Dodaj do ulubionych

wyjasnijcie mi, jak to jest...

IP: *.softbank.pl 09.05.05, 16:52
Przeczytalem dluga liste lamentow. A potem zobaczylem zadania. Na razie tylko
poziom podstawowy. Wyjasnicie mi prosze, co tu jest takiego trudnego, ze
chcecie pisac petycje i ruszyc na ministerstwo?

Zad.1 - trzeba porownac dwa ulamki. Wczesna podstawowka.
Zad.2 - rozwiazac nierownosc z jedna niewiadoma. Czyli wystarczy rozwiazac
rownanie z jedna niewiadoma. Liniowe. Podstawowka.
Zad.3 - a) jak wyzej (banalne, liniowe rownanie z jedna niewiadoma).
b) w najgorszym razie trzeba podzielic wielomian trzeciego stopnia
przez jednomian i znalezc pierwiastki dwumianu
Zad. 4 - znowu szukanie pierwiastkow dwumianu (trzeba jeszcze znac definicje
ciagu geometrycznego)
Zad. 5 - znowu to samo. Plus zrozumienie tresci zadania i ulozenie rownania.
Zad. 6 - A - pozbyc sie modulu - chyba jest juz w podstawowce
B - niesmiertelny dwumian :-)
jak juz ma sie przedzialy, to wyznaczenie AnB i B-A jest na poziomie
podstawowki
Zad. 7 - a) trzeba wiedziec co to diagram slupkowy, latwe
b) i c) zwykle podstawienie do wzorow, pewnie byly nawet w
tablicach, wiec jaki problem?
Zad. 8 - latwe, chociaz moze sprawic trudnosc, bo trzeba znac odpowiednie
twierdzenie o okregu wpisanym w czworokat (sumy dlugosci przeciwleglych bokow
sa rowne) i narysowac odpowiednie trojkaty. Moim zdaniem najtrudniejsze, ale
jak ktos lubi geometrie, to pewnie nie.

Zad. 9 - niesmiertelny dwumian :-). Strasznie nudna ta matura, ale wzoru
na "delte" juz sie po niej nie zapomni ;-). Trzeba jeszcze rozumiec
pojecie "procent skladany".

Zad. 10 - elementarna geometria, wystarczy np. tw. cosinusow


Prosze zatem o odpowiedz - co bylo trudne? Byc moze obliczenia, ale w koncu
mozna uzywac kalkulatorow, a wyniki trzeba podawac tylko w przyblizeniu
(przewaznie).

Pozdrawiam
Marcin
Obserwuj wątek
      • Gość: maturzysta Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.05, 20:13
        wedlug mnie autor tematu dobrze prazedstawil odpowiedzi i jest to dobry zestaw
        wynikow. osobiscie podstawe skonczylem 20 minut przed czasem i raz pomylilem
        dodawanie z odejmowaniem w liczeniu wierzcholka paraboli:/. to by bylo tyle
        moich bledow na podstawie. na rozszerzeniu owszem mam troche bledow, ale
        wynikajacych tylko z mojej niewiedzy. prawda jest taka ze raz pod wozem raz na
        wozie. zawsze sie komus moze noga powinac. ale jak sobie przegladam to forum w
        poszukiwaniu czegos sensownego i widze ciagle petycje to mi sie tylko przypomina
        moj wiecznie zywy mat-fiz ktory praktycznie w calosci sale po podstawie opuscil
        przad czasem. na rozszerzeniu gorzej, ale coz sie dziwic w koncu to rozszerzony
        i sam wiem ze niektorych rzeczy po prostu nie wiedzialem, troche glupich bledow
        narobilem (gdyby to byl trojkat a nie trapez na przyklad) ale to kwestia
        poszczegolnych umiejetnosci. ogolnie trzeba bylo nam sie uczyc a nie jeczec
        teraz jak to tak mogli. no moze pomijajac kwestie kalkulatorow, o ktorych
        informacje mogly zostac podane wczesniej...
      • Gość: yeellow Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.softbank.pl 09.05.05, 17:18
        Witam,

        nie pisalem, zeby sie wymadrzac, ze umiem je zrobic. Jestem autentycznie ciekaw
        co sprawialo trudnosc. Zwlaszcza, ze tyle osob krzyczy, ze poziom byl
        skandalicznie wysoki. A ja widze, ze trzeba bylo przede wszystkim dobrze
        znac "wzor na delte" i tyle. Gdzie wiec jest trudnosc? Specjalnie opisalem
        kazde zadanie, zeby latwiej Wam bylo pokazac palcem gdzie byl problem. Wciaz
        licze na jakies konstruktywne wypowiedzi.

        Pozdrawiam
        Marcin
      • blah_blah_metal Re: wyjasnijcie 09.05.05, 20:08
        Gość portalu: xx napisał(a):

        > no to gratuluje panie "geniuszu" ale nie kazdy jednak jest tak swietny z
        matmy

        Trzeba było wybrać geografię

        > a zadan podobnych do tych z maturki w wiekszosci nie robi sie na lekcjach w
        > szkole...

        a gdzie - w parku? Gdybyś miał(a) więcej punktów z gimnazjalnego, to uczył(a)
        byś się w liceum, a tam powinno się robić tak proste zadania.

        >i na niektore nie latwo jednak bylo wpasc!

        No dobra - matura z biologii, albo z PO byłaby chyba odpowiedniejsza

        >Po za tym tresc kilku byla
        > troszke niejasna...

        To chyba na rozszerzonej, bo tu wszystko jasne jak Słońce (choć z tymi kurtkami
        trochę niejednoznaczne, ale bez przesady).
    • Gość: just_me Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 17:29
      ja zrobiłam wszystkie te zadania. Ty zupełnie nie rozumiesz problemu, a tylko
      starasz się sprowokować, żeby... no właśnie- żeby co? ośmieszyć nas, pogrążyć?

