Związek Podhalan oddział Górali Śląskich

12.12.05, 15:22
Nazwa naprawdę dziwaczna, ale mniejsza o to :-) Oddział nadzwyczajnie zebrał
się i zwyczajnie debatował:


Wydarzenia ox.pl

Górale dbają o interesy


Ważne wydarzenie dla górali miało wczoraj miejsce w Istebnej. Odbył się tutaj
pierwszy nadzwyczajny zjazd Związku Podhalan oddziału Górali Śląskich.
Andrzej Gąsienica - Makowski, starosta tatrzański i wice prezes Zarządu
Głównego Związku Podhalan nie ma wątpliwości - o tradycję trzeba dbać - nasz
związek ratuje to, co mogłoby bezpowrotnie zginąć.

Górale na Śląsku Cieszyńskim chcą wspólnie działać. Skoordynowane mają być
przedsięwzięcia kulturalne a chodzi przede wszystkim o nawiązanie kontaktów
z wszystkimi miejscowościami górskimi - beskidzkiej Trójwsi ale i Brennej,
Wisły, Ustronia i czeskiego Śląska. Chcemy także dbać o nasze wspólne
interesy - przekonuje Piotr Kohut, od wczoraj nowy prezes Związku Podhalan
oddziału Górali Śląskich.

---

Pozostaje życzyć powodzenia.
    • aliveinchains Re: Związek Podhalan oddział Górali Śląskich 14.12.05, 10:32
      Nie dziwi Cię fakt, że górale ze Śląska Cieszyńskiego wolą kumać z
      zakopiańczykami niż ze swymi "kuzynami" z Bytomia? Bo mnie nie
      dziwi....Śląskowi Cieszyńskiemu kulturowo jest jednak bliżej do Galicji niż
      Górnego Śląska...A sam Cieszyn za Franza Josefa miał silne związki z Krakowem,
      nawet mówiono "Mały Kraków".
      • alex.stela Re: Związek Podhalan oddział Górali Śląskich 14.12.05, 12:38
        Dziwi mnie wyłącznie fakt, że górale ze Śląska Cieszyńskiego należą do Związku
        Podhalan, bo Podhalanami nie są. Ale widocznie nie opłacało im się tworzyć
        własnego związku, więc aż tak bardzo się nie dziwię ;-)

        Natomiast nie rozumiem Twojej wypowiedzi o "kumaniu się". Napisałeś rzeczy
        oczywiste w takim tonie, jakbym je podważał. Jest oczywistym, że góralom ze
        Śląska Cieszyńskiego bliżej jest do innych górali, niż do "Hanysów". Powiem
        więcej - mieszkaniec Koniakowa będzie uważał za bliższego sobie znienawidzonego
        sąsiada z Kamesznicy, niż "krajana" z Cieszyna czy Skoczowa. Oni po prostu na
        wszystkich patrzą z góry :-)))

        Górale zawsze byli nieco odrębną grupą społeczną na Śląsku Cieszyńskim. Jeżeli
        do tego dodać wołoskie korzenie większości z nich, to trudno się nawet dziwić
        temu poczuciu odrębności. A mimo to nazwali się "Góralami Śląskimi", zdają
        sobie więc sprawę ze swojej przynależności regionalnej do Śląska Cieszyńskiego
        (zresztą widać to choćby w przytaczanej wypowiedzi), a jednocześnie podkreślają
        swoją odrębność od innych górali (przecież mogli stworzyć oddział "Górali
        Beskidzkich", no ale z "zywcokami" do jednego wora nie chcą być wrzucani) :-)))

        Co do związków Śl. Cieszyńskiego z Galicją, to są one niezaprzeczalne i nie mam
        nawet zamiaru z nimi polemizować. Śląsk Cieszyński był przez 120 lat dla
        Galicji tym, czym później dla Polski Górny Śląsk - najbliższym dużym ośrodkiem
        przemysłowym w kraju, do którego przyjeżdżało się za chlebem! Najważniejszym
        faktem jest tu to, że Galicja i Księstwo Cieszyńskie leżały po prostu w jednym
        kraju!

        Mój pradziadek, po którym akurat noszę nazwisko, przyjechał do Ustronia właśnie
        z Galicji, tu się ożenił "z miejscową" i osiedlił. A był przecież tylko jednym
        spośród dziesiątek tysięcy, którzy tak zrobili, tak więc te związki mamy
        niejako we krwi! Za to Cieszyniacy często jeździli np. kształcić się do Krakowa
        itd. No a jednocześnie związki Śl. Cieszyńskiego z resztą Śląska od XVIII wieku
        znacznie się osłabiły (głównie poprzez granicę państwową), więc nie ma się
        specjalnie czemu dziwić.

