kubek
08.05.07, 08:54
Przypomną o długu na cmentarzu
Około 2 tys. osób może znaleźć na grobach swoich bliskich w Cieszynie
tabliczkę "Brak prolongaty grobu". - Likwidacja nieopłaconych grobów bez dania
ludziom szansy na uregulowanie długu wydała nam się zbyt okrutnym rozwiązaniem
- mówią zarządcy.
Na cieszyńskim cmentarzu komunalnym jest blisko 20 tys. mogił i zrobiło się
bardzo ciasno. Urzędnicy z działu zarządu cmentarzy komunalnych i usług
pogrzebowych Zakładu Gospodarki Komunalnej policzyli, że 2 tys. mogił to
miejsca, które mogliby przeznaczyć na pochówki następnych zmarłych. Powód:
nieopłacone groby. Pierwszą opłatę (kilkaset złotych) trzeba uiścić przy
pochówku, następną po 20 latach. Jeśli się tego nie zrobi, administrator
nekropolii ma prawo zlikwidować mogiłę.
- Na innych cmentarzach w Polsce takie groby przeznacza się po prostu na
sprzedaż - mówi Karina Żyłka, szefowa zarządu cmentarzy komunalnych. - To
jednak wydało mi się zbyt okrutnym rozwiązaniem. Nie wyobrażam sobie, co
przeżyłaby rodzina zmarłego, nie mogąc znaleźć jego grobu na cmentarzu - dodaje.
Rodziny wielu zmarłych mieszkają poza Cieszynem, odwiedzają cmentarz tylko
przy okazji wakacji czy świąt. Urzędnicy nie znają ich aktualnych adresów, nie
mogą więc o zaległościach poinformować listownie. Pomysł na rozwiązanie
problemu nieopłaconych grobów podsunął urzędnikom jeden z dostawców trumien.
Podpatrzył na innych nekropoliach w kraju, że urzędnicy przy każdej
nieopłaconej mogile stawiają tabliczkę z informacją o tym. To sygnał dla
bliskich zmarłego, że trzeba przyjść i zapłacić dług. - Kosztowało nas to
wiele pracy. Każdą mogiłę trzeba było zinwentaryzować, upewnić się, że
naprawdę nie jest opłacona. Zastanawialiśmy się też, jakich użyć słów, żeby
nikogo nie urazić. Nie chcieliśmy stawiać dosadnych tabliczek typu "grób do
likwidacji" - mówi Żyłka.
Co o pomyśle sądzą mieszkańcy? Niektórym się to nie podoba, uważają, że
cmentarz nie jest miejscem do przypominania o długach. Denerwują się na
urzędników i oskarżają ich o brak szacunku dla zmarłych. - Ja "odziedziczyłam"
grób dziadków po zmarłej kilka lat temu mamie i nie miałam pojęcia, że jest
niezapłacony. Jak zobaczyłam tabliczkę, od razu pobiegłam do administracji,
żeby zapytać, o co chodzi. Gdyby bez ostrzeżenia zlikwidowali grób dziadków,
chyba umarłabym na tym cmentarzu na zawał serca - mówi jedna z mieszkanek
Cieszyna.
Akcja już przyniosła skutek - pierwsze cmentarne długi zostały uregulowane. -
Postanowiliśmy dać ludziom czas aż do końca roku. Dopiero po tym terminie
wystawimy groby na sprzedaż - zapowiada Żyłka
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4113727.html?nltxx=1077751&nltdt=2007-05-08-03-06