Dodaj do ulubionych

menu na urodzinach - czy to jest standard ?

30.12.07, 09:40
Jestem ciekawa, czy w domach w Holandii, które WY odwiedzaliście, było menu i
zwyczaje podobne do tego:
najpierw kawa i do wyboru - oczywiście nie ile się chce, tylko 1 kawałek
ciasto z dużą dawką kremu,
dalej pytanie o kolejną kawę,
po jakimś czasie na stole pojawiają się suche bułeczki, krakersy i 3 rodzaje
pasty do ich smarowania, ser i ichnia kiełbasa - to wszystko.
Takie menu mam za każdym razem, więc rzeczywiście staje się to nieco nudne, a
jestem tu niedługo.. :))
Chodzi tylko o rodzinę mojego m. więc może moja opinia jest jednostronna. :)
Obserwuj wątek
    • nie-niebieska Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 30.12.07, 12:06
      kurcze to bylo na bogato ;)

      na imprezach ktorych bylam bylo zasze: morze piwa!
      oraz kilka paczek chipsow i orzeszki - to sie zwykle konczylo szybko
      mnie to nie przeszkadza, ale trzeba wiedziec, ze przed trzeba zjesc porzadny
      obiad coby nie zjechac za szybko pod stol
      imprezy sa do spotkania sie i pogadania (przy browarku) a nie do jedzenia
      co innego jak jest to zaproszenie na obiad
    • go.ga Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 30.12.07, 12:57
      Zdecydowana wiekoszosc urodzin zaczyna sie od kawy/herbaty plus kawalek ciasta
      do wyboru. Nie wiem, czy mozna nalozyc sobie dwa kawalki, bo dla mnie zjedzenie
      jednego to wyzwanie, przeciez one sa duze i slodkie.
      Potem piwo/wino plus zakaski, ich ilosc i jakosc zalezy od gospodarzy.
      Generalnie nie idzie sie na "wyzerke". Mam kilku znajomych, ktorzy zawsze
      przygotowywuja sporo jedzenia, w zwiazku z tym zawsze uprzedzaja gosci, zeby nie
      jedli obiadu, ewentulanie jakis lekki. Ale to nie jest standard, dlatego wlasnie
      gosci trzeba uprzedzic, bo inaczej mozna przygotowac duzo jedzenia, ktorego nikt
      nie tknie.
      Ja jestem happy jak jest bagietka+wybor serow, popijam sobie winko i to mi sie
      nigdy nie znudzi ;-)
      • zuta Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 30.12.07, 14:24
        Ja też nie idę na wyżerkę, tyle że mam przyzwyczajenia z Polski, czyli talerz z
        ciastem do wyboru, jesz co chcesz. Tutaj kładą na stół tekturowe pudełka z
        ciastem, każde ma formę tortu - bardzo słodkie i dużo kremu. Może to dlatego, że
        właśnie wróciłam od rodziny w Polsce i mam na świeżo te wszystkie domowe
        makowce, pierniki i serniki palce lizać. Ech, sama bajka.
        Co do sera, u rodziny którą znam, dają zawsze jakiś jeden rodzaj sera w
        połączeniu z kiełbasą i za bardzo się tym nie delektuję. Ogólnie jest to takie
        skromne jedzenie, że wcale nie znać posmaku odświętności. Może tego tu właśnie
        brakuje - jakiejś wyjątkowości jedzenia tego dnia, na urodziny czy święta. A tu
        stawiają kilka sztuk prosto z supermarketu, każdy to zrobi w 5 minut.

        Inna rzecz z drugiej strony zdecydowanie na PLUS to to, że dzięki skromnemu
        poczęstunkowi nie trzeba latać ciągle do kuchni i jest teoretycznie czas na
        pogadanie (jeśli jednocześnie nie zapuścili telewizora).

