tow.stalin
30.01.08, 09:44
i, warszawkę, centralę, krasnoludki, marsjan, żydów, ruskich,
cyganów :)
widzicie, gdyby to było prywatne nigdy nie doszłoby do takich
ekscesów, ponieważ każdy kto ma choć trochę oleju w głowie wie, że
brak wydobycia oznacza brak pieniędzy na wypłatę. no ale w śląkim,
czerwonym górnictwie dalej mamy socjalizm, więc czy się stoi czy się
leży...
www.rp.pl/artykul/5,88244.html
Grupa strajkujących górników z "Budryka" w Ornontowicach nie
wpuściła do kopalni większości tych pracowników, którzy chcieli
podjąć pracę. Doszło do przepychanek przy bramie kopalni.
"Wywiązała się szamotanina, w ruch poszły pięści. Protestujący, na
wyraźne polecenie swoich liderów, uruchomili też gaśnicę przeciwko
pracownikom chcącym wejść na teren kopalni" - relacjonował
rzecznik "Budryka", Mirosław Kwiatkowski.
Przedstawiciele komitetu strajkowego potwierdzają, że inni
pracownicy nie zostali wpuszczeni do zakładu. Tłumaczą to podjętą we
wtorek wieczorem decyzją o przywróceniu okupacyjnej formy protestu.
Jak mówią, wejście do kopalni oznacza teraz przyłączenie się do
strajku. Nie chcą natomiast mówić o przebiegu porannych incydentów.
Według Kwiatkowskiego, próbę wejścia do kopalni podjęło ok. 500
osób - pracowników zakładu i firm kooperujących. Zdaniem dyrekcji,
protestujących było kilkudziesięciu, według komitetu strajkowego -
grubo ponad 100. Gdy doszło do awantur, pracownicy zrezygnowali z
próby wejścia, zapowiadając jednak jej ponowienie.
Jeszcze przed incydentem, za zgodą strajkujących, do kopalni weszło
ponad 100 osób. Przeszło 40 z nich zjechało na dół. To jednak za
mało, aby można było kontynuować rozpoczęte we wtorek przygotowania
do wznowienia wydobycia węgla. Pracownicy ci wykonują jedynie prace
zabezpieczające i kontrolują wyrobiska."