Gość: Angel
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.10.05, 22:24
„Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.
- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.
- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę
znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało
czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie
ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz
mieć przyjaciela, oswój mnie!
- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
- Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode
mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie
powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł
siadać trochę bliżej...
Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na
przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im
bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej
będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz
nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
- Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.
- To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi
pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. Moi
myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W czwartek tańczą z wioskowymi
dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice.
Gdyby myśliwi nie mieli tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni
byłyby do siebie podobne, a ja nie miałbym wakacji.”
Dla Ciebie, Kochanie...Oswoiłaś mnie...I dlatego masz już mnie na amen...Do
końca życia...