      • schinella Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? U 03.01.08, 18:47
        No to sie ciesze ze nie chodze na holenderskie imprezy ;-)
        Zreszta niczego wiecej sie nie spodziewalam uslyszec, bo jeszcze
        zaden znajomy Holender z pracy nie postawil mi drinka i nie zaprosil
        na obiad, chociaz goscili sie u nas jak paniska i chetnie pili jak
        bylo za firmowe. Jak przyszlo do ich kolejki to nagle musieli isc do
        domu...
        • mister1 Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? U 03.01.08, 21:15
          schinella napisała:

          > No to sie ciesze ze nie chodze na holenderskie imprezy ;-)
          > Zreszta niczego wiecej sie nie spodziewalam uslyszec, bo jeszcze
          > zaden znajomy Holender z pracy nie postawil mi drinka i nie
          zaprosil
          > na obiad, chociaz goscili sie u nas jak paniska i chetnie pili jak
          > bylo za firmowe. Jak przyszlo do ich kolejki to nagle musieli isc
          do
          > domu...
          to normalka, a i za prywatne tez chetnie pojedza i popija oczywiscie
          rewanz jest wykluczony...
          • zuta Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 04.01.08, 09:04
            To, co opisujecie, to jakaś katastrofa. Czy nie znajdą się wśród nich jakieś wyjątki?
            Co do urodzin, to tylko raz słyszałam opowieść jednej Holenderki, że na imprezie koleżanka podała tyle sałatek do wyboru, że trudno było zjeść. :)
            Mnie nie chodzi o wielkie żarcie, absolutnie.
            Raczej o to, żeby nie było tak, że jak weźmiesz jednego krakersa, to stół robi się pusty, więc strach się częstować. Przy piwie czy winie, jak nie ma jakiejś przekąski, to ja wysiadam dość szybko.

            Na urodzinach kiedyś jesienią piwo dostali zresztą tylko faceci, mnie nawet nikt nie pytał, czy chcę :), co też było wkurzające i irytujące jak nie wiem.







            • go.ga Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 04.01.08, 12:16
              zuta napisała:

              > To, co opisujecie, to jakaś katastrofa. Czy nie znajdą się wśród
              nich jakieś wy
              > jątki?

              Mieszkam w Holandii juz 8 lat, mam meza Holendra i holenderskich
              znajomych i zdecydowana wieszkosc moich znajomych NIE jest skapa.
              Rodziny meza zmienic sie nie da, ale towarzystwo owszem, ja bym
              zmienila, bo na skapstwo uwazam za okropna ceche. Na pewno sa skapi
              Holendrzy, temu nie zaprzeczam, bo skapcy sa w kazdej nacji.
              Jeszcze a propos kupowania gotowych ciast, to ja to akurat rozumiem.
              Kto lubi i umie, ten piecze. Jak ktos nie ma talentu ani czasu na
              przygotowanie, to lepiej niech kupi. Byle kupil cos dobrego,
              najlepiej bez tej bitej smietany.
              • zuta Skąpstwo - a może zwyczaj? 05.01.08, 09:24
                Są skąpi wszędzie, u nas w Polsce też, więc może to raczej kwestia tradycji i
                obyczajów, a nie charakteru? U nas pusty stół przed gośćmi, szczególnie dawniej,
                bardzo źle by się kojarzył.

                Kupowanie ciast niech sobie będzie, nawet z kremem, bardziej dziwny mi się
                wydaje zwyczaj pytania, które ciasto się chce i stawiania na stole trzech
                rozflaczałych kartoników, w których znajduje się ten poczęstunek. Nasunęło mi
                się jeszcze jedno pytanie, ale to może osobno.
            • murya Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 31.01.08, 00:17
              Bylo tak 2 filizaneczki kawy,kawalek torta,potem "latajacy talerz"z plasterkami
              pasztetowej i kostkami sera.Meza pytano,czy napije sie piwa lub wina a mnie,czy
              mam ochote na cole lub fante.Na szczescie nie musze juz uczestniczyc w tych
              szopkach i miedzy innymi z tego wzgledu nie zwiaze sie wiecej Holendrow.Takie
              "przyjecia"sa dla mnie nie do zaakceptowania.
              • zuta Do muryi (chyba tak sie odmienia?) 07.02.08, 14:13
                murya napisała:

                > Bylo tak 2 filizaneczki kawy,kawalek torta,potem "latajacy talerz"z plasterkami
                > pasztetowej i kostkami sera.Meza pytano,czy napije sie piwa lub wina a mnie,cz
                > y
                > mam ochote na cole lub fante.Na szczescie nie musze juz uczestniczyc w tych
                > szopkach i miedzy innymi z tego wzgledu nie zwiaze sie wiecej Holendrow.Takie
                > "przyjecia"sa dla mnie nie do zaakceptowania.

