Homeopatia to oszustwo!!!

21.04.07, 18:45
Tak oglądając kocie strony znalazłem coś takiego:

www.koty.pl/home/ciekawostki/index.php?show=homeop
    • kubek Czuję sie w obowiązku podać kilka faktów 21.04.07, 18:47
      Homeopatia. Państwowy przekręt wszechczasów

      Prof. zw. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz
      Słowa kluczowe : homeopatia



      Gdzie leży prawda o homeopatii? Odpowiedź jest prosta. Zjawiska mierzalne i
      powtarzalne można testować naukowo i wskazać dokładnie, co jest prawdą, a co
      fałszem. Homeopatia, chociaż zawsze pretendowała do uznania jej za medycynę -
      poddana takim testom - jawiła się, jako oczywista groteska naukowa. A to
      dlatego, że wszystkie jej teoretyczne założenia oraz „technologia” produkcji
      „leków” homeopatycznych są niezgodne z uniwersalnymi prawami nauki. Z
      logicznego punktu widzenia jest to więc fałsz, a ponieważ homeopaci, opierając
      się świadomie na kłamliwych danych, „leczą” ludzi - jest to oszustwo. Biorąc zaś
      pod uwagę społeczne normy - przestępstwo.



      Poniższy tekst składa się z trzech części. W pierwszej opisuję medyczną istotę
      oszustwa.

      W części drugiej udowadniam, że do tego oszukańczego biznesu, „dopasowano”
      (mówiąc eufemistycznie) prawo. Część trzecia to propozycje rozwiązań problemu i
      apel w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości.



      CZĘŚĆ I.

      HISTORIA NATURALNA HOMEOPATYCZNEGO OSZUSTWA S. HAHNEMANNA

      Pod koniec XVIII wieku, współczesny S. Hahnemannowi, Franz Mesmer „odkrył”
      magnetyzm zwierzęcy i zastosował go, jako leczniczy fluid do wywoływania w ciele
      pacjenta terapeutycznego przypływu i odpływu (?), a także harmonizowania
      nierównomiernego rozłożenie fluidów nerwowych. Pacjenci (zwłaszcza kobiety) byli
      zachwyceni…. Ambitny Hahnemann nie mógł przeboleć sukcesu „kolegi”. Marzył o
      własnej metodzie leczenia, która uczyniłaby go sławnym. I nagle …jak deus ex
      machina pojawiło się rozwiązanie problemu. Oto, w czasie seansu
      spirytystycznego, doznał niezwykłej iluminacji, która pozwoliła mu na
      sformułowanie zasad nowej, magicznej „medycyny”, której nie obowiązują
      uniwersalne prawa nauki.



      Poznajmy więc teorię, która wyjaśnia przyczyny wszystkich chorób, opisuje
      technologię produkcji in vitro leczniczych fluidów, a także wprowadza zasadę
      postępowania leczniczego, wg której podobne należy leczyć podobnym. Na głębszą
      analizę tej okultystycznej bredni szkoda czasu, gdyż nauka nie dyskutuje z
      oczywistymi absurdami. Niezorientowanym wyjaśniam tylko, że powyższe zdanie da
      się przełożyć na stwierdzenie: „wodę należy suszyć wodą”.



      Zacytujmy jednak samego Hahnemanna. Majaczy on tak: „wszystkie choroby są
      spowodowane przez trzy „miazmaty”, a to 1/ świerzb, 2/ kiłę i 3/ rzeżączkę
      („gruźlicowość” i „rakowość” dodano później). W celu znalezienia „lekarstw” na
      choroby spowodowane przez w/w miazmaty przeprowadza się (do dzisiaj) tzw. „próby
      lekowe”. Wyglądają one następująco: zdrowym ludziom podaje się różne mieszanki
      związków roślinnych, mineralnych lub zwierzęcych i obserwuje objawy. Efekty
      opisuje (w 2006 roku) lekarz homeopata Ewa Zygadlewicz: „One (przypadkowo
      dobrane substancje - przyp. A.G.) po pewnym czasie zaczynają wytwarzać objawy.
      Są to różne objawy psychiczne, typu niepokój, pewne myśli, sny, które mogą się
      pojawiać. O czym te sny są - trzeba dokładnie spisać. Plus objawy narządowe:
      bolała mnie prawa noga, swędziało prawe ucho, coś tam zaczynało szumieć, jakieś
      zmiany się pokazywały, kolka, czy temu podobne objawy”.



