Dodaj do ulubionych

Goscinnosc holenderska

16.05.06, 07:55
Istnieje wielka przepasc w pojeciu "goscinnosc" przecietnego Holendra i tego
samego slowa rozumianego przez Polaka.Nie chce tu takze generalizowac -
bywaja wyjatki i to moze nie az tak rzadkie.Mimo pozorow istnieje gleboka
przepasc kulturowa miedzy dwoma przyjaznymi sobie narodami.Dla czlowieka z
kalwinistycznym swiatopogladem jest rzecza niezwykle wazna oszczedny tryb
zycia,posiadanie w miare mozliwosci zasobnego konta w banku i skromnosc.Z
wydawaniem ciezko zarobionych pieniedzy jest juz sprawa trudniejsza
(grzeszna?).
W Holandii niewiele widac pieknych posiadlosci ziemskich (u belgijskich
sasiadow ile dusza zapragnie),ujrzenie na ulicy blyszczacego Rolls-Royce?a
czy Cadillaca jest prawie niemozliwe.
I tak jest tez z przyjmowaniem gosci.Raczej nie nalezy sie spodziewac suto
zastawionego stolu
z butelka czystej, sledzikami i schabowym.Raczej to co jada sie na codzien a
niestety jest dla przecietnego Polaka mowiac oglednie calkowicie
niejadalne.Slyszalem historyjke od przyjaciol
zamieszkalych w malym fryzyjskim miasteczku.Sasiadka gotujac swoj niedzielny
boerenkool pyta: "a znacie to w Polsce?" - nie."Oj biedny wy narod
jestescie,oj biedny.."Biedaczka nie wiedziala,ze jarmuz w Polsce ma
przeznaczenie nieco inne.Holendrzy w przeszlosci nie byli (mowie tu o
tzw.zwyklych ludziach) narodem bogatym.Stad tez kuchnia holenderska powstala
dla potrzeb niezamoznych - nie inaczej jest kulinarnie na kiedys bardzo
biednym Podhalu - czym jest goralska kwasnica - tak,wlasnie potrawa ludzi
niezbyt zasobnych.
Od holenderskiego gospodarza nie nalezy raczej oczekiwac ze wspanialomyslnie
zawiezie
swych polskich gosci do pieknych i atrakcyjnych miejsc gdzie za wstep trzeba
zaplacic,
bylo by to po prostu trwonienie swych ciezko zarobionych pieniedzy.Za wspolna
uczte w restauracji gospodarz nie zaplaci (chyba ze zaprosil na nia z jakiejs
tam specjalnej okazji).
Troszke tez mozemy sie spodziewac traktowania z gory - nie do kazdego jeszcze
dotarlo,
ze przestalismy byc stlamszonym przez komune (tez finansowo) ubogim kuzynem z
nad Wisly,
a stajemy sie narodem coraz bardziej zasobnym ,ktorego dzieci niekiedy juz
jezdza na wakacje na Costa Brava a rodzice coraz czesciej odwiedzaja plaze
slonecznej Tunezji.
Po prostu taka jest prawda.Troche dwa narody sie od siebie roznia.Nie chce
przekonywac Holendrow do rezygnacji ze swej kuchni i przerzucenie sie na
schabowe.Chodzi mi o to,by
Polacy nie oczekiwali przyjecia,do jakiego sa przyzwyczajeni w Kraju.By nie
bylo smutnych
rozczarowan.Tak jest,a nie inaczej.Nie probujmy tego zmieniac.