                Hej, murya, ale przecież samo jedzenie to jeszcze nie wszystko. W końcu urodziny
                są tylko co jakiś czas. :)

                • tijgertje Re: Do muryi (chyba tak sie odmienia?) 07.02.08, 21:38
                  zuta napisała:
                  Hej, murya, ale przecież samo jedzenie to jeszcze nie wszystko. W
                  końcu urodzin
                  > y
                  > są tylko co jakiś czas. :)

                  Moj slubny Holender wszystkich znajomych informuje, ze w Polsce
                  impreza=zarcie + brak umiaru w ilosci:-) czyz nie ma racji? Gdzie
                  sie w Polsce na imieniny nie wybiore, to zie od stolu zawalonego
                  zarciem wlasciwoe tylko nie rusza. I tylko oczka wieksze od zoladka:)
                  • go.ga Re: Do muryi (chyba tak sie odmienia?) 08.02.08, 11:26
                    tijgertje napisała:

                    > zuta napisała:
                    > Hej, murya, ale przecież samo jedzenie to jeszcze nie wszystko. W
                    > końcu urodzin
                    > > y
                    > > są tylko co jakiś czas. :)
                    >
                    > Moj slubny Holender wszystkich znajomych informuje, ze w Polsce
                    > impreza=zarcie + brak umiaru w ilosci:-) czyz nie ma racji? Gdzie
                    > sie w Polsce na imieniny nie wybiore, to zie od stolu zawalonego
                    > zarciem wlasciwoe tylko nie rusza. I tylko oczka wieksze od zoladka:)

                    Punkt na minus: czasami przymuszanie do jedzenia i picia osob, ktore jednak
                    umiar chcialyby zachowac. Bo gospodyni piekla ciasta przez caly tydzien i bedzie
                    jej przykro jak nie "zejda", bo przeciez chudzinki z nas i nie musimy sie
                    odchudzac itd.
                    • agnieszkaela Re: Do muryi (chyba tak sie odmienia?) 09.02.08, 10:01
                      Ale pomyslcie ilu gosci mozna wtedy zaprosic :-) Nie trzeba sie
                      martwic ze miejsca przy stole nie mamy, ze jedzenie na tlum gosci
                      trzeba kupic i dlugo przygotowywac.
                      W koncu to impreza urodzinowa, swieto dla tego ktory je obchodzi
                      nie? Wiec po holendersku jest prosciej, szybciej i taniej :-)
                      Ale tez wole sie bawic po polsku :-))))
                      • zuta pewna opinia :) 09.02.08, 11:32
                        Ja też się wolę bawić po polsku.. może dlatego że tęsknię czasem do rodzinki.
                        Każda "opcja" ma plusy i minusy.. jak kiedyś pisała W. Szymborska u nas w Polsce
                        to na imieninach nie ma czasu pogadać, bo się wnosi/odnosi talerze. Tutaj to nie
                        grozi. :) I też dobrze.
                        Ale najbardziej mnie rozśmieszył Holender, który stwierdził że nie obchodzi
                        urodzin, bo za dużo biegania, roboty, temu zrób kawę, tamtemu daj łyżeczkę. A on
                        w tym czasie ma święto. :)))
    • tijgertje Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 05.01.08, 18:19
      Na poczatkutez bylam w szoku jak zostalam na tuylcze urodziny
      zaporoszona. Maz mi powiedzial, ze dostaniemy tam jesc, teraz wiem,
      ze trzeba sie najesc przed impreza:-) Faktycznie, to co napisalas,
      to raczej standard, ale nie wszedzie to tak samo wyglada. Ogromne
      roznice sa wsrod naszych znajomych. U mojej tesciowej zawsze
      dostalismy cos na cieplo, ciasto tortowe faktycznie jedno do wyboru,
      ale zawsze stawia na stole mase roznych rzeczy i mozna wlasciwie
      przegryzac na okraglo caly dzien:-) U szwagra wyglada to tak:
      najpierw tort = sama bita smietana na kawalku biszkopta, 2 filizanki
      kawy, potem rozne napoje do wyboru, jedno z gospodarzy wyjmuje z
      lodowki gdzies w tajemnym miejscu tace z przekaskami (typu kostka
      sera i kawaleczek ananasa na wykalaczce, szparaga zawinieta w
      plasterek szynki itp), robi rundke miedzy goscmi, potem taca laduje
      znowu w ukryciu. po jakiejs godzinie jest nastepna rundka i to
      wszystko, na stole czasem postawia miseczke z orzechami, a dla
      dzieci sa woreczki z chipsami i lody na patyku.
      U innych znakomych za to zupelnie inaczej, na stole stoja caly czas
      rozne sery( z ktorych napycham sie brie), kielbasa i plastry ogorka,
      pasztety, tosty itp. Czasem jest jakas salatka owocowa, polmisek
      rybny na zimo (znaczy sie wieeelgaaaachny i roznosci z ryb i owocow
      morza na nim), latem najczesciej pala grylla, wtedy mozna peknac, bo
      co chwile inne mieso i ryby na stole laduja, do tego kilka sosow i
      salat. No i obowiazkowo jakis deser.
      U sasiadow w sumie tez mozna sie najesc, a zwlaszcza napic, bo tu
      ludzi imprezowych mamy, jak to na wsi w Brabancji, tutejsza
      mentalnosc chyba najbardziej do polskiej jest zblizona.

