tubylec.cieszyn
23.02.06, 09:51
Co robi cwany pirat drogowy, który na bani spowodował wypadek? Znika - choćby
na krótki czas. Albo wręcz wpada do najbliższego baru i na oczach świadków
wychyla setkę. I już może śmiać się w nos policjantowi z alkomatem. W sądzie
zezna, że wypił po wypadku "dla ukojenia nerwów". Sąd często udaje, że wierzy
i umarza sprawę. Wszelkie wątpliwości należy przecież tłumaczyć na korzyść
podejrzanego.
Czas położyć kres tej skandalicznej dziurze w prawie. Wpiszmy do kodeksu
drogowego prostą zasadę: po wypadku nie wolno pić alkoholu aż do przyjazdu
policji i badania alkomatem czy ewentualnie badania krwi. Jeżeli ktoś "ukoił
nerwy" w międzyczasie - jego czy jej wola! Będzie odpowiadać za jazdę pod
wpływem alkoholu. Oraz zacieranie śladów przestępstwa!
Ta luka funkcjonuje od dziesiątków lat. Może dlatego, że jest wygodna dla
wszystkich zainteresowanych: kierowców i gliniarzy. Oraz sędziów. Kiedy im
pasuje, mogą "tłumaczyć wątpliwości" na korzyść pijanych sprawców. Ostatnio
znów pojawiają się takie zadziwiające wyroki. Ministrze Ziobro, może już czas
na małą inicjatywę legislacyjną?
www.se.com.pl
Chory kraj...