Gorole a sprawa śląska. Teoria.

03.03.05, 22:06
Niby należałoby być tolerancyjnym (taka moda), ale wobec goroli się nie da.
Nie umiem.
Do nas do pracy dojeżdża kilku takich zamieszkałych po niewłaściwej stronie
Brynicy. Ich wyczyny są jednorazowe a głupota zasługuje na poemat.
Być może to wpływ Brynicy? Może zbyt częste przekraczania Brynicy powoduje
poważne problemy ze zdrowiem? Psychicznym?
No właśnie, jak myślicie? Czy niewinna, aczkolwiek dość zanieczyszczona
rzeczka może mieć aż taki wpływ na zachowanie goroli?
    • eichendorff Re: Gorole a sprawa śląska. Teoria. 04.03.05, 11:19
      e.day napisała:

      > Niby należałoby być tolerancyjnym (taka moda), ale wobec goroli się nie da.
      > Nie umiem.
      > Do nas do pracy dojeżdża kilku takich zamieszkałych po niewłaściwej stronie
      > Brynicy. Ich wyczyny są jednorazowe a głupota zasługuje na poemat.
      > Być może to wpływ Brynicy? Może zbyt częste przekraczania Brynicy powoduje
      > poważne problemy ze zdrowiem? Psychicznym?
      > No właśnie, jak myślicie? Czy niewinna, aczkolwiek dość zanieczyszczona
      > rzeczka może mieć aż taki wpływ na zachowanie goroli?

      Nie powiedziałbym, że mieszkających "po tamtej stronie" Brynicy
      cechuje "zasługujaca na poemat głupota". Wręcz przeciwnie!
      Miałem - ku mojemu nieszczęściu - do czynienia z wieloma z nich i stwierdzam,
      że są inteligentni i bardzo spytni. Do celu prą po trupach, wbijają nóż w plecy
      w najmniej spodziewanym momencie. Potrafią przez wiele miesięcy uśmiechać się,
      pomagać, prawić komplementy, by - gdy człowiek uśpi swoją czujność - ruszyć do
      ataku. Są bezwzględni, obłudni, dwulicowi, a przede wszystkim wrodzy i
      nienawistni Ślązakom.
      Być może nienawiść do nas wypijają z mlekiem matki. A moja matka do tej pory
      nie zgadza się ze mną gdy twierdzę, że oni działają w taki właśnie sposób bo
      takie mają charaktery. Twierdzi ona, że nie można nikogo oceniać na podstawie
      pochodzenia bo "i tu i tam są i dobrzy i źli ludzie". Pewnie ma rację, ale
      widocznie po tamtej stronie Brynicy tych "złych" nagromadziło się zdecydowanie
      więcej niż wynosi średnia europejska. A ja mam podstawy by tak twierdzić w
      postaci doświadczenia życiowego...

      Moje "badania socjologiczne" przeprowadzone zostały na próbie około 100 byłych
      współpracowników. Z tej grupy ok. 50 osób pochodziło ze Śląska i 50 z Zagłębia.
      Z grupy Zagłębiaków ok. 50% w znacznym stopniu próbowało wpłynąć negatywnie (i
      niektórzy wpłynęli) na moją karierę zawodową, z grupy Ślązaków były to
      nieliczne jednostki (i nikomu się to nie udało). Ok. 1/5 Ślązaków i 1/3
      Zagłębiaków nie dażyła mnie specjalną sympatią (z wzajemnością), ale
      równocześnie nie starała się mnie zniszczyć. Pozytywnie było do mnie
      nastawionych 3 (słownie: trzech) Zagłębiaków czyli ok. 6% oraz ok. 50%
      Ślązaków. 10% Ślązaków i 0% Zagłębiaków zostało moimi prawdziwymi przyjaciółmi,
      podającymi pomocną dłoń w najgorszych okresach mojej pracy zawodowej. Reszta
      współpracowników była do mnie nastawiona neutralnie.
      "Badania" przeprowadzone zostały w latach 1993-2004 w kilku przedsiębiorstwach,
      których byłem pracownikiem. Nie obejmują one moich znajomych spoza kręgu
      zawodowego.