      Kiedys do wszystkich imprez, na ktore zapraszalismy znajomych
      podchodzilam strasznie ambitnie, z kuchni nie wylazilam wlasciwie, z
      ludzmi prawie wcale nie gadalam na imprezie, ale po tym, jak malo
      kto cos jadl, bo nieznane, albo do smaku nieprzyzwytczajeni i
      wiekszosc trzeba bylo w koncu wyrzucic, bo ilez moge sama zjesc, to
      w koncu sie nauczylam, ze wystarczy postawic na stole gotowce,
      zamowic torta z bita smietana i wszyscy beda zadowoleni, a ja nie
      musze kolo nikogo skakac:-) Ostatnio i tak uslyszalam, ze jadac do
      mnie na impreze to przez 3 dni nie jedza, zeby miejsce zrobic i
      przez kolejny tydzien jesc juz nic nie musza:-))) Moi rodzice byli w
      szoku, ze nie robie jakiegos wydziwianego obiadu, nie pieke sterty
      ciast i nie mieszam salatek. Salatke zrobie jedna czy dwie, do tego
      po polsku kabanosy i swojska kielbasa, ktore wsystkim smakuja
      (kabanosy zwlaszcza dzieciom). MAm wielka komode, na ktorej robie
      bufet, tostow raczej malo, ale kupuje sporo bagietek i chleba do do
      pieczenia, schodzi jak woda:-) Do tego tubylcze sery, pasztety,
      gooora oliwek (zwlaszcza, jak dzieci maja byc), wedzony losos, kilka
      rodzajow tubylczych salatek (jajeczna, krabowa, sate itp), chipsy i
      kilka rodzajow orzechow obowiazkowo, dla dzieci poffertjes, no i
      sterta owocow, banany, mandarynki i winogrona zawsze wybywaja) kazdy
      obsluguje sie sam i jak narzekaja, to tylko tyle, ze za duzo:-)))
      W ubieglym rtoku na urodziny syna do przedszkola przygotowalam dla
      dzieci tace z poczestunkiem, ulozone w rzedach: plastry kielbasy,
      swiezego ogorka, kostki zoltego sera, rzodkiewki, male pomidorki,
      czerwone porzeczki, jagody, maliny i czernice. Kolorowo strasznie
      bylo, zaskoczenie dla wszystkich ogromne (normalnie jest ser,
      kielbasa i ogorek albo mini muffin), ale chcialam cos w miare
      zdrowego. Najciekawsze, ze dzieci zlapaly najpierw to, co znaly,
      potem jedak wiekszosc z nich probowala innych rzeczy i zjedli
      wszystko:-) Najzabawniejsza byla reakcja rodzicow, gdy uslyszeli, co
      ich dzieci ze smakiem zajadaly:-)))
      Mysle, ze do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic. Moj maz tez juz
      wie, ze z kolei w Polsce zawsze bedzie cos "po" wiec nigdy nie je
      duzych porcji, nawet, jak cos mu bardzo smakuje, a moja mama chyba
      juz mu nie ma za zle, ze nie probuje wszystkiego:-)
      • kingadpl Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 07.01.08, 16:06
        no tak, kawa i 1 ciasteczko, pozniej piwo dla panow, dla pan sok,
        czasem jakies chipsy, orzeszki, taca ladujaca w ukryciu, salatki i
        tosty. Typowe... Z jednej strony fajnie, bo przygotowuje sie
        wszystko w 5 minut, ale z drugiej strony troche szkoda ze tak do
        tego podchodza. Moj maz jest zachwycony Polska i goscinnoscia nasza,
        ja musialam sie przyzwyczaic do celebrowania swiat w ich stylu... :)
        moj tato nadal sie smieje z zaproszenia na "kawe i jedno
        ciasteczko" :))) nie wiem jak jest u was, ale u nas do stolu siadaja
        wszyscy i rowniez wszyscy odchodza razem od stolu. Drazniace jak
        masz cos innego do roboty, albo nie chce ci sie siedziec i patrzec
        jak inni pochlaniaja stos miesa :D
        • tijgertje Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 07.01.08, 20:18
          nie wiem jak jest u was, ale u nas do stolu siadaja
          > wszyscy i rowniez wszyscy odchodza razem od stolu. Drazniace jak
          > masz cos innego do roboty, albo nie chce ci sie siedziec i patrzec
          > jak inni pochlaniaja stos miesa :D

