alex.stela
29.03.06, 10:22
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3240687.html
160 pociągów na Śląsku znalazło się na zagrożonej liście
Tomasz Głogowski 27-03-2006 , ostatnia aktualizacja 27-03-2006 22:22
Nadchodzą ciężkie czasy dla pasażerów! PKP zagroziły, że zlikwidują aż 160
pociągów na Śląsku. - Spokojnie. Przynajmniej sto z nich uda się uratować -
zapewniają władze województwa śląskiego.
Wśród zagrożonych likwidacją pociągów są m.in. połączenia Katowic z Gliwicami
(nocne), Katowic z Wisłą, Bielska-Białej z Cieszynem czy Katowic z Bielskiem.
Jeżeli władze województwa nie dogadają się z PKP, wszystkie pociągi przestaną
jeździć 30 czerwca. Jak zwykle chodzi o pieniądze. By pociągi mogły dalej
jeździć, Urząd Marszałkowski musi wyłożyć ok. 170 mln zł.
- Jesteśmy tylko organizatorem transportu. Jego finansowaniem powinno zająć
się województwo. W całej Europie samorządy dokładają do deficytowych linii,
które dowożą pasażerów do pracy, szkół czy na uczelnie - tłumaczy Łukasz
Kurpiewski, rzecznik prasowy PKP Przewozy Regionalne.
Kolej pokazała już, że nie żartuje. W kilku województwach, które nie
zapłaciły PKP za transport, pociągi przestaną jeździć od 1 kwietnia. Mamy
szczęście, bo na Śląsku warunkowo przedłużono ten termin do końca czerwca.
Jacek Stumpf, dyrektor wydziału transportu Urzędu Marszałkowskiego, zapewnia,
że w ciągu kilku najbliższych tygodni województwo śląskie podpisze z PKP
umowę. Wczoraj radni sejmiku zdecydowali o podwyższeniu dotacji na transport
o 70 mln zł. Kolejnych 100 mln mają przynieść wpływy z biletów.
Ale już wiadomo, że nie wszystkie pociągi uda się uratować. Przynajmniej 60 z
nich "pójdzie pod nóż". Dyrektor Stumpf do czasu podpisania umowy z PKP nie
chce ujawnić, które zostaną zlikwidowane.
- Na pewno nie te, którymi podróżuje dużo osób. Studenci i uczniowie mogą być
spokojni - zapewnia Stumpf.
Dodaje, że niedawne liczenie pasażerów pokazało, że pomiędzy liniami są
ogromne dysproporcje. - Niektórymi trasami (np. Gliwice - Katowice)
codziennie jeździ 8 albo nawet 10 tys. pasażerów. Ale są i takie, gdzie jest
ich 200. Do tych linii nie będziemy dokładać - mówi dyrektor Stumpf.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że spośród 160 zagrożonych pociągów
najmniejsze szanse mają te kursujące w nocy i weekendy. To oznacza, że
ostatni pociąg np. z Katowic do Rybnika odjedzie z dworca w Katowicach... o
godz. 20. Potem podróżnym zostanie tylko samochód albo taksówka.
---
Coś mi się zdaje, że na linii Cieszyn-Bielsko nie jeździ już nawet 100
pasażerów dziennie. Pewnie więc pociągi te znajdą się na "czarnej liście 60-
ciu". Finito.