      P.S. Podkreślam, że nigdy nie oceniałem ludzi na podstawie ich pochodzenia więc
      niechęć niktórych do mojej osoby nie mogła być reakcją na moje uprzedzenia
      dotyczące ich miejsca urodzenia/zamieszkania. Byłem osobą raczej ufną (teraz
      stopień tej ufności znacznie się obniżył) i przyjaźnie nastawioną do osób
      nowych w danym środowisku. Zmiana mojej postawy wobec niektórych osób była
      TYLKO I WYŁĄCZNIE efektem ich działania!

      Wciąż wierzę, że po tamtej stronie Brynicy znajdzie się choć
      jeden "sprawiedliwy", który kiedyś poda mi swoją pomocną dłoń. Narazie jednak
      zdażyć się to nie może, gdyż - mieszkając w Chorzowie - uciekłem przed nimi aż
      do Gliwic i wśród moich obecnych współpracowników nie ma ani jednego, który
      pochodziłby z Czerwonego Zagłębia... :-)
      • eichendorff Re: Gorole a sprawa śląska. Teoria. 04.03.05, 11:22
        Co do Goroli spoza terenu Zagłębia wypowiadać się nie będę gdyż "próba
        badawcza" jest narazie stanowczo zbyt mała więc błąd statystyczny mógłby być
        BARDZO DUŻY.
        • beszad Dobroć i rozum PonBóczek rozdzielił sprawiedliwie 08.03.05, 14:18
          Eichendorff, Ty to serio?... (mom na mysli te badania) Jeronie, temat poważny,
          ale żech sie uśmioł! :-))) Zowdy jednak żech uważoł (i dalij tak myśla) -
          podobnie jak Twoja Mama - że pochodzynie niy wiela mo sam do rzeczy. No toć, że
          som roztomaite predyspozycje, ale niy można ich mierzyć w kategoriach "zły"
          i "dobry".

          Zaś co do obserwacji E.day'a o ludziach zza Brynicy, to pedziołbych, że złe
          doświadczynia bierom sie niy z tego, że tam żyjom ludzie obłudni, ale z tego,
          że tacy głównie - jako ci przebojowi i gotowi wszystko zdeptać - decydujom na
          robota poza swoim miejscym zamiyszkanio. Oni ajnfach czynsto uciekajom od
          swoich, kerzy już ich dość majom. Może sie myla, ale takie jest moje odczucie.
          Bezto ciynżko jest budować obrozek gorola na podstawie tego, co na Ślónsk
          napłynie.
          • eichendorff Re: Dobroć i rozum PonBóczek rozdzielił sprawiedl 09.03.05, 11:09
            beszad napisał:

            > Eichendorff, Ty to serio?... (mom na mysli te badania)

            "Badania" przeprowadziłem na swój własny użytek. Dokroryzować się na ich
            podstawie nie będę :-) ale jestem o wiele bardziej ostrożny w kontakcie z tymi
            ludźmi.

            > Jeronie, temat poważny,
            > ale żech sie uśmioł! :-))) Zowdy jednak żech uważoł (i dalij tak myśla) -
            > podobnie jak Twoja Mama - że pochodzynie niy wiela mo sam do rzeczy. No toć,
            > że som roztomaite predyspozycje, ale niy można ich mierzyć w
            > kategoriach "zły" i "dobry".
            >
            > Zaś co do obserwacji E.day'a o ludziach zza Brynicy, to pedziołbych, że złe
            > doświadczynia bierom sie niy z tego, że tam żyjom ludzie obłudni, ale z tego,
            > że tacy głównie - jako ci przebojowi i gotowi wszystko zdeptać - decydujom na
            > robota poza swoim miejscym zamiyszkanio. Oni ajnfach czynsto uciekajom od
            > swoich, kerzy już ich dość majom. Może sie myla, ale takie jest moje
            > odczucie.
            > Bezto ciynżko jest budować obrozek gorola na podstawie tego, co na Ślónsk
            > napłynie.

            W dużym stopniu masz rację, ale ja sam mam doświadczenia życiowe z pracy w
            Sosnowcu. Na szczęście były to tylko 2 miesiące, ale też aż 2 miesiące, bo -
            uwierz mi - to był najgorszy okres w moim życiu. Potem przez pół roku
            psychicznie stawałem na nogi.
            Wprawdzie pieniądz rządzi światem, ale musianoby mi zaoferować NAPRAWDĘ DUŻE
            pieniądze bym zdecydował się tam (do Altreichu) wrócić. Chyba podobny stres
            przeżywają tylko żołnierze w Iraku gdy wyjeżdżają na patrol... :-)
            • alex_ander Re: Dobroć i rozum PonBóczek rozdzielił sprawiedl 10.03.05, 20:57
              Dawno takich bredni, konfabulacji i pieron wie jak toto jeszcze nazwać - może
              pseudonaukowy bełkot- nie czytałem. Również mogę powiedzieć to samo o
              hanysach. Takiej wrednej obsługi w sklepach, jak w Katowicach nie ma nigdzie.
              Na dźwięk "niegodki" odwracją dupy i mają gdzieś klienta. Subiektywne
              wrażenie ??? Jak najbardziej, tym babom po prostu nie chce się pracować. A wy
              biedaczki, nieudaczniki zganiajcie własną nieudolnośc na goroli, bo tak
              prościej. Po co szukać winy u siebie kiedy gorol pod ręką. Róbcie sobie te
              swoja badania, róbcie, czymś się w końcu trzeba zająć w życiu.
              • eichendorff Re: Dobroć i rozum PonBóczek rozdzielił sprawiedl 11.03.05, 12:14
                alex_ander napisał:

                > Dawno takich bredni, konfabulacji i pieron wie jak toto jeszcze nazwać - może
                > pseudonaukowy bełkot- nie czytałem.

                Do wymienionych wcześniej cech dołączam całkowity brak poczucia humoru!
              • alex_ander Re: Dobroć i rozum PonBóczek rozdzielił sprawiedl 11.03.05, 13:02
                No fakt, aż kipi humorem. Niewinna rzeczka a wpływ i na poczucie humoru ma. Ale
                ja nie pieprzę o poczuciu humoru tylko o obwinianiu wszystkich dookoła za
                własną nieudolność. Poczytaj te wątki o d góry do dołu i pośmiej się.
                • eichendorff Re: Dobroć i rozum PonBóczek rozdzielił sprawiedl 11.03.05, 13:39
                  alex_ander napisał:

                  > (...) tylko o obwinianiu wszystkich dookoła za
                  > własną nieudolność. Poczytaj te wątki o d góry do dołu i pośmiej się.

                  Te wątki, w dużym stopniu, to moje osobiste doświadczenia, więc tym samym mnie
                  oskarżasz o nieudolność. Jakim prawem skoro nawet mnie nie znasz, chę? Nie
                  wiesz nic o sytuacjach jakie mnie spotkały i o ludziach, z którymi musiałem
                  wpółpracować! Jednak zwalić wszystko na czyjąś nieudolność potrafisz bez
                  mrugnięcia oka.
                  • beszad Alex-ander i wnioski Eichendorffa 18.03.05, 08:24
                    Jeronie, po kożdyj kolejnyj wypowiedzi Alex-andra jeżech coroz bardzij skłonny
                    uwierzyć we wyniki badań Eichendorffa! ;-))

                    Chopie! (Alex-andrze) - wyluzuj trocha! A jak Cie to tak fest nerwuje, to
                    ajnfach niy czytej!
                    • alex_ander Re: Alex-ander i wnioski Eichendorffa 20.03.05, 21:29
                      Pewnie, że mogę. Nie ma akcji, nie ma reakcji.
    • bartoszcze jerona 11.03.05, 14:25
      kiedyś zakładałem to forum, a teraz musiałem zbłądzić do gorolyji, żeby tu
      trafić:))
      jednak właściciel mógłby troszeczkę bardziej porządku pilnować
      • marcin841 Re: jerona 12.03.05, 21:29
        bartoszcze napisał(a):

        > kiedyś zakładałem to forum, a teraz musiałem zbłądzić do gorolyji, żeby tu
        > trafić:))
        > jednak właściciel mógłby troszeczkę bardziej porządku pilnować
        >

        Jak tak teraz przegladam to forum to faktycznie nie wyglada to najlepiej, tylko
        ze ingerujac w tresc postów zlamalbym naczelna zasade tego forum: "Bez
        cenzury!". Wiem, ze to wynikalo z protestu przeciw administracji, który dzisiaj
        bylby nieaktualny bo podobne forum Arnolda istnieje i nawet ma sie dobrze. Ale
        druga sprawa jest taka, ze nie mam ani specjalnie czasu ani ochoty na zmiany.
        Choc kusi mnie aby przebudowac calkowicie to forum bo: raz nie ma zbyt duzego
        zainteresowania, dwa istnieja juz fora o takiej tematyce.
    • e.day Gorole - ciąg dalszy 12.03.05, 15:05
      Ano z gorolami w pracy mam do czynienia na codzień i trudno o gorola
      przyzwoitego. Pracuję w Katowicach. No owszem, dwóch z Sosnowca zachowuje się
      przyzwoicie, jak dla mnie to są "wyjątki potwierdzające regułę".
      Z niegrzeczną obsługą w Katowickich sklepach nie spotykałam się zbyt często. Z
      pewnością rzadziej niż w urzędach gorolskich (z którymi muszę się kontaktować z
      racji obowiązków służbowych).
      Rzeczki się czepiam (Brynicy), bo nie jest najczystszej wody. Szczerze mówiąc,
      śmierdzi. Więc może przy przekraczaniu Brynicy coś tam w poietrzu oddziałuje
      na umysły goroli? To by pasowało do teorii, że gorol siedzący w domu (i nie
      przekraczający Brynicy) jest mniej toksyczny od gorola ładującego się dziennie
      na Śląsk.
      Osobom, którym gorole dają się we znaki: na ich tle jesteśmy wspaniali.
      Niech żyje bioróżnorodność. Daje nam poczucie wyższości i bezwysiłkowo zwiększa
      samoocenę...
      Pozdrawiam,
      E.Day
      • alex_ander Re: Gorole - ciąg dalszy 16.03.05, 21:35
        >No owszem, dwóch z Sosnowca zachowuje się
        > przyzwoicie, jak dla mnie to są "wyjątki potwierdzające regułę".
        A ilu Was w sumie jest - trzech??? No to faktycznie potwierdza regułę. Moim
        szefem jest przyzwoity hanys z Gliwic, mam napisać tak samo? Że jest wyjątkiem
        potwierdzającym regułę, że hanys to... a dopisz sobie co tam chcesz?

        >Szczerze mówiąc,
        > śmierdzi. Więc może przy przekraczaniu Brynicy coś tam w poietrzu oddziałuje
        > na umysły goroli?
        Umysły hanysów są odporne na smród Brynicy? Ależ pieprzysz. Czegoś równie
        głupiego dawno nie czytałem. Znów jestem gotów przyznać, czytając to forum, że
        jedynie zdrowa małopolsko - zagłębiowska krew trzyma to hanysewo przy życiu.
        Gwoli ścisłości hanysewo to taki odpowiednik polactwa.

        • mr.superlatywny Re: Gorole - ciąg dalszy 16.05.05, 12:05
          uzupelniom: NUDNY jak gorol zza Brynicy.
    • lukasz508 Re: Gorole a sprawa śląska. Teoria. 27.09.05, 22:16
      JEBAĆ Goroli mam ich totalnie dosyc i tej jebanej rejestracji samochodów (SO)
      Czeba otworzyc Przejscie graniczne dla Goroli Czeba ich tepic Pozdro dla
      Ślozoków
      • adekw Re: Gorole a sprawa śląska. Teoria. 08.05.06, 22:57
        Chopie, dobrze prawisz:) pozdro do wszystkich rodaków(i nie chodzi mi o
        Polaków:)) a do alexandra- idz sie wyspać nie znasz Ślazaków i ich nie rozumisz
        więc si enie wypowiadaj
Pełna wersja