      Przez ostatnie 3 lata chodziłam do mat-fizu. W Warszawskim konkursie
      matematycznym zajęliśmy pierwszych 6 miejsc, choć nasze liceum nie mieści się w
      Warszawie. Przez całą 3 klasę tylko powtarzaliśmy materiał. Zadanie o serwetce
      zrobiły 3 osoby.

      A teraz... nie poszło nam najlepiej. Mówię tak generalnie, bo oczywiście ktoś
      mógłby się przyczepić, że ja zrobiłam wszystko. To nie były zadania szablonowe.
      Za chwilę zapewnie napiszesz "i dobrze! Wy to jeszcze chcielibyście pod szablon
      podkładać!", ale to zupełnie nie o to chodzi. Wyobraź sobie licealistę z Koziej
      Wólki, który uczy się w podrzędnym liceum przez 3 lata. Jego nauczyciel nie ma
      ani ochoty ani możliwości jeździć na kursy dot. nowej matury. Wybiera matematykę
      (ten biedny uczeń), bo przeciez zawsze miał 5 i co... teraz się zastanawia, czy
      zda.

      Ja nie uważam, że te zadania były banalnie łatwe. Wymagały uważnego wczytania
      się w ich treść Ciągle nie potrafię zrozumieć dlaczego ktoś się uparł, żeby
      udowodnić, że matematyka jest praktyczna. Zamiast pisać o kole wpisanym w
      czworokąt- my obliczamy pole serwetki wyciętej z gałganka. Te zadania wymagały
      "wpadnięcia" na pomysł, nie były oczywiste a przez to- nie były łatwe. Poza tym,
      prawie nikt w Polsce nie robi takich zadań na lekcji. Rozwiązyjemy kolejne
      przykłady, a potem nasz nauczyciel nie rozumie, że jak pojawia się zadanie
      TEKSTOWE, to my nie wiemy co z nim robić.

      Mam nadzieję, że choc trochę rozwiałam Twoje wątpliwości.

      Chciałabym jeszcze zaznaczyć, że pisałam w liczbie mnogiej, zeby bardziej
      przybliżyć Ci zagadnienie. Nie chciałabym, żebyś teraz wsiadł na mnie i nazywał
      "idiotką" bo nie zrobilam tego czy innego zadania. Powtarzam- ja zrobiłam je
      wszystkie, ale rozumiem tych, co mieli z nimi problemy.
      • Gość: eve Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 17:43
        Dziekuje ze chociaz ty napisalas takie rzeczy!!Ja jestem zalamana w 1 i 2
        klasie mialam zawsze 4 z matmy a w 3 zmienili nam nauczycielke ktora nie byla
        dobrym przykladem i mialam juz u niej 3.Ta matura poszla mi fatalnie!!licze
        chociaz na te 30% ale mam sporo watpliwosci moze jakos fartem dostane te 30%
        moze jakis egzaminator sie zlituje i bedzie mial miekkie serce...boje sie
        strasznie:(
      • Gość: yeellow Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.softbank.pl 09.05.05, 17:43
        Witam,

        chyba nie najlepiej przedstawilem swoje intencje. Nie zamierzam nikogo wyzywac
        od idiotow, ani osmieszac. Chce zrozumiec w czym lezy problem, bo lubie
        matematyke i mam troche wspolnego z jej nauczaniem, chociaz nie w szkole.
        Czy trudnosc lezy wiec w zrozumieniu tresci polecen (w takim razie winni sa
        polonisci)? Czy w szkole nie robi sie juz zadan z trescia? Szczerze mowiac nie
        bardzo moge sobie wyobrazic co w takim razie robi sie podczas lekcji
        matematyki. Problem, czy uczyc matematyki czystej, czy stosowanej jest sam w
        sobie ciekawy. Ja jestem za, chociaz przyznaje, ze czesto odbywa sie to na
        sile. Uwazam, ze kazdy maturzysta powinien zrozumiec tresc zadania niezaleznie
        od tego, czy ma obliczyc pole serwetki, laki, mieszkania, czy wielokata. Mam
        przy tym wrazenie, ze taka umiejetnosc powinna byc przyswojona w podstawowce
        (to nie jest zlosliwosc, tak uwazam).
        Na tym forum wychodzi straszna prawda reformie (jezeli obserwujemy rzeczywiscie
        reprezentacyjna probe). Zadania byly dosc latwe, ale jezeli rzeczywiscie szkoly
        nie przygotowuja nawet do tak prostych zadan, to mamy powazny problem.

        Pozdrawiam
        Marcin
      • Gość: moa7 Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: 83.16.41.* 09.05.05, 18:38
        Patrząc na te zadania jakoś ciężko powiedzieć żeby były przesadnie trudne,
        zwłaszcza dla kogoś kto przez 3 lata liceum przykładał się do nauki.Można by się
        jednak zgodzić, że dwie godziny to troche mało czasu, zwłaszcza gdy dochodzi stres.
        Cóż, nie wszyscy muszą/moga zdać maturę na 5. Poza tym to jest przepustka na
        studia, więc nie oczekujcie, ze wszyscy dostaniecie po 90%. Jeśli te zadania
        były dla was zbyt trudne to co powiedzielibyście o CEW z matematyki na UW?
    • Gość: frex Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 09.05.05, 18:58
      Ok, odpowiadam ci..

