alex.stela
27.07.05, 11:19
Smycze z góralskim haftem
mac 26-07-2005 , GW
Smycze na szyjach noszą teraz prawie wszyscy. Te sprzedawane w Cieszynie mogą zrobić taką furorę, jak koniakowskie stringi.
Smycz na szyję przydaje się do wielu rzeczy. Wieszamy na niej identyfikator, komórkę, klucze. Możemy je kupić w różnych kolorach i z wieloma napisami. Jednak takich, jak w Cieszynie, nie dostaniemy nigdzie.
- To smycze zdobione słynnym, misternym haftem krzyżykowym, którego zagłębiem jest Jaworzynka. W ten sposób były zdobione koszule beskidzkich górali - tłumaczy Ewa Gołębiowska, szefowa Śląskiego Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości, gdzie wymyślono oryginalną pamiątkę. Opowiada, że zadaniem zamku jest promowanie ginących zawodów z tego regionu oraz nowego wzornictwa przemysłowego. W tym wypadku wykorzystano do tego lokalną atrakcję. - Smycz to dzisiaj symbol młodości, dynamizmu. Dlatego jest to połączenie tradycji z nowoczesnością w najlepszym wykonaniu - dodaje Gołębiowska.
Smycze, które można kupić w punkcie informacji turystycznej na cieszyńskim Wzgórzu Zamkowym, zaprojektowała Małgorzata Heżyk, studentka Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Są w kilku kolorach i z różnymi wzorami. Co ciekawe - w przypadku tej techniki wzorem jest nie sam haft, ale jego tło! Każda smycz ma też logo Śląskiego Zamku. Praca nad jedną zajmuje prawie cały dzień.
- Gdy pytaliśmy góralek, czy w lecie dadzą radę coś wyhaftować, powiedziały, że są już po sianokosach i mogą od razu siąść do pracy - śmieje się Gołębiowska.
Pierwsza partia kilkunastu smyczy ma duże wzięcie, dlatego w Jaworzynce zamówiono kolejną. Jedna kosztuje ok. 20 zł.
-----
Ale jaja! Ja nazwałbym to komercjalizacją kultury ludowej. W Zakopanem to znane od dawna, ale u nas nadal budzi kontrowersje. Choć ze smyczami problemu być nie powinno - w końcu to tylko gadźet, który zakłada się na szyję, a nie na... :-)