alex.stela
05.04.06, 08:50
Marcin Czyżewski 04-04-2006 , ostatnia aktualizacja 04-04-2006 22:44
Wszystkiemu był winien niebezpieczny jaz na rzece, który spiętrzał wodę.
Teraz rozpoczęła się jego likwidacja.
Na początku lat 80. władze Cieszyna wymyśliły, że stworzą dla mieszkańców
niewielki zalew rekreacyjny. Ludzie mieli tu pływać i łowić ryby. Dlatego na
potoku Puńcówka wybudowano duży jaz. Miał spiętrzać wodę w sztucznym
jeziorku. Decyzja okazała się chybiona, bo Puńcówka to górski potok, który po
obfitych opadach zamienia się w rwącą rzekę. Wzburzone wody szybko zaczęły
nanosić do zalewu muł i kamienie.
Przez kilkanaście lat jego dno podniosło się aż o cztery metry! Zabagnione
jeziorko zaczęło porastać krzewami, a po większych opadach wezbrana Puńcówka
spiętrzała się w tym miejscu i zalewała okolicznych mieszkańców. Bronisława
Frydrychowska nieopodal dawnego zalewu prowadzi gospodarstwo ogrodnicze. Woda
zalewała je już kilka razy, ale najgorzej było w sierpniu zeszłego roku. -
Nie dość, że spłynęła tu woda z pól, to jeszcze wylał właśnie ten potok. Woda
zniszczyła szklarnie, zalała piece. Sprzątaliśmy dwa tygodnie - wspomina pani
Bronisława.
Włodzimierz Cybulski, wiceburmistrz Cieszyna, opowiada, że po zalaniach
mieszkańcy skarżyli miasto i trzeba im było wypłacać odszkodowania. Kolejne
wnioski o zadośćuczynienie wpłynęły po sierpniowej powodzi. - Dlatego
postanowiliśmy zlikwidować jaz wraz ze zbiornikiem - mówi Cybulski.
Firma, która wygrała przetarg, zabrała się już do pracy. Wycięto drzewa i
krzewy porastające zamulone dno i zdemontowano część betonowej konstrukcji
jazu. - Próg, przez który przelewa się tu woda, zostanie obniżony o półtora
metra. Wkrótce ukształtujemy nowe koryto potoku, które będzie głębsze i
szersze, a jego brzegi umocnimy. To wszystko spowoduje, że takie problemy nie
będą się powtarzać - tłumaczy Mirosław Gałka, kierownik budowy.
Prace potrwają do sierpnia i będą kosztowały ok. 400 tys. zł.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,3261014.html