        A "Mały Kraków" mówiono i na Cieszyn, i na Bielsko. Tyle że to miało związek
        raczej z podobieństwami architektonicznymi, a nie kulturowymi. Mimo wszystko
        Ślązacy Cieszyńscy do "Krakusów" nie są aż tak podobni, żeby ładować ich do
        jednego wora z Małopolską. Kultura (gwara, tradycje, zwyczaje) jest mimo
        wszystko bardziej zbliżona do górnośląskiej, choć i tu są bardzo wyraźne
        różnice. Ale oczywiście nie można mówić, że kultura Małopolski nie miała
        zadnego wpływu na kulturę Śląska Cieszyńskiego, bo musiało go mieć przy takiej
        ilości galicyjskich imigrantów.
        • aliveinchains Re: Związek Podhalan oddział Górali Śląskich 14.12.05, 13:49
          > sąsiada z Kamesznicy, niż "krajana" z Cieszyna czy Skoczowa. Oni po prostu na
          > wszystkich patrzą z góry :-)))

          No nie wiedziałem, że aż takie są podziały na Śląsku Cieszyńskim....myśle że to
          co najbardziej odróżnia wszystkich cieszyniaków nisko i wysokopiennych od
          Żywczaków to religia...

          Co do związków Śl. Cieszyńskiego z Galicją, to są one niezaprzeczalne i nie mam
          >
          > nawet zamiaru z nimi polemizować. Śląsk Cieszyński był przez 120 lat dla
          > Galicji tym, czym później dla Polski Górny Śląsk - najbliższym dużym
          ośrodkiem
          > przemysłowym w kraju, do którego przyjeżdżało się za chlebem! Najważniejszym
          > faktem jest tu to, że Galicja i Księstwo Cieszyńskie leżały po prostu w
          jednym
          > kraju!
          > A "Mały Kraków" mówiono i na Cieszyn, i na Bielsko. Tyle że to miało związek
          > raczej z podobieństwami architektonicznymi, a nie kulturowymi. Mimo wszystko
          > Ślązacy Cieszyńscy do "Krakusów" nie są aż tak podobni, żeby ładować ich do
          > jednego wora z Małopolską. Kultura (gwara, tradycje, zwyczaje) jest mimo
          > wszystko bardziej zbliżona do górnośląskiej, choć i tu są bardzo wyraźne
          > różnice. Ale oczywiście nie można mówić, że kultura Małopolski nie miała
          > zadnego wpływu na kulturę Śląska Cieszyńskiego, bo musiało go mieć przy
          takiej
          > ilości galicyjskich imigrantów.
          >
          Otóż to! Śietnie to podsumowałeś, bo generalnie wszyscy zwolennicy śląska na
          forum BB ( a wątpie by byli do końca mieszkańcami czy to Śl Ciesz czy BB)
          twierdzą, że Krakow był i jest dla BB i Cieszyna zły, a jakichkolwiek związków
          nie ma i nie było.....myśle że cały czas są i to nie mniej silne niż z obecnym
          GOP.

          >www.gornoslaskie-dziedzictwo.com/
          Spójrz na mapkę granic G. Śląska.....szlak mnie chwyta, że dla niektórych to
          wszystko Oberschlesien...I Bielsko i Cieszyn, Ostrawa, Opawa, Frydek M.:(
          To nie Kraków pakuje wszystkich do jednego wora...górnośląskim intelektualistą
          coś się myli. A gdy Kutz mówił na łamach "metra" o powstaniu w przyszłości
          jednego polsko-czeskiego euroregionu Górny Śląsk to myślałem,że z krzesła
          spadnę...wolałbym euroregion Cesarska Austria:)
          • alex.stela Co do mapki 14.12.05, 14:23
            Mapka jest OK, ponieważ pokazuje Górny Śląsk jako region historyczny (czyli po
            prostu wschodnią część Śląska, położoną wzdłuż górnego biegu Odry). W tym
            kontekście mapka jest jak najbardziej prawidłowa i nie ma powodów, by się
            oburzać. Nieprawidłowa byłaby taka mapa, która obejmowałaby np. Śląsk
            Cieszyński, ale Opawy czy Opola już nie - wtedy możemy mówić o nadinterpretacji
            czy manipulacji.

            Górny Śląsk jako kraina historyczna (ze stolicą w Opolu) nie jest bowiem tym
            samym, czym jest Górny Śląsk w dzisiejszym potocznym pojęciu (czyli właściwie
            GOP + ROW, a dla niektórych nawet nieśląskie Zagłębie Dąbrowskie).

            Podobnie jest zresztą z pojęciem "Śląsk" - w rozumieniu potocznym
            mówiąc "Śląsk" też mamy najczęściej na myśli GOP+ROW, jeszcze inni (co jest
            karygodne) obszar całego województwa śląskiego (stąd słynne hasełka o "Żywcu na
            Śląsku" czy "Jaworznie na Śląsku"). Natomiast w poprawnym ujęciu historycznym
            mówiąc "Śląsk" mówimy o Opolu, Wrocławiu (który jest historyczną stolicą
            Śląska), Cieszynie i Bielsku (bez Białej).

            Najczęstsze konflikty polegają na tym, że różne osoby inaczej używają danego
            pojęcia. Ja używam nazw regionalnych zazwyczaj w ujęciu historycznym i dlatego
            dla mnie powiedzenie "Jechałem ze Śląska do Wrocławia" albo "na Górnym Śląsku i
            Opolszczyźnie" jest nie do przyjęcia. Tyle że mało kogo to obchodzi :-)

            Bardzo ważne jest tu pojęcie kontekstu, w którym ktoś używa danego pojęcia.
            Nieporozumieniem jest upieranie się, że Śląsk Cieszyński kategorycznie nie jest
            częścią Górnego Śląska, bo w sensie historycznym nią jest, ale równie błędne
            jest upieranie się, że Śląsk Cieszyński jest częścią Górnego Śląska w ujęciu
            współczesnym, bo jego oczywistej odrębności tylko ślepy nie widzi. Jak widać -
            problem jest złożony.

