowa uderzyła do głowy. Harriet Smith jako nieślubna córka kupca nadaje się
na żonę jedynie dla farmera, choć gdyby byla córką arystokraty, to nawet mimo
nieprawego pochodzenia mogłaby aspirować do miejsca w towarzystwie. I tak
dalej.
Natomiast co do "niższych klas społecznych", są one ciche, bezwonne i
oceniane jedynie pod względem swej użyteczności. Służba przesuwa się
dyskretnie w tle, a uwagę na siebie ściąga jedynie jeśli jest leniwa czy
nieudolna jak Rebeka pani Price. Chłopi, drobni rzemieślnicy - to tylko
dalekie tło, są "trzódką" dla duszpasterza, obiektem dobroczynności, jeśli są
ubodzy, poza tym praktycznie nie istnieją. Podobnie domniemani niewolnicy na
Antigui. Znając realia historyczne, przypuszczamy, że musieli oni tam
pracować, lecz dla samej autorki nie istnieją w ogóle.
Ufff, kończę ten przydługi post... Wniosek: Austen w swoich powieściach jest
konserwatystką do szpiku kości, skupioną jedynie na własnym, najlepiej jej
znanym środowisku i pozbawioną ambicji dawania "szerokiego obrazu problemów
społecznych epoki". I taką ją lubię, choć przyznaję, że wprowadzenie np.
motywu nieszczęśliwej, pozbawionej perspektyw miłości pomiędzy Emmą a np.
Williamem Larkinem (rządcą pana Knightleya) zdecydowanie ożywiłoby tę
przydługawą powieść... ;)
--
Monkey in red is dancing with me cheek to cheek...
Obserwuj wątek
    • lilivampire Re: Poglądy społeczne J.A. 05.07.07, 00:09
      a no widzisz, Jane Austen nie jest tylko autorką romansideł, porusza również głębszą problematykę, jak i to niewolnictwo w mansfield park (przecież od początku jest ono tam ukazywane, jako ogromne zło)
      Jane jest IMHO naprawdę wybitną pisarką, cokolwiek by ktokolwiek na jej temat mówił

      --
      Lilivampire - Mistrzyni Polski w Zakupach :D
      • paszczakowna1 Re: Poglądy społeczne J.A. 15.07.07, 16:38
        > porusza również gł
        > ębszą problematykę, jak i to niewolnictwo w mansfield park (przecież od początk
        > u jest ono tam ukazywane, jako ogromne zło)

        Myśmy aby na pewno tę samą książkę czytały? (A i do postu Meduzy ma się to
        nijak.) Skądinąd wiadomo, że Austen była przeciwna niewolnictwu (jak zresztą
        większość Anglików z jej sfery, w gębie przynajmniej, bo w praktyce inaczej
        bywało), ale wyrazu temu w książkach swoich nie dała. (Jedyna osoba deklarująca
        się jako przeciwniczka niewolnictwa to pani Elliot w Emmie, bynajmniej nie
        postać pozytywna.)

        Meduza, b. ciekawy wątek. Ale z aprobatą Austen dla aspiracji matrymonialnych
        sprawa jest chyba bardziej skomplikowana. Harriet nadaje się na żonę farmera nie
        tyle (albo: nie tylko) z racji pochodzenia, co z powodu wykształcenia i
        umysłowości. Jane Fairfax też raczej wybitnych koneksji nie miała, i
        przymierzała się do posady guwernantki, ale jako "dama" mogła liczyć na coś
        lepszego - i jej Austen aspiracji za złe jakoś nie ma. A małżeństwo nawet z
        arystokratą, ale głupim (i biednym) uważa nieomal za mezalians (vide pan Yates).

