kubek
19.03.07, 17:11
miałem taką myśl i chyba nawet o tym pisałem.
A tu prezent taki w turystycznej GW. Do rzeczy:
"Ptak królewski, klejnot i trubadur beskidzkich lasów - to komplementy, jakimi
określany jest głuszec. Jeszcze w XIX w. w Beskidach żyły ich setki. Potem
głuszca przetrzebili myśliwi, polowali na niego i Habsburgowie, i prezydent
Ignacy Mościcki. Dziś spotkanie tego ptaka w lesie graniczy z cudem. Cztery
lata temu Nadleśnictwo Wisła rozpoczęło program odnowy głuszca od sprowadzenia
kilku jajek z Białorusi."
To, że Habsburgowie to oszołomy i mordowali takiego ptaszka to jasne,ale
że nasz Mościcki to też dobry kawał draba nie wiedziałem!
"Ptaki wykluwają się i dorastają w ośrodku w okolicach Istebnej. Od końca 2004
r. stopniowo wypuszcza się je na wolność. W lesie lata już 105 ptaków, kilka z
miniaturowymi nadajnikami nawigacji satelitarnej, dzięki czemu leśnicy wiedzą,
gdzie się poruszają i jaki teren zajmują."
Ciekawe czy,kiedy ktoś idzie obok z komórką to wzbudza jakieś wyładowania
w nadajnikach GPS założonych tym biedakom ?
A poważnie i do końca:
"Choć głuszce budzą ogromne zainteresowanie, odwiedzenie ośrodka jest
niemożliwe - muszą mieć spokój i zagwarantowane bezpieczeństwo, także ochronę
przed chorobami. Dlatego na początku stycznia w Istebnej-Wyrchczadeczce
zbudowano w lesie specjalną wolierę pokazową. Z zewnątrz wygląda jak drewniany
dom, w środku umieszczono duże woliery (klatki) wysypane piaskiem, dużo tu
świerków, żerdzi i leśnych roślin. Ściany częściowo wykonano z gęstej siatki i
zabezpieczono prądem przed drapieżnikami. Fragment dachu jest przeszklony,
żeby do środka wpadały promienie słoneczne.
Jest tu i sala dla zwiedzających. Ptaki jednak nic o tym nie wiedzą, bo
oddzielają je zamontowane w ścianie lustra weneckie, przez które widać tylko w
jedną stronę (identyczne ma policja do okazywania przestępców). Zrobiono je z
podwójnych szyb, dlatego ptaki również nic nie słyszą. - Zachowują się
naturalnie, nie płoszą się i można je bez przeszkód obserwować. Już nie trzeba
się przedzierać przez lasy, by je zobaczyć, co mogłoby zaszkodzić tym, które
wypuściliśmy na wolność. To pierwsze takie miejsce w Polsce - zachęca Zenon
Rzońca z nadleśnictwa, opiekun programu.
Gaśnie światło, podnosimy żaluzje przy weneckich szybach. Po klatce spaceruje
dorodna samica głuszca, brązowo-brunatna w ciapki, za nią dwie następne. Zza
świerka wyłania się piękny samiec - metalicznoczarny, biało nakrapiany, z
czerwonymi brwiami i zielonymi przebitkami na szyi. Szkoda, że to nie wiosna,
bo w czasie toków rozkłada ogon, skrzydła i pieje, wydając kolejno odgłosy
nazwane przez myśliwych kłapaniem, korkowaniem i szlifowaniem (podczas tego
ostatniego głuchnie).
Przez ścianę sąsiadują z nimi równie rzadkie cietrzewie. Granatowoczarny
samiec (trochę podobny do głuszca) dumnie prezentuje niezwykły ogon w
kształcie liry. Obok niego przechadza się brązowa samica.
Po zasłonięciu szyb możemy obejrzeć zdjęcia, poczytać o życiu ptaków i
porozmawiać z ornitologami.
Pod wolierę nie dojedziemy samochodem, gdyż obowiązuje tu zakaz ruchu.
Najlepiej dotrzeć do Jaworzynki i stamtąd przejechać rowerem wytyczoną trasą
rowerową 125 Z (zielone znaki) lub dojść zielonym szlakiem turystycznym.
Zwiedzanie bezpłatne, od poniedziałku do piątku, w godz. 7-15, trzeba umówić
się telefonicznie: 0 33 855 63 13"
I można na rowerach muszę to umieścić w wątku za
kierownicą na jednośladzie przez Śląsk Cieszyński!
Tylko nie potrafię go znaleźć!?
serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,50348,3992478.html