ameli133
03.10.05, 11:12
witam,
1-go października byłam ze swoim chłopakiem w Schronisku dla bezdomnych
zwierząt w Sosnowcu - pojechalismy tam by zawieść kotkom jedzenie - pare lat
temu wzieliśmy z tego schroniska kotki więc jak możemy to chcielismy akurat
temu schronisku pomóc - my mieszkamy w K-owie...
Daliśmy jedzenie, zaproponowalismy jednorazową pomoc - chcielismy posprzątać u
kotków itp... Pan - pracownik -stwierdził, że koty mają sie dobrze, że nie
trzeba sprzątać, bo od tego są pracownicy... Fakt - u kotów nie było bardzooo
brudno ale porządek by nie zaszkodził zwłaszcza, że chcielismy go zrobić...
Straszne jednak było to że koty w tym schronisku w wiekszości są bardzo chore,
małe kocieta z zaawansowanym kocim katarem - niektóre nie leczone stracą
oczka...no i wszystkie razem...
Najgorsze było to, że wsród tych kotów jest piekny czarny kociak - ok roku
który umiera - leżał w brudnej kuwecie i ledwie sie ruszał - zgłosiłam ten
fakt u pracownika ale powiedział, że vet bedzie w poniedziałek dopiero -
zaproponowałam, że wezmiemy kotka do lekarza i przywieziemy z powrotem ale
potrzebowalismy jakiejś klatki - pan nie zgodził sie nam pożyczyć klatki....
a my nie mielismy nic...Zaproponowałam wiec by zadzwonił po weta my opłącimy
wizyte ale też miał pewne obiekcje...kot wiec sie męczy - nie wiem czy dożyje
do poniedziałku -wątpie... W podobnym stanie jest jeszcze jeden kotek - może
nieco lepszym niż ten umierający ale jak nie bedzie pomocy to też umrze
Dyrektora schroniska nie było - mogę sie z nim dopiero skontaktować we wtorek...
Schronisko nie chce wolontariuszy - jak stwierdził dzisiaj ten pracownik -a
nie ma kto np przemywać kotkom oczu, opatrywać rany itp lekarz jest podobno 2
razy w tygodniu a oprócz kotów jest mnostwo piesków wiec na pewno nie daje
rady ze wszystkim...
smutna historia
pozytywne jest to, że mimo wszystko są ludzie którzy takimi zwierzątkami sie
zajmują, na pewno pracownicy staraja sie jak mogą...
lepiej by było gdyby dyrekcja i weterynarz zadecydowali by izolować chore
zwierzątka i je leczyć, bo generalnie warunki w jakich żyją tam zwierzęta nie
są aż takie złe - duże boksy dla psów, koty mają osobny domek z mini ogródkiem
ale co z tego jak sie spora ich część męczy...
nie wiem co można zrobić by lepiej tam było a przede wszystkim je leczono -
czemu nie akceptują wolontariuszy którzy by pomagali zwierzakom, czemu nie
odrobaczają kotów - nie wiem jak psy ale tak mi dzisiaj powiedział ten pan, że
nie odrobaczają kotków, pewnie też nie szczepią... zaproponowaliśmy kupno
tabletek odrobaczajacych mają sie z nami skontaktować
są tam piekne zwierzątka i szkoda ich wiec może ktoś wie jak pomóc...
przeniosłam ten wątek z forum Koty