Gość: OBERSCHLESIER
IP: *.dip.t-dialin.net
08.02.04, 10:18
Gdy zawodzi polityka i gospodarka, to pokrzepienia serc szuka się w
historycznych bajaniach i narodowym pojednaniu. Takie filmy
jak „Luter”, „Goody bye Lenin” czy „Cud w Bernie” spełniają dziś w Niemczech
rolę podobną do tej, jaką u nas odgrywa „Stara baśń” czy „Pan Tadeusz”.
Celuloidowy patriotyzm godzi dziś Niemców ze sobą. Nowe pojęcie określające
to zjawisko – samopojednanie – dotyczy nie tylko fali nostalgii za NRD czy
za latami 50. w Niemczech Zachodnich, ale również boomu wspomnień wojennych
i powojennych, przedstawiających Niemców jako ofiary: alianckich
bombardowań, wypędzeń, masowych gwałtów, a także drakońskich warunków w
obozach jenieckich. Niemcy nie tyle użalają się nad sobą, ile nareszcie
jednają się ze sobą – twierdzi w „Die Zeit” Bernd Ulrich.