alex.stela
24.10.05, 09:21
Podobno festiwal przerósł możliwości Cieszyna, choć wszyscy byli zadowoleni.
Oby Wrocław nie przerósł możliwości festiwalu, Panie Romanie... To chyba
najgorsza wiadomość dla Cieszyna w tym roku. Jakby nie było festiwal dawał
miastu pewien prestiż i bardzo go popularyzował. W erze gospodarczej
stagnacji jakoś nadrabialiśmy kulturą. A teraz znowu pokazano nam nasze
miejsce i potwierdzono, że kultura przez duże "K" przynależna jest tylko
miastom przez duże "M"... :-(
----
Roman Gutek zerwał umowę z Cieszynem i przenosi festiwal „Era Nowe Horyzonty”
do Wrocławia
Poniedziałek, 24 października 2005r.
Pierwsza edycja Festiwalu Filmowego „Era Nowe Horyzonty” odbyła się w Sanoku.
Przyjechały tysiące młodych ludzi – za dużo, jak na możliwości organizacyjne
takiego miasta, więc Gutek zaczął szukać nowego miejsca. Tak trafił do
Cieszyna. Mówił, że to miasto ma klimat, wspaniałych ludzi i wystarczająco
wiele miejsc, w których można wyświetlać filmy. Po pewnym czasie festiwal
urósł do rangi największej imprezy filmowej w Polsce.
Tegoroczny przegląd odbył się w Cieszynie po raz czwarty. Gutek był
zachwycony. Mówił, że to był najlepszy z dotychczasowych festiwali. Kosztował
ponad 2 mln zł. Podczas 11 wakacyjnych dni zaprezentowano 292 filmy. Około
100 tytułów miało w Cieszynie swoje polskie premiery. Łącznie odbyło się 314
seansów, na które sprzedano rekordową liczbę 96 408 biletów.
Cieszyli się miłośnicy kina, turyści, władze miasta, restauratorzy,
sklepikarze i hotelarze. Kupcy potroili zyski. Znalezienie noclegu w czasie
festiwalu graniczyło z cudem, niektóre sklepy i knajpy musiały nawet
zatrudnić dodatkową obsługę. W barach i sklepach kolejki tworzyły się nawet w
nocy. Gdy więc rozeszła się wieść, że festiwalu w Cieszynie już nie będzie,
mieszkańcy miasta oniemieli. – Latem będzie pustynia – zapowiadają
przygnębieni.
Jeszcze kilka tygodni temu Gutek cieszył się z kolejnego festiwalu w
Cieszynie. Nic nie wskazywało, że nagle zmieni zdanie, tym bardziej, że umowa
z miastem przewidywała organizację festiwalu w 2006 roku.
– Spotkałem się z burmistrzem i wręczyłem mu wypowiedzenie umowy – mówi nam
Roman Gutek. – Przenoszę się do Wrocławia. Dlaczego? W środę wydam oficjalny
komunikat. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że w życiu różnie bywa. Ja
też żałuję, ale moja decyzja nie powinna być też do końca zaskoczeniem.
Festiwal przerósł możliwości Cieszyna.
Przegląd odbywał się w sześciu salach kinowych naraz. Miasto planowało
wybudować wielką salę widowiskową i drugą koncertową, ale dotąd nie udało się
nawet rozstrzygnąć przetargu. Gutek nie chce przyznać, czy to z tego powodu
rozwiązuje z miastem umowę. Burmistrz Bogdan Ficek jest pewien, że nie. –
Pomagaliśmy, jak mogliśmy. Zależało nam na festiwalu, ale pan Gutek
powiedział, że nie gwarantujemy mu możliwości rozwoju, więc przenosi się do
Wrocławia. Zdradził też, że decyzja jest ostateczna i nie podlega
negocjacjom. To dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Jestem zaskoczony. Dla
miasta to ogromna strata. Mieliśmy wspólne plany, chcieliśmy razem robić
inwestycje – rozkłada ręce Ficek. – Zaprosiłem pana Romana na czwartkową
sesję. Chciałbym, żeby nam wszystkim wytłumaczył rzeczywiste powody odejścia,
ale nie wiem, czy przyjedzie.
Miasto chciałoby zatrzymać Gutka, ale nie wie, jak to zrobić. Urzędnicy już
myślą, jak wypełnić lukę po festiwalu, żeby turyści nie zapomnieli o
Cieszynie. – Po takim festiwalu będzie jednak ciężko – przyznają.