Gość: Komando Foki
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
29.09.05, 22:50
Klasyczna sprawa. Ja kiedys bylem w charakterze jednego z wielu swiadków w
sprawie morderstwa. Na sali siedzial oskarzony a mnie sad kazal obrocic sie z
zapytaniem czy kojarze oskarzonego z widzenia. Takie spojrzenie oko w oko z
kryminalista nie jest przyjemne. Wierzcie. Ja tamtego pana nie znalem ale
gdybym znal i tak bym nie przyznal sie do tego. To glupota lub naiwnosc
sadu,stawianie kogos w takiej sytuacji i liczenie na wsparcie.