tymczasem w cieszynie...

30.04.07, 18:18
Dariusz Walerjański: Tak, jestem Żydem
Józef Krzyk 2007-04-29, ostatnia aktualizacja 2007-04-29 19:26:10.0

Ludzie widzą, co chcą widzieć. U mnie nawet krzywy nos. Tyle że ja nie mam
krzywego nosa, ale złamany od czasu, gdy mnie tacy jedni napadli i dostałem z
kopa.

Gdy miał osiem lat, myślał, że Żydzi to takie figurki z cepelii. Dziesięć lat
później odkrył, że Żydzi istnieli naprawdę i mieszkali w jego mieście. Kilku
następnych potrzeba było, żeby ktoś na jego zdjęciu domalował pejsy i gwiazdę
Dawida. Dwa tygodnie temu ogłoszono go zdrajcą rasy. Dariusz Walerjański może
wciąż by w istnienie Żydów nie wierzył, gdyby nie rubensowskie kształty
pewnej dziewczyny

Wróg z cmentarza
W poniedziałek 2 kwietnia Barbara Kaźmierska-Kuś, dyrektorka Zabrzańskiego
Centrum Kształcenia Ogólnego i Zawodowego, od jednego z uczniów dowiedziała
się, że na stronie internetowej redwatch.info pojawiło się zdjęcie klasy Ig.
Do prowadzenia portalu przyznaje się grupa Blood & Honour, uchodząca za
neonazistowską i słynąca od kilku lat z publikowania nazwisk i adresów
wrogów. Przy tym nie chodzi im o jakichś prywatnych wrogów, ale o wrogów
rasy. Takich, co się Żydom wysługują albo sami Żydami są. Pierwszaki z
Centrum autorom strony naraziły się tym, że pół roku temu sprzątały
zabrzański cmentarz żydowski. Zdjęcie, które pojawiło się w portalu, zostało
zrobione właśnie wtedy. Do obiektywu uśmiecha się kilkunastu młodych ludzi.
Wśród nich dwoje nauczycieli i Walerjański. Podpis pod zdjęciem informował,
że ten ostatni jest pracownikiem Muzeum Górnictwa Węglowego, a w przerwie
między grabieniem liści wygłosił krótki wykład o historii Żydów w Zabrzu i
kulturze żydowskiej. Autor podpisu zaznaczył, że to był bardzo interesujący
przerywnik. Gdy dyrektorka Centrum zadzwoniła do Walerjańskiego i powiedziała
o tym zdjęciu, był przerażony.

Sprawa Asi
Dziewczyna miała na imię Asia i chciała się całować. Nie, on nie miał niczego
przeciwko całowaniu. Ba, gdyby było inaczej, nie przeskakiwałby wysokiego
muru w jedną i drugą stronę. I nie podsadzałby potem rubensowskich kształtów
Asi przez ten mur. No i nie skakałby za nią.

Sam tego całowania chciał.
Ale jak tu się całować, gdy świat wiruje przed oczami?
A świat wirował rzymskimi świątyniami, bluszczem i tajemnicą.
Stał pośrodku żydowskiego cmentarza.
Od tego momentu wszystko potoczyło się inaczej.

Zastraszyć
W tym samym dniu, w którym dowiedziała się o zdjęciu swoich uczniów na
redwatch.info, Kaźmierska-Kuś zawiadomiła prokuraturę i poprosiła na rozmowę
rodziców uczniów, żeby się z nimi naradzić. Walerjański doniesienie do
prokuratury złożył kilka dni później. Napisał, że obawia się o swoje
bezpieczeństwo, a zawarty na stronie pod jego zdjęciem komentarz narusza jego
dobre imię i prawo do ochrony życia prywatnego. Całość traktuje zaś jako
próbę zastraszenia. Prokuratura w Zabrzu nie czuła się władna sprawy
rozwikłać. Przekazała ją do prokuratury w Warszawie, bo ta prowadzi już inne
doniesienia w sprawie Redwatch.

