alex.stela
04.04.06, 10:51
Zapraszam do analizy tekstu. Nawet mnie, cieszynofila, razi ten iście
propagandowy ton. Okazuje się, że Cieszyn jest tak super i tak wyjątkowy, że
aż grzech tam nie mieszkać, o "bywaniu" nie wspominając :-)
www.cieszyn.naszemiasto.pl/cieszynskie_abc/specjalna/2893.html
Wędrujemy wzdłuż Olzy od studni Trzech Braci do pałacu Larischów
Każdy, kto choć raz był w Cieszynie, musiał w tym mieście zakochać się bez
pamięci. Malowniczo położone nad Olzą, zachowało coś z klimatu dawnego
księstwa i c. k. nieboszczki Austrii. Najlepszy dowód, że nikogo nie rażą tu
i tam obecne portrety Najjaśniejszego Pana, cesarza Franciszka Józefa,
pieszczotliwie zwanego „starym Franzem”. Wyjątkowość tego ośrodka potwierdza
mocno przez wszystkich akcentowany lokalny patriotyzm. Ludzi, którzy nie
są „stela” łatwo rozpoznać. Na szczęście tych „stela”, i tych „spoza” łączy
przywiązanie do Cieszyna, swoista „cieszynofilia”.
Świadomość cieszyńska zespala ludzi mieszkających nad Olzą od dawna, jak i
świeżo przybyłych. Ta świadomość, niezależnie od obowiązującego języka
urzędowego i wyznania, ma w mieście długie tradycje. Jest po prostu poczuciem
dumy i własnej wartości. Miasto przez stulecia przechodziło z rąk do rąk,
mieszały się w nim języki i zwyczaje, religie i kuchnie. Aż powstały gwara
cieszyńska i kuchnia cieszyńska, i religijność cieszyńska („dzierży się jako
luterska wiara kole Cieszyna”), cieszyńskie przywiązanie do ksiąg i
muzealiów, i cieszyński strój, i swoiste zabytki, i cieszyńskie szkoły
polskie i niemieckie, i cieszyńska atmosfera, której nie da się porównać z
czymkolwiek innym. Podzielone w 1920 roku pomiędzy Polskę i Czechy miasto
długo nie mogło się pozbierać i utraciło resztki swej dawnej pozycji, ale
teraz odradza się, w klimacie europejskiego pojednania i słowiańskiej
wspólnoty. Zapraszamy na wycieczkę po Cieszynie, zapraszamy nad Olzę, na
kufelek brackiego, na zwiedzanie zabytków.