Obserwuj wątek
    • mister1 Re: Goscinnosc holenderska 16.05.06, 07:55
      Sprawa Hirsi Ali , Somalijki przesladowanej w swoim kraju i przybylej w 1992
      jako azylantka do NL - po naturalizacji w 1997 roku wybrana do parlamentu i
      wslawila sie krytyka islamu . Wyciagnieto teraz jej, ze starajac sie o
      obywatelstwo podala inne imie i gdy ja wydawano w Somalii na sile za maz,
      ze...usmiechala sie, co mialo znaczyc, ze zmuszana do niczego nie byla.
      Hirsi Ali wspolpracowala z zamordowanym pozniej rezyserem Van Goghem
      i jest na liscie terrorystow skazana na smierc. Pani Verdonk, minister od spraw
      obcokrajowcow, chce jej teraz odebrac obywatelstwo a na poczatek wyrzucic z
      parlamentu.
      Organizacje Islamskie bardzo sie uciesza i z pewnoscia pani Verdonk posla
      kwiaty ( reki nie uscisnal, bo islam na to nie pozwala).
    • napolnoc Re: Goscinnosc holenderska 16.05.06, 08:40
      Teraz juz luz,ale lata temu,jak tu przyjechalam,to bylam wrecz oburzona ich niegoscinnoscia.Obecnie
      zaznajomieni holendrzy uwielbiaja polskie imprezki bo to max wypas;-) ja zas odwiedzajac holendrow
      ide z pelnym zoladkiem.
      A co do oszczedzania,to powiedzmy sobie wprost,holendrzy sa najbardziej skapa nacja na swiecie.Przy
      nich szkot to szczyt rozrzutnosci.A nim bogatszy holender,tym bardziej o 7 centow bedzie sie
      upominal.Moze wlasnie w ten sposob oni dochodza do tych majatkow?Liczac KAZDY cent?
      Holendrzy smieja sie z belgow,ze ci niby glupsi.A belgowie maja np taki dowcip o holnedrach:po czym
      poznac holenderski kamping we Francji?Po suszacym sie na wietrze zuzytym papierze toaletowym.
      Malo subtelne,lecz prawda w tym jest.
      Polak moze mniec niezle uklady towarzyskie z holendrem.Wystarczy przestrzegac kilku regul:
      -plac za siebie
      -zapomnij o goscinnosci
      -usmiechaj sie szeroko( i sztucznie )dookola
      -badz biednym "kuzynem"z wschodu(np zdziw sie czasami ze maja biezaca wode lub McDonaldsa)
      Wtedy bedziesz chetnie witany w holenderskim towarzystwie.
      pozdr.
    • andida Re: Goscinnosc holenderska 16.05.06, 11:11
      To i ja dodam.
      Do konca zycia nie zapomne, jak zostalam powitana po raz pierwszy przez moja
      przyszla-niedoszla tesciowa: szklanka herbatki i ciasteczko wydzielone ze
      sloika, ktory oczywiscie wrocil na swoje miejsce do szafki. Rozbawilo mnie to
      strasznie. A ze jestem prowokatorka, to prosilam o ciasteczko (alez
      pysznosci!!) z piec razy. Tescowa pojetna kobieta. Wiecej numerow z wydzielonym
      ciasteczkiem nie robila.
      :)
      A co do goscinnosci Holendrow - potwierdzam: dopoki jestes zuczkiem malutkim,
      zyczliwosci swej nie skapia, ale pokaz no tylko na co na prawde cie stac...

      Pozdrawiam
    • go.ga Re: Goscinnosc holenderska 16.05.06, 12:33
      >Tak jest,a nie inaczej.Nie probujmy tego zmieniac