            Tak czy inaczej - mapka jest poprawna. Traktuje Górny Śląsk jako historyczną
            całość i poświęcona jest zagadnieniom dziedzictwa kulturowego całego tego
            terenu, niezależnie od tego, w jakim kraju znajduje się dana jego część (a
            przecież cały czeski Śląsk to historyczny Górny Śląsk) czy jak przebiegają
            granice administracyjne.
            • aliveinchains Re: Co do mapki 15.12.05, 12:03
              Doskonale zdaję sobie sprawę czym był i w jakich był granicach Górny Śląsk
              przed wojnami Prusko-Austriackimi w połowie XVIII w.

              Ale mapka ta jak i sama stronka odnosi się również do współczesnego Śląska i
              jego przyszłości. Dlaczego w takim razie ukazuje się historię śląska tę sprzed
              dobrych kilkuset lat a nie wspomina się o tym najbardziej istotnym okresie
              tworzenia się świadomości regionalno-narodowych jakim był wiek XIX i pocz XX
              kiedy to wyodrębnił się zupełnie odrębny region - Śląsk Cieszyński. Taka
              prośląska organizacja jak RAŚ nie stara się wogóle tego faktu podkreślać....dla
              nich jesteśćie Oberschlesien. Ciekaw jestem co na to czescy Ślązacy?
              • alex.stela Re: Co do mapki 15.12.05, 13:07
                No, ja nie pisałem o mapce w kontekście poglądów czy zamierzeń twórców tej
                strony. Napisałem tylko, że jako mapa historycznego Górnego Śląska jest mapą
                poprawną.

                A co do nieuznawania odrębności historyczno-kulturowej Śląska Cieszyńskiego
                przez takie organizacje jak RAŚ, to sprawa jest niezwykle prosta - zależy im na
                pokazywaniu jednolitego, dużego Górnego Śląska, bo jest to zgodne z ich celami
                politycznymi. Niestety uzyskują efekt odwrotny - im więcej starają się nam
                wmówić naszą "górnośląskość", tym zacieklej się przed nią bronimy, a nawet
                zaczynamy ją atakować. Było sporo takich potyczek, nawet na tym forum ;-)

                Natomiast jeżeli ktoś chce pokazać historyczny Górny Śląsk - to mapka ta jest
                jak najbardziej właściwa. Zresztą ja nie robię nic innego promując Śląsk
                Cieszyński - nie zważam na zaistniałe przez ostatnie 90 lat podziały, bo
                ukazuję go jako region historyczny. Spotkałem się z wieloma zarzutami, że na
                stronie Bractwa Księstwa Cieszyńskiego pokazuję tylko Bielsko, a Białej nie, a
                jeszcze inni wyrzucali mi, że w ogóle Bielsko to już nie żaden Śląsk
                Cieszyński. A ja zawsze tłumaczę, że ukazuję Śląsk Cieszyński w jego granicach
                historycznych, dlatego byłoby niekonsekwencją opisywanie Białej czy pomijanie
                Bielska. Podobnie jest z tą mapką - byłoby niekonsekwencją ze strony jej
                twórców, gdyby nie pokazali na niej Cieszyna, Bielska, Opola czy Opawy,
                ponieważ odnoszą się do historycznych granic Górnego Śląska. Natomiast cały
                kontekst polityczny tej sprawy to już zupełnie inny temat.
                • slezan Re: Co do mapki 15.12.05, 18:47
                  Alex, dlaczego znowu uciekasz sie do insynuacji? Słowo "jednolity" jeżeli
                  funkcjonuje w politycznym języku RAŚ, to wyłącznie jako określenie negatywne.
                  RAŚ podkreśla różnorodność Górnego Śląska i bliski jest koncepcji tzw.
                  krajowości, która w okresie międzywojennym popularna była w środowisku
                  wileńskim. Przeciwieństwem tej koncepcji byłoby zamknięcie się na mniejszym
                  obszarze, bardziej jednorodnym etnicznie.
                  • alex.stela A tego skąd tu przywiało? 15.12.05, 19:32
                    Witam pięknie :-)
                    • slezan Na czarnym G.Śl. zgęstniała atmosfera 15.12.05, 19:49
                      Serwus. Tak sobie zaglądam i monitoruję:-).
                      W naszej części toczy się właśnie kolejna wojna polsko-niemiecka i trochę
                      niebezpiecznie tak pomiędzy:-).
                • albrecht1 Re: Co do mapki 16.12.05, 18:54
                  alex.stela napisał:


                  > A co do nieuznawania odrębności historyczno-kulturowej Śląska Cieszyńskiego
                  > przez takie organizacje jak RAŚ, to sprawa jest niezwykle prosta - zależy im na
                  >
                  > pokazywaniu jednolitego, dużego Górnego Śląska, bo jest to zgodne z ich celami
                  > politycznymi.

