kubek
03.05.07, 11:41
Pozwolę sobie wkleić wyśmienity artykuł z
Niezbędnika Inteligenta, który tydzień temu wręczył mi Tato
i prosił abym przeczytał, dziś jest przedruk w Gazecie.
Zresztą ten 16 numer niezbędnika jest w całości setny.
Oto Polak - Edmund Lewandowski
Portret symboliczny
W celu ukazania istoty narodów Elias Canetti wprowadził pojęcie symbolu masy.
Jego zdaniem, symbolem Anglików jest morze, Holendrów - tama, Niemców - las,
Francuzów - rewolucja, Szwajcarów - góry, Hiszpanów - matador, Żydów -
wędrówka. Theodor Adorno sądził, że tego rodzaju kategorie są bardziej
użyteczne niż symbole Freuda i archetypy Junga. Co wobec tego może być
symbolem Polaków?
Władysław Witwicki, filozof, psycholog, teoretyk sztuki, najwięcej polskości
dostrzegł w obrazach naszych malarzy przedstawiających konie. Narodowy
temperament Polaków mają najlepiej wyrażać formy i ruchy konia arabskiego. W
dziełach Wojciecha Kossaka, czytamy u Witwickiego, jest "ogień, ruch, żywość
wschodnia w kolorycie. Takimi nas zna świat, tak nas stylizują i
przedrzeźniają obcy, takimi byliśmy w historii, bywamy w życiu".
Natomiast mnie polskość najbardziej kojarzy się z sejmem i sejmikiem. Już od
drugiej połowy XV w. mieliśmy trzy szczeble samorządności: sejm walny, sejmy
prowincjonalne, sejmiki ziemskie. Sejmiki były przedsejmowe, posejmowe,
elekcyjne, deputackie, kapturowe, generalne, gospodarcze. Udział w sejmach i
sejmikach był pracą dla Rzeczpospolitej. Przyzwyczajały one do gadulstwa,
dyskusji, sporów, kłótni, partyjniactwa, intryg, korupcji, przemawiania,
protestowania, postulowania, uchwalania. Słowo nabrało wartości czynu. Nieraz
moc argumentu zastępowano siłą głosu i oręża.
W XVII w. samorząd przekształcił się w nierząd polityczny. W 1671 r. jezuita
Walenty Pęski przyznawał, że "Polska nierządem stoi, to jest niezwyczajnym u
inszych narodów trybem, nie po cudzoziemsku, nie po francusku, nie po
niemiecku etc., ale po naszemu, po polsku, niby też nie po ludzku, ale po
niebiesku". Nierząd miał być więc cnotą! W 1712 r. szwedzki marszałek Magnus
Stenbock polskim parlamentem nazwał burzliwe zebranie niezdolne do podjęcia
decyzji. Sejm nasz zaczął symbolizować w Europie chaos, anarchię,
nieskuteczność, a polska gospodarka - niegospodarność, nieudacznictwo,
niechlujstwo.
Józef Piłsudski nie mógł później zrozumieć, dlaczego naród, który odzyskał
wreszcie niepodległe państwo, nie potrafi działać w sposób umiarkowany,
zorganizowany i zgodny. Z niesmakiem obserwował prywatę, anarchię,
demoralizację. W maju 1926 r. mówił do posłów: "Głównymi powodami obecnego
stanu rzeczy w Polsce - to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej -
były złodziejstwa pozostające bezkarne. Ponad wszystkim zapanował w Polsce
interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużycia i
zbrodnie. W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu".
W latach okupacji hitlerowskiej partyjniactwo rodaków niepokoiło Aleksandra
Kamińskiego. Wzywał on, mimo przywiązania do własnej partii, do szanowania
innych organizacji. Pisał: "Jedną z najprzykrzejszych właściwości życia
partyjnego jest jakieś szatańskie otumanienie mózgów, które czyni z ludzi
ongiś rycerskich, honorowych i uczciwych - ogłupiałych fanatyków, którzy we
wszystkich innych partiach i stronnictwach politycznych, prócz własnego,
dostrzegają tylko podłość i zdradę, fałsz, nikczemne intencje, nieudolność i
złą wolę - oraz przekonani są, że najstraszniejsze ruiny i klęski spotkać są
gotowe ojczyznę z rąk każdego z ich przeciwników politycznych".
Pod tym względem Trzecia Rzeczpospolita jest (była?) podobna do Pierwszej i
Drugiej. W październiku 1993 r. Jan Paweł II, wypowiadając się na temat
przyczyn powrotu do władzy komunistów, tłumaczył: "Trochę wynika to z polskiej
wady, w pewnym sensie atawistycznej, to znaczy wybujałego indywidualizmu,
prowadzącego do rozdrobnienia, podziału polskiej sceny politycznej".
Portret psychologiczny
Interesujące koncepcje osobowości Polaków przedstawili wybitni psychiatrzy:
Eugeniusz Brzezicki, Antoni Kępiński, Kazimierz Dąbrowski. Pierwszy uzupełnił
typologię Ernsta Kretschmera, wyróżniając typ skirtotymiczny, występujący
najczęściej wśród Polaków, Białorusinów, Ukraińców i Rosjan, rzadziej wśród
Francuzów i Włochów, prawie wcale wśród Niemców. Po grecku skirtao znaczy
tańczyć, skakać, kołysać, a thymos - duch, temperament. Tego typu osoby
charakteryzują: słomiany ogień uczuć (gwałtowny, zmienny, wielokierunkowy,
krótkotrwały); życie z gestem i fantazją (próżność, lekkomyślność,
indywidualizm, samowola, brawura, odwaga); altruistyczna zwartość, wytrwałość
i cierpliwość w trudnych sytuacjach oraz egotyczna beztroska, miękkość,
rozklejalność i lekkomyślność w okresach powodzenia.
Skirotymicy najlepiej sprawdzają się, gdy potrzebna jest szybka orientacja,
bogata wyobraźnia, inicjatywa. Mają oni fantastyczne pomysły, dużo dobrych
chęci, ale bujają w obłokach, myślą kategoriami arealnymi, są niewytrwali i
przez to nieproduktywni. Potrafią wczuwać się w sytuację innych, dlatego mogą
być dobrymi spowiednikami, ale nie szanują zbytnio cudzej własności i łatwo
rozgrzeszają się z kradzieży.
Antoni Kępiński wyróżnił w naszym społeczeństwie dwa przeważające typy
osobowości: histeryczny (szlachecki) i psychasteniczny (chłopski). Pierwszy
odpowiada skirotymikowi. Jego zachowania charakteryzują: zastaw się, a postaw
się, polonez, Samosierra, szarża ułanów na czołgi, sejmikowanie, liberum veto,
polnische Wirtschaft. Typowe dla histeryków są wishful thinking (chciejstwo,
myślenie życzeniowe, branie pragnień za rzeczywistość), pseudologia
phantastica (podświadome zniekształcanie obrazu rzeczywistości, nie tyle
kłamstwo, co urojenie) i belle indifference (urocza beztroska, bagatelizowanie
wywołanej przez siebie burzy).
Natomiast psychastenik jest cichy, spokojny i pracowity, w ciężkich czasach
uparty i twardy. Ten poczciwy kmieć niekiedy jednak ukazuje swój steniczny
kolec i przeraża obrazem Jakuba Szeli. W ten sposób jedni Polacy gadają, a
drudzy pracują. Tak jest u nas od wieków, choć zmieniają się warunki życia,
systemy gospodarcze i polityczne.
Z kolei Kazimierz Dąbrowski wyróżnił u Polaków osiem cech dodatnich i
dwanaście ujemnych.
Za pozytywne uznał: 1) skłonność do idealizowania, romantyzmu, spirytualizmu,
mistycyzmu; 2) odwagę, bohaterstwo, rycerskość, donkiszoterię; 3)
humanitaryzm, łagodność, wspaniałomyślność, brak okrucieństwa; 4) szczerość,
prawdomówność, wierność, dotrzymywanie zobowiązań; 5) gościnność, szczególnie
wobec obcych z odległych stron; 6) upór, podatność na rozwój; 7) poczucie
wolności, niezależności, indywidualności; 8) duże zdolności w różnych dziedzinach.
A negatywne są: 1) nadmierna pobudliwość emocjonalna, labilność, słomiany
ogień, podejrzliwość, nieufność, niecierpliwość, stosowanie zasady wszystko
albo nic; 2) lekkomyślność, powierzchowność, skłonność do pochopnej syntezy,
branie pragnień za rzeczywistość; 3) personalizm, uwzględnianie ogólnego
wrażenia (gestu, uśmiechu, sposobu bycia) zamiast przesłanek obiektywnych; 4)
klikowość, podatność na oddziaływanie nielicznych, lecz dobrze zorganizowanych
zespołów; 5) skłonność do prywaty, opozycji, protestów, warcholstwa; 6)
tolerancja bezkarności; 7) słabe uzdolnienia organizacyjne (polska
improwizacja); 8) brak ciągłości wysiłku umysłowego; 9) kult niekompetencji;
10) niedbałość o ludzi wartościowych; 11) egocentryzm; 12) brak właściwej
samooceny.
Julian Ochorowicz twierdził, że Polacy mają umysły bardzo lotne, lecz mało
ścisłe. Przez to w Polsce "co głowa, to rozum". Gdy zbierze się trzech
Niemców, zaraz tworzą związek, a trzech Polaków to cztery stronnictwa.
Niektórzy sądzą, że cechuje nas dyletantyzm, niechęć do analizy i skłonność do
pochopnych uogólnień. W 1885 r. duński historyk literatury Georg Brandes,
proszony o scharakteryzowanie Polaków, powiedział krótko: "Jesteście
społeczeństwem dyletantów".