kacprzakowa
17.08.05, 22:07
Umowa, która była zawarta rok temu, była łamana, ponieważ bilety wprowadzano
powtórnie i zdemontowano kasowniki. Dostali karę i wypowiedziano umowę.
Zrobili larmo i KZK się ugiął - najpierw cofnął wypowiedzenie, a potem kary.
Powinno być po sprawie, bo jesteśmy w punkcie wyjścia.
Lecz teraz domagają sie zmian starej umowy - większej kwoty dla PKMu, który z
tych biletów dostaje środki na utrzymanie konduktorów. Jakim prawem? Skoro
się nie opłacało, to po co w ogóle PKM Bytom przystępował do tego programu.
Żeby teraz sępić i biadolić posługując się manipulowanie tymi prostymi
ludźmi? Czy tym konduktorom w głowach poprzewracało czy w ogóle z założenia
nie myślą? A może sam prezes ich podpuszcza i napuszcza, bo chce więcej?
Przecież za to zapłąca wszyscy pasażerowie (brak środków na komunikację,
cięcia kursów, podwyżki biletów). Dać palec to chce cała rękę - w pełni to
się to teraz tu sprawdza.