alex.stela
19.12.05, 09:21
Dlatego żeby cokolwiek kwitło w cieszyńskiej "oranżerii" pojawiły się
rośliny :-)
---
W cieszyńskiej oranżerii znowu pojawiły się egzotyczne rośliny
Marcin Czyżewski, GW
Oranżeria na Wzgórzu Zamkowym znowu rozpala emocje cieszynian. Kiedyś
podglądali, jak Habsburgowie hodowali tu pomarańcze i cytryny. Teraz chcą tu
przynosić swoje fikusy, palmy i kaktusy.
Oranżeria, podobnie jak cały Pałac Myśliwski, była w pierwszej połowie XIX w.
prezentem dla arcyksięcia Karola Habsburga. Znany europejski architekt Józef
Kornhauesel zaprojektował ją tak, by miała jak najwięcej światła słonecznego.
Było to możliwe m.in. dzięki pochyłym oknom. Posiadała też specjalny
mikroklimat, służący do hodowli tropikalnych roślin, kwiatów, pomarańczy i
innych egzotycznych owoców, które trafiały na książęcy stół.
Cieszynianie, którzy zawsze byli mocno zainteresowani niezwykła budowlą,
zapamiętali ją zwłaszcza z koncertu, jaki dał w niej w czerwcu 1846 r.
wirtuoz fortepianu Franciszek Liszt. Na jego honorarium zrzucili się
mieszczanie, a koncerty wśród egzotycznych roślin były niezwykłe. Jako obiekt
burżuazyjnej przeszłości zburzono ją w latach 60. minionego wieku.
Przed rokiem oranżerię odbudowano. Stanowi ona część Śląskiego Zamku Sztuki i
Przedsiębiorczości. Powstały w niej biura i sale ekspozycyjne. -
Wymyśliliśmy, że będzie to palmiarnia biznesu, gdzie będą kwitnąć firmy. Ale
chcieliśmy też, żeby nawiązywała do swojej dawnej roli - mówi Ewa
Gołębiowska, szefowa Zamku.
Dlatego postanowiono, że do środka wrócą egzotyczne rośliny. Tym bardziej że
warunki są podobne - tak jak kiedyś, są tu duże, pochyłe okna. Właśnie
pojawiły się pierwsze rośliny. To 20 drzewek laurowych oraz białych i
różowych krzewów oleandrów, które pięknie pachną. Niebawem, gdy za oknem
będzie śnieg, wystrzelą na nich kwiaty. W oranżerii pojawią się także
bluszcze. Przed budynkiem będą rosły magnolie, cisy i azalie. Wszystko według
planu Iwony Bajerskiej, która projektowała zieleń m.in. na dachu Biblioteki
Uniwersytetu Warszawskiego.
Okazuje się, że mieszkańcom bardzo spodobała się oranżeria. - Niektórzy chcą
nam przynieść z domów swoje palmy, fikusy i kaktusy. Niestety, nie możemy ich
przyjmować - śmieje się Gołębiowska.