      A mi sie wydaje, ze to sie zmienia. Mlodsze pokolenie Holendrow jest juz inne.
      Tradycyjna kuchnia holenderska z wykwintosci nie slynie, ale wielu Holendrow
      siega do kuchni innych narodow. Moze mialam szczescie, ale skapstwo Holendrow
      zanm glownie ze slyszenia, w moim srodowisku takich egzemplarzy nie ma.
        • mister1 Re: Goscinnosc holenderska 16.05.06, 19:31
          zazwyczaj z zakladu pogrzebowego te cadillaci a rollsy do wynajecia na sluby...
          zobacz, ile tego jest chociazby w Belgii. No i domy - moi znajomi posiadajacy
          skromny,ale dobrze prosperujacy snackbar w centrum Warszawy maja nieruchomosc
          zdecydowanie bardziej atrakcyjna, niz zmarly wlasnie Frits Philips...
    • napolnoc wydzielone ciasteczko 16.05.06, 14:03
      Te nieszczesne ciasteczko do kopje kofie jest juz legendarne,nawet holendrzy sie z niego smieja.Ale na
      tym polega ich goscinnosc i uszanujmy to.Wyobrazcie sobie ich zaklopotanie,gdy trafiaja do domu
      polskiego i karmi sie ich tonami zarcia.
      Mnie sie najbardziej podoba goscinnosc zlokalizowana gdzies po srodku,wiecej niz jedno ciastko,ale
      mniej niz 3 kg bigosu.Poza tym jak mieszkalam sama,byly dla mnie klopotliwe, niezapowiedziane(a
      jakze,typowa polska spontanicznosc)wizyty 10 znajomych polakow.W lodowce przeciag,w szafkach
      echo,czesto musialam ich goscic "po holendersku".
      A skromnosc holenderska jest wg mnie na pokaz.W bogatych domach maja dwie lodowki,jedna pelna z
      AH,druga z Aldika.Zgadnij z ktorej soku dostaniesz?pozdr.
    • mister1 Re: Goscinnosc holenderska 07.06.06, 10:11
      Holender by komus postawil? Zartujecie... (No, Angielka to mi
      kiedys "postawila"). Do nas np. zjezdzaja bezrobotoni Anglicy, zeby uczyc
      angielskiego, i wszyscy doskonale w pubie wiedza, ze gosc nie ma grosza przy
      duszy i zdarza sie, ze to ktos z nas mu stawia piwko, albo dwa. (Wielu z nas ma
      wiecej pieniedzy niz oni beda mieli kiedykolwiek). I zapewnim, ze nie siedzi
      sam w kacie baru. Podobnie jest z Rosjanami i Ukraincami, ktorzy np. odwiedzaja
      nasza silownie - zaraz im ktos bezinteresownie i dosyc serdecznie zapewni
      towarzystwo.
      Dla rownowagi podam inna historie. Przyjaznilem sie z Holendrem polskiego
      pochodzenia, ktory ozenil sie z Holenderka. Byli w moim domu wielokrotnie -
      goscilem ich, nie raz nawet i tydzien. Zawsze mowili, ze ja tez moge ich
      odwiedzic. Kiedys zadwzonilem i tak zrobilem. Jechalem autobusem ponad 24 godz.
      Zaprosili mnie do pubu, a kiedy wybila 23.... pozegnali sie ze mna. A moj
      kolega "Holender" powiedzial mi: "Wybacz, ze Cie nie przenocuje (mieli ogromne
      mieszkanie), ale wiesz... moja zona nie lubi Polakow". Noc spedzilem pod
      chmurka (wowczas nie mialem kasy na drogi hotel). Nastepnego dnia wsiadlem w
      autobus wrocilem do domu. Kontakty sie nasze urwaly. A moja para "holenderska"
      nie mogla zrozumiec o co mi chodzi i pewnie nadal nie rozumie.