                  Bardzo się mylisz Alex, i naprawde nie wiem skąd ten pomysł na "pokazywanie
                  jednolitego, duzego Górnego Sląska"? Podobnie jak Ty w stosunku do Śląska
                  Cieszyńskiego, tak RAŚ akcentuje historyczne granice G Śląska, a jednocześnie
                  zauważa róznice i całą różnorodność tej ziemi.
                  Ale, jesli wiesz lepiej, podaj jakieś przykłady na tą "jednolitość".
          • alex.stela Co do górali 14.12.05, 14:42
            aliveinchains napisał:

            > No nie wiedziałem, że aż takie są podziały na Śląsku Cieszyńskim....myśle że
            to co najbardziej odróżnia wszystkich cieszyniaków nisko i wysokopiennych od
            > Żywczaków to religia...

            A właśnie, że nie! Bo o ile np. Wisła jest miastem w większości luterańskim
            (jedynym zresztą w Polsce), to w Trójwsi zdecydowanie króluje wyznanie
            katolickie. Różnic pomiędzy góralami śląskimi a żywieckimi jest wiele więcej i
            nie chodzi tu o religię. Np. gwara górali śląskich należy do gwar cieszyńskich,
            a więc śląskich, podobnie strój ludowy. Różnią się znacznie od żywieckich. O
            tradycjach i zwyczajach już nie wspominam.


            > Otóż to! Śietnie to podsumowałeś, bo generalnie wszyscy zwolennicy śląska na
            > forum BB ( a wątpie by byli do końca mieszkańcami czy to Śl Ciesz czy BB)
            > twierdzą, że Krakow był i jest dla BB i Cieszyna zły, a jakichkolwiek
            związków nie ma i nie było.....myśle że cały czas są i to nie mniej silne niż z
            obecnym GOP.

            Związki te, jak już napisałem, są oczywiste i wynikają z historii regionu.
            Jednak biorąc pod uwagę współczesność, to jednak bliżej nam do Katowic. Chodzi
            nie tyle o jakąkolwiek bliskość kulturową (bo tu jest raczej odwrotnie, choć
            Cieszyniacy biorą udział w konkursach gwar śląskich), ale o związki
            infrastrukturalne i gospodarcze. No i oczywiście o bliskość geograficzną. Więzy
            historyczne są również mocniejsze (a w Cieszynie lubimy przypominać czasy, gdy
            Cieszyn był jednym z najważniejszych miast ówczesnego Śląska :-))). Co
            oczywiście nikogo nie upoważnia do stwierdzenia, że żadnych związków z Galicją
            nie ma, bo są.

            A tak w ogóle to Cieszyniacy nikogo nie lubią i z nikim żadnymi więzami wiązać
            się nie chcą - taka już chyba nasza natura :-)))


            > A gdy Kutz mówił na łamach "metra" o powstaniu w przyszłości
            > jednego polsko-czeskiego euroregionu Górny Śląsk to myślałem,że z krzesła
            > spadnę...wolałbym euroregion Cesarska Austria:)

            A ja "Księstwo Cieszyńskie" :-)))
            • aliveinchains Re: Co do górali 15.12.05, 12:20
              > A właśnie, że nie! Bo o ile np. Wisła jest miastem w większości luterańskim
              > (jedynym zresztą w Polsce), to w Trójwsi zdecydowanie króluje wyznanie
              > katolickie. Różnic pomiędzy góralami śląskimi a żywieckimi jest wiele więcej
              i
              > nie chodzi tu o religię. Np. gwara górali śląskich należy do gwar cieszyńskich

              Co do miejskości wiekszości Wisły wraz z jej przysiółkami to mam pewne
              wątpliwości - kiedy kończy się miasto a kiedy zaczyna się "wsi spokojna, wsi
              wesoła...." . Zdaję sobie sprawę z różnic między góralami z Żywiecczyzny i Śl
              Cieszyńskiego. Tak samo róznią się od siebie Żywczaki od górali z Białki
              Tatrzańskiej czy Gorców...ale wszystkie wymienione grupy mają jakiś wspólny
              mianownik....choćby kultywowana niegdyś kultura hodowla owiec, czy kultura
              zbójecka.

              Związki te, jak już napisałem, są oczywiste i wynikają z historii regionu.
              > Jednak biorąc pod uwagę współczesność, to jednak bliżej nam do Katowic.
              Chodzi
              > nie tyle o jakąkolwiek bliskość kulturową (bo tu jest raczej odwrotnie, choć
              > Cieszyniacy biorą udział w konkursach gwar śląskich), ale o związki
              > infrastrukturalne i gospodarcze. No i oczywiście o bliskość geograficzną.
              Więzy
              >
              > historyczne są również mocniejsze (a w Cieszynie lubimy przypominać czasy,
              gdy
              > Cieszyn był jednym z najważniejszych miast ówczesnego Śląska :-))). Co
              > oczywiście nikogo nie upoważnia do stwierdzenia, że żadnych związków z
              Galicją
              > nie ma, bo są.

              Określenie "Mały kraków" nie odnosiło się tylko do architektury Cieszyna, ale
              rownież do związkow polskich elit z Cieszyna z inteligencją krakowską. To w
              Cieszynie a nie w BB Polacy mogli łatwiej rozwijać swoja polskość.

