Gość: szperaczek
IP: *.tsi.tychy.pl / *.tsi.tychy.pl
12.08.05, 09:20
"Nic dodać, nic ująć" - jak powiedziałby "magnat".
Tyle, że mam podejrzenie - czy Piotr to naprawdę jego biologiczny syn?
Ale na miejscu "Listka" też nie spałbym spokojnie.
"Stary Dziura", jak go znam, załatwi sobie delegację u św. Piotra i może go
odwiedzić...
On by tych misiów w PZPN "zrobił" po swojemu.
Nie jak "skarżypyta z czerwonymi uszami", który zamiast rozegrać to
kombinacyjnie, jak zrobiłby to ojciec, wrzucił piłke na pole karne,
zagrywając "na aferę"...
A jak Pan sam wie, tak robią tylko drużyny, które są bezsilne, a na zegarze
ostatnia minuta meczu.
No i przegrał.
Jedyna jego nadzieja, że nasi przerżną mecze z Austrią i Anglią i nie wejdą
do mistrzostw.
Bo jeśli będzie sukces, to już misiowie z PZPN "wezmą go na swoje barki"...