Gość: Weles
IP: *.echostar.pl
02.04.03, 16:50
Glos Sczecinski Walka o ziemie Rolnicy sa za biedni, aby na równi ze spólkami
niemieckimi stanac do przetargów na kupno ziemi.
Fot: Marcin Bielecki
W powiecie pyrzyckim 34 929 ha ziemi znajduje sie w rekach prywatnych, ale az
20 037 ha w zasobach skarbu panstwa. O te 20 tys. hektarów toczy sie
prawdziwy bój. Militarne okreslenia oddaja nie tyle skale, ile charakter
walki.
Pyrzyccy rolnicy walcza rzeczywiscie, ale zmagaja sie przede wszystkim z
bieda. Moga przeciez z owych 20 tys. ha kupic tyle ziemi, ile zechca, ale nie
maja za co.
- Potrzebujemy pomocy przy jej zakupie - apeluje Stefan Noworol, rolnik z
Mielecina. - Tymczasem jej nie widac. Agencja Wlasnosci Rolnej Skarbu Panstwa
organizuje co prawda przetargi ograniczone na zakup ziemi, ale ja dostaje
gesiej skórki, gdy o nich slysze. Proponuje mi sie bowiem ziemie gdzies pod
lasem, daleko od gospodarstwa, na która naprawde nikt nie ma ochoty. Na
atrakcyjniejsze grunty znajda sie bowiem nabywcy, którzy zaplaca kazda cene.
Problem nabiera wyjatkowego znaczenia teraz, gdy coraz pewniejsze staje sie
wejscie Polski do UE i wolny obrót ziemia. Boja sie tego rolnicy, poniewaz
nie beda mieli szans w rywalizacji, na przyklad, z Niemcami w zakupie
polskiej ziemi.
- Nie pamietam, aby w naszej gminie Agencja Wlasnosci Rolnej Skarbu Panstwa
zorganizowala przetarg ograniczony na zakup ziemi - twierdzi burmistrz Pyrzyc
Kazimierz Lipinski. - A rolnicy nie maja pieniedzy, by mogli kupic ziemie w
przetargach otwartych. Jezeli nawet nie trafia ona do spólek z kapitalem
zagranicznym i kupuja ja spólki z kapitalem polskim, to wszyscy wiedza, ze to
fikcja. W tych spólkach nieoficjalnie dominuje kapital niemiecki.
W powiecie pyrzyckim 16 spólek z kapitalem zagranicznym kupilo do tej pory
5370 ha ziemi i choc od dwóch lat spólki te nie zakupily ani kawalka
panstwowej ziemi, to swój stan posiadania zwiekszyly o ziemie nabyta od
rolników.
Rolnicy i samorzadowcy domagaja sie ochrony polskiej ziemi.
- To jest normalne zjawisko, bo swoja ziemie chronia kraje, które juz sa w
Unii Europejskiej - podkresla Edward Sadlowski, prezes Zachodniopomorskiej
Izby Rolniczej. - Tam prawo pierwokupu ziemi maja rodzimi rolnicy. Jezeli
sobie tego ustawowo nie zagwarantujemy, to ziemia wymknie sie polskim
rolnikom.
Stefan Noworol - rolnik z Mielecina
- Rolnicy nie maja z kim rozmawiac w sprawie zakupu ziemi na tzw.
upelnorolnienie swoich gospodarstw. Niby jakas pomoc mamy otrzymac, ale to
fikcja, gdyz nikt nie chce jej udzielic. Mysle, ze nasi politycy powinni
uczciwie spojrzec na wies i powiedziec jasno i wyraznie, co nas czeka. Jest
to wazne dla naszych dzieci takze. Czy maja wrócic na wies, czy lepiej niech
szukaja sobie innego miejsca. Rolnik nie moze zyc z dnia na dzien.
Bogdan Luszczynski
------------------
Glos Sczecinski W obce rece przechodzi najlepsza ziemia
Problem tkwi nie tyle w legalnym wykupie ziemi przez obcokrajowców, ale w
tzw. czarnym rynku ziemi w naszym regionie, który jest dwa, a nawet trzy razy
wyzszy niz oficjalny - powiedzial posel Artur Balazs. - I temu nalezy
przeciwdzialac.
Fot: Marcin Bielecki
W gminie Pyrzyce co szósty hektar ziemi znajduje sie w rekach spólek z
udzialem przede wszystkim kapitalu niemieckiego, a w powiecie co czwarty -
mówil burmistrz Pyrzyc, Kazimierz Lipinski.
- Jezeli tego procesu sie nie zatrzyma, to po wejsciu Polski do Unii
Europejskiej najlepsza ziemia rolnicza w województwie przejdzie w obce rece.
W latach 1993 - 2001 Agencja Wlasnosci Skarbu Panstwa w Zachodniopomorskiem
sprzedala 12 418 ha ziemi spólkom z udzialem kapitalu zagranicznego (9 017 ha
kupil kapital niemiecki). W tym czasie wydzierzawiono 104 647 ha, z tego
polowe spólkom z kapitalem niemieckim. Zjawisko nie jest wiec nowe, ale z
coraz pewniejszym wejsciem Polski do UE nabiera nowego wymiaru.
Obcokrajowcy ziemie kupuja w celach spekulacyjnych. Z chwila naszego wejscia
do Unii jej wartosc wzrosnie, jak sie oblicza, od 3 do 10 razy. Gra idzie o
niemale pieniadze skoro dzis hektar ziemi w Zachodniopomorskiem kosztuje ok.
3 tys. zl. W powiecie pyrzyckim jeszcze 20 tys. ha jest w zasobach skarbu
panstwa.
- Ta ziemia powinna zostac w naszych rekach - mówil Stefan Noworol, rolnik z
Mielecina. - Rolnicy musza miec pierwszenstwo w jej zakupie. Jezeli ziemia
bedzie w wolnym obrocie, to zaden rolnik z bogatym Niemcem nie wygra.
Problem dotyczy równiez sprzedazy ziemi dzis znajdujacej sie w rekach
rolników. W powiecie pyrzyckim 16 firm i spólek z kapitalem zagranicznym w
ostatnich 3 latach nie kupilo ani jednego hektara panstwowej ziemi. Swój stan
posiadania jednak powiekszyly kupujac ziemie od rolników.
Czasu na podjecie dzialan jest coraz mniej. Tylko póltora roku - zanim
zostaniemy przyjeci do Unii. Parlamentarzysci z woj. zachodniopomorskiego,
którzy wczoraj na ten temat rozmawiali w Pyrzycach, opowiedzieli sie za
ustaleniem okresu przejsciowego w nabywaniu ziemi przez obcokrajowców oraz
i boja sie konkurencji z farmerami europejskimi wierza, ze jakos sobie
poradza. Mówia, ze lepiej, niz niejeden cudzoziemiec. Takie wnioski wysnuli
obserwujac przez kilka lat poczynania niemieckiego dzierzawcy, który
gospodarowal w ich gminie.
W gminie Brojce znajduje sie jedno z gospodarstw porzuconych przez Petera K.
Cudzoziemscy rolnicy juz wielokrotnie uciekali po kryjomu z
Zachodniopomorskiego ratujac sie tym przed splata dlugów. Peter K. zostawil
najwiekszy z dzierzawionych majatków - 3 tys. ha.
Przypadek Petera K.
Peter K. zjawil sie w Brojcach 5 lat temu. Wladze gminy przyjely go z
otwartymi rekami - Europejczyk w dobrze skrojonym garniturze obiecywal
zagospodarowanie lezacych odlogiem ziem popegeerowskich i niszczejacych
budynków, prace dla bezrobotnych. Przez pierwsze dwa lata jakos mu szlo, choc
ludzie krzywo patrzyli, bo zamiast kilkudziesieciu zatrudnil zaledwie kilka
osób. Wygrywal wszystkie przetargi, które agencja oglaszala na grunty lezace
w okolicy. Zaden rolnik nie byl w stanie go przebic. Wkrótce Niemiec mial
ziemie nie tylko w Brojcach, czy Przybiernowie, ale takze Plotach,
Trzebiatowie. Zgromadzil 3 tys. ha.
- Od dluzszego czasu mialem wrazenie, ze w gospodarstwie Petera K. dzieje sie
zle. Zwolnil ludzi, ziemia zarastala chwastami - opisuje z przejeciem
Stanislaw Gnosowski, wójt Brojców.
Kilka miesiecy temu Niemiec zniknal zostawiajac w agencji i gminie dlugi
wartosci kilkuset zl. W marcu AWRSP przejela nieruchomosci,. Ziemie oddala w
uzyczenie kilku rolnikom, którzy teraz staraja sie zdazyc z robotami polowymi.
- Nie wiem, jak Niemiec gospodarzyl, ale w wielu miejscach gleba jest
calkowicie wyjalowiona, dlugo nic tu nie urosnie - zalamuje rece Lucjan
Lukomski, jeden z rolników, którzy uprawiaja ziemie po Peterze K.
W Zachodniopomorskiem to pierwszy przypadek porzucenia tak duzego
gospodarstwa, choc potajemne ucieczki od dlugów i klopotów juz sie zdarzaly.
Uciekali Szwedzi, Holendrzy i Niemcy.
- Czasem czuli sie bezkarni, dewastowali mienie, prowadzili wycinke drzew na
skale przemyslowa - wylicza Zimnicki. - Wielu wierzycieli pozostawili
nieutulonych w zalu. Nie uregulowali naleznosci, czyli zwyczajnie ich
okradli. A na Zachodzie czesto mówi sie, ze tylko Polacy to zlodzieje.
O Peterze K. kraza plotki, ze teraz dziala na Ukrainie.
Najpierw my
Cudzoziemcy w Zachodniopomorskiem najbardziej upodobali sobie dawne
koszalinskie, a takze powiaty gryfinski, pyrzycki i stargardzki. Przez
ostatnie dziesiec lat sciagnelo tu najwiecej Niemców, Dunczyków i Holendrów.
Pojawili sie takze Francuzi, Szwajcarzy, a nawet Amerykanie.
Rolnicy twierdza, ze nie maja nic przeciwko cudzoziemcom, którzy juz sa, albo
w przyszlosci mieliby stac sie ich sasiadami. Niektórzy stali sie popularni w
calym regionie, jak pewien zakochany w Polsce sympatyczny Francuz z Rzeczyna,
czy Holender mieszkajacy niedaleko Pezina, prowadzacy spec