              Śląsk cieszyński z GOP łączą związki gospodarcze, co nie oznacza, że w
              przyszłosci BB nie będzie bardziej otwierało się na Kraków. I nie trzeba do
              tego zmiany województwa - wystarczy pożądna dwupasmowka. Zresztą sami ludzie i
              firmy decydują czy lepiej wiazać się z rynkiem krakowskim czy GOP. Wszystkie
              znaki na ziemi wskazuja, że to Kraków będzie wiódł prym na południu
              Polski....rozija się sektor high tech, budownictwo. W tym samym czasie GOP
              pozostaje w tyle. Czy gospodarczo bliżej Śląskowi Cieszyńskiemu będzie do
              Krakowa, czy do Katowic - czas pokaże.

              > A ja "Księstwo Cieszyńskie" :-)))

              Niech i tak będzie, ale zanim cieszyniacy zapukają do drzwi Czechów niech
              stworzą z BB i Żywcem sprawnie funkcjonujący region.
              • alex.stela Re: Co do górali 15.12.05, 13:30
                aliveinchains napisał:

                > Co do miejskości wiekszości Wisły wraz z jej przysiółkami to mam pewne
                > wątpliwości - kiedy kończy się miasto a kiedy zaczyna się "wsi spokojna, wsi
                > wesoła....".

                Piszę o Wiśle jako mieście ze względu na to, że ma prawa miejskie (jako
                całość). Nie wnikam, czy miasto to ma charakter bardziej wiejski czy miejski.
                Dość przypomnieć, że Wisła jest miastem dopiero od lat 50-tych XX wieku.
                Podobnie Ustroń. Zresztą czy niektóre dzielnice B-B też bardziej nie
                przypominają wsi niż miasta?


                > Zdaję sobie sprawę z różnic między góralami z Żywiecczyzny i Śl
                > Cieszyńskiego. Tak samo róznią się od siebie Żywczaki od górali z Białki
                > Tatrzańskiej czy Gorców...ale wszystkie wymienione grupy mają jakiś wspólny
                > mianownik....choćby kultywowana niegdyś kultura hodowla owiec, czy kultura
                > zbójecka.

                Oczywiście, dlatego pewnie górale śląscy zapisali się do Związku Podhalan, bo
                chcą promować kulturę góralską jako taką, bez względu na różnice w kulturach
                poszczególnych regionów. A co do kultury zbójeckiej wśród górali Śląska
                Cieszyńskiego, to mam pewne wątpliwości...


                > Określenie "Mały kraków" nie odnosiło się tylko do architektury Cieszyna, ale
                > rownież do związkow polskich elit z Cieszyna z inteligencją krakowską. To w
                > Cieszynie a nie w BB Polacy mogli łatwiej rozwijać swoja polskość.

                Bo Cieszyn był wówczas miastem większym i ważniejszym niż Bielsko (nie B-B, jak
                napisałeś, bo wtedy go jeszcze nie było ;-), a ponadto w Bielsku Polacy byli
                najmniej znaczącą i najmniej liczną grupą narodowościową (po Niemcach i
                Żydach), więc nie bardzo mieli warunki. Ale co do tego, czy określenie "Mały
                Kraków" odnosiło się nie tylko do architektury - mam wątpliwości. Spierał się
                jednak nie będę, bo lepiej najpierw sprawdzić w literaturze, niż upierać się
                bezsensownie ;-)


                > Śląsk cieszyński z GOP łączą związki gospodarcze, co nie oznacza, że w
                > przyszłosci BB nie będzie bardziej otwierało się na Kraków. I nie trzeba do
                > tego zmiany województwa - wystarczy pożądna dwupasmowka.

                Może nasze wnuki tego doczekają...


                > Zresztą sami ludzie i
                > firmy decydują czy lepiej wiazać się z rynkiem krakowskim czy GOP. Wszystkie
                > znaki na ziemi wskazuja, że to Kraków będzie wiódł prym na południu
                > Polski....rozija się sektor high tech, budownictwo. W tym samym czasie GOP
                > pozostaje w tyle.

                Kraków jest dużym ośrodkiem sam w sobie, a co najważniejsze - nie jest
                rozdrobniony, jak GOP. W GOP "każdy sobie rzepkę skrobie", dlatego poddaję w
                wątpliwość siłę GOP-owskiego lobby, o którym pisałeś gdzie indziej. Poza tym
                nie jest tak źle - GOP rozwija się dobrze, choć prym wiodą tu w zasadzie tylko
                4 miasta - Katowice, Gliwice, Sosnowiec i Tychy. Reszta kwiczy zaniżając
                średnią ;-)


                Czy gospodarczo bliżej Śląskowi Cieszyńskiemu będzie do
                > Krakowa, czy do Katowic - czas pokaże.

                Musisz zwrócić uwagę na pewną różnicę pomiędzy Bielskiem a Cieszynem - B-B ma o
                wiele bliżej do Krakowa, nie tylko geograficznie czy infrastrukturalnie, ale i
                kulturowo. Cieszyn nie ma dziś z Krakowem wiele wspólnego, a te 120 kilometrów
                odległości jest dobijające. Poza tym weź pod uwagę, że Cieszynowi nie jest
                najbliżej do GOP czy Krakowa - najbliżej do ROW i Zagłębia Ostrawsko-
                Karwińskiego. wcale się więc nie zdziwię, jeśli kiedyś drogi Cieszyna i B-B,
                mimo niewielkiej odległości, rozejdą się. Tak też być może. Ale, jak napisałeś,
                czas pokaże.