        Brak portretów służby uważam za ogromną stratę - bo na pewno byłyby znakomite.
        Niewykluczone, że była nie tyle kwestia poglądów, co konwencji - wtedy jeszcze w
        powieściach służby nie było.
        --
        In Dr. Johnson's famous dictionary patriotism is defined as the last resort of
        the scoundrel. With all due respect to an enlightened but inferior
        lexicographer I beg to submit that it is the first. Ambrose Bierce, "The Devil's
        Dictionary"
        • meduza7 Re: Poglądy społeczne J.A. 06.09.07, 00:25
          Jane Fairfax była córką oficera. Czyli dżentelmena. Owszem, żyła w
          ubóstwie, ale mimo to małżeństwo z nią nie stanowiło mezaliansu dla
          Franka Churchilla. Tymczasem w przypadku Harriet mezalians
          nastąpiłby z całą pewnością - nawet Emma w końcu to sobie
          uświadamia. W ogóle całe jej starania w kierunku "odpowiedniego"
          wyswatania Harriet biorą się przecież stąd, że wbiła sobie do głowy,
          że ta jest córką arystokraty. Takie powiązania - lub wielkie
          pieniądze - miały zmazać "hańbę" nieślubnego urodzenia.
          Zastanawiam się właśnie, co tak naprawdę JA myślała o tych
          wszystkich "mezaliansach". Z jednej strony b. surowo ocenia panią
          Clay, próbującą "złapać na męża" sir Elliota. Pani Bennet, córka
          małomiasteczkowego prawnika (czy kupca?) też jest istną karykaturą,
          a jej małżeństwo nie należy do szczęśliwych. Z drugiej strony, jedna
          z najrozsądniejszych postaci w "Emmie", pan Knightley, ocenia
          Harriet bardzo wysoko ze względu na jej charakter i nie uważa, by
          byla złą partią dla pastora. Natomiast malżeństwo z głupcem o równej
          (czy nawet wyższej) pozycji społecznej jest wyraźnie przez autorkę
          krytykowane, ale raczej nie ze względu na jego "mezaliansowość" co
          świadomość, że życie takim osobom nie ułoży się dobrze (Charlotta,
          matka Anny z "Perswazji", czy przypadek najbardziej drastyczny -
          Maria Bertram).
          Jeśli zaś chodzi o wyszukiwanie kandydatek na żonę według ich
          umysłowego potencjału - no cóż, nie było to raczej zbyt
          rozpowszechnione w tamtych czasach ;) Gdyby Jane Fairfax nie była
          tak gruntownie wykształcona, a jedynie piękna, pewnie też nikt by
          Frankowi złego słowa nie powiedział ;)
          --
          kura z biura
          notatki na marginesie
          • paszczakowna1 Re: Poglądy społeczne J.A. 11.09.07, 19:02
            meduza7 napisała:

            > Jane Fairfax była córką oficera. Czyli dżentelmena. Owszem, żyła w
            > ubóstwie, ale mimo to małżeństwo z nią nie stanowiło mezaliansu dla
            > Franka Churchilla.

            No tak, pochodzenie najwyraźniej dziedziczyło się głównie po ojcu. Ja się
            skupiłam na żyjących krewnych Jane, ale masz rację.

            > Jeśli zaś chodzi o wyszukiwanie kandydatek na żonę według ich
            > umysłowego potencjału - no cóż, nie było to raczej zbyt
            > rozpowszechnione w tamtych czasach ;) Gdyby Jane Fairfax nie była
            > tak gruntownie wykształcona, a jedynie piękna, pewnie też nikt by
            > Frankowi złego słowa nie powiedział ;)

            Nie potencjału, ale wychowania. Ciekawe, co by było, jakby Jane przez cały czas
            siedziała u ciotki (i odebrała wykształcenie i wychowanie porównywalne z
            Harriet)? Ostatecznie Knightley sugeruje Emmie, że nawet gdyby Harriet była
            córką arystokraty, ze względu na jej wychowanie i środowisko niewiele by ten
            fakt zmieniał. Być może ta klasowość wynikała z przeświadczenia (które można
            odnależć nawet w powieściach Agathy Christie, wide "Zerwane zaręczyny"), że
            osoby ni tyle różnegj "krwi", co wyrosłe w różnym środowisku szczęśliwe razem
            nie będą.

            Z drugiej strony mamy Fanny Price, nieszczególnego pochodzenia (czy jej ojciec
            technicznie zaliczał się do "dżentelmenów"? Niby oficer marynarki, ale tylko
            porucznik), ale świetnego wychowania i wykształcenia, która ma stanowić idealną
            żonę dla każdego... (Brrr!)

            Ojciec pani Bennet był adwokatem, pan Philips był pierwotnie jego urzędnikiem,
            później przejął interes.
            --
            In Dr. Johnson's famous dictionary patriotism is defined as the last resort of
            the scoundrel. With all due respect to an enlightened but inferior
            lexicographer I beg to submit that it is the first. Ambrose Bierce, "The Devil's
            Dictionary"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka