o co wam chodzi?

10.05.05, 12:04
obwinianie czasu za to ze za szybko plynal i ludzi z cke za to ze zle ulozyli
zadania i tego ze jestesmy pierwszym rocznikiem jest chyba usprawiedliwianiem
samych siebie. a moze zacznijmy w koncu obwiniac siebie ze za malo
pracowalismy przez 3 lata?
tak, matura byla calkiem trudna. ale nie byla obowiazkowa! co innego gdyby
byl przymus pisania jej. ale nie, matematyke wybrali (a przynajmniej powinni)
ci co ja lubia umieja rozumieja i sa w stanie zdac. dlatego nie rozumiem o co
ten szum.
a zadania byly bardzo ciekawe wg mnie, na odpowiednim poziomie, choc na
podstawowej przesadzono z 2 zadaniami troszke bo jednak za trudne byly ale
poza tym wszystko profesjonalnie zrobione. i uwazam ze wlasnie doskonale im
sie udala ta nowa matura biorac pod uwage ze to pierwszy rok. powtarzacie
slogany ze "jestesmy krolikami doswiadczalnymi" bo wszyscy robia o to szum ze
to pierwszy rok no i MUSI byc zle przygotowane. a wlasnie nie, bylo nad wyraz
dobrze.
wyniki beda tragiczne pewnie. ale nic dziwnego - bo w tym roku nie bylo
sciagania, nie bylo mozliwosci ze "trafie na temat", tylko egzamin sprawdzal
wiadomosci praktycznie z kazdej dziedziny. i w koncu bedzie obiektywnie i
okaze sie kto i ile naprawde umial.
stres kogos zjadl? przykro mi ale to wlasnie jest zycie - rowniez umiejetnosc
radzenia sobie w stresowych sytuacjach. i to tez ten egzamin sprawdzi.
jasne ze sa osoby ktorym nie poszlo z roznych powodow mimo ze maja ogromne
mozliwosci. ale nadal uwazam ze matura byla odpowiednio przygotowana a
wiekszosc tych ktorym sie nie udalo po prostu nie byla wystarczajaco dobrze
przygotowana i liczyli na to ze jakos to bedzie..
    • Gość: Maciej-Katowice Re: o co wam chodzi? IP: 81.219.117.* 10.05.05, 12:11
      Nie do konca sie zgadzam,bo rzeczywiscie egzamin sprawdzal umiejetnosci z
      wiekszosci dzialow,ale prawda jest tez,ze poziom na podstawie byl za
      trudny.Jestem tegorocznym absolwentem jednego z najlepszych liceow na Slasku i
      mimo ze dobrze napisalem oba poziomy,uwazam iz matura byla trudna-rozwalilo
      mnie tylko zadanie z serwetkami,po prostu zglupialem przy nim. Tak wiec widzazc
      po sobie pewien zawod(liczylem na maxy),wiem co moga czuc osoby ze slabszych
      liceow.Pozdro,moze jakos bedzie:/
      • 3agulka Re: o co wam chodzi? 10.05.05, 12:18
        no to prawda ze na podstawowej przesadzili z serwetka i kurtkami. ale tak jak
        niczego, nie ma rowniez egzaminow idealnych.. poza tym powtarzam - to nie bylo
        obowiazkowe.

        poza tym jesli uczniowie uwazaja ze byly takie trudne to znaczy ze byly trudne
        dla wszystkich. wiec czym sie przejmowac? co za roznica czy najlepszy wynik np
        w szkole bedzie 70% a ty bedziesz miec 50% albo najlepszy wynik to 100% a ty
        bedziesz miec 70% (przykladowo). prpoporcje pozostaja te same i na najlepsze
        studia po prostu nie beda sie starali stuprocentowicze tylko
        siedemdziesiecioprocentowicze
        • Gość: Maciej-Katowice Re: o co wam chodzi? IP: 81.219.117.* 10.05.05, 12:26
          Tez tak sobie mysle,ale zawsze ktos bedzie mial te maxy i niesmak pozostaje :)
          Zreszta mnie martwi jedna rzecz najbardziej, bo z matemtyki myslalem ze nie
          bedzie jakas super trudna bo przeciez probna poszla slabo w calej Polsce,a tu
          taki numer. 18 maja fizyka-co to bedzie?? Juz sie boje
          • 3agulka Re: o co wam chodzi? 10.05.05, 12:29
            "Zreszta mnie martwi jedna rzecz najbardziej, bo z matemtyki myslalem ze nie
            bedzie jakas super trudna bo przeciez probna poszla slabo w calej Polsce,a tu
            taki numer. 18 maja fizyka-co to bedzie?? Juz sie boje"
            wyjales mi to z ust :D tez zdaje z fizy a z fizy radze sobie duzo gorzej niz z
            matmy. cos czuje ze bedzie placz i zgrzytanie zebow..
            • Gość: Maciej-Katowice Re: o co wam chodzi? IP: 81.219.117.* 10.05.05, 12:33
              Dokaldnie mam takie samo odczucie,fizyki nie umiem tak dobrze jak matemtyke
              (umiem duzo gorzej:D). Oj bedize placz,ja chyba ten tydzien poswiece w
              zupelnosci na fizyke,a potem sie zobaczy jak bedzie> Pozdro i powodzenia za 8
              dni. ;)
        • Gość: x Re: o co wam chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 12:36
          Fakt, zadania nie były zbyt trudne. Większość z nich to schematy, których setki
          przerabiało się w domu czy na lekcjach, "ubrane" tylko w "praktyczną" treść.
          Jednak ilość zadań w stosunku do czasu jaki mieliśmy była zdecydowanie za duża.
          Wydaje mi się, że zadań powinno być mniej, ale za to dużo trudniejsze. Wtedy
          liczyłyby się umiejętności matematyczne, a nie prędkość twojego pisania. Ludzie
          którzy nie koniecznie są geniuszami matematycznymi, ale za to potrafią szybko i
          bezbłednie liczyć będą mieli lepsze wyniki od tych, którzy są naprawde dobzi,
          ale wolniej piszą. Wydaje mi się że jest to niesprawiedliwe.
          • 3agulka Re: o co wam chodzi? 10.05.05, 12:40
            nie mniej zadan - wiecej czasu. 12 minut to jest akurat na rozwiazanie wg mnie,
            ale mimo wszystko brakuje to jakiejs rezerwy, czasu na sprawdzenie, 15-20 minut
            wiecej.
            • Gość: An Re: o co wam chodzi? IP: *.laczpol.net.pl 10.05.05, 13:03
              3agulka, widzę dużą niekonsekwencję w Twojej wypowiedzi.Piszesz ,że matematykę
              powinni wybrać ci którzy są z niej dobrzy, a sama uważasz ,że z fizyką będziesz
              miała kłopot.I pewnie jak ci żle pójdzie będziesz narzekała tak jak matematycy.
              Przecież o wyborze przedmiotu który się zdaje decyduje chęć pójścia na takie a
              nie inne studia.
              Trudność matury powinna być dostosowana do poziomu nauczania w średnim
              liceum,gdyż to nie my ponosimy winę za skrócenie lat nauki i nieprzygotowanie
              nauczycieli do nowego programu.
              A o tym jaka jest rozbieżność między stopniami w szkole ,czyli poziomem
              nauczania a wymaganiami tej matury świadczy fakt ,że osoby piątkowe z
              matematyki boją się czy ją zdadzą.













              • 3agulka Re: o co wam chodzi? 10.05.05, 13:58
                masz troche racji, sama na to wpadlam ze przeciez zdaje fizyke z ktorej jestem
                10 razy gorsza. tylko ze fizyke umiem na tyle zeby zdac, moze nie dobrze ale
                zdac. jakby tak nie bylo bym jej nie wybrala.
                i jeszcze jedna mala roznica. nie pojdzie mi dobrze z fizyki ale jak wyjde to
                bede obwiniac SIEBIE. bo wiem ze sie nie uczylam, ze sie bawilam i olewalam
                nauke, odkladalam na pozniej. i to bedzie moja wina, nie cke, nie czasu
                • Gość: An Re: o co wam chodzi? IP: *.laczpol.net.pl 10.05.05, 14:32
                  Ale ci wszyscy ,którzy szli na matematykę też tak uważali że są dobrzy na
                  tyle ,żeby zdać.I w tym jest cały problem ,że zadania były zupełnie inne od
                  tych które robiliśmy w szkole czy na korkach.I ci którzy się nie uczyli mogą
                  obwiniać siebie ,lecz ci którzy uczeni byli nie tego co trzeba ,mają pretensje
                  do cke ,że zadania były nietypowe.
                  A matematyki trudno się samemu uczyć,trzeba najpierw mieć kogos kto to dobrze
                  przedstawi.
            • Gość: TM Re: o co wam chodzi? IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 10.05.05, 13:06
              moim zdaniem podstawowy byl dosc adekwatny oprocz zadania z serwetką - chyba z
              15 minut sie glowilem zanim wpadlem na pomysl. Ale uwazam ze zadanie z kurtkami
              to byl banal :D chyba ze ktos nie robil nigdy optymalizacji :P Ogolnie za malo
              czasu; jeszcze z 30 minut by sie zdalo.

              ale cos wam powiem to sie usmiejecie: moj brat z 1. klasy gimnazjum zrobil bez
              problemu zad.1 i zad.4 a nad kurtkami troche pomyslal poprosil o wzor na
              odcieta wiercholka paraboli i tez zrobil... inaczej niz ja ale tez dobrze, on
              od zrobil funkcje zysku od ceny, a ja od liczby obnizek :D

              Co do rozszerzonego, to juz troche inna bajka. Siedem zadan polecialem bez
              wiekszego namyslu - dosc tradycyjne schematy, ale np. na trapez juz sie
              nabralem (debilem trzeba byc :( ), i pare innych rzeczy tez skopalem.
              Ale wlasciwie rozumiem tych co ukladali rozszerzony - to wejsciowka na wyzsze
              uczelnie-ma przeprowadzac eliminację (czy na uczciwych zasadach to juz inna
              sprawa) Znowu za malo czasu o miniumum 30 minut. Ja sie jeszcze nie zalamuje -
              zobaczymy wyniki.
    • Gość: misia za mało czasu - o to chodzi!! IP: *.devs.futuro.pl 10.05.05, 14:12
      to ma być jednocześnie egzamin na studia. zdawałam w zeszłym roku egzaminy na
      studia, także z matematyki. czasu było bardzo mało, nie było czasu na
      sprawdzanie, stres też bardzo duży
    • Gość: Niesia45 Re: o co wam chodzi? IP: *.interdom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.05, 14:47
      OCZYWIŚCIE ŻE BYŁO ZA MAŁO CZASU!!! Na podstawie wystarczyłoby pewnie 30 min i
      wpadłabym na rozwiązanie zad z serwetką :/ a na rozszerzonej nawet nie miałam
      czasu sprawdzić zadań!!! wiedziałeś piszesz nie wiedziałeś idziesz dalej... 0
      czasu na pomyślenie...a przecież matematyka to nie jest przedmiot, na którym
      takie kryteria powinny się znaleźć...wrrr jestem zła...kto układał tą
      beznadziejną maturę???!!!
Pełna wersja