Inicjały w gwieździe Dawida
Walerjański: - Urodziłem się w 1969 roku w innym świecie niż dzisiejszy. To
był świat, jakiego uczyli mnie w szkole, jednonarodowy. Cyganie, Żydzi to
występowali tylko w cepelii. Wśród lalek w łowickich strojach, w sklepie w
centrum Zabrza, do którego czasami zajeżdżałem z rodzicami, stała taka
figurka brodatego mężczyzny w chałacie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to
chałat. Brodacz był po prostu taki zabawny. Wolałem go od figurki górnika z
białym pióropuszem na czapce, bo górników i tak na co dzień widywałem, a
takich cudaków z brodą wcale.

Na rysunkach, które robiłem, zamieszczałem moje inicjały, a obok
sześcioramienną gwiazdę, ale nie wiedziałem, co ona znaczy.

Zacząłem się interesować różnymi sprawami dopiero po tym skoku przez
cmentarny mur. Napisałem list do Związku Religijnego Wyznania Mojżeszowego,
że chciałbym coś zrobić dla ratowania cmentarza żydowskiego w Zabrzu. Miałem
szczęście, bo osoba, która ten list otrzymała, nie wyrzuciła go do kosza i
skontaktowała z Janem Jagielskim z Żydowskiego Instytutu Historycznego. To on
mnie wszystkiego nauczył. To dzięki niemu wiem, co oznaczają umieszczone na
nagrobkach napisy i skróty, i w którym miejscu szukać dat. Po liceum chciałem
pójść na judaistykę, ale w Polsce jedyna katedra w tym kierunku na UJ zaczęła
kształcić dopiero kilka lat temu. Wtedy mogłem pojechać do Heidelbergu, tyle
że sam musiałbym za te studia zapłacić. Wybrałem więc historię na
Uniwersytecie Śląskim, ale pracę magisterską napisałem o dziejach żydowskiej
gminy w Zabrzu. Chce ją opublikować, po polsku i niemiecku, niemieckie
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Tak sobie myślę, że może lepiej nie, mało mi
teraz kłopotów z Redwatch?

Twierdza neonazistów
Niedługo przed historią z Redwatch o Zabrzu było już głośno na całą Polskę z
powodu innej draki z neonazistami. W portalu dziennik.pl pojawił się wykonany
w Zabrzu filmik ze spotkania grupy wygolonych na łyso młodych ludzi. Śpiewali
faszystowską piosenkę, wznosili ręce w hitlerowskim pozdrowieniu i palili
ułożone w swastykę pochodnie. O filmie zrobiło się głośno, bo ktoś rozpoznał
na nim asystentkę europosła Macieja Giertycha. Prokuratura wszczęła śledztwo,
sprawa w toku, a asystentka straciła pracę. Już po tamtym zdarzeniu wiele
osób zaczęło patrzeć na Zabrze jak na twierdzę neonazistów. Teraz sobie o tym
przypomnieli.

Pokazać cmentarz

Walerjański: - Po tej wizycie na cmentarzu koniecznie chciałem coś robić, ale
w tamtym czasie, przed 1989 rokiem, ludzie bali się ruszać tematykę żydowską.
Prezydenta Zabrza, gdy miał ze mną rozmawiać o zabezpieczeniu cmentarza przed
rozkradaniem, bolała głowa. Ale krok po kroku się udawało. Nie miałem wtedy
zbyt wielkiej wiedzy, ale dużo chęci, żeby się światu pochwalić, że jest
takie miejsce, które trzeba ratować. W dzień Wszystkich Świętych w 1990 roku
po raz pierwszy otworzyłem dla ludzi bramę kirkutu. Wcześniej w różnych
miejscach w mieście porozklejałem kartki, że to zrobię. I rano zacząłem
kwestować. W judaizmie tego święta się nie uznaje, ale wyszedłem z założenia,
że to najlepsza w roku okazja, żeby ludziom cmentarz żydowski pokazać. I
podziałało. Ludzie początkowo z jakimś przestrachem, a potem z
niedowierzaniem przekraczali bramę. Wrzucali pieniądze i przychodzili
oglądać. A ja dzięki temu miałem pieniądze na kupno środków chwastobójczych i
narzędzi. Najpierw musiałem zaopatrzyć się w tasak. Wycinałem sobie przejście
przez zarośnięte alejki, niczym przez dżunglę. Po jakimś czasie zaczęli
jednak przychodzić młodzi, tolerancyjni, otwarci. Pomagali. Plewiliśmy,
podnosiliśmy przewrócone nagrobki. Powołałem społeczny komitet opieki nad
cmentarzem żydowskim w Zabrzu.


Po gębie go poznasz
Po zdjęciu na Redwatch dyrektorka Centrum zapowiedziała Walerjańskiemu, że na
dalszą pomoc przy sprzątaniu cmentarza nie powinien już liczyć. Nie chce
narażać dzieci. Walerjański mówi, że w gruncie rzeczy jej się nie dziwi. On
przecież też się boi. Na internetowym forum oprócz głosów z wyrazami otuchy
przeczytał też trochę napastliwych. Ktoś zapytał, dlaczego Żydzi sami nie
sprzątają cmentarza, tylko wyręczają się darmową pracą Polaków. Jeszcze inny
był bardziej dosadny: "Dlaczego żyd Walerjański wysługuje się niczego
nieświadomą młodzieżą, doprowadzając do kolejnej żydowskiej prowokacji?
Dlaczego nie zagoni licznego zabrzańskiego żydostwa do sprzątania swoich
śmieci, czyżby żydowska gmina wyparła się swoich przodków? A może słusznie
boicie się publicznie pokazać swoje żydowskie gęby. A tak poza tym skąd takie
aż nazbyt polskie nazwisko, bo patrząc na fizjonomię, od razu widać kim Waść
jesteś". Jednak więcej było głosów życzliwych, nie tylko w internecie. Jerzy
Gorzelik, historyk sztuki i lider Ruchu Autonomii Śląska, zaoferował, że
pomoże przy sprzątaniu cmentarza i sam przy
    • stoik1 next 30.04.07, 18:30
      ...że pomoże przy sprzątaniu cmentarza i sam przyśle swoje zdjęcie na Redwatch,
      a Maciej Śliwa, nauczyciel historii z Zabrza, którego nazwisko na stronie
      trafiło po tym, jak protestował przeciwko zakazowi parady równości w Poznaniu,
      zadzwonił do Walerjańskiego i powinszował: "Witamy w klubie".

      Znasz się tylko na Żydach
      Pytanie o to, dlaczego Żydzi sami nie sprzątają swoich cmentarzy, Walerjański
      już kiedyś usłyszał - po prelekcji o zabytkach kultury żydowskiej w
      województwie śląskim, jaką wygłosił kilka miesięcy wcześniej. Zapraszają go w
      różne miejsca często, bo na Śląsku stał się czymś w rodzaju jednoosobowej
      instytucji. Gdy potrzebny jest ktoś, kto mógłby powiedzieć coś ciekawego o
      Żydach, wszyscy dzwonią po niego. - Ty, Darek, tylko na Żydach się znasz -
      śmieją się z niego rodzice. Bardzo szybko od zabrzańskiego kirkutu przeszedł do
      zajmowania się następnymi. Policzył, że w dawnym województwie katowickim było
      ich 44, a synagog, które ocalały - 17.

      Sporządzone w Stanach Zjednoczonych opracowanie, do którego zbierał te
      informacje, jest dziś za oceanem głównym źródłem wiedzy o stanie zachowania
      zabytków żydowskich. Odwiedzając cmentarz w Mysłowicach, który według
      dokumentów założono w XIX wieku, Walerjański odkrył macewę, która była o
      stulecie starsza. W pierwszej chwili przysypał ją ziemią, bo przestraszył się,
      że podanie tej wiadomości go ośmieszy. Potem odkrył, że oprócz XIX-wiecznego
      był też w Mysłowicach starszy cmentarz. Więc odkopał macewę, dokładnie opisał i
      znowu przysypał, żeby złodzieje nie ukradli.

      W listopadzie 1995 roku w "Jerusalem Post" został wymieniony jako jeden z
      młodych Polaków, którzy troszcząc się o zabytki żydowskie, działają na rzecz
      przełamania narodowych stereotypów nad Wisłą ("Cmentarz żydowski w dobrych
      chrześcijańskich rękach" - pisał o Walerjańskim Samuel Allison), a trzy lata
      później był pierwszym mieszkańcem Śląska, który otrzymał od rządu izraelskiego
      honorowy dyplom za opiekę nad żydowskimi zabytkami w Polsce. Tabliczkę z
      wygrawerowanym po polsku napisem dostał też od rozproszonych po świecie
      ostatnich żyjących Żydów przedwojennego Zabrza. Zdążył mu też jeszcze
      podziękować przed śmiercią Ernest Schmeul Schindler, jeden z ostatnich
      przedwojennych Żydów, zmuszony do ucieczki z rodzinnego miasta w 1938 roku.

      W Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach już kilka lat temu zaproponował
      stworzenie szlaku zabytków żydowskich. Tłumaczył urzędnikom, że Żydzi to druga
      po Niemcach grupa turystów odwiedzających Śląsk. Wystarczy przygotować dla nich
      foldery w kilku językach, mapę i stronę internetową, a nie będą spędzać czasu
      głównie na krakowskim Kazimierzu - zachęcał, ale urzędnicy rozkładali ręce. -
      Na razie pracujemy nad szlakiem przemysłowym. To dla nas priorytetowa sprawa -
      mówili. Więc Walerjański sam z kolegą założył stronę internetową o kirkucie w
      Zabrzu. Gdy kliknąć na bramę, otwiera się, jakby dotknięta ludzką ręką.

      U mnie widzą krzywy nos
      Walerjański: - Często mnie pytają, czy jestem Żydem, a po sposobie, w jaki
      pytają, widać, że są przekonani, że tak jest. Jak zaprzeczam, to z ich spojrzeń
      wyczytuję "łgarz, kłamie, nie chce się przyznać!". Więc czasami dla świętego
      spokoju kiwam głową: "tak, jestem Żydem". Bo ludzie chcą usłyszeć to, co chcą,
      mają gotową odpowiedź. Wszystko im pasuje i widzą, co chcą widzieć. U mnie
      nawet krzywy nos. Tyle że ja nie mam krzywego nosa, ale złamany od czasu, gdy
      mnie tacy jedni napadli i dostałem z kopa.

      A jak to naprawdę było? Ci Żydzi zawsze w dziejach mojej rodziny się pojawiali
      i wielokulturowość pewnie odzywa mi się w genach. Mój tata pochodzi z okolic
      Warszawy, a mama, z domu Świętojańska - z Kresów Wschodnich. Wiem z opowiadań
      babci, że podczas ostatniej wojny moja rodzina mieszkała w Podkamieniu, na
      Podolu. Pewna moja ciocia pomagała tam ukrywać się Żydom i za to w 1944 roku
      zabili ją banderowcy.

      Moim wujem był pisarz Leopold Buczkowski, który w jednej książce napisał, że o
      Świętojańskich mówiło się, że są frankistami. Frankiści to byli ci Żydzi,
      którzy za swoim przywódcą Jakubem Frankiem w XVIII wieku przeszli z judaizmu na
      katolicyzm. No i być może, któż to teraz wie, chrzest naszej rodziny odbył się
      w noc świętojańską. To oczywiście tylko przypuszczenia, ale by tłumaczyły
      nazwisko.

      Kiedy brałem ślub, jakiś życzliwy zadzwonił do proboszcza i powiedział, że
      Walerjański to Żyd. I ksiądz, zanim mi ślubu udzielił, wezwał mnie na rozmowę.
      Musiałem mu się wytłumaczyć. Ale tak poza tym rzadko spotykałem się z
      nacjonalizmem. Tylko gdy startowałem w wyborach na radnego, usłyszałem, jak
      mówią, że lepiej na mnie nie głosować, bom Żyd i na żydowski cmentarz pieniądze
      będę dawać. Coś mi też domalowywali na plakatach.

      Podoba mi się łacińska maksyma kanonika krakowskiego. Powiedział o
      sobie: "natione Polonus, gente Rutenus, origine Judaeus, religione Catolicus" -
      z narodu Polak, z pochodzenia - Rusin i Żyd, a z wyznania - katolik. Ja bym
      powiedział: "natione Polonus, gente Silesius, origine Judaeus, religione
      Catholicus".

      Inni Żydzi
      Koło cmentarza żydowskiego mieszkało pewne małżeństwo. Zabrzanie z pokolenia na
      pokolenie, uważali się za Niemców, ale nie chcieli wyjechać, czuli się u
      siebie. Pewnego razu, gdy Walerjański mijał ich dom, starszy pan pociągnął go w
      stronę szopy i pokazał zawinięty w koc kamienny nagrobek. Przyznał się, że go
      wziął z żydowskiego cmentarza, gdy bał się, że go wandale i złodzieje
      rozkradną. - Ale teraz, jak pan o ten cmentarz dbasz, to ta tablica niech wróci
      na swoje miejsce - powiedział.