      Przytoczony cytat pochodzi z wystąpienia lek. E.Z. w filmie „Tajemnica
      homeopatii” (TV Polsat). Z tego samego źródła pochodzą zamieszczone poniżej
      zdjęcia, które prezentuję za zgodą reżysera L. Dokowicza.



      Jeżeli chory cierpi na podobne objawy (np. „niepokój, szumienie czegoś, kolkę i
      swędzenie prawego ucha”) homeopata przepisuje mu substancję, która te objawy
      „wywołała”. Przedtem jednak substancję tę rozcieńcza. W przypadku znanego „leku
      na grypę” o nazwie oscillococcinum (Boiron) odbywa się to następująco: do jednej
      kropli wyciągu z wątróbki i serca dzikiej kaczki (równie dobrze mógłby to być
      ekstrakt ze śledziony wrony – przyp. A. G.) dodaje się 99 kropli wody (ryc. 1) i
      uderza fiolką 10 razy w skórzaną poduszkę (ryc. 2). Z powstałego roztworu
      pobiera się jedną kroplę, dodaje 99 kropli wody i 10 razy uderza się w skórzaną
      poduszkę. Z powstałego roztworu pobiera się…. (i tak 200 razy). Ciekawy jestem,
      czy w nowoczesnych zakładach homeopatycznych powyższy algorytm produkcji jest
      monitorowany przez komputery, czy przez „żywych” okultystów.
      • kubek Czuję sie w obowiązku podać kilka faktów 2 21.04.07, 18:48
        Kroplomierz i fiolka. Kompletnie wyposażona linia produkcyjna "leków"
        homeopatycznych.
        Ryc. 2. Technologia produkcji „leków” homeopatycznych. W przypadku
        oscillococcinum, po każdym stukrotnym (102) rozcieńczeniu wodą wyciągu z
        kaczych podrobów, fiolką z uzyskanym roztworem uderza się 10 razy w skórzaną
        poduszkę (ortodoksi dopuszczają opcję z używaniem – zamiast poduszki - książki
        oprawionej w skórę). Przypuśćmy, że opisana operacja została już wykonana 12
        razy. Wtedy, wg prostych obliczeń, w fiolce (używanej w charakterze shakera) nie
        będzie już ani jednej kaczej molekuły. Od tej chwili, do czasu powstania
        ostatecznej formy farmaceutycznej „leku”, będzie się jeszcze 188 razy
        rozcieńczać wodę z wodą.



        Wg producentów, w czasie uderzania shakerem o skórzaną poduszkę zachodzi
        proces „dynamizacji” (określenie nieznane nauce), podczas której woda
        „zapamiętuje informację o własnościach leczniczych” rozcieńczanej substancji. W
        miarę ubywania tej substancji z roztworu, wzrasta skuteczność wody, jako „leku”.
        Największa jest wtedy, gdy w roztworze nie ma już ani jednej cząsteczki
        substancji wyjściowej. Przy produkcji oscillococcinum „dynamizację” wykonuje się
        200 razy (oznaczenie na opakowaniu leku – 200 K), co, jak łatwo obliczyć, daje
        rozcieńczenie 1 : 10400 (200 x 102). W efekcie shaker będzie zawierał
        wyłącznie wodę, której użyto do „produkcji leku”. Teraz wystarczy nasączyć tą
        wodą cukier, poczekać, aż odparuje i „pozostawi” w granulkach
        „elektromagnetyczną informację leczniczą” (ryc. 3).



        Jest tylko jeden problem: z II zasady termodynamiki wynika, że informacja w
        przyrodzie nie istnieje bez energii. A więc zasadne jest pytanie: jak zasilane
        są cukrowe granulki przez 3, 4, 5, 6 lat (termin ważności ”lekarstwa”)?