      boter ( forum "wprost" )
      • astarte7 Re: Goscinnosc holenderska 07.06.06, 12:32
        Moze po prostu facet kiepskie mial doswiadzczenia z przenocowywaniem Polakow,
        gdy zona obok w sypialni. Albo zly dzien i akurat taki argument mu przyszedl do
        glowy, bo dom w stanie niewyjsciowym, butelki walaja sie po podlodze, rano do
        pracy trzeba wstac, a tu Pan Polak "bo jak was goscilem to zawsze mowiliscie,
        ze moge was potem odwiedzic". Az sie odechciewa..
        Z ta polska goscinnoscia to tez bym w euforie nie wpadala. Bardzo roznie bywa.
        Co z tego ze cie zaprosza, bo wypada, bo gosc w dom Bog w dom, jak potajemnie
        licza dni do twego rychlego wyjazdu - bo o takich przypadkach tez
        wiem. "Rosjanie i Ukraincy ktorzy odwiedzaja nasz silownie.."- moge sie
        zalozyc, ze tam stanowia najwieksza atrakcje!
        To nie jest tak, ze neguje, bo polskie. Ale nie zaszkodziloby nam troche
        samokrytyki i trzezwego spojrzenia. I klasy przede wszystkim. Holenderka "nie
        postawila", co? No to rzeczywiscie, bardzo niegoscinna nacja..
    • mister1 Re: Goscinnosc holenderska 09.08.06, 12:48
      po tym wypadku z zawaleniem sie schodow na Oude Gracht w Utrechcie szlag mnie
      trafil , gdy w radio podawano, ze na miejscu byly sluzby porzadkowe -
      nieprawda, byl bajzel i bezladny tlok i nie ma co sie dziwic, ze zaniedbane
      przez gmine schody sie zawalily - jeszcze tam wiecej takich eksponatow...
    • hummer80 Re: Goscinnosc holenderska 09.08.06, 14:34
      Niby sie zgadzam z ta ich oszczednoscia ale nie do konca. Rzeczywiscie widac ze
      narod oszczedny. Z drugiej jednak strony z tym liczeniem centow to chyba nie do
      konca prawda. Jakos nikt sie nie oburza o to ze w sklepach zaokraglaja wszystko
      co 5 centow (nie mniej). Jak holendrowi przyjdzie podwyzka to ja po prostu
      akceptuje bo jak ktos powiedzial ze trzeba placic wiecej to trzeba. Troche
      ponarzeka pod nosem ale generalnie nie protestuje itp. Wyjazdy na wakacje
      (jakze kosztowne przeznaczanie pieniedzy na wlasna przyjemnosc) jest to swieta
      sprawa i kazdy wyjezdza przynajmniej 2 razy w roku w jakies odlegle miejsca (z
      reguly all inclusive). Takze wg mnie jest to narod pewnych paradoksow...
      • napolnoc Re: Goscinnosc holenderska 09.08.06, 20:42
        Jesli chodzi o te "all inclusive" wakacje,to wlasnie stanowia kolejny przyklad oszczednosci:)
        Jamajka w hotelu,samolotem tansza jest (przynajmniej jak dla mnie) niz wakacje w PL.5 dni w PL to jest
        mimimun 1000 euro ,za te pieniadze mam dwa tygodnie w tropikach.
        Te zaokraglanie do 5 centow jest zakaceptowane powszechnie,raz "zyskasz" 3 centy,w drugim sklepie
        "stracisz" 2,chodzi o to by mniej zelastwa po kieszeniach nosic.
        Jesli wlasnie chodzi o podwyzki czy podatki to ponarzekaja i tyle.Skapstwo raczej sie na plaszczyznie
        towarzyskiej objawia.
        To tak jak Polacy sa znani w swiecie z niebywalej goscinnosci,tak Holendrzy sa znani z jej braku.Moze
        wlasnie dlatego,ze siedzimy na dwoch roznych krancach,ciezko nam w tym temacie sie porozumiec.
        Na szczescie w innych tematach idzie lepiej:)
        • kingusia1974 Re: Goscinnosc holenderska 29.08.06, 20:40
          a ja znam i gościnnych Polaków i Holendrów, a takze niegościnnych Polaków i
          Holendrów. Często zdarza mi sie w Polsce u koleżanek dostaje tylko kawkę. Więc
          nie przesadzałabym z tą nadmierną gościnnością Polaków, to tez się już myślę
          trochę zmienia. A pierwsza wizyta u mojej przyszłej teściowej to był suty
          pyszny obiad (jest bardzo dobrą kucharką), wiec tak źle nie było. Choć z
          drugiej strony późniejsze wizyty to już herbatką się kończyły. Ale też ostatnio
          zostałam zaproszona do restauracji, gdzie niemiłosiernie pojadłam. Więc co ja
          mam mysleć? chyba nie jest jednak tak źle.
    • mister1 Re: Goscinnosc holenderska 21.11.06, 18:05
      Wspolpracownik mojej zony jest Holendrem i mieszka tuz za granica z Niemcami.
      Obchodzil swoje 50 urodziny i zaprosil do wynajetej sali takze swoich kolegow z
      pracy. Impreza zaczela sie o 20-stej i do 22 nie bylo nic do jedzenia, nie
      liczac paluszkow doslownie NIC. Piwa, wody mineralnej i kiepskiej wodki nie
      brakowalo. O 22 drugiej zaproszono do skromnego bufetu. Sledzie, salatke
      kartoflana i jakies klopsiki jedzono plastikowymi sztuccami z papierowych
      talerzykow. Niemcy byli glodni i niemile zaskoczeni, a Holendrzy swietnie sie
      bawili. Czyzby najedli sie przed pojsciem na impreze :-))

      Co kraj to obyczaj

      uz.Gabriel ( znalezione na necie)
    • jo.hanna Re: Goscinnosc holenderska 21.11.06, 20:51
      byl okres, gdy Holandia byla biedna, ale tez byl okres gdy byli bardzo zamozni.
      Mieli wlasciwie monopol na sprowadzanie egzotycznych przypraw do Europy. Stad
      tez moze tak czeste uzywanie gozdzikow, cynamonu i galki muszkatulowej w
      potrawach holenderskich. Co do oszczednosci: na pewno nie uznaja wyrzucania
      pieniedzy, tylko dlatego, zeby sie pokazac. Ale tez zdaja sobie sprawe, ze za
      jakosc trzeba placic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka