Ocena z zachowania

31.03.06, 16:24
Tekst z dzisiejszego "Głosu":
Ocena z zachowania podstawą cenzurki?
Od następnego roku szkolnego ocena z zachowania będzie miała takie samo
znaczenie jak oceny z innych przedmiotów szkolnych - to nowy pomysł
Ministerstwa Edukacji i Nauki. Oznacza to, że uczeń, który za swoje
sprawowanie otrzyma ocenę naganną, nie dostanie promocji do następnej klasy.
Zdaniem przedstawicieli resortu ma to przywrócić szkołom funkcję wychowawczą.
TRZEBA JEDNOLITEGO KRYTERIUM
Narastanie kłopotów wychowawczych to poważny problem polskich szkół. Agresja
wśród dzieci i młodzieży narasta, a żadne kary nie skutkują Część nauczycieli
popiera pomysł ministerstwa, traktując go jako coś, co może faktycznie
poprawić sytuację w polskiej szkole. - To byłby pewien atut w naszym ręku, bo
tak naprawdę nie mamy ich dużo. Uczniowie mają prawa, my ich nie mamy.
Jesteśmy bezsilni, a oni się z nas śmieją. Ocena naganna nie ma dla nich
najmniejszego znaczenia. Pomysł ministerstwa jest słuszny - mówi Aleksandra
Wigłasz, wicedyrektor Gimnazjum w Dębowcu.
- Mamy związane ręce. W dzisiejszych czasach agresja wśród dzieci i młodzieży
jest ogromna, żadne kary nie mają dla nich znaczenia. Pedagodzy starają się
pracować z trudną młodzieżą. Z niektórymi jest ciężko, nic do nich nie
dochodzi - mówi z kolei Urszula Kossakowska, dyrektorka Zespołu Szkół nr 3 w
Skoczowie. W szkole podstawowej nie ma jednak tak drastycznych problemów. W
gimnazjum jest już nieco inaczej. Tych dobrych uczniów jest sporo, a garstka
złych niestety psuje opinię reszcie. - Pomysł ministerstwa pomoże nam mieć
większy wpływ na trudnych uczniów. Jeśli jednak ocena z zachowania ma mieć
wpływ na promocję, to trzeba ustalić jednolite kryteria dla wszystkich szkół,
co nie będzie takie proste. Na pewno różnie będzie to wyglądało w różnych
szkołach. Krzywdę uczniowi można łatwo zrobić, ale trudniej to potem
naprawić - przekonuje U. Kossakowska.
TRZĘSIENIE ZIEMI
- Będzie to na pewno trzęsienie ziemi - twierdzi z kolei Tadeusz Szweda,
dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych w Skoczowie. - Trzeba podnieść rangę oceny
z zachowania zdecydowanie, ale rzeczywiste skutki tej decyzji zobaczymy
później. Jak to się mówi, diabeł tkwi w szczegółach. Skoro ta ocena ma
decydować o przejściu ucznia do następnej klasy, to trzeba na nią spojrzeć z
innej perspektywy. Należałoby wypracować kryteria tej oceny i rozpisać je
szczegółowo, tak, jak w przypadku innych przedmiotów nauczania, żeby nie była
to ocena dawana za darmo - twierdzi T. Szweda. Mówi również, że w szkole
średniej szczególnych problemów z zachowaniem uczniów nie ma. Młodzież ceni
sobie dobre zachowanie. Gorzej jest w natomiast w szkole zasadniczej. Tu
uczniowie niczym się nie przejmują. Są bardzo sprytni. Jeśli wiedzą, za ile
godzin nieusprawiedliwionych grozi nagana, to wykorzystują ten limit,
skrupulatnie kontrolując swoje nieobecności.
SZKOŁA TO NIE PLACÓWKA RESOCJALIZACYJNA
Wielu nauczycielom rozwiązanie ministerstwa się zdecydowanie nie podoba. -
Moja opinia co do tego pomysłu jest negatywna - mówi Danuta Łabaj, dyrektorka
Gimnazjum nr 3 w Cieszynie, a także szefowa Towarzystwa Pomocy Dzieciom w
Cieszynie. Przez wiele lat była pedagogiem szkolnym i może dlatego patrzy na
problem szerzej.
- To, co wypracowaliśmy do tej pory się sprawdza. Nasz system punktowy jest
jasny, przejrzysty, sprawiedliwy i obiektywny. Był wiele razy modyfikowany,
konsultowany z uczniami, sprawdza się w praktyce życia codziennego - tłumaczy
D. Łabaj. Każdy uczeń po przyjściu do Gimnazjum nr 3 w Cieszynie dostaje 20
punktów i w ciągu roku szkolnego może zbierać dodatkowe punkty lub je tracić.
W przypadku kradzieży, przygody z alkoholem lub innej sytuacji jest zerowany
i jeśli taki stan się utrzymuje cały czas, to na koniec dostaje ocenę naganną
z zachowania.
- Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację. Jest koniec roku szkolnego. Uczeń
wzorowy ma wpadkę. Jest zerowany i może mu braknąć czasu, by wyjść do oceny
pozytywnej. I co? Mamy go skreślić bez mrugnięcia okiem i zostawić do
następnej klasy? A jeśli zażyczy sobie poprawki, to co? Jak zrobić poprawkę z
zachowania? - pyta D. Łabaj. -Drugoroczność w wielu przypadkach nie ma wpływu
na zachowanie. W niewielu przypadkach przychodzi opamiętanie. Straszak w
postaci oceny z zachowania nie wystarczy. Szkoła ma uczyć, prowadzić zajęcia
dodatkowe, a nie być placówką resocjalizacyjną. Zacznijmy od własnych
podwórek i jako rodzice słuchajmy tego, co mają do powiedzenia dzieci, a nie
zasłaniajmy się brakiem czasu- dodaje D. Łabaj.
Dyrektor Gimnazjum nr 1 w Cieszynie, Dariusz Niemiec, również negatywnie
podchodzi do pomysłu ministerstwa i widzi w nim wiele niebezpieczeństw. -
Doprowadzi to do tego, że przestaniemy stawiać oceny naganne i będziemy
zawyżać oceny uczniom trudnym. Statystycznie byłoby ładnie, oceny naganne by
znikały i miałoby to znaczyć, że naraz mamy młodzież lepszą? - pyta
mężczyzna. Zauważa również inny problem. - W systemie elektronicznego naboru
do szkół ponadgimnazjalnych nie ma opinii o uczniu. Jedyną informacją o nim
będzie ocena z zachowania. Jeśli zachowywał się nagannie, a dostał wyższą
ocenę, to szkoła de facto nie wie, kogo dostaje - tłumaczy. - Jest to problem
złożony. Trzeba by raczej usprawnić cały system orzekania i postępowania w
sprawach nieletnich. Działania sądu są opieszałe, droga do ukarania ucznia
jest daleka. Powinna być też alternatywa dla uczniów, którzy nie radzą sobie
z programem. Niepowodzenia szkolne pociągają za sobą problemy wychowawcze.
Gdyby uczeń miał większy dostęp do placówek, które zajęłyby się
uzawodowieniem, to byłoby lepiej - dodaje D. Niemiec.
WESZLIŚMY W ŚLEPĄ ULICZKĘ
Jolanta Piekut, nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 2 w Cieszynie i
pracownik Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, uważa, że przysłowiowy pies
jest pogrzebany w gimnazjach, do których idą wszyscy uczniowie i podaje
jednocześnie przykład naszego zachodniego sąsiada. - W Niemczech do gimnazjum
idą tylko ci, którzy mają w planach studia. Reszta może wybrać szkoły
zawodowe i te średnio zaawansowane, podobne do naszych liceów zawodowych.
Jeśli słaby uczeń może uczyć się w kierunku zawodu, to nie myśli o uciekaniu
z lekcji - mówi J. Piekut.
- Sami, jako dorośli, doprowadziliśmy do takiej sytuacji, w której jesteśmy
bezradni wobec tego, co robią uczniowie. Podwyższenie rangi oceny z
zachowania to tylko wierzchołek góry lodowej. Wszystko zaczyna się w domu. Po
1989 roku pogubiliśmy rożne wartości. Nie jestem zwolennikiem bezstresowego
wychowania i pajdokracji. Powinno się uczyć rodziców, jak wychowywać dzieci.
Sam fakt bycia rodzicami nie wystarcza - tłumaczy J. Piekut. - Zgubiliśmy
także w szkole wychowanie. Weszliśmy w ślepą uliczkę rozwoju intelektualnego
dzieci, w efekcie czego są słabo przygotowane społecznie i emocjonalnie.
Jeśli ucznia zostawi się za złe zachowanie w klasie, to problem zostaje
dalej. Musimy zastanowić się nad źródłem problemów z trudnymi uczniami, nad
przepełnionymi szkołami. Ten problem wymaga wielkiej debaty. Szkoły powinny
dzielić się opiniami i doświadczeniem, bo na pewno wiele z nich ma bardzo
dobre wewnętrzne systemy oceniania - dodaje J. Piekut.
Problem oceny z zachowania jest jak widać bardzo złożony i wieloaspektowy i
niełatwo go jednoznacznie rozwiązać. Edukacja bazuje na czynniku ludzkim, a
ciągłe eksperymenty w tej dziedzinie na pewno nie przyniosą niczego dobrego.
Wydaje się więc, że spytanie o zdanie grupy zawodowej nauczycieli,
zaowocowałoby stworzeniem logicznej i poprawnej koncepcji, której realizacja
byłaby możliwa w realiach szkolnych.
DOROTA KREHUT-RASZYK
    • stoik1 przepisane ? 31.03.06, 23:38
      • stoik1 co do artykułu... 31.03.06, 23:41
        nie wiem co ma wspólnego jedno z drugim
        ale w polsce nic już nie dziwi
    • alex.stela Re: Ocena z zachowania 03.04.06, 15:36
      Jestem ciekaw, na jakiej to podstawie ocena ta miałaby być wystawiana? A jeśli
      ktoś jest grzeczny i pilny, ale co 2 miesiące chodzi na wagary? A jeśli ktoś
      nie opuszcza żadnych zajęć, na lekcjach jest grzeczniutki, a po lekcjach okrada
      samochody?

      I kto by wystawiał taką ocenę? Wychowawca? Grono pedagogiczne? Koledzy z klasy?
      Może w konsultacji z policją?...

      Ocena z zachowania jest tak niewymierna, że branie jej pod uwagę na świadectwie
      zahacza o absurd. Znowu biorą się za coś od d... strony...
      • wislok1 Re: Ocena z zachowania 04.04.06, 00:32

      • wislok1 Taaa 04.04.06, 00:38
        Oceny z zachowania są wystawiane w każdej szkole.
        Kryteria oceny nagannej ? Picie gorzały, nałogowe palenie, ćpanie, nadawanie
        innym do ch..., kure...
        teraz chodzi jedynie o to, aby za to komuś serdecznie podziękować i aby ów
        osobnik powtarzał klasę lub poszedł do innej szkoły.
        Kryteria odgórnie musi ustalić ministerstwo.
        Jeśli to za trudne, aby to zrozumieć, trudno.
        • alex.stela Re: Taaa 04.04.06, 08:26
          Oceny z zachowania były zawsze wystawiane i zawsze były na świadectwie
          (przynajmniej odkąd ja chodziłem do szkoły). Problem pojawia się dopiero wtedy,
          kiedy ta ocena robi się NAPRAWDĘ ważna. Problem natury formalnej, bo co do
          wychowawczych celów takiego postawienia sprawy chyba nikt nie ma wątpliwości.

          A co z uczniami którzy nie uprawiają następujących sportów: "picie gorzały,
          nałogowe palenie, ćpanie, nadawanie innym do ch..., kure..."??? Wszyscy
          wzorowe? Pytam jeszcze raz - kto będzie uprawniony do wystawienia tej oceny? Na
          jakiej podstawie?

          Gdyby było tak, że grono pedagogiczne specjalnie obraduje, który z uczniów ze
          względu na zachowanie nie otrzyma promocji - OK. "Naganne" = powtarzanie klasy
          (a zdawało mi się, że tak kiedyś było, czyż nie?) - to zrozumiałe. Problem w
          tym, że ocena ma być brana pod uwagę nie tylko ze względu na promocję
          czy "uwalenie" ucznia, ale ma być uwzględniana do średniej. Tu pojawia się
          pytanie o FORMALNE podstawy wystawiania oceny z zachowania. To moja wątpliwość.
          • wislok1 Re: Taaa 04.04.06, 09:17
            Formalnie muszą być kryteria odgórne. To nie jest problem.
            Problemem jest to, czy szkoły będą te kryteria realizować w praktyce
          • kserkses1 Re: Taaa 04.04.06, 09:58
            spox - jest jeszcze ocena z religii :)
            Jak chodzisz na religię, nie klniesz i podlizujesz się pani to jesteś wzorowy.
            Jak mamusia ośmieliła się wychowywać cię "nie religijnie", myślisz i wyciagasz
            wnioski z zachowania głupiego belfra to jesteś naganny...
            Proste ;)
            • alex.stela Re: Taaa 04.04.06, 10:36
              Ja właśnie obawiam się tego typu nadużyć. Jestem więc ciekaw, jakież
              to "kryteria odgórne" wymyśli szanowne Ministerstwo. I jak będzie się to miało
              do rzeczywistości...
              • kserkses1 Re: Taaa 04.04.06, 10:45
                zważywszy, że ministerstwo raczej chyba nie myśli - nie spodziewałabym się
                niczego racjonalnego...
                • alex.stela Re: Taaa 04.04.06, 11:02
                  Zazwyczaj jest jednak tak, że ministerstwo swoje, a praktyka swoje. W tym
                  przypadku będzie pewnie podobnie...
                  • kserkses1 Re: Taaa 04.04.06, 11:03
                    ba... słyszałeś o nowych maturach? SAJGON
                    Ja od dwu lat dziękuję Najwyższemu, że już zdałam...
                    • alex.stela Re: Taaa 04.04.06, 11:21
                      Cała reforma szkolnictwa okazała się chybiona. Obowiązkowe gimnazja to
                      najgorsza zbieranina w historii edukacji. 3-letnie liceum (przy czym jeden rok
                      spędza się właściwie na przygotowaniu do tej nieszczęsnej matury) też jakieś
                      dziwaczne. Reasumując: oprócz ogólnego zamieszania reforma NIC nie dała.

                      Kopiuje się zachodnie systemy wprowadzając jednocześnie własne "innowacje". A
                      primo: Polska to nie Niemcy, secundo: polskie "innowacje" i "dostosowania"
                      zazwyczaj dogłębnie psują całość.

                      • kserkses1 Re: Taaa 04.04.06, 11:29
                        niestety... a skutek będzie zapewne taki, że małolaty będą coraz mniej
                        wiedziały...
                        W sumie to już my jesteśmy pokoleniem nieuków... Jak porównywałam swoją wiedzę
                        maturalną (a zdałam na 4,5 i 5) z wiedzą dziadka to dawałam tyły... Pomimo
                        przewagi posiadania wiedzy "na świeżo". A teraz to klęska na całego... taki
                        wzór na "deltę" do równania z dwoma niewiadomymi? Wiem, że był... Geografia -
                        dno... etc...
    • alex.stela Re: Ocena z zachowania 04.04.06, 11:58
      Tak sobie teraz wspominam...

      W "mrocznych czasach PRL-u" groziło obniżenie oceny z zachowania za brak
      mundurka szkolnego. Pamiętam ten mundurek - był obleśny, w dodatku z jakiegoś
      sztucznego materiału. Na rękawie naszyta pięna gumowana tarcza "Szkoła
      Podstawowa 4 Cieszyn", na piersi czerwony owal z napisem "Wzorowy Uczeń" hi hi
      hi...

      Potem, nie wiem dokładnie kiedy i dlaczego, mundurek przestał być obowiązkowy.
      Należało go wkładać tylko na słynne "apele" w auli szkolnej. Tarczę natomiast
      kazano nosić nadal, i to nawet po zajęciach! Milicja zawsze wiedziała, do
      jakiego dyrektora nakablować na dzieciaka plującego do Floriana... :-) Chodziły
      chłopy w swetrach z dopiętymi szpilkami tarczami - widok nieziemski :-)

      Potem i tarcze wyszły z użycia. Kiedy dostałem się do LO1 - nie przydzielono mi
      tarczy. Chyba od `89 w ogóle ich nie robiono...

      Dziwne wydaje mi się też, że uczeń w mojej SP nie mógł dostać "Wzorowego",
      jeśli źle się uczył. Mógł być najgrzeczniejszym stworzeniem na całym globie,
      ale tróje z matmy i polskiego przekreślały jego szanse na "czerwony owal". O
      ocenie z zachowania decydował wychowawca klasy...

      Nie jestem teraz pewien, ale zdawało mi się, że w podstawówce obowiązywała
      zasada, że uczeń z "nagannym" nie mógł przejść do kolejnej klasy. W praktyce
      było to nie do sprawdzenia, bowiem "naganne" dostawali tylko ci uczniowie,
      którzy i tak mieli już kilka "pał" na koncie, a więc i tak by nie przeszli.

      Swoją drogą nauczyciele chcieli zawsze pozbyć się "niewygodnych" uczniów i
      niechętnie zostawiali ich w tej samej klasie...

      Ale to było dawno...
      • kserkses1 Re: Ocena z zachowania 04.04.06, 12:13
        widzę, że chodziłeś do najlepszej w mieście szkoły podstawowej... potem juz
        gorzej :)
        • alex.stela Re: Ocena z zachowania 04.04.06, 12:41
          I vice versa :-)))
          • kserkses1 Re: Ocena z zachowania 04.04.06, 13:06
            :)
    • alex.stela Szkolna młodzież 04.04.06, 13:22
      Szkoła jakiej nie znacie - agresja

      - Ja bym tę k… od polskiego zabił. W p… bym jej wsadził "szlauf" z benzyną, a
      później podpalił. - A ja bym jej k… frajerce parę ch… puścił i bym ją k… zabił.
      Takie rozmowy uczniów w toalecie nagrała ukryta kamera.

      Nauczyciele boją się uczniów. Są obrzucani obelgami, słyszą groźby. Nie wiedzą,
      jak zachować się wobec agresji. Przyznają się do bezradności. Wolą po cichu
      znieść upokorzenia niż narazić się na pobicie, zniszczenie samochodu.

      - Z tymi uczniami rozmawia się tak, jak z kryminalistami – mówi Janusz Z.,
      nauczyciel. – Człowiek nie jest do tego przygotowany. Szedłem do pracy w
      szkole, a nie w więziennictwie. Wychodząc ze szkoły, oglądam się za siebie, czy
      ktoś za mną nie idzie.

      Kiedyś mówiło się o złym sprawowaniu. Nauczyciele przyzwyczajają się do tego,
      że agresja uczniów staje się normą. Szczególnie w szkołach zawodowych, coraz
      częściej w gimnazjach. Dla niektórych uczniów każdy powód jest dobry, by znęcać
      się nad nauczycielami – zła ocena, albo po prostu chęć „dojechania”
      nielubianemu nauczycielowi.

      - Zostałem uderzony w twarz, zaraz potem w tył głowy – mówi młody anglista. -
      Straciłem przytomność, ocknąłem się na chodniku.

      Nauczyciel został pobity przez chłopaka jednej uczennic, która zemścił się za
      obniżenie oceny ze sprawdzianu swojej dziewczyny. Niczego nie żałuje.

      - E tam, pobiłem. Uderzyłem, bo mnie zdenerwował – powiedział reporterce
      UWAGI! – Czy się wstydzę? A muszę?

      Jesienią 2003 r. całą Polską wstrząsnął ujawniony przez reporterów UWAGI! film
      wideo, na którym widać, jak uczniowie znęcają się nad nauczycielem
      angielskiego. Bezradny mężczyzna znosi wulgarne drwiny, także ze strony
      dziewcząt. Przy ogólnym aplauzie uczniów jeden z nich zakłada mu na głowę kosz
      na śmieci. Ale w polskich szkołach dochodziło do rzeczy gorszych. Osiem lat
      temu we wrocławskim liceum uczeń zaatakował nauczycielkę siekierą.

      - Na lekcję wszedł nagle Piotrek i wyciągnął siekierę – opowiada Wojciech
      Grabowski, kolega z klasy Piotra P. – Rozległ się pisk na sali, siekiera
      zaplątała się w sweter nauczycielki. Nie mógł jej z niego wyplątać, wyjął nóż
      zza paska i wyszedł.

      Piotr P. poszedł do innych klas. Nożem zaatakował dwie nauczycielki. Jedna z
      nich wskutek ran została sparaliżowana. Oprawca został skazany na osiem lat
      więzienia, wyszedł po sześciu. Do dziś nie czuje skruchy.

      Czy agresja uczniów wobec nauczycieli rzeczywiście staje się codziennością
      polskich szkół?

      Reporterka UWAGI!, która ukończyła polonistykę ze specjalnością nauczycielską,
      dostała zgodę dyrekcji jednej ze szkół zawodowych na przeprowadzenie lekcji i
      filmowanie jej ukrytą kamerą. Poleciła uczniom przeprowadzić analizę fraszki
      Jana Kochanowskiego.

      - Ale ja przecież nie umiem, czytać, no k… Ja współczuję pani, ale nie mogę

      - powiedział uczeń poproszony o odczytanie wiersza i przy rechocie kolegów
      wrócił na swoje miejsce.

      Reporterka próbowała mimo to prowadzić lekcję. Zadała pytanie, co zdaniem
      uczniów oznacza dla nich wyrażona we fraszkach Kochanowskiemu idea carpe diem
      (po łacinie – chwytaj dzień).

      - Spać cały dzień, seks – mówią uczniowie.

      Jeden z uczniów mówi nagle: - Powybijam pani oczy. Ale reporterka pyta: - Co
      robisz na co dzień?

      - Sra, bije konia, pije browara, pali marihuanę – padają odpowiedzi.

      Lekcja się kończy. Rozbawieni uczniowie opuszczają klasę. Nie udało się
      przerobić materiału. Nauczycielka wysłuchała tylko wulgarnych odzywek i
      pogróżek.

      - Długo byłem takim wojującym nauczycielem, ale już taki wojujący nie jestem –
      mówi Janusz Z. – Widzę, co się dzieję, wiem, że sam sobie nie poradzę. Pozoruję
      działania – jeśli zwracam uwagę, to z uśmiechem. 90 – 95 procent nauczycieli
      coraz bardziej się boi uczniów.

      wiadomosci.onet.pl/1248096,311,relacje.html
      ---

      Wszystkim "naganne" i po sprawie???
      • kserkses1 Re: Szkolna młodzież 04.04.06, 13:32
        tylko wywalenie smarkaczy z budy na podstawie oceny z zachowania nie pomoże -
        będą siedzieć przed i czepiać się tych, co ich nie wywalili...
        Najgorsze jest chyba to, że mamusia z tatusiem uważa, że ich dziecko jest super
        i belfer się czepia...
        • alex.stela Re: Szkolna młodzież 04.04.06, 13:50
          Niestety wszystkie piękne teorie pedagogiczne i dydaktyczne w zderzeniu z
          rzeczywistością zachowują się tak, jak maluch w zderzeniu z TIRem...
          • kserkses1 Re: Szkolna młodzież 04.04.06, 13:59
            niestety...
Pełna wersja