        A z matematycznego punktu widzenia? Pomyślmy… rozcieńczenie 1 do 10400. Czy to
        jest fizycznie możliwe? Zanim odpowiem - zacytuję dwie ciekawostki: 1/ od
        początku istnienia Wszechświata do moich tegorocznych imienin (Andrzeja)
        upłynęło ok. 1018 sekund; 2/ nasz Wszechświat zbudowany jest z ok. 1077
        molekuł (www-users.mat.uni.torun.pl/~kombo/duze.html). Niektóre publikacje
        określają tę wartość na 1078-82 lub 10100
        (www.staff.amu.edu.pl/~pkisz/medycyna.htm).
        Produkcja zakończona. „Elektromagnetyczna informacja lecznicza” zawarta jest
        teraz w każdej z miliona granulek wsypanych do wiadra. Jakżeż wielkie
        promieniowanie emituje zawartość tego pojemnika. Aż dziw bierze, że osoba
        stojąca z boku jeszcze żyje.
        • kubek Czuję sie w obowiązku podać kilka faktów 3 21.04.07, 18:50
          Ciekawe, prawda? Oczywiście, fizyczne wyobrażenie liczby 10400 (jedynka i
          czterysta zer) jest możliwe, ale tylko wtedy, jeśli będzie traktowane jako dowód
          na istnienie Boga. Albo dowód na prawdziwość teorii strun, czyli istnienia
          nieskończonej ilości Wszechświatów równoległych połączonych czarnymi dziurami,
          przez które wędrują UFO rozwożące oscillo-colę. Albo na to, że technologia
          produkcji „leków” homeopatycznych to kpiny z matematyki i fizyki. Wg Pitagorasa,
          tylko liczby pozwalają uchwycić prawdziwą naturę Wszechświata. A liczby mówią,
          że homeopatia jest oszustwem, co potwierdza m.in. prawo Avogadra
          (pl.wikipedia.org/wiki/Liczba_Avogadra).





          „Pamięć wody” – ciężki przypadek infantylizmu naukowego







          Profesor Marek Kosmulski jest znanym w świecie chemikiem, kierownikiem Katedry
          Elektrochemii Politechniki Lubelskiej. Na moją prośbę, w artykule pt.: „Krótka
          pamięć wody” („Służba Zdrowia, 2006) rozprawia się z twierdzeniami o istnieniu
          zjawiska, które jest istotą homeopatii. Przedstawiam kilka cytatów: (…)
          Poszczególne cząsteczki wody w roztworze różnią się stanem energetycznym, który
          ciągle się zmienia wskutek zderzeń między cząsteczkami oraz absoprcji i emisji
          promieniowania elektromagnetycznego. Czas trwania poszczególnych stanów jest
          rzędu piko-, a co najwyżej nanosekund. Zanim więc zdążymy cokolwiek pomyśleć, a
          tym bardziej zrobić z takim roztworem, zachodzi w nim trudna do wyobrażenia
          liczba przejść energetycznych.



          Panowie producenci “leków” homeopatycznych: „pamięć wody” trwająca 0,
          000000000001 sek. jest chyba zbyt krótka, jak na Wasze potrzeby. Ale, co tam.
          Załóżmy, że jest trwała. Co wtedy? Posłuchajcie eksperta: (…) wtedy każda
          cząsteczka wody w biosferze miałaby zapisane w swojej pamięci spotkania ze
          wszystkimi powszechnie występującymi substancjami chemicznymi (…). Zresztą same
          leki homeopatyczne kupione w aptece też wracają do obiegu po przejściu przez
          kanalizację i oczyszczalnie ścieków. A skoro tak, to po co wydawać pieniądze –
          wystarczy nałapać deszczówki.



          I na koniec, informacja znana chyba wszystkim maturzystom: (…) Woda bez przerwy
          ulega dysocjacji na jony wodorowe i wodorotlenowe. (…) Skutek jest taki, że po
          paru sekundach nie ma praktycznie cząsteczki wody, która nie przeszłaby choć raz
          przez stan zdysocjowany (a więc przez reakcję chemiczną). Ergo – reakcja zaszła
          i pamięć przepadła.



          A z nią homeopatia. Niestety, nie wszyscy to rozumieją i nadal majaczą o
          „kwantowym” mechanizmie działania wody lub cukru na ustrój ludzki.





          Kłamstwa i anegdoty na temat „leków” homeopatycznych



          „Leki” homeopatyczne wzmacniają układ odpornościowy ustroju ludzkiego twierdzą
          producenci. Tyle tylko, że nie ma wiarygodnych publikacji naukowych na ten
          temat, zawartych w prestiżowych periodykach.
          (www.medicus.lublin.pl/2006/06/25a_kosmulski.htm).



          Pisemka homeopatyczne prezentują zaś takie brednie, od których włos się jeży na
          głowie. Np. propagują leczenie: 1/ wybuchów głupkowatego śmiechu, 2/ wzwodów w
          czasie jazdy pojazdem, 3/ wzdrygnięć, 4/ żalu z powodu niskich zarobków, 5/ lęku
          przed czymś, co może wyłonić się z ciemnego kąta itp.
          (www.dia.com.pl/PobierzB.php?id=55). Z drugiej strony homeopaci biorą się za
          leczenie nowotworów, np. przy pomocy tuberkuliny bydlęcej rozcieńczonej w
          stosunku 1 do 10100000 (www.homeopatia.net.pl/hompr1a.htm). A to już nie jest
          śmieszne, bo wiemy, że tuberkulinę stosuje się jedynie jako test wykrywający
          ewentualne zakażenie gruźlicą
          (europa.eu.int/eur-lex/pl/dd/docs/1997/31997L0012-PL.doc).



          Jak dotąd, znalazł się tylko jeden szaleniec, który próbował oszukać recenzentów
          prestiżowego czasopisma „Nature”. Był to naukowy guru francuskich homeopatów –
          J. Benveniste. Ostatecznie, za swoje „odkrycia” (na temat wzmacniania układu
          odpornościowego przez leki homeopatyczne oraz przesyłania „pamięci wody” przez
          telefon i Internet) otrzymał dwukrotnie od Uniwersytetu Harvarda nagrodę
          Ig-Nobla (ang. ignoble – haniebny, podły) - www.republika.pl/chorzow4lo/ig.htm



          Zdobywca zwykłej nagrody Nobla w dziedzinie chemii, prof. Dudley Herschbach, tak
          uzasadniał w czasie uroczystej uniwersyteckiej gali wybór J. Benveniste na
          durnia roku: …przeprowadziłem podobne eksperymenty z wodą, co do której miałem
          pewność, że obcowała z substancjami organicznymi i rzeczywiście może pamiętać
          tego rodzaju oddziaływania. Jeden z eksperymentów nagrałem i teraz chciałbym wam
          go odtworzyć (w tym momencie prof. Herschbach puścił nagrany na taśmę
          magnetofonową odgłos wody spuszczanej w toalecie). Mam nadzieję, że wszyscy
          dobrze to usłyszeliście (M. Abrams, IgNobel Prizes, Orion Books LRD, GB, 2002).





          Skutki dystrybucji „leków” homeopatycznych przez apteki



          „Kuracje” homeopatyczne mogą być pośrednią przyczyną śmierci.



          W 1998 roku prof. M. Pawlicki (Instytut Onkologii, Kraków) stwierdził, że w
          Polsce, każdego roku, co najmniej 5 tysięcy chorych na raka umiera z powodu
          opóźnienia właściwej terapii zastępowanej przez „medycynę” alternatywną
          (polscy-lekarze.net/komunikaty/kom30.html).
          W wypowiedzi z 2006 roku
          prof. Pawlicki (OZON) wspomniał, że tylko w ciągu ostatnich 2 tygodni miał do
          czynienia z czterema chorymi na raka ludźmi, którzy „wpadli” w ręce homeopatów.
          Dwoje z nich ma śladowe szanse na przeżycie
          (www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_21_1116_2006_4_2.html). Wszyscy nabywali
          „alternatywne leki” w aptekach, co, jak zapewne sądzili, gwarantuje im, że
          prawdziwa medycyna akceptuje ten rodzaj „leczenia”.



          Od czasu pierwszej wypowiedzi prof. M. Pawlickiego minęło 8 lat. Przez ten czas
          prawdopodobnie zmarło około 40 tysięcy pacjentów oszukanych przez „specjalistów”
          niekonwencjonalnych terapii. Liczba zgonów spowodowanych przez stosowanie
          (opóźniających właściwe leczenie) „terapii” homeopatycznych jest trudna do
          ustalenia, lecz biorąc pod uwagę, że jest to najpopularniejsza metoda „leczenia”
          inaczej, można się spodziewać, że dość znaczna.





          Co na to opinia publiczna?



          Nic, bo przedstawione informacje nie mają szansy, by dotrzeć do szerokiej opinii
          publicznej, tym bardziej, że ten proceder (jako powszechny) jest „niewidzialny”!

          POZA TYM, KTÓRY PRODUCENT TELEWIZYJNY (NAWET TEN „PUBLICZNY”) LUB WYDAWCA
          OGÓLNOPOLSKICH, WIELKONAKŁADOWYCH, OPINIOTWÓRCZYCH "CZASOPISM" ZGODZIŁBY SIĘ NA
          OPUBLIKOWANIE TEKSTU NA TEN TEMAT, SKORO REKLAMODAWCY HOMEOPATYCZNI SĄ DLA NICH
          KACZKĄ ZNOSZĄCĄ ZŁOTE JAJKA.

          NA MARGINESIE: Z JEDNEJ KACZKI MOŻNA WYPRODUKOWAĆ OSCILLOCOCCINUM WARTOŚCI 20
          MILIONÓW DOLARÓW (www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IC/prof.html)
          WSZYSTKO JASNE?
          POZORNIE…

          Problem polega bowiem na tym, że nikt nie ma pojęcia, czym jest rzeczywiście
          homeopatia? Niemal wszyscy są przekonani, że jest to "leczenie małymi dawkami
          leków", a więc jest bezpieczne i, być może, skuteczne. Tylko nieliczni orientują
          się, że "lek" homeopatyczny typu oscillococcinum nie zawiera ani jednej molekuły
          substancji "leczniczej".



          Na powszechność (w domyśle: „zgodną z prawem”) tego pseudo-leczniczego działania
          dali się nabrać niemal wszyscy; niestety, łącznie z wieloma lekarzami. Ci
          ostatni wstydzą się swojej naiwności i milczą. Tylko ja, od wielu lat, staram
          się prowadzić działalność edukacyjną. Z nadzieją, że dla wszystkich myślących
          ludzi, podane przeze mnie informacje, będą oczywistym dowodem, że homeopatia to
          wyjątkowo...

          Tekst pochodzi z
          www.esculap.pl
          • stoik1 wodę należy suszyć wodą : ))) 21.04.07, 22:06
            mocny ten opis produkcji oscillococcinum, podejrzewałem, że to ściema, ale nie
            że aż taka
            a 'lek' sprzedaje się wcale nieźle - widocznie działa efekt placebo, w końcu
            wiara w wyzdrowienie to podstawa udanej terapii : )
            • albrecht1 Woda w proszku :)))) 21.04.07, 22:26
              Miałem przyjaciela, który tak "leczył" grypę. Skończyło się na powikłaniach z
              sercem.
              A przecież z pokolenia na pokolenie jest przekazywana skuteczna metoda leczenia
              przeziębień i stanów grypowych:
              "weźmij pół litra albo lepiej liter piwa grzanego i wypij. Kołdrą z pierza gęsi
              nakryj się na 2 godziny, tak aby 7 poty wyszły. Potem okład z młodych piersi
              weźmij, coby nie wystygnąć nagle."
              • tubylec.cieszyn Re: Woda w proszku :)))) 21.04.07, 23:07
                albrecht1 napisał:

                > "weźmij pół litra (...),


                Następnym razem zastosuję się do powyższego ;-)


                • albrecht1 Re: Woda w proszku :)))) 21.04.07, 23:34
                  Pamięć wody gwarantowana. Pamięć konsumenta, nie do końca. :D
Pełna wersja