      Najstarsze groby na kirkucie pochodzą z 1872 r. Działkę pod cmentarz podarował
      niemiecki przemysłowiec. Przed II wojną światową w Zabrzu mieszkało 1200 Żydów.
      To byli dziwni Żydzi. Uważali się za Niemców i z nimi się utożsamiali. Wcale
      niepodobni do tych ortodoksyjnych, jakich znamy z "Pana Tadeusza".

      Ich synagogę w centrum miasta hitlerowcy spalili w "noc kryształową", ale
      cmentarza nie tknęli. Niektóre nagrobki są bardzo okazałe, bogato zdobione
      grobowce. Najokazalszą budowlą jest rodzinny grobowiec Maksa Boehma, dyrektora
      gazowni i brykietowni, który ze swojego majątku wspomagał ubogich i fundował
      stypendia dla uczniów szkoły. Gdy w 1904 roku zmarł, na cmentarz przyszło tak
      wielu ludzi, że policja ściągnęła posiłki dla utrzymania porządku. Niedaleko
      jest nagrobek Juliusa Kochmanna, właściciela największego w mieście hotelu, a
      także fabryki likierów i restauracji. Choć posiadał duży majątek - kazał
      wystawić sobie bardzo skromny nagrobek.
      Jedną z ostatnich pochowanych na cmentarzu osób była Bluma Wajn, Żydówka, była
      więźniarka Auschwitz, zastrzelona podczas akcji NSZ w styczniu 1949 roku.

      Jak nie będziemy sprzątać, to przegramy
      Walerjański: - Odkryłem tam Atlantydę, ląd, którego istnienia w moim mieście
      nawet nie podejrzewałem, krainę romantyczną i urokliwą. Już po tej historii z
      Redwatch śniło mi się, że idę z innymi ludźmi na zabrzański kirkut. Niesiemy
      transparent. I że jeszcze więcej będziemy sprzątać, bo jak się damy zastraszyć,
      to przegramy.

      Źródło: Gazeta Wyborcza - Katowice
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4099013.html?as=1&ias=2&startsz=x
      • albrecht1 Re: next 30.04.07, 21:38
        "Odkryłem tam Atlantydę"
        W Bielsku tez jest taki umarły świat. Wokół tetni zycie, a tam czas jakby się
        zatrzymał. Smutne.
    • stoik1 ostatnio z przykrością zuważam... 14.08.07, 12:35
      że poprzez swą ogólnodostępność stary cmentarz znów stał się
      popularnym miejscem spożycia
      sam fakt nawet mnie jakoś szczególnie nie gorszy, ale miło by było
      nic nie psuć i posprzątać po sobie ( ponoć w kulturze latynoskiej
      przyjęło się urządzać biby na cmentarzach, niech zmarły też ma coś z
      życia ; )
      • zolzatoja Re: ostatnio z przykrością zuważam... 14.08.07, 13:04
        ponoć w kulturze latynoskiej
        > przyjęło się urządzać biby na cmentarzach, niech zmarły też ma
        coś z
        > życia ; )
        nie tylko w latynoskiej, a polskie Dziady to co? Są miejsca na
        wschodzie Europy, gdzie do dziś zanosi się na groby wódkę i chleb.
      • kserkses1 Re: ostatnio z przykrością zuważam... 14.08.07, 13:05
        w antycznym rzymie też balowano...
        Pod Bazyliką św. Piotra w Rz. zachowane są znakomicie
        przytulne "kaplice grobowe", częściowo zresztą chrześcijańskie, w
        których urządzano bibki...
        • cieszyniok Re: ostatnio z przykrością zuważam... 14.08.07, 14:56
          ale zapewne nie lecialy tam slowa k, ch, pi, i niczego nie demolowano.
          • kserkses1 Re: ostatnio z przykrością zuważam... 14.08.07, 15:07
            nie była bym pewna... ludzkość nie specjalnie się zmieniła przez
            ostatnie kilka tysięcy lat...
Pełna wersja