      Po pierwsze,w domu to ja se moge tez rozwiazac, ale siedzenie w stresie gdy czas
      niemilosiernie ucieka to jest cos ZUPELNIE innego - stres to jednak odczuwalny
      czynnik..
      Po drugie prosze bardzo, rozwiaz to wszystko w 2h..
      Po trzecie tak jak ty to tez sobie moge pisac, jebna jakis kosmiczny wielomian i
      powiem "no taki wielomian troche trudniejszy - II klasa liceum!!"
    • gicho Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 19:08
      Uważam , ze yellow to jakis pierd....je..iec który najpierw looknął do
      odpowiedzi a potem do ksiazek i zaczął się wymądrzać co w jakiej klasie to
      pisał, ja obecnie studiuje informatykę na Politechnice Poznańskie, gdzie wcale
      nie było się tak łatwo dostać i na obecną chwilę jednego dwóch zadań bym nie
      zrobił z miejsca a co dopiero ludzie którzy kończyli profil ogólny. Więc radzę
      Ci dobrze stary zamknij ten głupi ryj bo jak przyjade to Ci go skroje o połowe!
    • gicho Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 19:34
      Matura dla mnie osobiście była prosta, ale wątpie czy dla ludzi którzy przez 3
      lata na dodatek w profilu innym niż mat fiz mają się nauczyć całego materiału,
      myślę, że Twoje wymienianie po kolei które zadanie w której klasie sz. p. było
      jest co najmniej nie na miejscu i zapewne było to robione z dużą dozą ironii.
      Moim zdaniem nie dorosłeś jeszcze do tego, żeby się na forach wypowiadać bo
      brakuje Ci kultury i zrozumienia dla innych ludzi!
      • Gość: yeellow Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.acn.waw.pl 09.05.05, 19:42
        Moze i nie doroslem, tylko co wtedy powiedziec o 90% uczestnikow tego forum...
        Ironia nie byla zamierzona, to po prostu stwierdzenie faktow. Zwlaszcza, ze
        tyle osob krzyczy, ze zadania byly skandalicznie trudne i wyzywa wszystkich
        myslacych inaczej. Jezeli przeczytasz na chlodno moje posty, to moze zauwazysz,
        ze Twoja ocena jest troche zbyt surowa. Poza tym nikt jeszcze nie odpowiedzial
        konkretnie z jakimi zadaniami i dlaczego mial problem.

        Pozdrawiam
        Marcin
        • Gość: shelt86 Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.swarzedz.sdi.tpnet.pl 09.05.05, 21:48
          ja miałem problem z "ceną kurtek" (myślałem, że z pochodnych i odpuściłem), "spadkiem dla wnuków" (trzeba było podzielić 84100 na części i umieścić kwoty na dwóch kontach o tym samym oprocentowaniu, czy wszystko znajdowało się na jednym koncie i po prostu starszy brat miał w wieku 21 lat wyciągnąć tyle żeby młodszy po 2 latach wyciągnął tyle samo???) i "z ostrosłupem" (korzystają z tw. cosinusów obliczałem a z cos 2alfa, a nie 1/2a z cos alfa i wychodziły mi kosmosy) pozdro, proszę o jakieś sensowne wyjaśnienie tych zadań... poozdroo
        • Gość: just_me Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:08
          Yeellow- ja Ci powiem z jakimi zadaniami miałam problem.
          Założenia nowej matury są takie: każdy po 3 latach nauki w liceum powinien zdać
          maturę na poziomie podstawowym na jakimś godziwym poziomie. Wątpliwości co do
          prawdziwości tego stwierdzenia naszły mnie na angielskim- jestem pełna podziwu
          dla kogoś, kto po 3 latach nauki w szkole (bez korepetycji itd.) zrozumiał
          prognozę pogody, ale to już inny temat...

          Miałam problem z prawie kazdym zadaniem- nie z wpadnięciem na pomysł, ale one
          się "trudno" liczyły. Uznałam za coś dziwnego, że prawie kazde zadanie ma
          "skomplikowany" wynik z pierwiastkami i kilkoma miejscami po przecinku. Jeżeli
          mówimy o poziomie podstawowym, to zdawali go również Ci, którzy w cyklu 3-letnim
          mieli 10 godzin matematyki tygodniowo. A mówimy o liceum, gdzie poziom w pewien
          naturalny sposób jest wyższy. Miałam problem z zadaniem o kurtkach, którego na
          początku nie mogłam zrozumieć. Ze spadkiem męczyłam się przez cały brudnopis.
          Serwetka- gdyby nie to, że mój matematyk wytłumaczył mi to zadanie jakieś
          półtora tygodnia temu, to nie wiem czy bym wpadła jak to zrobić.