          U mnie w domu i wszystkich tubylczych znajomych wszyscy jedza
          wspolnie przy stole, jedynie dzieciom przy dluzszych posiedzinach
          pozwala sie odejsc wczesniej. Bardzo mi sie to podoba. Je sie
          spokojniej, czasem wspolny obiad to jedyny moment w ciagu dnia, gdy
          mozna ze soba spedzic troche czasu i porozmawiac, nie tylko napchac
          brzuchol. W moim rodzinnym domu niedawno mama wprowadzila wspolny
          obiad niedzielny, ale i tak nawet jak wszyscy siadaja do stolu mniej
          wiecej w jednym czasie, to nie ma jakiejs sz czegolnej wspolnoty ,
          kazdy je w innym tempie i czasem jeden nie zdazy dobrze zaczac, a
          inni juz od stolu odchodza. No a jak sie ma cos innego do roboty?
          Stale pory posilkow maja jeszcze te zalete, ze mozna cos innego
          zaplanowac tak, zeby nie kolidowalo, chocby przez szacunek dla tych,
          z ktorymi je sie wpolnie posilek.
          • a.polonia Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 08.01.08, 00:16
            Pomijajac menu, czy tam jego brak, to ja sie nigdy nie przyzwyczaje
            do formy 'imprez' urodzinowych, to sztywne siedzenie na krzeslach w
            kregu. Nie trawie i dlatego (m.in) zrezygnowalam z obchodzenia
            urodzin, wole w ten dzien zrobic cos fajnego dla siebie, niz udawac,
            ze sie swietnie bawie. Probowalam juz zmienic koncepcje, robilam
            szwedzki stol z salatkami i przekaskami, ale jakos ludziom nie
            chcialo sie ruszac tylkow z kregu, wiec dalam sobie spokoj.

            Ale ogolnie nie przeszkadza mi fakt, ze nie ma wyzerki, wystarczy mi
            winko, jakies tosty czy sery, chociaz u wiekszosci osob, do ktorych
            chodze na imprezy ur. panuje dziwny zwyczaj wystawiania jedzenia
            dopiero poznym wieczorem, tak w polowie imprezy, tego tez nie
            rozumiem...
    • murya Re: menu na urodzinach - czy to jest standard ? 03.02.08, 04:10
      zuta napisała:

      > Jestem ciekawa, czy w domach w Holandii, które WY odwiedzaliście, było menu i
      > zwyczaje podobne do tego:
      > najpierw kawa i do wyboru - oczywiście nie ile się chce, tylko 1 kawałek
      > ciasto z dużą dawką kremu, Doladnie tak bylo...
      > dalej pytanie o kolejną kawę,
      > po jakimś czasie na stole pojawiają się suche bułeczki, krakersy i 3 rodzaje
      > pasty do ich smarowania, ser i ichnia kiełbasa - to wszystko.
      > Takie menu mam za każdym razem, więc rzeczywiście staje się to nieco nudne, a
      > jestem tu niedługo.. :))
      > Chodzi tylko o rodzinę mojego m. więc może moja opinia jest jednostronna. :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka