augenthaler
20.10.03, 20:20
wypowiedz jest dluuuuga i tendencyjna, wiec tylko wytrwalcow zapraszam do
lektury:))
Ten watek ma znamiona malej prowokacji, ale jednoczesnie odzwierciedla moje
niezbyt skrywane uczucia. Nie sa one zgodne z lansowana przez "GW" polityczna
poprawnoscia, ale niewatpliwie zgodne z polska racja stanu.
Niemcy nigdy nie bede przyjaciolmi Polski i jedyne czego mozemy chciec, to
dobrosasiedzkich, partnerskich stosunkow, pamietajac jednak o mentalnosci
niemieckiej, pamietajac czego nas historia nauczyla.
Niemcy to narod niezwykle zdolny, uporzadkowany, pracowity, sumienny,
rzetelny, majacy godne podziwu zdolnosci organizacyjne. Wiele sie mozemy od
Niemcow nauczyc, zreszta w dziejach Polski mamy wiele przykladow na to, ze
niemieckie rozwiazania (architektoniczne, militarne, kulturowe) swietnie sie
w warunkach polskich sprawdzaly.
W mentalnosci Niemcow tkwia jednakowoz cechy, ktore uniemozliwiaja nam
zaciesnienie blizszej wspolpracy, doprowadzenie naszych stosunkow do niemal
przyjacielskiego wymiaru. Nalezy sie z tym pogodzic i nigdy nie probowac na
sile tego zmieniac.
Cechy, o ktorych wspominam okreslaja mianowicie Niemcow jako ludzi nie
traktujacych honoru jako wielkiej cnoty. Dla nich nie isnieje pojecie
sprawiedliwosci i uczciwosci za wszelka cene. Jest to narod przesiakniety
roznego rodzaju szowinizmami, ktore wynikaja z prostej przyczyny: Niemcy
czuja sie LEPSI.
Nie musze tego udowadniac, widac to na kazdym kroku, zwlaszcza w relacjach
polsko-niemieckich. Niemcy potrafia szanowac swoich wrogow, ale nigdy nie
nauczyli sie szanowac Polakow.
Chocby ta jedna przywara powoduje, ze powazna, uczciwa dyskusja z nimi na
tematy wspolnej historii, grzeznie w zalewie propagandy, epitetow,
falszowania historii, kwestionowania faktow, lub naginania ich do wlasnych
celow. Niemcy determinowani sa pewnym imperatywem, ktory nakazuje im dazyc do
celu niezaleznie od kosztow zewnetrznych, chocby po trupach innych.
Niejednokrotnie zreszta to czynili.
To fakt, ze Polacy nie sa aniolami, maja swoje wady, sa prozni, zawistni,
czestokroc leniwi. Jednak w sensie moralnym (wynikajacym z uwarunkowan
kulturowych) nigdy nie znizyliby sie do poziomu Niemcow, nawet majac podobne
warunki do rozwoju nacjonalizmu czy nazizmu.
Wielu etnicznych Polakow wielokrotnie wybieralo Niemcy (a to podczas
plebiscytow, a to w kwestii wybrania swojej nowej Ojczyzny w drugiej polowie
XX wieku) tylko i wylacznie ze wzgledow materialnych, czemu sie specjalnie
nie ma co dziwic. Oczywiscie dobrze to o nich nie swiadczy, ale nie jest
calkiem niezrozumiale, jak to niektorzy tutaj przedstawiaja.
Niemcy - wielu polskich intelektualistow tak to niegdys przedstawialo - sa
narodem nienasyconym, niespelnionym, niezwykle ekspansywnym. W sposob
naturalny stanowia zagrozenie dla swych slabszych sasiadow, czego nigdy nie
mozna bagatelizowac.
Niemcy nie sa narodem wyjatkowym, ale jedynym z nami graniczacym, ktory
reprezentuje ten okreslony zestaw cech.
Dzis, gdy granice sa otwarte, gdy na forum internetowym mozna swobodnie
wymieniac opinie, dostrzega sie wlasnie to zroznicowania sposobu patrzenia na
te same zjawiska wsrod Polakow i Niemcow. Niemcy, z charakterystyczna dla
siebie arogancja, obrazaja Polske i Polakow, bezczelnie manipuluja faktami,
swiadomie mijaja sie z prawda. Polacy - z kolei - czesto w zenujacy sposob
wyrazaja swoje kompleksy i zale, ale jednak z nieco wieksza pokora i
szacunkiem odnosza sie do prawdy.
Polacy potrafia w koncu przyznac sie do swoich niektorych grzechow,
uswiadamiaja je sobie, czasem ze swoimi wadami walcza. W bolach organizuja
debate na temat Jedwabnego, powoli odkrywaja mroczne karty swojej historii.
Niemcy zwykle bija sie w piers falszywie, a ostatnio nie wiadomo czemu coraz
czesciej podnosza dumnie glowy, choc jak zwykłem mawiac, II Wojna Swiatowa na
dziesiatki pokolen powinna zgiac ich karki do ziemi w eksplozji poczucia
wstydu.
Polacy powoli zaczynaja isc do przodu, zaczynaja sie rozwijac, przechodza
trudne przeobrazenia przy akompaniamencie dzikiej, rodzacej sie nowoczesnej
demokracji. Popelniaja bledy, ale wykazuja sie jednak coraz wiekszym
rozsadkiem i wyczuciem. Zapraszaja do parlamentu Samoobrone i Lige Polskich
Rodzin, by w nastepnej dekadzie (mam taka nadzieje) calkowicie sie z tego
typu elementow w zyciu politycznym oczyscic.
Sa wierni swoim wiernym partnerom, czym czesto narazaja sie na zarzut
usluznosci.
Pelnia coraz istotniejsza role w Europie, choc z powodu swoich kompleksow
boja sie te role pelnic. W takiej konfuzji poddaja sie ostrej samokrytyce,
ktora w jakis dziwny sposob ich uszlachetnia.
Niemcy to kraj zamozniejszy, bardziej wplywowy, potezniejszy od Polski.
Jeszcze. Ale odczuwa sie juz rodzaj dekadenckiego rozkladu idei. Kraj
przenicowany licznymi, obcymi kulturowo mniejszosciami, ktore bardzo powoli
sie adaptuja do niemieckich warunkow, nagle znalazl sie na rozstaju drog. Z
jednej strony dazenie do odbudowania swojej potegi, do pelnienie w swiecie
naleznej, ich zdaniem, roli, z drugiej strony wewnetrzne zroznicowanie i
rozbicie. Z jednej strony powrot do nacjonalistycznej retoryki, z drugiej
strony niemoznosc rozwiniecia skrzydel, bo we wspolczesnym swiecie niemiecka
potrzeba ekspansywanosci moze odbic im sie czkawka. W dzisiejszych warunkach
niektore cechy niemieckie ten kraj ograniczaja, powoduja, ze on sie
wewnetrznie, mentalnie burzy, nie jest w stanie wykorzystac swojego ogromnego
potencjalu.
Jezeli mimo tego sprobuje wdrazac w zycie swoje niemieckie dazenia i
potrzeby, narazi sie wszystkim swoim sasiadom (poza Austria, zwana czasem
zartobliwie Niemcami Poludniowymi, badz Niemcami Katolickimi). Niemcy mieliby
szanse, gdyby szermowali finezja, gdyby w swych dzialaniach byli subtelni,
ale jak wiadomo akurat tych cech im zdecydowanie brakuje.
Wielu moich znajomych dostrzega te wszystkie zmiany. I w Polakach, i w
Niemcach. Wielu z nich twierdzi, ze moze dojsc w ciagu nastepnych dwoch
stuleci do zatarcia sie roznic materialnych miedzy naszymi narodami,
natomiast wzrosnie znaczenie Polakow, ze wzgledu na cechy, ktore w
nadchodzacej epoce politycznej moga byc powaznym i skutecznym atutem.
Na koniec chcialem odniesc sie do niektorych postow na tym forum. Chcialbym
delikatnie zdyscyplinowac forumowiczow, ktorzy w dyskusji tak bardzo sie
zaperzaja, ze nie sa juz w stanie racjonalnie myslec, a nade wszystko daja
swiadectwo swemu zlemu wychowaniu, oraz pewnym niedostatkom intelektualnym.
Zeby nie byc goloslownym dam jeden przyklad.
W jednym ze swiezych watkow jest pogardliwie tlumaczenie na slaski
slowa "Polska". Brzmi to mniej wiecej tak: Gorolandia. Oczywiscie malo kto
sie obrazi, ale z drugiej strony poziom tej wypowiedzi rzeczywiscie nie jest
najwyzszy, mysle, ze wiekszosc sie ze mna zgodzi.
Pozdrawiam