Gość: mesco
IP: *.ub.uni-leipzig.de
06.12.02, 13:30
"Polityka"
polityka.onet.pl/162,1102252,1,0,artykul.html
Pustostan NRD
Mieszkania w blokach w byłej NRD stoją puste, więc zrównuje się je z ziemią. Niektórzy protestują: gdy
Unia rozszerzy się na wschód, to do Niemiec zaczną napływać Polacy i bloki będą jak znalazł.
ALEKSANDRA SKIBIŃSKA
Korespondencja z Berlina
To jest miasto przegranych � mówi kobieta, która mieszka na jednym z takich blokowych osiedli w
Wolfen-Nord, mieście położonym 45 km na wschód od Lipska. � Kto mógł, ten już jest tam � ruch ręką przed
siebie � na zachodzie. A tu zostały żony, których mężowie uciekli, mężowie, których żony uciekły,
bezrobotni, starzy i przegrani. Wolfen i sąsiedni Bitterfeld żyły niegdyś z chemii i węgla brunatnego.
Dzisiaj z dawnych 55 tys. miejsc pracy zostało 10 tys., a z 33 tys. mieszkańców betonowych osiedli 20 tys.
Urbaniści łapią się za głowy. Wszystkie koncepcje regionów i miast opracowywano z myślą o ich
rozwoju. Odpływ ludności w czasach pokoju; prosperity to historyczne novum, stąd brak strategii postępowania,
choć schemat umierania miast jest zawsze taki sam: naprzód uciekają najbogatsi, później silniejsi i sprytniejsi. A
potem znikają sklepy, przedszkola, pustoszeją szkoły, bankrutują restauracje, wysiada komunikacja, zaczynają
się problemy z wodą, prądem i śmieciami, dziczeje okolica, zapadają się cmentarze.
Wolfen dzieli swój los z większością przemysłowych regionów byłej NRD, które ledwie wegetują mimo
nieprawdopodobnie drogich kuracji zaordynowanych im przez specjalistów z Zachodu.
Parias z definicji
Z punktu widzenia Zachodu blok mieszkalny to synonim wszelkiego zła. I nic dziwnego � błędy
polityki socjalnej sprawiły, że do blokowisk przez całe lata zakwaterowano tabuny tak zwanych asocjalnych, na
co tak zwani porządni obywatele zareagowali pogardą dla bloku nazywanego wręcz mieszkalnym
klozetem. Kto ma adres w bloku, ten jest pariasem i pewnie także i z tej przyczyny w dobrze
zaplanowanych i urządzonych blokowiskach w zachodniej części Niemiec mieszka zaledwie 2 proc. obywateli.
Co innego bloki na wschodzie � pamiętamy to wszyscy: klucze wręczano, orkiestra grała, wstęgi
przecinano i tak do 1990 r. przeprowadzono do bloków 25 proc. ludności NRD. Szczęśliwej w
swych M-ileś, urządzającej konkursy na najpiękniejszy balkon i sadzącej kwiatki pod oknami. To wszystko
przeminęło po zjednoczeniu jak sen złoty.
� Już w dwa dni później chłopaki z sąsiedztwa powyrywali moje begonie, a potem tak długo sikali w różyczki, że
w końcu padły � żali się rencista z Wolfen, który miał ogródek przyblokowy, dzisiaj porośnięty chwastami.
Socjolodzy interpretujący te nowe wschodnie obyczaje twierdzą, że nienawiść do bloków wynika z różnego
postrzegania roli jednostki w społeczeństwie. W realnym socjalizmie z jego urawniłowką, niechęcią do
indywidualizmu i rytmem życia wyznaczanym przez kombinaty, bloki były jak znalazł; dla zindywidualizowanego
kapitalizmu blokjest nie do przyjęcia. Już zresztą w 1996 r. dr Christine Hannemann w swej książce �Die Platte�
(Płyta) pisała, że bloki skazane są na wyburzenie, co wówczas uznawano niemalże za herezję.
Wyślij ten link znajomemu
podyskutuj o tym artykule
Ale fajne perspektywy mamy w Unii ! [2]
linder@op.pl
Gospodarka NRD padła, a od buntu uchronił władze system ...
2002-12-04 11:30
Czy to takie złe ? [1]
Gizzmo_Krakof
Fakt teraz być może,że blokowiska są postrzegane jako ...
2002-12-05 10:22
szkoda że u nas się nie da...
milly2
Też chciałabym, by w Polsce zburzono te blokowiska, nie ...
2002-12-04 11:44
zobacz wszystkie wypowiedzi ť
Copyright 1996 - 2002 Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy ť
do góry
Š SP POLITYKA. Wszelkie prawa zastrzeżone