                > Niech i tak będzie, ale zanim cieszyniacy zapukają do drzwi Czechów niech
                > stworzą z BB i Żywcem sprawnie funkcjonujący region.

                Zrozum, że region funkcjonuje sprawnie. Naprawdę oceniam to dobrze. Niestety
                siły w regionie nie są dobrze rozłożone, a najbardziej traci na tym Cieszyn, bo
                Żywiec jakoś sobie radzi. I właśnie z tego powodu stwierdziłem, że być może po
                prostu kiedyś drogi Cieszyna i B-B się rozejdą.
                • aliveinchains Re: Co do górali 15.12.05, 14:42
                  Oczywiście, dlatego pewnie górale śląscy zapisali się do Związku Podhalan, bo
                  > chcą promować kulturę góralską jako taką, bez względu na różnice w kulturach
                  > poszczególnych regionów. A co do kultury zbójeckiej wśród górali Śląska
                  > Cieszyńskiego, to mam pewne wątpliwości...

                  Po Janosiku jeden z najsłynniejszych zbójników to Ondraszek...jak się nie myle
                  Cieszyniok z krwi i kości:)

                  > Bo Cieszyn był wówczas miastem większym i ważniejszym niż Bielsko

                  Bielsko to było jakieś 100 lat temu "klein Berlin" - 90% niemcy wyznania
                  luterańskiego. Tak jak mówisz niewiele było tam przejawów polskości czy śląsko
                  cieszyńskości. Wtedy mieszkańcą Bielska było pewnie bliżej do niemieckich elit
                  z Górnego Śląska czy Wiednia...
                  Ale nie sadze by w 1905 roku Bielsko było mniej ważne od cieszyna i do tego
                  mniejsze? Przecież to był jeden z największych osrodków przemysłu
                  włukienniczego w A-W! Miało nawet swoistą autonomię, którą utrzymało nawet za
                  czasów IIRP.

                  Spierał się
                  > jednak nie będę, bo lepiej najpierw sprawdzić w literaturze, niż upierać się
                  > bezsensownie ;-)

                  Wiem o tym z artykułu w pismie społeczno-kulturalnym "Śląsk" z października.

                  tego zmiany województwa - wystarczy pożądna dwupasmowka.
                  >
                  > Może nasze wnuki tego doczekają...

                  No nie do końca - chyba, że myślisz o drodze równoległej do starej cesarskiej?
                  Do 2013 r ma być ukończona BB - Mysłowice, w tym samym czasie ma być ukończony
                  2 pas na drodze Oświęcim - Chrzanów...dalej autostrada. W sumie mamy z BB do
                  Kr bezkolizyjną, dwupasmową drogę o dł 80 km. Czyli niecała godz jazdy. Tyle
                  samo do Krakowa jest z Tarnowa. Jeśli Tarnów systematycznie zbliża się do
                  Kraka, chciałbym aby to samo tyczyło się BB. Co do Cieszyna? Cóż 20 min dłużej
                  będzie się jechało:)

                  > Zrozum, że region funkcjonuje sprawnie. Naprawdę oceniam to dobrze. Niestety
                  > siły w regionie nie są dobrze rozłożone, a najbardziej traci na tym Cieszyn,
                  bo
                  >
                  > Żywiec jakoś sobie radzi. I właśnie z tego powodu stwierdziłem, że być może
                  po
                  > prostu kiedyś drogi Cieszyna i B-B się rozejdą.

                  Mimo trudnych i tak warunko funkcjonuje sprawnie, ale nie tak jak by sobie tego
                  wielu mieszkańcow życzyło (vide: brak transportu publicznego). Ale jak
                  wcześniej napisałem perspektywy są i mam nadzieje, że wkrotce po beskidzkich
                  autostradach bedą co pół godziny śmigały z BB do cieszyna prywatne polskie oraz
                  czeskie linie autobusowe:)A miedzy BB a Cieszynem będą tworzyły się dalej
                  kolonie domków jednorodzinnych...

                  Nie sadze, by Cieszyn oddalał się od BB. ani Ostrawa, ani Frydek Mistek nie
                  zastąpią roli BB. Zresztą to Polacy bardziej są otwarci do wspołpracy niż
                  strona czeska:(
                  • alex.stela Re: Co do górali 15.12.05, 15:24
                    aliveinchains napisał:


                    > Po Janosiku jeden z najsłynniejszych zbójników to Ondraszek...jak się nie
                    myle Cieszyniok z krwi i kości:)

                    Prawda, prawda, ale jednostkowe przypadki nie świadczą o kulturze ;-)



                    > Ale nie sadze by w 1905 roku Bielsko było mniej ważne od cieszyna i do tego
                    > mniejsze? Przecież to był jeden z największych osrodków przemysłu
                    > włukienniczego w A-W! Miało nawet swoistą autonomię, którą utrzymało nawet za
                    > czasów IIRP.

                    Bielsko było mniejsze (w 1910 Cieszyn miał ponad 20 tys. mieszkańców, zaś
                    Bielsko nieco ponad 18 tys.) - różnica niewielka, ale jednak. Co do ważności,
                    to możemy w nieskończoność dyskutować. Bielsko było ważniejszym ośrodkiem
                    przemysłowym, z kolei Cieszyn administracyjnym, kulturalnym etc. Przypomina to
                    spór o wyższość Wielkiejnocy z Bożym Narodzeniem ;-)


                    > Wiem o tym z artykułu w pismie społeczno-kulturalnym "Śląsk" z października.

                    No, znacznie częściej słyszy się o "Małym Wiedniu". I to w odniesieniu i do
                    Cieszyna, i do Bielska.


                    > No nie do końca - chyba, że myślisz o drodze równoległej do starej cesarskiej?

                    Tak, o tym właśnie myślę. Jazda nawet najlepszą drogą z Cieszyna do Krakowa
                    przez Mysłowice to ponad 1,5 godziny + korki w Krakowie... Moim zdaniem tylko
                    bezpośrednia droga B-B - kraków może być rozwiązaniem...

                    > Jeśli Tarnów systematycznie zbliża się do
                    > Kraka, chciałbym aby to samo tyczyło się BB.

                    Jak wyżej - tylko bezpośrednia droga rozwiąże ten problem. Z Tarnowa do Krakowa
                    nie będą jechali przez Limanową, tylko bezpośrednio. Kurs z B-B do Kraka przez
                    Mysłowice to raczej nie trasa bezpośrednia...


                    > Mimo trudnych i tak warunko funkcjonuje sprawnie, ale nie tak jak by sobie
                    tego wielu mieszkańcow życzyło (vide: brak transportu publicznego).

                    Transport publiczny jest. Nie ma przecież problemu w dostaniu się z Cieszyna do
                    B-B i odwrotnie. Choć szybka kolej by się przydała, to fakt.


                    > Ale jak
                    > wcześniej napisałem perspektywy są i mam nadzieje, że wkrotce po beskidzkich
                    > autostradach bedą co pół godziny śmigały z BB do cieszyna prywatne polskie
                    oraz czeskie linie autobusowe:)

                    "Beskidzkich autostradach"? Trochę przesadziłeś :-))) A co do transportu i
                    linii autobusowych - to się po prostu musi opłacać! Żadna ustawa ani
                    porozumienie tego nie zmienią...


                    > A miedzy BB a Cieszynem będą tworzyły się dalej
                    > kolonie domków jednorodzinnych...

                    Tworzą się wszędzie, nie tylko między Cieszynem a B-B. Po prostu ludzie mają
                    dość mieszkania w blokach... ;-)


                    > Nie sadze, by Cieszyn oddalał się od BB. ani Ostrawa, ani Frydek Mistek nie
                    > zastąpią roli BB. Zresztą to Polacy bardziej są otwarci do wspołpracy niż
                    > strona czeska:(

                    No nie wiem, nie wiem. Ale i tak sprawdzimy to dopiero po całkowitym otwarciu
                    granic. To podstawowy warunek, jaki musi być spełniony dla rozwoju
                    transgranicznej przedsiębiorczości w obu Cieszynach.

                    Ja upieram się, że jedyną szansą, aby w Cieszynie i okolicach w końcu zaczęło
                    się "prawdziwe inwestowanie", są małe i średnie czeskie firmy, które będą
                    tworzyły przedstawicielstwa na Polskę właśnie w Cieszynie czy Skoczowie (bo to
                    już Polska, a do granicy niedaleko). Podobnie polskie przedsiębiorstwa mogłyby
                    inwestować w Czeskim cieszynie, Trzyńcu czy Hawierzowie. Coraz głośniej o
                    takiej współpracy mówi się na linii ROW-Ostrawa. U nas też możnaby zacząć.

                    A jak juz wszystko zaczęłoby się kręcić, to możnaby myśleć o Śląskocieszyńsko-
                    Małopolskim Okręgu Przemysłowym (ŚMOP) :-))) Ale to wszystko dywagacje,
                    kompletnie od nas niezależne. No chyba że chcesz zostać jakimś radnym czy
                    posłem... ;-)
                    • aliveinchains Re: Co do górali 16.12.05, 08:44
                      Bielsko było mniejsze (w 1910 Cieszyn miał ponad 20 tys. mieszkańców, zaś
                      > Bielsko nieco ponad 18 tys.) - różnica niewielka, ale jednak. Co do ważności,
                      > to możemy w nieskończoność dyskutować. Bielsko było ważniejszym ośrodkiem
                      > przemysłowym, z kolei Cieszyn administracyjnym, kulturalnym etc. Przypomina
                      to
                      > spór o wyższość Wielkiejnocy z Bożym Narodzeniem ;-)
                      >

                      W rzeczywistości potencjał Bielska był większy niż Cieszyna, gdyż Bielsko
                      zazębiało się już wtedy z Białą. W Ciesznie nie rozwijał się przemysł w takim
                      stopniu, stąd też kamiennice w Cieszynie są nieco skromniejsze niż te w
                      Bielsku. Co do kultury....w Bielsku służyła ona Niemcom.

                      > Jak wyżej - tylko bezpośrednia droga rozwiąże ten problem. Z Tarnowa do
                      Krakowa
                      >
                      > nie będą jechali przez Limanową, tylko bezpośrednio. Kurs z B-B do Kraka
                      przez
                      > Mysłowice to raczej nie trasa bezpośrednia...
                      >
                      Nie skojarzyłeś pewnych faktów....S1 będzie przebiegoać tuż obok Oświęcimia...z
                      Oświęcimia do Chrzanowa ma prowadzić dwupasmówka.....dalej autostradą. Czyli
                      mamy bezposrednią krótką trasę do Kr.

                      "Beskidzkich autostradach"? Trochę przesadziłeś :-))) A co do transportu i
                      > linii autobusowych - to się po prostu musi opłacać! Żadna ustawa ani
                      > porozumienie tego nie zmienią...
                      >
                      Owszem musi się opłacać, ale PKSowi się nie opłaca. Rozwiązaniem byłony
                      wprowadzenie na drogi prywatnych przewoźników. Z Ustronia czy Brennej bardzo
                      trudno dostać się do BB...Z Suchej czy Rabki do Kraka dzięki busom nie ma z tym
                      problemów - za miedzą się jakos opłaca. Problem leży w tym, że śląski UW nie
                      chce wydać koncesji i nie wyssałem sobie tych wieści z palca...

                      > Tworzą się wszędzie, nie tylko między Cieszynem a B-B. Po prostu ludzie mają
                      > dość mieszkania w blokach... ;-)

                      Ale kiedy dokończone zostaną drogi trend będzie jeszcze bardziej rosnący. U nas
                      nie tylko budują się miejscowi ale i mieszkańcy GOP.

                      > Ja upieram się, że jedyną szansą, aby w Cieszynie i okolicach w końcu zaczęło
                      > się "prawdziwe inwestowanie", są małe i średnie czeskie firmy, które będą
                      > tworzyły przedstawicielstwa na Polskę właśnie w Cieszynie czy Skoczowie (bo
                      to
                      > już Polska, a do granicy niedaleko). Podobnie polskie przedsiębiorstwa
                      mogłyby
                      > inwestować w Czeskim cieszynie, Trzyńcu czy Hawierzowie. Coraz głośniej o
                      > takiej współpracy mówi się na linii ROW-Ostrawa. U nas też możnaby zacząć.

                      Te czeskie firmy będą budować przedstawicielstwa u siebie w Ostrawie czy
                      Karwinie. Odległości tu nie grają roli. Liczyłbym bardziej na fakt, żę polskie
                      firmy będą mogły działać na rynku czeskim (np. budowlane) i to rozpędzi
                      gospodarkę Cieszyna i okolic. Poza tym:
                      1. Czeski Śląsk Cieszyński jest jednym z najbiedniejszych regionów w Czechach -
                      znacznie biedniejszy niż nasza część. Ostrawa ma wiele problemów i nie sądzę by
                      wyciągnęła Cieszyn w swoją obitę.
                      2. Nie liczyłbym na masowe zatrudnienie Polaków w czeskich firmach po drugiej
                      stronie Olzy (patrz wyzej). Może jeszcze robotnicy mogliby być, ale wątpie by
                      Polak był zatrudniany w zawodach typowo biurowych...
                      3. Do Ostrawy to ludzie z Cieszyna pojadą na zakupy...ale do kina, szkoły już
                      nie.
                      Nie ma co się pchać tam, gdzie nas nie chcą. Cieszyn powinien trzymać się
                      Bielska i Zywca.

                      A jak juz wszystko zaczęłoby się kręcić, to możnaby myśleć o Śląskocieszyńsko-
                      > Małopolskim Okręgu Przemysłowym (ŚMOP) :-))) Ale to wszystko dywagacje,
                      > kompletnie od nas niezależne. No chyba że chcesz zostać jakimś radnym czy
                      > posłem... ;-)

                      To czy taki się stworzy, zależeć będzie od koninktury Krakowa oraz BB i
                      sprawnej komunikacji. To ludzie i firmy zdecydują gdzie pracować czy
                      inwestować...a samorządy niech im to tylko ułatwiają. Zresztą nic nie mam
                      przeciwko by BB bardzieł łączyło się z Katowicami...tyle że przez te 7 lat
                      niewiele z tego wychodzi. Była mowa o szybkiej kolejce regionalnej-mamy wolne
                      pociagi i mało autobusów. A infrastruktura istnieje:( Widać, że nie wytworzyły
                      się głębsze związki BB z GOP.
                      W tym samym czasie liczba połączeń do Krakowa stale rośnie i teraz można tam
                      pojechać już co 1,30 h, czyli z niemniejszą częstoltliwościa niz do stolicy
                      wojewodztwa.
                      • slezan Re: Co do górali 16.12.05, 13:58
                        Ostrawa może sobie mieć wiele problemów, ale to miasto, które ma olbrzymi
                        potencjał i z czasem zacznie przyciągać mieszkańców całego Cieszyńskiego.
      • slezan Re: Związek Podhalan oddział Górali Śląskich 15.12.05, 18:54
        Z badań wynika co innego - a mianowicie, że kulturowo Śląskowi Cieszyńskiemu
        bliżej jest do reszty Górnego Śłaska niż do Galicji. Oczywiście chodzi tu o
        zobiektywizowane kryteria kulturowe, a nie o sympatie, które od tych kryteriów
        mogą, ale nie muszą zależeć.
Pełna wersja