          Ja jestem akurat dość zadowolona, że tak szybko udało mi się zrobić te zadania,
          ale rozszerzona sprawiła mi dużo problemów i na jedno zadanie w ogóle "nie wpadłam".
        • Gość: hurma Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:27
          Ja mam właśnie mieszane uczucia... uczyłam się do tej matury 3 lata w jednej z
          lepszych krakowskich szkół, zawsze miałam 5 na świadectwie... niestety, dziś
          popełniłam kilka głupich błędów [zmieniłam znak, źle coś dodałam]. Najczęściej
          myliłam się w tym 'najprostszych' [najmniej punktowanych- 3,4 ptk] zadaniach, a
          bez problemu rozwiązywałam te za 10 czy 7 ptk...
          Mam tylko nadzieję, że wynik zapewni mi miejsce na UJ na matematyce...
        • Gość: mlb Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:58
          no dobra, Panie yeellow ja Ci powiem co mi sprawialo klopoty :D
          srednio na zadanie wychodzilo 12 minut, niby duzo, ale:
          1. zadanie: jakos dalem rade, ale na pewno romyslalem dluzej niz 10 minut
          2.: to akurat, bylo latwe ;P
          3.: 3 tez :D
          4.: gdziez ja bym sie spodziewal, ze w tym zadaniu bedzie trzeba poradzic sobie
          z wielomianami! :/ niemniej jednak zrobilem :D
          5.: zadanie rozumialem, ale za ChRL nie moglem wpasc na odpowiedni wzor, gdybym
          tylko na niego wpadl - rozwiazanie jak na talerzu
          6.: calkiem znosne zadanie ;)
          7.: statystyka... tylko sie cieszyc ;)
          8.: wcale nie wiedzialem jak sie zabrac za to zadanie, od czego zaczac, nie
          zauwazylem tych (pysznych) trojkacikow ;)
          9.: policzylem po 11 latach kapital w banku, i ok, ale co dalej?!
          10.: qrde w zasadzie zadanie proste, ale wlasnie - w minute nie dalo sie raczej
          go zrobic :/
          podsumowujac: nie umiem matematyki, nie moj dzien dzisiaj, moze w styczniu...
    • Gość: uczeń Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.autocom.pl 09.05.05, 19:56
      W zadaniach nie bylo nic trudnego.A na ministerstwo trzeba ruszyc za to jak
      przeprowadzono reforme!!!!Nie potrzebnie utworzono gimnazjum,ktore jest miejscem
      patologi(raport o przemocy w szkolach-TVN),ewidentnym bledem.Skrocono tak wazny
      okres jakim jest liceum z czterech lat na trzy.Pamietajmy ze w ciagu tych trzech
      lat trzeba zrealizowac material tylko troche okrojony!!!Swoja droga gdzie
      znalezc czas na cwiczenie zadan polegajacych nie na szablonach jak
      dotychczas,ale na logicznym(-praktycznym) mysleniu?
    • spacer2 Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 20:01
      masz rację prostę.
      ale weź pod uwagę,że maturę zdają też ludzie z profilowanego.
      a to nie jest młodzież przeznaczona na studia (w wielu przypadkach) i powinni
      słusznie oblać.

      a co do problemów....
      hmmmm...
      mogliby faktycznie dać więcej czasu.
      przecież jak ktoś nie umie,to i tak mu to nic nie da. A siedząc pogrążonym w
      stresie, w momencie gdy potrzeba problem rozwiązać problem twórczo, warto dać
      uczniom więcej czasu na pomyślunek. i na dodatkowe sprawdzenia.

      np. w ostatnim zadaniu zapomniałem pomnożyć cały otrzymany wynik przez 1/3. i
      punkt w plecy.
    • blah_blah_metal Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 20:14
      Gość portalu: yeellow napisał(a):
      >
      > Zad. 9 - niesmiertelny dwumian :-).
      Strasznie nudna ta matura, ale wzoru
      > na "delte" juz sie po niej nie zapomni ;-).

      Przy dwumianie, jak i podczas całego arkusza podstawowego - wzór na wyróżnik
      kwadratowy się akurat nie przydał (chyba, że robiłem inne zadania :))

      >
      > Zad. 10 - elementarna geometria, wystarczy np. tw. cosinusow
      >
      Tw. cosin. nie ma w podstawie i nie jest tu potrzebne. Wystarczy tylko
      trygonometria kąta ostrego.
    • Gość: Roys Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.radom.pl 09.05.05, 20:14
      Muszę przyznać rację panu (chyba) o ps. yeellow. Zadania na maturze nie były za
      trudne, a już tragiczne głosy na forum są niezrozumiałe kompletnie.
      Też mam trochę do czynienia z matematyka, choć nie uczę jej w zadnej szkole.
      Tuż po zobaczeniu zadań r o z w i ą z a ł e m je korzystając jedynie z
      kalkulatora i tablic z wzorami. Zajęło mi to ok. 45 min.
      I tu nawet nie chodzi o mój czas, bo nie w tym rzecz, ale chciałem omówić te
      zadania i prosiłbym wszystkich oo POKAZANIE w czym była owa trudność.
      1. banalne porównanie dwu ułamków 4/9 i 3/7 po sprowadzeniu do wspólnego
      mianownika 28/63 i 27/63
      2. nierówność (n + 2)/(3n + 1) > 1/2 gdzie n = 1, 2, 3 ....
      no znów, w czym trudność?
      3. najprostsze zadanie na wilomian z parametrem gdzie W(-2) = 0 stąd obliczyć k
      reszta banał, jak ktoś tego nie umiał to nie powinien podchodzić do matury z
      matmy
      4. proste zadanie na ciąg geometryczny gdzie: x, 24, y skąd x + 24 + y = 76 oraz
      x/24 = 24/y i bardzo prosty układ równań prowadzący do równania kwadratowego
      5. to zadanie ewentualnie uważam za najtrudniejsze do zrozumienia, ale jak
      się ułoży funkcję zysku f(x) = (40+x)(60-x) gdzie x należy do C+, wychodzi
      prosta funkcja kwadratowa f(x) = -x^2+20x+2400, gdzie należy znaleźć x
      wierzchołkowe
      6. banalny zbiórA równanie z wartością bezwzględną, a zbiór B nierówność
      kwadratowa
      7. tu ewentualne wzory na wariancję i odchylenie (przyznaję, nie we wszystkich
      szkołach uczą tego), ale są w tablicach, reszta banał
      8. czworokąt opisany na okręgu (suma boków przeciwległych równa), reszta to
      TYLKO rachunki, a nawet jak ktoś nie pamiętał tego twierdzenia, zrobienie
      rysunku i branie pod uwagę równość odcinków stycznych do okręgu dochodziło się
      do tego samego
      9. procent składany (ewentualnie wzór w tablicach) x+y = 84100 oraz
      x*(1,05)^13=y*(1,05)^11 (wystarczy jedno podzielić przez drugie)
      tu uwaga, jedna z internautek przedstawiła taki sposób myslenia:
      Włożyć całą sumę do banku, odczekać az pierwszy z nich ukończy 21 lat i
      wypłacić mu taka kwotę, żeby pozostała część dała równą po ukończeniu
      21 lat przez drugiego. Nie rozwiązywałem tak, ale moim zdaniem jeżeli
      zrobiła to dobrze, należy jej się + punkt ekstra
      10. Banalne zadanie ze stereometrii. Wstyd mówić, ale przed reformą takie
      zadania były na egzaminie wstępnym do liceum po 8 klasie podst. (służe w razie
      czego zbiorkami jako przykład)
      No i to by było na tyle. Naprawdę, proszę o pokazanie GDZIE są trudności?
      Nawet jeżeli nie zrobiło sie jakiegoś zadania (no mogło się zdarzyć), to jednak
      uzyskanie 70%-80% nie powinno sprawić kłopotów. To skąd te lamenty?
      Czyżby aż tak się obniżył poziom?
    • gicho Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 20:23
      No cóż yellow zamiast pisać na tym forum(i tracić czas na ironiczne komentarze w
      stronę maturzystów) powineneś robić coś bardziej pożytecznego np przygotowywać
      kolejne roczniki do zdania matury, aby wypadły na "Twoim" poziomie. Ot co. PS Do
      Madzi: Jak się tak urzekłaś jego inteligencją, to może go poderwiesz?:)
            • Gość: Magda Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.e / *.e-cho.com.pl 09.05.05, 21:04
              ja Ci moge powiedziec jakie ja bledy zrobilam! mam 4 z matmtmy co w mojej
              klasie i szkole nie jest takie latwe (chodze do klasy o profilu mat-info)! na
              pierwszy rzut oka przerazilo mnie tylko zadanie z serwetka i ostatnie z
              ostroslupem (nigdny nie bylam swietna z geometrii)! z 1,2,3,4 zadnego problemu
              nie bylo, w 5 ulozylam zle rownanie (wedle odpowiedzi z GW zapomnialam od 160
              odjac 100) wiec cale zadanie lezy, w 6 wszystko byloby ok gdybym w rownaniu
              okreslajacym zbior B nie zapomniala zrobic x^2, zrobilam tylko x (moj glupi,
              straszny blad), w 7 znowu blad rachunkowy, w 8 wiedzialam tylko o tym
              twierdzeniu o okregu wpisanym w czorokat i pole kola, w ogole nie wpadlam na
              mozliwosc z trojkatami, w 9 w ogole wymyslilam, bo nie zrozumialam tego zadania
              i zrobilam oczywiscie blednie, 10 to katasrtofa (juz mowilam moja geometria)! i
              w ten sposob z czworkowej uczennicy spadlam na 40-45% ! troche przez moja
              glupia nieuwage, troche przez stres a po troszku dlatego ze spieszylam sie zeby
              w kazdym zadaniu miec cokolwiek rozwiazanego! i prosze nie pisac do mojego
              posta zadnych ironicznych i glupich komentarzy bo i tak jestem juz zdolowana
              swoja glupota :((((
              • Gość: yeellow Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.acn.waw.pl 09.05.05, 21:16
                o, dzieki. Nareszcie cos konkretnego. Bledy rachunkowe, czy zle przepisanie
                zdarzaja sie niestety. Zwlaszcza, ze czasu mieliscie malo. Moim zdaniem za
                malo, bo nie jestem zwolennikiem liczenia na czas. Lepiej dac za duzo czasu niz
                za malo. Motywacja kuratorium jest pewnie obawa (niestety, raczej sluszna)
                przed sciaganiem. Brak czasu skutecznie je eliminuje.
                Zadanie z serwetka moim zdaniem nie bylo latwe, zalezy jeszcze, czy odpowiednie
                twierdzenie bylo w tablicach i jaka wage przykladal nauczyciel do geometrii.
                Szkoda, ze nie zrozumialas 9, bo na pewno umialabys zrobic. Chociaz zajmuje sie
                matematyka finansowa, to mam mieszane uczucia widzac takie zadanie na
                maturze... A moze problem nie lezy w zadaniu, a w nauczycielach? To sa proste
                zagadnienia, ale trzeba je umiec przekazac, a wiekszosc nauczycieli nie jest do
                tego chyba przygotowana...
                Wyglada na to, ze glownym wrogiem maturzystow byl pospiech...

                Pozdrawiam
                Marcin
    • gicho Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 20:40
      No to ładnie, nie chciałbym mieć z Tobą zajęć, zbyt arogancki jesteś, ja też
      chcę pomagać za darmo ale nikt się na razie chętny nie zgłasza:( No nic
      zobaczymy, bo matmę bardzo lubię i sporo liczyłem zadań:) Pozdrawiam Patryk
    • gicho Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 20:47
      Hmm...Nie mam do Ciebie uprzedzeń stary, ale mówie otwarcie, że wkurzyła mnie
      Twoja postawa, udającego wielkiego znawcę tematu. Nie chcę się z Tobą kłócić, bo
      szanuję każdego człowieka, więc wybacz jak Cię w jakimś momencie obraziłem.
      Pozdrawiam Patryk.
    • b_belcia Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 20:54
      no i ja sie podpisuje jako tegoroczna maturzystka
      ale oni sa wszyscy pokrzywdzeni i biedni, bo matura z maty wymagala myslenia

      a w ogole to szok przezylam jak weszlam na forum, bo u mnie w szkole te mature
      podstawowa wysmiano! i wiekszosc jak nie wszyscy skonczyli przed czasem
      yo!
    • tester777 Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... 09.05.05, 21:05
      No i po co ten haczyk, raczej po ptokach nie zlapiesz juz wielu ryb :b.

      Na pewno latwiej jest oceniac wszystko na siedzaco, gdy juz ma sie na dloni
      rozwianiania i nie czuje sie stresu na karku i nerwowo nie patrzy na zegarek.

      Nie mozna tu porownywac samej tresci zadac, gdy sie siedzi wygodnie przed
      monitorem, w fotelu z kawa/herbata w reku z tym co czuje przecietny maturzysta.
      Na to tez musisz wziasc poprawke, skoro nawet zapominasz juz o swoim
      doswiadczeniu w kwestii matematyki (zapomnial wol jak cieleciem byl? Nie kazdy
      rodzi sie geniuszem, wiedze nabywa sie z czasem... inteligencja to juz rzecz
      wrodzona ;-) ).

      Nie mozesz oceniac innych, bo jestes w ogole innej sytuacji. Mozesz mi
      powiedziec, ze x lat temu, gdybys mial znowu te 18-19 lat (bo skoro uczysz to
      wnioskuje, zes starszy) rozwiazal bys te zadania z palcem w, no. Ale powiedziec
      tak nie mozesz. Po prostu nie mozesz - glowy uciac mi nie dasz, ze stres by Cie
      nei rozregulowal, reki mi nie dasz uciac, ze bys nie przeoczyl nawet, prostej
      jakby nie patrzac, rzeczy w jakims zadaniu.

      Mysle, ze egzaminy na pewno nie byly jakies tragiczne same w sobie, ale gdy sie
      wchodzi na sale to i poziom trudnosci rosnie, mimo wszystko. Nie byly na pewno
      tez banalne, nie taki mamy system edukacji w Polsce. A moze wlasnie taki - gdzie
      uczac starym systemem panstwo postanawia sobie przetestowac nowe egzaminy (nie
      oszukujmy sie, gimnazjum rocznika '86 - swoista 'przechowalnia', gdzie czlowiek
      marnuje 3 lata, nie chlonac zadnej wiedzy, bo tej wiedzy nikt mu nie chce
      przekazac), potem liceum i kompresja materialu 4letniego + zaleglosci w dwa i
      pol roku, potem jeszcze jakies powtorzenie przeciez trzeba zrobic. Miej to tez
      na uwadze, ze cala ta nasza edukacja ma niemale braki w swych zalozeniach, a
      rocznik z Czarnobyla ;) robi za biale myszki w laboratorium.

      Punktow widzenia na pewno jest duzo, nie chce juz zdzierac klawiatury. Dodam
      jeszcze, ze na rozsz. trafialy sie niezle zadania kobyly, potem sie czlowiek
      nagle zorientuje, ze dodal zamiast odjac gdzies w srodku i rozwiazania na cala
      kartke A4 ida... ekhm. No, ale niewazne, mialem juz nic nie pisac, tak wiec
      pozdrawiam, Rafal.
      • Gość: yeellow Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.acn.waw.pl 09.05.05, 21:20
        Nie wiem, skad Twoje wedkarskie skojarzenia. Poza tym nie zrozumiales moich
        intencji, pewnie nie przeczytales poprzednich postow.
        Co do stresu, pelna zgoda. Oczywiscie, ze jak jest malo czasu, a czlowiek zdaje
        wazny egzamin, to sie stresuje. I na pewno zrobilbym glupie bledy. Tak juz jest
        na egzaminach, nawet na latwym ciezko dostac 100%. Wiem cos o tym, bo zdawalem
        w zyciu juz jakies 200 egzaminow, mniej wiecej. Ale co innego pisac, ze bylo
        sie w stresie i nie napisalo dobrze, a co innego pisac, ze zadania byly
        strasznie trudne, wykraczajace poza program, itp.

        Pozdrawiam
        Marcin
        • Gość: zielony Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.05.05, 21:42
          Zadania w ark.I buły nietypowe jeśli chodzi o ich formę. W szkole nie cwiczy
          się myslenia tylko sprawnego liczenia. Więc jeśli ktoś nawet znał jakieś wzory
          i umiał je stosować to raczej tylko w sytuacjach czysto matematycznych - tz.
          bez treści typu : ktoś tam dostaje spadek itd. Nie jest to super skomplikowane
          ale wymaga wyćwiczenia czego nie robi się w szkole. I tu jest pies pogrzebany.
          Jeśli byłoby więcej czasu to niektórzy poradzili by sobie. Czyli matura nie
          sprawdza wiedzy matematycznej a raczej skojarzenia i szybkie myslenie.
          Przecietny polski uczeń osiągnie minimum, ale nic poza tym, a ten nieco poniżej
          prezeciętnej nie zda matury, A nie o to chodzi!
          • Gość: yeellow Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.acn.waw.pl 09.05.05, 21:55
            Dzieki za konstruktywny glos. Mysle, ze niestety masz racje. Problem nie lezy
            tylko w nauczaniu matematyki, jest ogolniejszy. Dotyczy rowniez rozumienia
            tekstu i umiejetnosci wylowienia potrzebnych informacji. Kiedys zadania z
            trescia do znudzenia cwiczylo sie w podstawowce, moze teraz jest inaczej...
            Tylko, ze cala ta reforma byla wlasnie po to, zeby uczniowie umieli takie
            zadania rozwiazywac, wiec cos gdzies poszlo nie tak...
            Inna sprawa, to nauka matematyki. Jezeli ktos umie policzyc pole kola, a nie
            umie policzyc pola okraglej serwetki, to cos jest nie tak z jego rozumieniem
            matematyki. A matematyka ma to do siebie, ze nie mozna sie jej "wkuc", trzeba
            ja zrozumiec. Wkucie bez zrozumienia powoduje bezradnosc nawet wobec latwych
            zadan. Ciekawie opisal to swego czasu Feynman, komentujac swoje doswiadczenia
            ze szkolnictwem brazylijskim (rzecz dotyczyla fizyki, ale chodzilo o to samo).

            Ale jest jeszcze jedna mozliwosc, mam nadzieje, ze okaze sie prawdziwa. Moze
            jest po prostu tak, ze na to forum przyszli w wiekszosci ludzie sfrustrowani,
            ktorym nie poszlo i szukaja pocieszenia. I uogolniaja swoje niepowodzenie na
            caly kraj. Poczekajmy do ogolnopolskich wynikow i wtedy sie przekonamy jak to
            jest z nauczeniem matematyki w naszym kraju. Bo wnioskowanie na podstawie
            malej, niereprezentatywnej proby zle swiadczy o kazdym matematyku ;-).

            Pozdrawiam
            Marcin
    • Gość: ajajaj Święta racja. Jestem 10 lat po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 21:18
      maturze, a dodam, że orłem nie byłam, i te zadania są spokojnie do zrobienia. I
      stara matura była o niebo trudniejsza.

      Mam pytanie: jeśli nie trafiliście na zagadnienia - to na co liczyliście?? co
      innego można jeszcze mogło być?? z czego się przygotowywaliście?? Bo według
      mnie to zostaje już chyba tylko badanie przebiegu funkcji. Czy jest coś
      jeszcze ??

      O, przypomniało mi się coś z prostą i punktem na płaszczyżnie i pochodne. Ale
      nie sądzę, że ktoś na to liczył ;)
      • Gość: KROWA Re: Święta racja. Jestem 10 lat po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 21:36
        No to spryciarzu. Siądź sobie wygodnie. Wez do reki pieprzony dlugopis i
        rozwiaż te 10 zadan w 150 minut. Powodzenia. Jeszcze przydaloby sie 5 kolesi z
        komisji wiszących Ci nad głową z siekierą przypominających Ci o tym że to
        najważniejszy egzamin w Twoim życiu. Mnie to jebie. Ale rozumiem tych ludzi
        ktorzy zakuwali dlugo do tej matury i dali dupy na niej. A nie dali dlatego ze
        sa debilami ale dlatego ze CKE to debile. Sam moze tez jestem debilem... Ale
        tak na dobra sprawe to malo kto nim nie jest ;-)
      • Gość: dimension Re: Święta racja. Jestem 10 lat po IP: *.toya.net.pl 09.05.05, 21:37
        Zadania nie wykraczały poza program... ale poziom ich trudności był dużo wyższy
        niż na próbnej co wiele osób zaskoczyło. Poza tym robic 10 zadań, to nie 3 i to
        bez możliwości wyboru. A patrząc na te zadania przed maturą też bym powiedział,
        że łatwe. Tym bardziej patrząc sobie na ich rozwiązania. Inną sprawą jest
        usiąść i rozwiązać taką ilość zadań bezbłędnie w dwie godziny. Biorąc pod uwagę
        powyższe czynniki MATURA Z MATEMATYKI NIE BYŁA ŁATWA, a jesli chodzi o program
        zdecydowanie był on LICEALNY, a nie z PODSTAWÓWKI. No chyba że Ty w podstawówce
        znałeś Twierdzenie Cosinusów... POzdrawiam
      • Gość: Nikola Re: Święta racja. Jestem 10 lat po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 21:42
        Na poczatek pozdrowienia dla wszystkich, którzy dzisiaj zdawali maturę ;]
        obojętnie, czy była dla Was trudna, czy nie - będzie ok :P

        W pewnym miejscu tego tematu doczytałam się stwierdzenia, że matmę pisali ludzie
        z liceum profilowanego, którzy nie są przeznaczeni na studia. A do czego,
        przepraszam? Liceum profilowane - to nie technikum, nie ma zawodu i nic innego
        niż studia (ew. studium :/) nie zostaje. "i powinni oblać" ?? Super. To Cię tu
        rozczaruję. Sama dzisiaj zdawałam maturę z matmy i jestem z liceum profilowanego
        (żadnego jakiegoś wygórowanego - zwykły ekonomik) i jestem w miarę zadowolona z
        tego, co napisałam na maturze. Może nie będzie 100% (niestety za mało czasu),
        ale 80% - na to liczę ;] - niestety nerwy biorą górę i liczba -2, nagle staje
        się +2 => całe zadanie robi się inne ;], a co za tym idzie nie ma czasu na
        sprawdzenie, skorygowanie, a już na pewno nie poprawianie - bo nie ma miejsca -
        no comment. Rozszerzony poziom był też znośny, spodziewałam się dużo
        trudniejszego poziomu na R. Tym lepiej, że nie był ;]

        A w odpowiedzi do pytania z tematu, to trudnością największą był brak czasu i
        brak miejsca do pisania.. A zadanie najgorsze (dla mnie) była ta nieszczęsna
        chusteczka, na której rozwiązanie wpadłam 5 minut przed końcem i bardzo "dużo"
        zdąrzyłam napisać. No ale cóż. Nic nie zrobię :P Zostaje czekać na wyniki i
        zdawać na studia. Mimo wszystko jako uczennica LP zamierzam tam iść i studiować ;)

        Pozdrawiam.
    • Gość: malgo Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:11
      Swoją opinię o arkuszu pierwszym już napisałam - prosty. Tera ponieważ ukazały
      sie zadania 11-17, jestem już po ich lekturze. Wzięłam długopis do ręki i
      rozwiązałam. Normalne, niestraszne. Dziwi mnie to larum. Po pierwsze trzeba
      było się zastanowić nad wyborem przedmiotu do zdawania na maturze, a po drugie
      trzeba się pogodzić, że poziom rozszerzony nie jest dla wszystkich, a po drugie
      jak się zdecydowało nań, to z poniesieniem wszystkich konsekwencj, zwłaszcza,
      jesli wybrało się wcześniej klasę z nie za dużym rozszerzeniem matematyki o ile
      w ogóle.
      • Gość: maria Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:40
        nie wiem czy to bylo pisane wczesniej, ALE
        to nie chodzi o poziom matury z matematyki. to nie chodzi o to, ze bylo za malo
        czasu, ze zadania byly zamotane. TO JEST NIEWAZNE.
        bo TAK NAPRAWDe chodzi o reforme osiwaty. Osoby, ktore pisza, ze matura byla
        latwa. ok. jak sobie usiadziesz w odmu z kawka to mozesz trzaskac zadanka. Poza
        tym Ciebie inaczej uczono.Zrozumcie starzy maturzysci 9jezeli tak moge Was
        nazwac). Nas nikt do takei matury nie uczyl. Ostatnio przerobilam pare staryh
        matur. wszystkie zadani zrobilam. parwie z kazdej 5/5 dobrze. a co bylo
        dzisiaj? pogrom. To wcale nie znaczy, ze jestesmy debilami. po prostu NIKT nie
        uczy do nowej matury. oni tylko mysla, ze tak robia. Zapewniam Cie, ze w swoim
        zyciu przerobilam mase zadan z uw..nawet i z 2. roku. ale dzisiaj sobie w ogole
        nie poradziam. Teraz wychodza skutki reformy. I to nad tym trzeba sie
        zastanowic.
        • Gość: yeellow Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.acn.waw.pl 09.05.05, 22:44
          I nad tym tez sie zastanawiamy, jak zobaczysz w postach powyzej :-)
          I zobaczysz moze, ze mnie nie chodzi o medrkowanie (naprawde, nie musze sobie
          niczego udawadniac rozwiazujac maturalne zadania), ale jestem ciekawy skad
          wziely sie takie skrajne reakcje i wielkie emocje. I gdzie konkretnie kuleje
          nauczanie. Juz kilka osob napisalo ciekawie i na temat.


          Pozdrawiam
          Marcin
          • Gość: hurma Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:51
            Ja mam właśnie mieszane uczucia... uczyłam się do tej matury 3 lata w jednej z
            lepszych krakowskich szkół, zawsze miałam 5 na świadectwie... niestety, dziś
            popełniłam kilka głupich błędów [zmieniłam znak, źle coś dodałam]. Najczęściej
            myliłam się w tym 'najprostszych' [najmniej punktowanych- 3,4 ptk] zadaniach, a
            bez problemu rozwiązywałam te za 10 czy 7 ptk...
            Mam tylko nadzieję, że wynik zapewni mi miejsce na jakimś ciekawym wydziale UJ...
            • Gość: maria Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 23:25
              eh Marcin nie mam sily czytac tego wszytskiego. wlasnie zobaczylam, ze nie
              zdalam matury rozsz. a to byl warunek dostania sie na socjologie na uw. i co
              ja mam teraz zrobic? pisanie listow, czy narzekanie na cke czu tam oke nie ma
              kompletnie zadnego sensu. trzeba przyznac..jest to wina i szkol i nasza. Gdybym
              mogla cofnac czas to pod koniec 2 Lo przenioslabyms ie do jakiegos 130
              rankingowo LO i mialabym swiety spokoj. tzn.? czas na nauke do matury, do
              przygotowania se do ustnych...a nietak jak bylo u mnie..do 14 kwietnia
              siedzialam i zapieprzalam w szkole, bo naucz. sie klasowek zachcialo itp. bylam
              w klasie mat-inf a meczylam sie do samego konca z historia czy wosem. okej, ja
              to umiem, ale co maja zrobic inni? czy myslisz, ze ja mialam choc odrobine
              czasu na przygotowanie sie do tej matury? odp. brzmi NIE. caly rok siedzialam
              nad durna fizyka i historia i zakuwalam te przedmioty,a by zaliczyc na marne
              2...a czemu? bo naucz. mieli zachcianke, aby jak najwiecej iczcniow do matury
              nie dopuscic.
              i co teraz? nie zdana matura rozsz. Moge sie porzegnac z socjologia, moim
              wymarzonym kierunkiem. bez kitu smutno mi.
    • Gość: Kwiatek Re: wyjasnijcie mi, jak to jest... IP: *.radomysl-nad-sanem.sdi.tpnet.pl 09.05.05, 22:37
      Czy tak trudno zrozumieć fundamentalną prawdę, że zadania na maturę muszą byc tak ułożone żeby część osób miało 100%, część 70%, część 40%, a część (przykre bo przykre, ale tak chyba jednak musi być) musi oblać... Jakby wszyscy dostali 100%, to jak tu poznać, kto co umie? Czytam sobie te wszystkie krzyki, jaka ta matura straszna, że wszyscy obleją, że była nie do napisania, że piszemy apele do cke etc. Ale widać też, że naprawdę mnóstwo osób uważa, że była banalana oczekując 80%-100% na obu poziomach. Nasz wynik rzeczywiście zależy od szkoły, od nauczyciela ale PRZEDE WSZYSTKIM od NAS! Nie twierdzę jednak, ze kazdy komu słabo poszło to głąb. Może zabrakło pilności, powtórki, może nerwy albo pomyłka podczas wybierania przedmiotu na maturę...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka