Dodaj do ulubionych

Misterium Męki Pańskiej w cieszyńskim teatrze

14.03.05, 13:24
W Cieszynie 140 amatorów wystawia Misterium Męki Pańskiej

Marcin Czyżewski 13-03-2005 , GW


Choć widzowie oglądali to już wiele razy, w czasie Ukrzyżowania wszystkim "pocą się oczy". Cieszyńskie Misterium Męki Pańskiej, grane przez 140 amatorów, robi ogromne wrażenie.


Sobota, godzina przed rozpoczęciem spektaklu. Przed cieszyńskim Teatrem im. Adama Mickiewicza zbiera się już tłumek widzów, a w środku trwa gorączka ostatnich przygotowań. Ktoś przebiera się w garderobie, ktoś szuka kostiumu, inni starają się w skupieniu powtórzyć rolę. - Tak jest zawsze przed premierą. Choć bardziej przypomina to próbę generalną przy pełnej sali - uśmiecha się Barbara Pońc, przygotowując ostatnie detale scenografii.

Przy wszystkim uwija się siostra Jadwiga Wyrozumska, autorka przedsięwzięcia. - Wczoraj kończyliśmy ostatnie próby o wpół do trzeciej w nocy, a jeszcze jest tyle do zrobienia. Są nowe sceny z aniołami, Barabaszem. Jest większa scenografia, inne światła, stroje przywiezione z Ziemi Świętej - mówi siostra i biegnie pouczyć dziewczynki, jak mają założyć na głowy chusty "arafatki".

Pomysł wystawienia Misterium Męki Pańskiej sympatyczna elżbietanka nazywa natchnieniem Ducha Świętego. W 1984 roku namówiła kilkunastu parafian na przedstawienie w salce katechetycznej. Potem spektakl się rozrastał, zaczęły grywać całe rodziny. W 1987 roku przenieśli się do teatru, a bilety na przedstawienia sprzedawały się jak świeże bułeczki.

W tym roku gra 140 amatorów. Są wśród nich dwulatki i emeryci. Każdy ma wiele obowiązków. 26-letnie Kasia Jasiewicz i Ania Wojtyna rozwieszają na drzwiach rozpiskę scen. Wcześniej prasowały kostiumy i pomagały przy scenografii, a za chwilę przemienią się w anioły, niewiasty, żonę Piłata. - Tu nie ma gwiazd, które przychodzą tylko zagrać. Każdy pomaga, jak może - opowiadają. Zaczynały w drugiej klasie podstawówki, teraz nie wyobrażają sobie Wielkiego Postu bez misterium.

Stanisław Pońc, lat 61, długoletni elektromechanik z cieszyńskiej Celmy, od początku w roli głównej. Przed każdym przedstawieniem musi dwukrotnie farbować siwo-czarną brodę, bo przecież Jezus nie może mieć pstrokatej. - W tym roku już na pewno gram po raz ostatni. Choć będzie mi tego brakowało, do tej roli trzeba kogoś młodszego - mówi. Mimo doświadczenia zawsze czuje tremę. Paraliżuje go postać, którą odgrywa i świadomość, że nie ma prawa się pomylić.

Trzeci dzwonek, sala pełna widzów. W skupieniu i ze wzruszeniem patrzą na kolejne sceny: Dekalog, Chrzest, Kuszenie, Wieczernik, Pojmanie. Gdy dochodzi do Ukrzyżowania, wiele twarzy zasłaniają chusteczki. - Gram od 18 lat i zawsze wtedy wszystkim "pocą się oczy", a mnie ściska w gardle. My po prostu zawsze tak samo to przeżywamy - mówi Marian Sowa, 46-letni elektryk z kopalni Pniówek.

Misteria będą wystawiane do czwartku o godz. 17 i w sobotę o godz. 16. Można jeszcze kupić bilety.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka